Pan X: GRENLANDIA NA SPRZEDAŻ

Grenlandia / Fot. Pixabay.com
0 1 378

„To absurdalny pomysł. Grenlandia nie jest na sprzedaż. Grenlandia nie jest duńska. Grenlandia należy do Grenlandii. Mam nadzieję, że amerykański pomysł nie jest poważny” – powiedziała premier Danii Mette Frederiksen. Wtórując pani premier wiele osób znanych jak i zwykłych obywateli wręcz wyśmiało propozycję Stanów Zjednoczonych. Świadczy to tylko o ogromnym oderwaniu od rzeczywistości, która dla większości przybiera postać tęczy, jednorożców, różowych zamków i księżniczek.

Grenlandia
Grenlandia

Szeroko pojęty „Świat Zachodni” żyje w dobrobycie i pokoju od wielu dekad co przy postępującej demokratyzacji oraz działaniach wrogich państw powoduje degradację moralną i odrealnienie całych społeczeństw. Politycy i komentatorzy w wielu państwach nie mają bladego pojęcia o historii i nie pamiętają, że np. Dania sprzedała Stanom Zjednoczonym w 1917 roku Wyspy Dziewicze na Karaibach. Transakcji sprzedaży było wiele w historii. Stany Zjednoczone kupiły np. Alaskę od Rosji czy Luizjanę od Francji, która dziś kojarzy nam się z jednym Stanem, a ówcześnie obejmowała kilkanaście obecnych Stanów. Nikt z nich nie dopuszcza myśli, że w razie potrzeby Grenlandia zostanie po prostu zajęta i nikt Stanom Zjednoczonym tego nie zabroni. Warto nadmienić, że wojska amerykańskie zajęły Grenlandię już w sierpniu 1941 jeszcze przed przystąpieniem do wojny z Niemcami i przed wydaniem oficjalnej zgody przez duński rząd imigracyjny… Co ciekawe do dziś amerykanie utrzymują stację radarową na Grenlandii z obsadą wojskową i lotniskiem. Zbudowali nawet bazę wojskową, o której istnieniu rząd duński dowiedział się dopiero po zimnej wojnie… Życie jest brutalne i w 1941 wojska amerykańskie dokonały inwazji na Islandię, która jako państwo neutralne nie wyraziło zgody ani na obecność wojska amerykańskich ani brytyjskich (zajęły Islandię już w 1940 roku). Obecność Aliantów na wyspie oficjalnie była nazywana okupacją i de facto skończyła się dopiero w 2006 roku wraz z opuszczeniem ostatniej bazy w Keflaviku.

To kwestia czasu kiedy Stany Zjednoczone zajmą Grenlandię. Być może ją kupią, być może Grenlandia ogłosi niepodległość (już dziś posiada szeroką autonomię) po demokratycznym referendum, albo po prostu wojska amerykańskie wylądują jak u siebie. Dania jest zbyt słaba, żeby zrobić cokolwiek więcej niż powiedzieć nie i to będzie współczesna lekcja dla oderwanych od rzeczywistości polityków i obserwatorów wydarzeń na świecie. Biorąc pod uwagę szerszą perspektywę podobny los czeka Islandię. Dzwonkiem alarmowym był wielokrotne próby inwestycji chińskiego kapitału na Grenlandii i Islandii co bezpośrednio godzi w interesy i bezpieczeństwo Stanów Zjednoczonych. Po upadku Związku Radzieckiego świat stał się jednobiegunowy i uśpił Amerykanów. Dziś Chiny mocno prą na przód chcąc w niedalekiej przyszłości wybić się na rolę supermocarstwa. Stany Zjednoczone myślały, że wygrały ale życie nie znosi próżni i po kilku dekadach ciężkiej pracy i pokoju inni chcą rzucić Ameryce wyzwanie. W latach 90-tych niewiele brakowało, żeby Rosja rozpadła się na dziesiątki małych podmiotów. Była bardzo zdemoralizowana, biedna i na skraju upadku. Na nieszczęście dla świata do władzy doszedł Władimir Putin, który zahamował upadek i rozbicie i dziś pomimo że Rosjanie mogą pomarzyć o potędze ZSRR to stają się coraz groźniejsi. To samo dotyczy Chin. W latach 90-tych były jeszcze na tyle słabe, że Amerykanie mogliby wygrać wojnę i zachować hegemonię w jednobiegunowym świecie na kolejne 100-150 lat. Wtedy wojska amerykańskie były bezkonkurencyjne o kilka generacji wyprzedzając Chiny i Rosję. Dziś ta różnica na tyle zmalała, że nie jestem przekonany, czy Amerykanie odważą się stoczyć wojnę z Chinami. Państwo Środka zbroi się na potęgę. Rozbudowują flotę okrętów podwodnych mogących przenosić pociski balistyczne. Próby morskie przechodzi pierwszy egzemplarz klasy lotniskowca całkowicie zbudowanej przez Chińczyków. Budują wiele nowych jednostek innych typów. Do tego dochodzi rozbudowa stoczni morskich i budowa lodołamaczy. Rozbudowa floty jest charakterystyczna dla mocarstw morskich. Tak jak dawniej państwa posiadające kolonie, czy obecnie Stany Zjednoczone pełniące rolę hegemona posiadały ogromne floty wojenne.. Skala rozbudowy jest gigantyczna. Od 2005 roku chińska flota wzbogaciła się o 105 okrętów wojennych o wyporności co najmniej 2,5 tys. ton czyli bez Korwet, Okrętów Desantowych i innych mniejszych jednostek. Dla porównania US Navy w tym czasie wzbogaciła się o 60 nowych okrętów wojennych o wyporności co najmniej 2,5 tys. ton, czyli bez Korwet, Okrętów Desantowych i innych mniejszych jednostek. W latach 90-tych Amerykanie w symulacjach liczyli, że nie stracą ani jednego lotniskowca, a dziś przyjmują ich stratę jako coś normalnego.

