Import z Ukrainy pogrąża polskich producentów. Chłodnia JAAK walczy o przetrwanie
Zarząd chłodni JAAK w Zadolu na Lubelszczyźnie rozpoczął protest głodowy. Właściciele rodzinnego przedsiębiorstwa twierdzą, że firma znalazła się na skraju bankructwa po tym, jak konsekwentnie stawiała na skup malin od polskich plantatorów, podczas gdy konkurencja miała korzystać z tańszego surowca sprowadzanego z Ukrainy. Przedsiębiorcy przekonują, że od trzech lat bezskutecznie zabiegają o pomoc państwa.
Protest rozpoczął się 11 sierpnia w należącej do JAAK chłodni w Zadolu, w gminie Opole Lubelskie. Członkowie zarządu zdecydowali się na głodówkę po latach starań o rozwiązanie problemów finansowych przedsiębiorstwa. Jak podkreślają właściciele, sytuacja zakładu jest obecnie dramatyczna, a firmie ma grozić upadłość i utrata zgromadzonego przez lata majątku.
Według relacji portalu Sad24 źródłem problemów JAAK miało być załamanie rynku malin, do którego przyczynił się napływ tańszych mrożonych owoców z Ukrainy. Chłodnia pozostawała przy skupie krajowego surowca, płacąc polskim plantatorom około 16–18 zł za kilogram. Gdy ceny mrożonych malin gwałtownie spadły, przedsiębiorstwo miało zostać z zapasami, których sprzedaż nie pozwalała na odzyskanie poniesionych kosztów.
JAAK działa od ponad 30 lat i przez ten czas współpracował z gospodarstwami z Lubelszczyzny. Właściciele wskazują, że ewentualny upadek firmy oznaczałby problemy nie tylko dla jej pracowników i samego przedsiębiorstwa. Konsekwencje mogliby odczuć również liczni plantatorzy, którzy przez lata dostarczali do chłodni swoje owoce. Część zobowiązań wobec dostawców nadal pozostaje bowiem nieuregulowana.
Zarząd przekonuje, że w ciągu ostatnich trzech lat wielokrotnie informował instytucje publiczne o pogarszającej się sytuacji przedsiębiorstwa. O problemach JAAK miały być informowane m.in. Ministerstwo Rolnictwa, Ministerstwo Aktywów Państwowych, Krajowy Ośrodek Wsparcia Rolnictwa, Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, Krajowa Grupa Spożywcza, władze województwa oraz parlamentarzyści.
Według właścicieli podejmowane działania nie doprowadziły jednak do uzyskania skutecznego wsparcia. W lipcu 2023 roku przedsiębiorstwo zwróciło się do KOWR o pożyczkę w ramach programu „Linia Owoce 24”. Jak twierdzą właściciele chłodni, wniosek został odrzucony. Kolejne próby uzyskania pomocy również miały zakończyć się niepowodzeniem.
„Chcemy podkreślić, że protest nie jest polityczny, lecz prospołeczny” – oświadczył zarząd spółki.
Sprawa JAAK wpisuje się w szerszy problem dotyczący konkurencji na rynku owoców miękkich. Polscy plantatorzy od dłuższego czasu zwracają uwagę na rosnącą presję cenową związaną z importem owoców i przetworów z Ukrainy. Wskazują, że znacznie niższe koszty produkcji po drugiej stronie granicy utrudniają polskim gospodarstwom konkurowanie zarówno na rynku krajowym, jak i na rynkach zagranicznych.
Rolnicy podnoszą również argument dotyczący różnic w wymaganiach produkcyjnych. Producenci w Unii Europejskiej muszą przestrzegać szeregu rygorystycznych norm dotyczących m.in. ochrony środowiska, podczas gdy koszty produkcji na Ukrainie mogą być niższe. Zdaniem części plantatorów prowadzi to do nierównych warunków konkurencji.
W ostatnich latach pojawiały się także ostrzeżenia, że importowane z Ukrainy maliny mogą wypierać polski produkt z części dotychczasowych rynków zbytu. Plantatorzy postulowali, aby import uzupełniał niedobory na rynku, a nie prowadził do destabilizacji cen i pogarszania sytuacji krajowych producentów. Domagali się również skuteczniejszego monitorowania transportów.
W 2025 roku rząd przygotował ponadto zmiany dotyczące systemu SENT, przewidujące wyłączenie świeżych malin oraz szeregu innych produktów rolnych z obowiązku zgłaszania transportów. Ministerstwo Rolnictwa argumentowało wówczas, że nie ma już potrzeby utrzymywania dotychczasowej formy monitorowania tych przewozów.
Protest zarządu JAAK jest kolejnym sygnałem alarmowym dotyczącym sytuacji polskiej branży owocowej. Właściciele chłodni przekonują, że przez lata starali się przetrwać kryzys bez radykalnych działań. Teraz twierdzą, że bez zewnętrznego wsparcia przyszłość przedsiębiorstwa stoi pod znakiem zapytania.
Komentarz: Stopniowo, krok po kroku, tracimy nasze państwo…


