ONZ tonie w długach. Ideologia zamiast misji?
Organizacja Narodów Zjednoczonych znalazła się w najpoważniejszym kryzysie finansowym od wielu lat. Według medialnych doniesień instytucji grożą poważne problemy z płynnością, a kierownictwo organizacji przygotowuje się do szeroko zakrojonych działań oszczędnościowych. Główną przyczyną sytuacji są zaległości dwóch największych płatników – Stanów Zjednoczonych oraz Chin. Waszyngton zalega z wpłatami przekraczającymi 4 miliardy dolarów, natomiast zobowiązania Pekinu szacowane są na około 455 milionów dolarów. Jest to szczególnie istotne, ponieważ oba państwa odpowiadają za znaczną część finansowania działalności ONZ.
W odpowiedzi na narastające problemy finansowe organizacja rozważa redukcję tysięcy etatów, ograniczenie aktywności części agend oraz zmniejszenie wydatków administracyjnych. Sekretarz Generalny António Guterres ostrzegał, że bez poprawy sytuacji budżetowej ONZ może stanąć w obliczu głębokiego kryzysu organizacyjnego.
Stany Zjednoczone uzasadniają ograniczanie wsparcia potrzebą zwiększenia efektywności wydatkowania środków publicznych. Amerykańska administracja od lat krytykuje rozbudowaną biurokrację, wysokie koszty funkcjonowania organizacji oraz niewystarczającą skuteczność części programów realizowanych pod auspicjami ONZ. W Waszyngtonie podkreśla się również konieczność przeprowadzenia reform strukturalnych i większej kontroli nad sposobem wykorzystywania środków finansowych. Administracja Donalda Trumpa wycofała się już z części inicjatyw związanych z systemem ONZ, argumentując, że organizacja coraz częściej angażuje się w działania wykraczające poza swoje podstawowe zadania.
Spór nie dotyczy jednak wyłącznie pieniędzy. Coraz większą rolę odgrywają także różnice ideowe. W środowiskach konserwatywnych w Stanach Zjednoczonych narasta przekonanie, że ONZ stopniowo odchodzi od swojej pierwotnej funkcji forum współpracy między państwami i coraz mocniej angażuje się w promowanie określonych koncepcji społecznych oraz kulturowych. Krytycy wskazują między innymi na kwestie związane z polityką gender, redefinicją tradycyjnych kategorii płci, rozbudowanymi programami równościowymi czy inicjatywami o charakterze feministycznym realizowanymi przez niektóre agendy organizacji.
W ich ocenie prowadzi to do przesunięcia priorytetów z obszarów takich jak bezpieczeństwo międzynarodowe, mediacje pokojowe czy pomoc humanitarna na przedsięwzięcia o charakterze światopoglądowym. W rezultacie część amerykańskich polityków uważa, że podatnicy nie powinni finansować organizacji, której działania pozostają w sprzeczności z przekonaniami znacznej części społeczeństwa.
Podobne głosy pojawiają się również w innych państwach Zachodu. Krytycy twierdzą, że w ostatnich dekadach ONZ coraz częściej przyjmuje język i cele charakterystyczne dla określonych nurtów politycznych, przez co traci wizerunek instytucji neutralnej światopoglądowo. Ich zdaniem osłabia to zaufanie części państw członkowskich i utrudnia budowanie szerokiego konsensusu wokół działań organizacji.
W przypadku Chin motywacje mają nieco inny charakter. Pekin konsekwentnie deklaruje przywiązanie do idei multilateralizmu i podkreśla znaczenie ONZ jako centralnej instytucji ładu międzynarodowego. Jednocześnie również opóźnia realizację części zobowiązań finansowych, wykorzystując swoją rosnącą pozycję gospodarczą jako instrument wpływu politycznego. Wraz ze wzrostem udziału Chin w finansowaniu organizacji rośnie także ich zdolność oddziaływania na kierunek jej działań.
Obecny kryzys unaocznia szerszy problem współczesnych instytucji międzynarodowych. Organizacje powoływane jako platformy współpracy między państwami coraz częściej stają się miejscem sporów politycznych i ideologicznych. Gdy część członków uznaje, że finansowane przez nich przedsięwzięcia odbiegają od pierwotnych celów organizacji, maleje gotowość do dalszego ponoszenia kosztów jej funkcjonowania.
Niezależnie od oceny formułowanych zarzutów jedno pozostaje bezsporne: bez środków największych mocarstw ONZ nie jest w stanie działać w obecnej skali. Jeśli Stany Zjednoczone i Chiny nie uregulują swoich zobowiązań lub nie zostanie wypracowany bardziej stabilny model finansowania, organizację może czekać najgłębsza restrukturyzacja w jej historii.
Zdaniem krytyków odpowiedzią na narastające problemy powinien być powrót do podstawowej misji ONZ: koncentracji na współpracy między państwami, rozwiązywaniu konfliktów, ochronie pokoju i koordynacji pomocy humanitarnej. Zwolennicy takiego podejścia argumentują, że im bardziej organizacja angażuje się w spory światopoglądowe, tym trudniej utrzymać ponadnarodowy konsensus, od którego zależy zarówno jej autorytet, jak i finansowa stabilność.



