Postaw mi kawę na buycoffee.to

Historia jako ostrzeżenie czy powtórzenie? O mechanizmach konfliktu i milczenia świata

Morawiecki i Netanjahu
0

Często mówi się, że znajomość historii ma uchronić nas przed powtarzaniem błędów przeszłości. Dziś jednak widzę to inaczej, bardziej rozumiem iż rzeczywistość jest bardziej brutalna, Historia nie tyle nas „uczy”, co raczej pokazuje, co może wydarzyć się w przyszłości. Brzmi to jak paradoks, ale im głębiej sięgamy w przeszłość, tym więcej znajdujemy przykładów na to, że pewne mechanizmy i schematy nieustannie się powtarzają dosłownie na naszych oczach,

Sięgając pamięcią, od lat zajmuję się analizą sytuacji na Bliskim Wschodzie.
Gdy wracamy do 1939 roku, większość z nas zdaje sobie sprawę, że II wojna światowa mogła zakończyć się znacznie wcześniej. Nie stało się tak między innymi z powodu bierności światowych elit.
Dziś wielu dostrzega w tym pewną analogię do współczesnych wydarzeń – przekonanie, że brak zdecydowanej reakcji międzynarodowej pozwala konfliktom eskalować i pogłębiać cierpienie ludności cywilnej.
Podobne skojarzenia pojawiają się również w odniesieniu do dynamiki działań militarnych: po kampanii wrześniowej, Niemcy szybko rozszerzyli ofensywę na Zachód, atakując Francję. W opinii niektórych obserwatorów współczesne działania Izraela gdy po Palestynie, zajęli południowy Liban,  wpisują się w podobny schemat eskalacji,

SKLEP-WPRAWO.PL

Kiedyś Paryż – Dzisiaj Bejrut.

W latach 1939 – 1944 na terenach Polski, okupowane przez III Rzesze, istniały zarówno formalne dekrety przesiedleńcze, jak i systemowe decyzje prowadzące do masowego mordowania Polaków. Tyle że Niemcy rzadko pisali wprost „zabijajcie wszystkich Polaków”, tylko ubierali to w biurokratyczne, zimne formułki – Zupełnie tak samo jak w obecnych czasach, kiedyś Polaków wyrzucano z domów, dzisiaj, sądy w Izraelu bez mrugnięcia okiem, decydują o tym gdzie mają mieszkać jej rodowici mieszkańcy.

WSPARCIE WPRAWO.PL

W 39 roku to nie była improwizacja, tylko zaplanowana inżynieria społeczna na ogromną skalę – obecnie większość z was nie widzi żadnej różnicy na przykładzie reżimu Benjamina Netanjahu.

Temat Palestyny coraz częściej wywołuje przerażenie skalą cierpienia ludności cywilnej. W przestrzeni publicznej pojawiają się oskarżenia, organizacji praw człowieka, że rzeczywisty obraz wydarzeń jest systematycznie zaniżany lub rozmywany, a kolejne doniesienia tylko pogłębiają niepokój opinii międzynarodowej.

Mowa o relacjach dotyczących tortur, przymusowych przesiedleń czy uprowadzeń. W obiegu pojawiają się również nagrania i świadectwa, które – jeśli potwierdzone – wskazywałyby na skrajne akty przemocy wobec Palestyńczyków: od brutalnych egzekucji kobiet i dzieci po opisy nieludzkiego traktowania więźniów.

Szczególne poruszenie wywołało śledztwo BBC, w którym wskazano, że ponad 160 palestyńskich dzieci miało zostać zabitych strzałem w głowę. Te ustalenia, choć wymagają dalszej weryfikacji i kontekstu, stawiają pytania o proporcje, odpowiedzialność i granice działań militarnych.

Równolegle debata publiczna w Europie przybiera coraz ostrzejszy ton. W Polsce dodatkowe emocje wywołała sytuacja, w której izraelskie ministerstwo spraw zagranicznych zażądało reakcji wobec polskiego posła prezentującego flagę Izraela z wkomponowaną swastyką. Symbol ten – historycznie jednoznaczny – stał się osią sporu, odciągając uwagę od samej istoty konfliktu i cierpienia jego ofiar.

