Postaw mi kawę na buycoffee.to

Nie ma co liczyć na potępienie OUN-UPA przez najwyższe organy państwowe Polski i Ukrainy

0

Znienawidzony przez apologetów banderyzmu Wiktor Poliszczuk mówił: „Jedyną drogą wyjścia z obecnej sytuacji jest potępienie OUN-UPA przez naczelne organy państwowe Polski i Ukrainy i dopiero po tym nastąpi całkowita normalizacja w stosunkach polsko-ukraińskich, która leży w interesie narodu polskiego i ukraińskiego”.

Do dzisiaj brak jest potępienia przez rząd Ukrainy i rząd Polski oraz Międzynarodowy Trybunał sprawców zbrodni dokonanej na rdzennych mieszkańcach Ziem Wschodnich Polski przez wyznawców ideologii faszystowskiego nacjonalizmu ukraińskiego. Nie wiadomo, kiedy i czy w ogóle takie potępienie nastąpi.

SKLEP-WPRAWO.PL

Jedno jest pewne: pomników Bandery, Szuchewycza i innych zbrodniarzy przybywa w każdym mieście i wsi, niezależnie od działań na froncie rosyjsko-ukraińskim. Przyjęcie sprzecznej z faktami postounowskiej tezy o winie obu stron uwiarygadnia pozycję kontynuatorów tradycji OUN, spycha w niepamięć zbrodnie ukraińskiego faszyzmu. W wielu miastach Ukraińcy wychodzą na ulice, oddając hołd Banderze, Szuchewyczowi i oddziałom OUN-UPA. Antypolski banderyzm na Ukrainie kwitnie! W Polsce także Ukraińcy wznoszą hasła banderowskie. Prowokują celowo, wiedząc, jak głęboka w polskiej pamięci narodowej jest trauma spowodowana ludobójstwem dokonanym na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Wiedzą, jak ważne dla Polaków jest upamiętnienie ofiar ukraińskiego ludobójstwa i dlatego wybierają te symbole i te hasła, które związane są z bestialskim mordowaniem Polaków przez ukraińskich ludobójców. Polska zadłużyła się, żeby pomagać, a tymczasem wdzięczność przerodziła się w pogardę. Im więcej pomocy, tym więcej pogardy.

„Sława Ukraini!” — tymi słowami prezydent Wołodymyr Zełenski kończy każde wystąpienie. Okrzyk był wiązany z ukraińskimi nacjonalistami działającymi w czasie II wojny światowej. To były ostatnie słowa, jakie słyszeli bestialsko mordowani przez ukraińskich ludobójców.

SKLEP-WPRAWO.PL

Wstyd i hańba. Marszałek Czarzasty w Radzie Najwyższej Ukrainy krzyczy „Slava Ukrainie!”, a przed nim banderowskie flagi ukraińskich posłów. Czy można bardziej upokarzać pamięć o polskich ofiarach ludobójstwa na Wołyniu? Czy można bardziej upokorzyć potomków kresowych Polaków? Widać, można. Ciekawe, czy krzyczałby tak, gdyby jego matce zadawano śmierć, wbijając gwóźdź do mózgu albo rozpruwając wnętrzności?

Dla wybielaczy OUN-UPA na Ukrainie i w Polsce to „złoty czas”. Zapotrzebowanie na pisarczyków „nowej historii” jest ogromne. Im więcej kłamstw, im dalej od historycznej prawdy, tym większe uznanie wśród potomków ludobójców i zwolenników idei faszyzmu.

Na Kresach Południowo-Wschodnich dokonał się najbardziej barbarzyński akt etnicznej zagłady w historii Polski, przygotowany propagandowo przez OUN i zrealizowany w czasie II wojny światowej przez tzw. UPA oraz ochotników z dywizji SS „Galizien”. To była wielka tragedia narodowa i nie ma żadnej symetrii, jak usiłuje się wmówić społeczeństwu.

Przez wszystkie lata, niezależnie od opcji politycznej, Prezydent, ministrowie, Sejm i Senat, pracownicy ambasad, samorządy miast, instytuty, stowarzyszenia demonstrują swoją wrażliwość na Holokaust. Nasze podatki kierowane są na wsparcie Instytutu Historii Żydów, Muzeum POLIN, zabezpieczanie cmentarzy żydowskich i innych instytucji upamiętniających Shoah. Uwrażliwia się młodzież na tragedię żydowską. O kresowej zagładzie Żydów i Polaków się milczy. Taka poprawność polityczna. Tyle że Żydzi już zabrali swoją część Ukrainy, a Polacy, oprócz finansowania tej niby pełnoskalowej wojny, ubożeją z dnia na dzień i zadłużają się na pokolenia.

