Postaw mi kawę na buycoffee.to

Polska może stanąć przed poważnym problemem. Chodzi o broń z Ukrainy

fot. pixabay.com
0

Policja przygotowuje się do operacji „Trident”, której celem jest ograniczenie przemytu nielegalnej broni z Ukrainy. Służby zakładają, że po zakończeniu wojny skala problemu może gwałtownie wzrosnąć — z obecnych kilkuset sztuk rocznie do nawet kilkunastu tysięcy trafiających na polski czarny rynek.

Jak podkreślają funkcjonariusze, w Ukrainie znajduje się ogromna ilość uzbrojenia: zarówno dostarczonego w ramach międzynarodowej pomocy, jak i pochodzącego z czasów postsowieckich. Doświadczenia z innych konfliktów pokazują, że ich zakończenie często prowadzi do niekontrolowanego rozpływu broni. Operacja „Trident” ma przygotować policję do skuteczniejszego wykrywania przemytu oraz rozbijania zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się tym procederem. Polska, jako kraj graniczny NATO i Unii Europejskiej, ma pełnić rolę bariery ograniczającej dalszy przepływ nielegalnego uzbrojenia na Zachód.

SKLEP-WPRAWO.PL

Obecnie Centralne Biuro Śledcze Policji zabezpiecza rocznie od kilkuset do około tysiąca sztuk broni. W 2023 roku przejęto 1374 egzemplarze, rok później 516, natomiast w ostatnim roku aż 3322 — przy czym na ten wynik znacząco wpłynęło jedno duże ujawnienie broni ukrytej w kontenerach na Podkarpaciu. Według prognoz służb, po zakończeniu wojny skala przemytu może wzrosnąć nawet kilkudziesięcio- lub kilkusetkrotnie.

Nielegalna broń trafia przede wszystkim do środowisk przestępczych. Szczególne zagrożenie stanowią zorganizowane grupy o charakterze międzynarodowym, w tym gangi działające w Polsce, wywodzące się m.in. z Gruzji. W Ukrainie broń znajduje się dziś nie tylko w rękach wojska, lecz także wśród ludności cywilnej — częściowo w wyniku decyzji władz o jej dystrybucji na początku rosyjskiej inwazji w celu wzmocnienia obrony kraju.

WSPARCIE WPRAWO.PL

Komentarz: Warto wysłuchać wywiadu Jacka Międlara z Markiem Skalskim i samemu wyciągnąć wnioski z tego, co obecnie dzieje się w Polsce.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.