W efekcie dyskusja coraz częściej skupia się na gestach, symbolach i politycznych reakcjach, zamiast na realnych konsekwencjach działań zbrojnych. A przecież sedno pozostaje niezmienne: niezależnie od narracji i interesów, to cywile – szczególnie dzieci – ponoszą najwyższą cenę.

W świecie, w którym symbole potrafią wywołać większe oburzenie niż ludzkie tragedie, łatwo zapomnieć, że historia nie powinna być narzędziem do usprawiedliwiania przemocy, lecz ostrzeżeniem przed jej powtarzaniem.

W ostatnich latach pojawiło się wiele kontrowersyjnych wypowiedzi izraelskich polityków, które wywołały międzynarodowe oburzenie i oskarżenia o dehumanizację mniejszości palestyńskiej
Były minister obrony Yoav Gallant określił przeciwników mianem „ludzkich zwierząt”, co zostało szeroko odebrane jako przykład odczłowieczającej retoryki w czasie konfliktu. Z kolei minister Bezalel Smotrich mówił o „wymazaniu” palestyńskiej miejscowości Hawara, co spotkało się z ostrą krytyką na arenie międzynarodowej.

Dodatkowe kontrowersje wzbudziły wypowiedzi ministra Amihai Eliyahu, który stwierdził, że „nie ma niewinnych cywilów w Gazie”. W  wypowiedziach pojawiały się również sugestie użycia broni atomowej oraz stwierdzenia podważające prawo Gazy do istnienia. W przestrzeni publicznej przywoływane są także bardziej skrajne sformułowania, jak twierdzenia, że osoby identyfikujące się z Palestyną „nie powinny dalej żyć na powierzchni ziemi”.

W innym przypadku pojawiło się stwierdzenie, że „nie liczy się to, co mówią goje, ale to, co robią Żydzi”, co również zostało odebrane jako wyraz pogardy wobec innych narodów. Dodatkowo część izraelskich polityków wzywała do emigracji Palestyńczyków ze Strefy Gazy, co w opinii wielu komentatorów zahacza o retorykę związaną z przymusowymi przesiedleniami.

Tego typu wypowiedzi wpisują się w szerszy kontekst brutalizacji języka politycznego w warunkach konfliktu zbrojnego. Jednocześnie ich obecność rodzi pytania o granice odpowiedzialności polityków i wpływ takiej retoryki na działania państwa.
Na tle tych wydarzeń pojawiają się również dyskusje dotyczące reakcji innych państw, w tym Polski. Zwraca się uwagę, że część polskich polityków wypowiada się o izraelskiej armii w sposób bardzo pozytywny, podkreślając jej siłę i profesjonalizm. Jednocześnie wskazuje się na brak zdecydowanych działań dyplomatycznych, takich jak oficjalne stanowiska w kontekście ewentualnej odpowiedzialności międzynarodowej izraelskich przywódców.

Polska nie wystawiła noty aby aresztować Benjamina Netanjahu, oskarżonego o zbrodnie przeciwko ludności.
W debacie publicznej pojawiają się także głosy krytyczne wobec priorytetów politycznych, wskazujące na kontrast między reakcjami na kwestie międzynarodowe a zainteresowaniem sprawami o charakterze medialnym czy symbolicznym, chociażby to iż sam minister Sikorski zainteresował się koncertem amerykańskiego rapera – słynącego z antysemickich wypowiedzi.

W debacie publicznej coraz częściej pojawia się napięcie między potępianiem antysemityzmu a próbą zrozumienia źródeł narastających emocji wobec polityki państwa Izrael. Samo piętnowanie uprzedzeń jest konieczne, ale staje się niewystarczające, jeśli nie towarzyszy mu refleksja nad przyczynami gniewu, frustracji i poczucia niesprawiedliwości obecnych w części opinii publicznej.

A oskarżenia o nazizm wobec faktycznych wypowiedzi izraelskich polityków, poparty czynami takimi jak czystki etniczne – jest jak najbardziej uzasadniony a moralną zgnilizną jest udawanie świata iż nie widzi,
Przykrą refleksją jest tylko to że po latach, będziemy o tym mówić a gdzieś na świecie – mechanizm się powtórzy, tego uczy nas historia.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.