Tymczasem 28 stycznia 2025 r. wystosowano apel społeczeństwa do władz Ukrainy w sprawie inicjatywy polskich polityków na rzecz zrównania ideologii OUN i UPA z faszyzmem, nazizmem i komunizmem.

Zażądano:

  1. Potępić na szczeblu państwowym i zapewnić odpowiednią reakcję na decyzję Sejmu RP o uznaniu tragedii wołyńskiej za ludobójstwo; zareagować na potępienie symboliki OUN-UPA oraz inicjatywę ustawodawczą mającą na celu kryminalizację propagandy ideologii OUN i UPA; potępić negatywny stosunek do Stepana Bandery; potępić utożsamianie ideologii OUN i UPA z faszyzmem i nazizmem.

  2. W dialogu ze stroną polską uwzględniać następujące podstawowe aspekty: potępić wielowiekową kolonialną, inwazyjną politykę Rzeczypospolitej Polskiej, która zmierzała do pozbawienia narodu ukraińskiego prawa do samostanowienia i prowadziła okrutną politykę kolonizacji i pacyfikacji Ukraińców; potępić akcję „Wisła” jako zbrodnię wojenną na narodzie ukraińskim popełnioną przez polski reżim komunistyczny. Wezwać stronę polską do budowania relacji na zasadach równości i partnerstwa, a nie na wypaczaniu i przemilczaniu faktów historycznych.

Działania militarne strony ukraińskiej, w szczególności OUN i UPA, miały tylko jeden cel — wyzwolenie terytorium Wołynia od sił okupacyjnych, wśród których byli także Polacy, w szczególności Armia Krajowa, która uważała Wołyń za część Polski.

Polacy ściśle współpracowali z komunistami i czerwoną partyzantką. Hitlerowcy byli głównym wrogiem OUN i UPA i tylko zaostrzyli ukraińsko-polski konflikt zbrojny.

Działania odwetowe OUN i UPA były skierowane przeciwko działaniom polskiego reżimu komunistycznego i nie obejmowały pokojowo nastawionej ludności polskiej ani tradycyjnych ziem polskich.

  1. Do Rady Najwyższej Ukrainy — podjęcie uchwały, która doprowadzi do uznania faktów noszących znamiona masowych czystek etnicznych organizowanych przez Polaków na ludności ukraińskiej na terytorium zachodniej Ukrainy, obwodu chełmskiego, podlaskiego, obwodu łemkowskiego i Nadsania w celu zmiany mapy etnicznej regionu.

Tego nie da się spokojnie czytać!!!

Polskość przetrwała całe wieki dzięki Kościołowi. Tym razem zdradził on Polaków. Trzyma z główną linią polityczną: o ludobójstwie zapomnieć, Rosji nienawidzić, Żydów kochać, Niemców nie wspominać, Amerykanów szanować.

Opublikowany w czerwcu 2005 r. list hierarchów o wzajemnym przebaczeniu i pojednaniu był wielką niewiadomą — nie wyjaśnił, dlaczego potrzebne jest pojednanie i komu mamy wybaczyć. Jakim Ukraińcom? W domyśle biskupi bez żadnych warunków pojednali się z ounowcami, banderowcami, ochotnikami z dywizji Waffen-SS „Galizien” i kapelanami tych formacji, bo tylko oni odpowiadali za masakrowanie ludności polskiej. Żyjący członkowie OUN-UPA nie mieli poczucia winy, nie dokonali chrześcijańskiego rachunku sumienia, nie przyznali się do popełnionych zbrodni, a ich spadkobiercy nie odcięli się od faszystowskich ideologii — dla nich UPA to „cześć i duma Ukrainy” — proceder działań ludobójczych przedstawiono jako czyny bohaterskie.