PRZECZYTAJ: Pan X: Rola szlaków komunikacyjnych i handlowych w budowie suwerenności Polski

Państwo Środka stara się zabezpieczyć swoje interesy. Musi zadbać o to co daje im życie, czyli pieniądze z handlu. Dziś odbywa się on przez Cieśninę Malakka, którą amerykańska flota z łatwością zablokuje. Szukając nowych dróg oprócz rozbudowy drogi lądowej potocznie nazywanej „Nowym Jedwabnym Szlakiem” Chińczycy zwrócili się ku północy. Chiny nie mają nic wspólnego z Arktyką ale z wielu powodów są nią zainteresowani. Zmiany klimatyczne przetarły nowe szlaki dla żeglugi. Dziś bez większych problemów można przepłynąć z Chin do Europy przez Ocean Arktyczny. Pierwsze statki handlowe już pływają tym szlakiem, a stanowi on alternatywę dla szlaku przez Cieśninę Malakka i Kanał Sueski z dwóch powodów. Po pierwsze o wiele trudniej zablokować ten szlak fizycznie nawet w Cieśninie Beringa, a po drugie skraca drogę do Europy o 1/3. W 2017 roku po raz pierwszy chińska flota wojenna wpłynęła na Ocean Arktyczny i następnie na Morzu Barentsa przeprowadziła wspólne manewry z rosyjską flotą wojenną. Jest to o tyle ważne, że pomimo realnej wrogości pomiędzy Rosją i Chinami w walce o sporne terytoria obecnie zawierają taktyczny sojusz przeciwko Stanom Zjednoczonym. Ćwiczenia kooperacji wojsk i chiński kapitał pomoże tym dwóm państwom zawalczyć o Arktykę. Zmiany klimatyczne to nie tylko nowy szlak handlowy potrzebny do życia Chinom. To także dostęp do nowych terenów zasobnych w surowce naturalne szacowanych na gigantyczne ilości. Wszystkie państwa graniczące z Arktyką już próbowały i próbują nadal powiększyć swoje strefy ekonomiczne poszerzając granice morskie kosztem wód międzynarodowych. Państwo Środka próbowało podjąć ekspansję ekonomiczną na Grenlandii i Islandii jednak to zostało zablokowane i jak pisałem wcześniej stało się dzwonkiem alarmowych dla Stanów Zjednoczonych. Nie mogą one dopuścić do „zakotwiczenia” się Chin nieopodal swoich granic co utrudni skuteczną obronę. Trzeba pamiętać, że najkrótsza droga dla pocisków balistycznych z Eurazji do Ameryki Północnej biegnie nad Biegunem Północnym. Dlatego Chiny budują flotę okrętów podwodnych zdolnych do przenoszenia pocisków balistycznych, które będą w wodach Oceanu Arktycznego czekać na rozkaz wystrzelenia głowic atomowych w kierunku Stanów Zjednoczonych. Odległość dla rakiet z Oceanu Arktycznego jest krótsza o ¾ w porównaniu do odległości z Chin kontynentalnych. O tyle mniej czasu jest na wykrycie, obronę i kontruderzenie co może przeważyć o losach wojny.

Jak widać temat Grenlandii jest jednym z ważniejszych elementów w grze geopolitycznej współczesnego świata. Z jednej strony Chiny, chcące stać się supermocarstwem równym Stanom Zjednoczonym. Z drugiej strony Stany Zjednoczone starające się to blokować. Budowy i rozmieszczenia okrętów podwodnych z pociskami jądrowymi w Oceanie Arktycznym nie uda się powstrzymać tak jak Arktycznego Szlaku Morskiego co spowoduje konieczność podzielenia i rozbudowy floty amerykańskiej, która będzie musiała operować w zupełnie nowym rejonie. Stanom Zjednoczonym uda się za to zdobyć zasobną w surowce i położoną strategicznie Grenlandię oraz Islandię , gdzie zostaną umieszczone bazy wojskowe, z których w razie czego można będzie blokować Arktyczny Szlak Morski do Europy. Optymistycznie uważam, że na III wojnę światową już za późno i wkrótce wrócimy do dwubiegunowego świata i nowej Zimnej Wojny. Niestety potrwa o wiele dłużej niż poprzednia dlatego, że Chiny mają nieporównywalnie większy potencjał ekonomiczny niż Związek Radziecki.

Przeczytaj także:

Pan X: Żydzi, nienawiść i socjalizm, czyli jak wygrywać demokratyczne wybory

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close