„Nie możemy spać spokojnie”. Jacek Międlar o sukcesie „Sąsiadów” i niebezpiecznych relacjach z Ukrainą [WIDEO]
Serial dokumentalny „Sąsiedzi” Jacka Międlara odniósł znaczący sukces po pojawieniu się na Amazon Prime Video. Obecność produkcji wśród najpopularniejszych tytułów platformy odnotowały duże ogólnopolskie portale. „Gazeta Wyborcza” informowała, że „Sąsiedzi – Preludium” znaleźli się w TOP 10 Amazon Prime Video, Wirtualna Polska określiła dokument mianem „hitu Prime Video”, a Do Rzeczy podało, że film zajmował 6. miejsce w zestawieniu Amazon Prime.
OBEJRZYJ I WSPIERAJ „SĄSIADÓW”. FILM DOSTĘPNY TAKŻE NA DVD
Sam Prime Video przedstawia „Sąsiadów – Preludium” jako dokument poświęcony tragicznym wydarzeniom na Wołyniu i ich dziedzictwu, oparty na relacjach, zdjęciach oraz nagraniach. Reżyserem i scenarzystą produkcji jest Jacek Międlar.
Sukces filmu stał się jednym z punktów wyjścia do obszernego wywiadu z jego reżyserem. Wywiad umieszczamy pod artykułem. Rozmowa dotyczy nie tylko „Sąsiadów”, lecz przede wszystkim pamięci o ludobójstwie Polaków, stosunku współczesnej Ukrainy do OUN-UPA, kondycji relacji polsko-ukraińskich oraz zagrożeń, które – zdaniem Międlara – Polska powinna traktować poważnie.
Ukraińska narracja o Polakach jako „okupantach”
Jednym z pierwszych tematów rozmowy jest coraz częściej pojawiająca się narracja, według której Polacy mieli być na ziemiach II Rzeczypospolitej okupantami stojącymi na drodze do powstania niepodległej Ukrainy.
Międlar przekonuje, że nie jest to zjawisko nowe. Jego zdaniem podobny sposób przedstawiania historii był przez dziesięciolecia rozwijany w środowiskach ukraińskiego szowinizmu, również przez emigracyjne struktury związane z tradycją OUN.
Reżyser szczególną uwagę zwraca na rosnącą na Ukrainie popularność Stepana Bandery oraz obecność symboliki i postaci związanych z OUN-UPA w przestrzeni publicznej. Stawia przy tym tezę, że banderyzm przestał być domeną wyłącznie takich środowisk jak Swoboda czy Prawy Sektor i przedostał się do znacznie szerszego nurtu ukraińskiego życia publicznego.
Międlar wskazuje, że Polacy powinni obserwować to zjawisko szczególnie uważnie w kontekście trwającej wojny rosyjsko-ukraińskiej i możliwych przemian społecznych po jej zakończeniu.
„Największą mocą są świadkowie”
Dlaczego „Sąsiedzi” zdobyli tak dużą publiczność mimo braku zaplecza finansowego i promocyjnego charakterystycznego dla największych produkcji?
Międlar wskazuje przede wszystkim na jedną rzecz: świadków historii.
„Największą mocą, treścią tych filmów, które tworzę, jest to, że redukuję do absolutnego minimum narrację lektora, narratora. Daję największą możliwość przemawiania tym, którzy na własnej skórze doświadczyli, czym jest ukraińskie sąsiedztwo”.
To właśnie ich głosy stanowią fundament kolejnych części „Sąsiadów”. Przed kamerą pojawiają się ludzie, którzy jako dzieci i młodzi ludzie doświadczyli wydarzeń na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej i na południowo-wschodnich terenach dzisiejszej Polski.
Opowiadają o utracie rodzin, ucieczkach, mordach i życiu w strachu.
Międlar przywołuje w wywiadzie jedno ze swoich ostatnich spotkań – rozmowę przeprowadzoną w Bieszczadach z Władysławem pochodzącym z okolic Sokala. Według przedstawionej relacji jako dziecko miał on obserwować z ukrycia napad na swoich sąsiadów i zamordowanie wieloosobowej rodziny.
Reżyser wspomina również inne zarejestrowane przez siebie świadectwa dotyczące brutalnych tortur i mordów.
„Pewnego rodzaju spowiedź generalna”
Szczególne znaczenie ma dla Międlara wiek bohaterów dokumentu. Wielu z nich zdecydowało się opowiedzieć o swoich przeżyciach dopiero u schyłku życia.
„Dokonują pewnego rodzaju spowiedzi generalnej przede mną – trzy tygodnie przed śmiercią, dwa miesiące przed śmiercią, dosłownie u schyłku swojego życia”.
Jak podkreśla reżyser, poszczególni świadkowie często się nie znali i nie uzgadniali wcześniej swoich wypowiedzi, a mimo to w ich relacjach powracają podobne obrazy, wydarzenia i doświadczenia.
Według Międlara właśnie to stanowi o sile „Sąsiadów”. Kamera ma przede wszystkim rejestrować świadectwo ludzi, których za kilka lat nie będzie już można zapytać o to, co widzieli.
Reżyser podkreśla jednocześnie, że celem dokumentu nie jest wzbudzanie nienawiści wobec współczesnych Ukraińców.
„Obejrzyjcie ten film, przeczytajcie te wspomnienia, te wywiady ze świadkami, nie po to, by generować w sobie nienawiść, ale po to, byście wypracowali w sobie instynkt samozachowawczy”.
„Sąsiedzi” przebili się do szerokiej publiczności
Popularność produkcji na Prime Video sprawiła, że filmem zaczęły zajmować się również media, które wcześniej krytycznie opisywały działalność Międlara.