W tym stanie rzeczy pojednanie oparte na kłamstwie nie jest żadną wartością. Nie ma analogii między formułą „Przebaczamy i prosimy o przebaczenie” skierowaną przez biskupów polskich do biskupów niemieckich, gdyż tam miało miejsce spełnienie warunku potępienia zbrodni hitlerowskich. Stawianie pomników oprawcom w Niemczech jest wykluczone. Niemieccy chrześcijanie zainicjowali akcję „Znaki pokuty”.

Na terenie Kresów, w wyniku zamierzonych akcji OUN-UPA, zadano nienotowany dotąd cios Kościołowi katolickiemu. W ramach rozkazu niszczenia śladów polskości zdewastowano wiele kościołów i innych budynków kultu, w tym zabytków architektury sakralnej. Z rąk nacjonalistów ukraińskich zginęło 160 księży, 17 zakonników, 22 zakonnice; wielu zostało rannych, a ponad 100 księży ratowało się ucieczką.

W wielu przypadkach kościoły stanowiły ostatnią redutę obronną. W czasie napadów UPA na kościoły mordowano Polaków podczas nabożeństw, a mniejsze grupy wiernych były mordowane w drodze powrotnej z kościołów. Księża stanowili ostoję polskości i z tego względu byli torturowani w sposób szczególnie okrutny. Wielu zakonników i zakonnic zginęło w klasztorach mimo podejmowania prób obrony. Zrozpaczona ludność modliła się: jeśli zginąć, to od kuli — niestety w tamtym czasie czekała śmierć zadawana siekierami, nożami i innymi narzędziami lub w płomieniach.

Wysiłki pojednawcze, podejmowane przez kardynałów i prezydentów, problemu nie rozwiązały, ponieważ pominięto kłopotliwy, ze względów politycznych, temat zbrodni OUN-UPA. Ofiary nadal wołają o pamięć, a Kresowianie o prawdę. Rozumieją to polscy biskupi i księża, którzy biorą udział w uroczystościach religijnych, w odsłanianiu pomników i tablic inskrypcyjnych poświęconych ofiarom OUN-UPA. Właściwie oni w homiliach przekazują historię bez zniekształceń; wielu księży swoje przeżycia utrwaliło w relacjach pisemnych.

Donald Tusk, realizujący politykę niemiecką, napisał: „Ukraińcy są inspiracją dla nas wszystkich. Kiedy potrzeba, są bohaterscy. Kiedy indziej — są pragmatyczni i twardo stąpający po ziemi”.

Co w 2019 roku było dla Donalda Tuska miarą bohaterstwa Ukraińców?

Czy haniebne i do dzisiaj niepotępione mordy na bezbronnych kobietach, niemowlętach, starcach, sąsiadach — współobywatelach państwa, które ich utrzymywało od wieków — na Polakach, Żydach, Ormianach, Romach i własnych rodakach niegodzących się na rodzimy, ukraiński faszyzm? Czy premier liczył bohaterstwo liczbą przybitych do stołu niemowląt, przeciętych piłą mężczyzn, liczbą odciętych nosów, języków, piersi i genitaliów, wydłubanych oczu? Czy pragmatyzm zbrodniarzy zmierzył wielkością zagrabionego polskiego dziedzictwa narodowego — liczbą kamienic, kościołów, szkół, szpitali, klasztorów, pałaców, dworów, majątków chłopskich, skradzionych ubrań, sprzętu, talerzy, dziecinnych łóżeczek?

Wadym Kołesniczenko
Wadym Kołesniczenko

Ukraiński pragmatyzm widzimy od 24 lutego 2022 roku prawie w każdym polskim mieście i wsi. Stać naszych sąsiadów na zakup przedsiębiorstw, salonów, mieszkań, prowadzenie własnych sieci handlowych — i to w najdroższych galeriach handlowych — oraz usług gastronomicznych, kosmetycznych, transportowych itp. Pragmatyzm ukraiński widzimy w budżecie państwa polskiego, uszczuplonego miliardami m.in. na świadczenia dla unikających walki w obronie ojczyzny Ukraińców osiadłych w Polsce — zamiast w zachodniej części Ukrainy, w której normalnie żyją ich rodacy. Pragmatyzm ukraiński widoczny jest również w edukacji. W polskich podręcznikach nie ma miejsca na Wołyń — zwraca uwagę dr Lucyna Kulińska w wywiadzie prasowym. Pragmatyzm Ukraińców doskonale tłumaczy prof. Bogusław Paź: „Ukraina nigdy nie dopuści do ekshumacji 5,5 tysiąca mogił bestialsko zamordowanych Kresowian. Hańba, jaką skrywają te mogiły, sprawiłaby szok w całej światowej opinii publicznej, włącznie z polską, i zmianę poglądu w sprawie dalszego jej finansowania i zbrojenia”.

