Niemiecka minister obrony kandydatką na przewodniczącą KE. Sukces Polski, czy sprytna gra Berlina?

Ursula von der Leyen/ fot. twitter
4

Niemiecka minister obrony Ursula von der Leyen najprawdopodobniej zostanie nową przewodniczącą Komisji Europejskiej po zakończeniu kadencji Jean-Calude’a Junckera. Niemcy, Francja, Hiszpania i Holandia forsowały kandydaturę Fransa Timmermansa, której przeciwstawiały się m.in. Polska, Węgry, Czechy, Słowacja, Włochy. Negocjacje przywódców krajów Unii w Radzie Europejskiej trwały od poniedziałku (01.07.2019). Gdy pojawiła się kandydatura Niemki, Polska i pozostałe kraje Grupy Wyszehradzkiej oświadczyły, że nie są jej przeciwne. Frans Timmermans ma natomiast pozostać na stanowisku wiceprzewodniczącego KE.

Mój komentarz: Czy zablokowanie kandydatury Timmermansa i wystawienie von der Leyen to sukces Polski, czy może raczej sprytna gra Berlina? Żelazny elektorat PiS chwali na Twitterze nieugięta postawę premiera Morawieckiego, który pogonił kota Timmemansowi. A więc sukces! Ale gdy na to spojrzeć uważniej, to nagle okazuje się, ze przecież stanowisko ma trafić do Niemki i to do takiej Niemki, która w listopadzie 2017 roku oświadczyła na antenie telewizji ZDF: „Musimy wspierać ruch oporu w Polsce”. Czyli kogo? Czyli opozycję totalną, KOD, Obywateli RP, środowiska LGBT, feministki itd. itp. Bo to jest właśnie ów „ruch oporu”, który ma obalić kaczystowski reżim.

Zastanówmy się: po co kanclerz Merkel z takim uporem forsowała kandydaturę Timmermansa? Tym bardziej, że jest on socjalistą, a nie chadekiem. Czy cała ta gra nie została przeprowadzona właśnie po to, żeby jako „kompromis” postawić na czele KE Niemkę? Polska skupiła wszystkie siły na utrąceniu Timmermansa. Było wiadomo, że tak się stanie, bo to, co w stosunku do Polski wyprawiał ten politruk, wołało o pomstę do nieba. Dlatego wystawienie jego kandydatury musiało wywołać kontrakcję ze strony Polski. I wywołało.

Gdy po dwóch dniach utrącania Timmermansa, co Polacy obserwowali z zapartym tchem, w końcu padła propozycja, żeby szefem KE została von der Leyen, Polska zaakceptował tę kandydaturę bez sprzeciwu. Żelazny elektorat PiS odtrąbił sukces, chociaż Timmermans nadal ma siedzieć na stołku wiceszefa KE. I nadal będzie bruździł Polsce jak dotychczas.

Jak wyglądałaby sytuacja, gdyby kandydatura niemieckiej minister obrony została zgłoszona od początku, a Timmermans byłby wskazany jako jej zastępca? Premier Morawiecki musiałby torpedować obie kandydatury, bo przecież wyborcy PiS nie darowaliby mu, gdyby bez szemrania zaakceptował zwolenniczkę wspierania „ruchu oporu w Polsce” w pakiecie z odgrażającym się Polsce politrukiem. A tak wszystko zostało załatwione w białych rękawiczkach. Niemcy dostaną szefową KE, antypolski politruk zachowa swój dotychczasowy stołek, a wyborcy PiS będą przekonani, że Polska wygrała bitwę dzięki dyplomatycznemu geniuszowi premiera Morawieckiego. I pozamiatane.

Zobacz też:

Jeśli Niemcy czegoś żałują, to wyłącznie tego, że nie wygrali II wojny światowej

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. SKLEP-WPRAWO.PL
  2. Dan mówi

    Chyba jest faktem oczywistym, że Polska jest krajem nieudaczników i ponownie zostali ograni. Wystarczy spojrzeć na Morawieckiego i przygłupa Adriana machającego do myśliwców.

  3. Grzegorz mówi

    W dzienniku kolejny sukces (nawiasem mówiąc uwielbiam oglądać wiadomości), nie wygrał Timermans. Czyż nie wybrano Niemki? Czyż Pani była minister obrony nie reprezentuje pani Merkel? Co za jaja… Teraz jak mówi Mistrz mamy się onanizować TYM SUKCESEM? Proponuję wytrzeźwieć…

  4. George mówi

    Od pewnego czasu pojawiały się opinie, że Timmermans jest tylko zającem, bo było jasne, że jego kandydatura zostanie oprotestowana i z dużym prawdopodobieństwem graniczącym z pewnością zablokowana. Tak więc ostatecznie Niemcy na najważniejszych stanowiskach w UE, a w Polsce obezwładniająca propaganda o niezłomnej postawie premiera i wzroście znaczenia Polski w UE pod rządami PiS. Jaja jak berety.

  5. Arek mówi

    Wybranie Timmermansa minimalną większością byłby rozwiązaniem najlepszym dla Polski. Timmermans jest konfliktowy i odrażający, doskonale osłabiał UE i odsłaniał panujące w niej mechanizmy władzy.
    Teraz mamy za szefową KE miła panię z siedmiorgiem dzieci, dyspozycyjną wobec Merkel. Ideologia i cele (likweidacja państw narodowych, import Islamu oraz propagowanie zboczeń) pozostają te same. Zmienią sie metody. Dyskretniejsze, bardziej dyplomatyczne działania oraz lepsza koordynacja działań z Merkel spowodują, że działania UE na rzecz likwidacji chrześciajńskiej i wielonarodowej Europy bedą bardziej skuteczne.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.