Wojna w Iranie. Pierwsze nieporozumienia na linii Izrael – Stany Zjednoczone
Między administracją Donalda Trumpa a rządem Binjamina Netanjahu pojawiły się poważne różnice zdań dotyczące izraelskich nalotów na infrastrukturę paliwową w Iranie — informuje portal Axios. Spór dotyczy sobotniej operacji, w której izraelskie lotnictwo zaatakowało około 30 magazynów paliwa na terytorium Iranu. Skala uderzeń okazała się znacznie większa, niż przewidywali amerykańscy partnerzy.
Według źródeł Axios jest to pierwszy wyraźny rozdźwięk między Waszyngtonem a Jerozolimą od początku trwającego konfliktu. Amerykańscy urzędnicy obawiają się, że ataki na obiekty wykorzystywane również przez ludność cywilną mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Wśród potencjalnych konsekwencji wskazuje się wzmocnienie wewnętrznego poparcia dla władz w Teheranie oraz możliwe turbulencje na światowych rynkach ropy naftowej.
W sobotniej operacji izraelskie myśliwce uderzyły w magazyny paliwowe rozmieszczone w różnych częściach Iranu. Jednym z najbardziej dotkniętych miast był Teheran, gdzie po nalotach wybuchły rozległe pożary. Płomienie były widoczne z wielu kilometrów, a nad częścią stolicy unosiły się gęste kłęby dymu.
Izraelskie siły zbrojne utrzymują, że zaatakowane obiekty stanowiły element infrastruktury logistycznej irańskiego rządu. W komunikacie armii podkreślono, że magazyny paliw są wykorzystywane przez władze Iranu do zaopatrywania różnych odbiorców, w tym wojska. Według jednego z izraelskich urzędników celem operacji było również wysłanie sygnału ostrzegawczego do Teheranu, by zaprzestał ataków na izraelską infrastrukturę cywilną.
Jak informuje Axios, Izrael uprzedził Stany Zjednoczone o planowanych działaniach wojskowych. Mimo to skala operacji miała zaskoczyć Waszyngton. — Nie uważamy, że to był dobry pomysł — przyznał anonimowo jeden z amerykańskich urzędników w rozmowie z portalem.
Izraelski przedstawiciel określił reakcję strony amerykańskiej jako „bardzo dosadną”, potwierdzając, że w Waszyngtonie panowało duże zaskoczenie. Dotąd ani Biały Dom, ani izraelskie wojsko nie odniosły się oficjalnie do tych doniesień.
Zdaniem Axios w amerykańskiej administracji rośnie obawa, że obrazy płonących magazynów paliwa mogą wywołać niepokój na światowych rynkach energii. — Prezydent Trump nie jest zadowolony z tego ataku. Chce chronić rynek ropy, a nie doprowadzać do jego destabilizacji i wzrostu cen paliw — powiedział rozmówca portalu.
Według amerykańskiego urzędnika spór dotyczący izraelskiej operacji ma zostać omówiony podczas rozmów na wysokim szczeblu między przedstawicielami obu państw.
Komentarz: Mam nadzieję, że kolejne dni przyniosą więcej tego typu doniesień.


To bandytyzm w najwyższym wydaniu! Żaden izrael nie ma prawa niszczyć ludzkiego dobra na ziemi! Świat musi zrobić z tym porządek i to jak najszybciej!!!