A było tak blisko w roku 1996. To stanowisko 95 Ukraińców, deputowanych do Parlamentu Ukrainy.

Pisali: „Zwracamy się o utworzenie Międzynarodowej Komisji; jej decyzje mogłyby powstrzymać rozwój nacjonal-faszyzmu, który w dobie obecnej podnosi na Ukrainie głowę.

Problem ten wychodzi poza granice jednego państwa, nabiera międzynarodowego charakteru. W agresywnej formie formułowane są pretensje terytorialne pod adresem państw sąsiadujących z Ukrainą, co nie tylko jest sprzeczne z Aktem Końcowym układu w Helsinkach, ale też może być przyczyną destabilizacji w Europie Wschodniej. Niedostrzeganie wzrostu niebezpieczeństwa ze strony nacjonal-faszyzmu stanowi zbrodnię zarówno wobec pamięci okresu minionego, jak i wobec przyszłości.

(…) Nawet po haniebnej klęsce w latach II wojny światowej nacjonalizm ukraiński prowadził swoją straszną działalność na ukraińskiej ziemi. To na rękach oprawców zastygła krew setek tysięcy lekarzy, nauczycieli, agronomów oraz innych fachowców, przybyłych na zachodnią Ukrainę celem odbudowania zrujnowanego przez wojnę życia gospodarczego. Ich zbrodnie wywołują uzasadnione potępienie ze strony naszego narodu. Mało tego — zbrodnie te kwalifikują się jako potępiane przez społeczność międzynarodową ludobójstwo. Działalność szeregu zmilitaryzowanych formacji tego ruchu podpada pod pojęcie zbrodniczych organizacji w rozumieniu Międzynarodowego Trybunału w Norymberdze”.

Apel deputowanych „Do narodów, parlamentarzystów i rządów Ukrainy, Białorusi, Izraela, Polski, Rosji, Słowacji i Jugosławii” był już przysłowiowym wołaniem na puszczy. Do merytorycznej treści „Apelu 95” władze polskie nie ustosunkowały się — w imię strategicznego partnerstwa stanęły po stronie wskrzeszonych upiorów przeszłości. W Polsce bez problemu w czerwcu 1994 r. OUN-UPA została zrehabilitowana. Grupa polskich i ukraińskich nacjonalistycznych historyków, po spotkaniu w Podkowie Leśnej, wydała komunikat, w którym napisano: „Obie strony zgadzają się co do narodowo-wyzwoleńczego charakteru Ukraińskiej Powstańczej Armii. W Polsce ukształtowany został wizerunek OUN-UPA jako jedynej siły walczącej o niepodległość Ukrainy, niechcąco zamieszanej w „konflikt” z Polakami, do którego sami Polacy doprowadzili”.

Deputowany do ukraińskiego parlamentu Wadym Kolesniczenko w rozmowie dla „Myśli Polskiej” (23–30 maja 2010 r.) powiedział: „Najgorszym zakłamaniem jest gloryfikacja OUN-UPA, która zaczęła niszczyć dobre relacje polsko-ukraińskie na poziomie zwykłych ludzi” oraz „państwa nie można budować na bagnie”.

Już w 2014 r. Służba Bezpieczeństwa Ukrainy wydała nakaz aresztowania Kolesniczenki.

Zarzucano mu czyny z artykułu 110 ukraińskiego kodeksu karnego, tj. „wzywanie do zmiany granic terytorium Ukrainy, do wyjścia poszczególnych regionów ze składu Ukrainy” oraz „naruszenie suwerenności Ukrainy”.

Kolesniczenko jeszcze 1 kwietnia 2014 r. zrzekł się mandatu deputowanego Rady Najwyższej Ukrainy, a następnie przyjął obywatelstwo Federacji Rosyjskiej.

Najgorsze jest to, że wschód Ukrainy staje się banderowski, co z dumą podkreślają neobanderowscy politolodzy. Polska jest w objęciach barw czerwono-czarnych. I to na długie lata.

Zobacz:

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.