Onet już 6 lipca informował o pojawieniu się dokumentu na platformie światowego giganta i odnotowywał jego rosnącą popularność. Kilka dni później „Gazeta Wyborcza” pisała wprost o obecności filmu w TOP 10 Amazon Prime Video, a Wirtualna Polska określiła go mianem „hitu Prime Video”.
Do Rzeczy informowało z kolei, że dokument dotarł do 6. miejsca zestawienia Amazon Prime.
To istotne także dlatego, że „Sąsiedzi” nie są wysokobudżetową produkcją wielkiego studia. Ich fundamentem pozostają rozmowy ze świadkami, materiały historyczne oraz praca dokumentacyjna.
Międlar traktuje sukces jako swoisty „wyrzut sumienia” wobec instytucji, które – w jego ocenie – przez dziesięciolecia nie zrobiły wystarczająco dużo, aby zarejestrować wspomnienia ostatnich świadków.
„Byśmy wyciągali wnioski z historii”
W rozmowie pada pytanie o jedno najważniejsze przesłanie całej serii „Sąsiedzi”.
Odpowiedź Międlara jest jednoznaczna:
„Byśmy wyciągali wnioski z historii, byśmy nie popełniali błędów, które już były popełniane”.
Zdaniem reżysera pamięć historyczna nie może ograniczać się do rocznic, przemówień i składania kwiatów. Wiedza o przeszłości powinna mieć konsekwencje dla współczesnej polityki, edukacji i bezpieczeństwa państwa.
Międlar uważa, że jednym z problemów polskiej polityki historycznej było niedostateczne przekazywanie kolejnym pokoleniom wiedzy o konfliktach polsko-ukraińskich. Jego zdaniem znajomość mechanizmów, które w przeszłości prowadziły do eskalacji przemocy, powinna pozwalać wcześniej rozpoznawać zagrożenia.
To właśnie dlatego „Sąsiedzi” mają być nie tylko dokumentem historycznym, ale również ostrzeżeniem.
Penalizacja banderyzmu i „kłamstwa wołyńskiego”
Międlar przedstawia w wywiadzie również konkretne postulaty polityczne.
Jednym z najważniejszych jest penalizacja propagowania banderyzmu oraz – jak określa to reżyser – „kłamstwa wołyńskiego”.
Jego zdaniem polskie państwo powinno zdecydowanie reagować na publiczną gloryfikację OUN-UPA oraz osób odpowiedzialnych za zbrodnie na Polakach.
Kolejną fundamentalną kwestią pozostają ekshumacje.
Międlar uważa, że możliwość prowadzenia nieskrępowanych poszukiwań, ekshumacji i godnego pochówku polskich ofiar powinna być jednym z podstawowych warunków kształtujących stosunki Warszawy z Kijowem.
Międlar: zerwać stosunki dyplomatyczne z Ukrainą
Najbardziej radykalny postulat pada w odpowiedzi na pytanie o to, co w obecnej sytuacji powinno zrobić polskie państwo.
„Ja bym zerwał stosunki dyplomatyczne z Ukrainą”.
Międlar uważa, że normalizacja relacji powinna nastąpić dopiero po spełnieniu przez stronę ukraińską szeregu warunków: oficjalnym rozliczeniu zbrodni na Polakach, zaprzestaniu państwowej gloryfikacji ich sprawców oraz umożliwieniu szeroko zakrojonych ekshumacji.
Reżyser postuluje również zmianę polskiej polityki wobec obywateli Ukrainy mieszkających w Polsce i ograniczenie kierowanego do nich wsparcia.
Swoje stanowisko uzasadnia przekonaniem, że interes i bezpieczeństwo obywateli polskich powinny być nadrzędnym kryterium działania państwa.
Czy Polacy mogą spać spokojnie?
Ostatnie pytanie wywiadu dotyczy przyszłości i bezpieczeństwa Polski.
Czy biorąc pod uwagę doświadczenia historyczne, radykalizację części ukraińskiego społeczeństwa, trwającą wojnę oraz dużą liczbę obywateli Ukrainy przebywających w Polsce, Polacy mogą spać spokojnie?
Międlar odpowiada krótko:
„Nie, nie możemy spać spokojnie w tym temacie. Z roku na rok jest coraz gorzej, a będzie jeszcze gorzej”.
Reżyser obawia się przede wszystkim sytuacji po zakończeniu wojny rosyjsko-ukraińskiej. Jego zdaniem frustracja części społeczeństwa ukraińskiego może w przyszłości zostać skierowana przeciwko Polsce. Jest to prognoza Międlara, którą uzasadnia on własną interpretacją doświadczeń historycznych oraz obserwacją współczesnych nastrojów politycznych.
Dlatego na zakończenie rozmowy ponownie powraca do znaczenia wiedzy historycznej.
Historia ma być ostrzeżeniem
„Sąsiedzi” nie mają – według deklarowanego przez Międlara zamysłu – służyć budowaniu niechęci do ludzi ze względu na ich narodowość. Reżyser przedstawia swoją produkcję przede wszystkim jako próbę ocalenia świadectw ludzi, których głosy wraz z ich odejściem zostałyby bezpowrotnie utracone.
Popularność filmu pokazuje przy tym, że temat nadal budzi ogromne zainteresowanie. Obecność w TOP 10 Prime Video została odnotowana zarówno przez media przychylne Międlarowi, jak i przez redakcje zdecydowanie wobec niego krytyczne.
Dla autora „Sąsiadów” najważniejszy pozostaje jednak nie sam streamingowy sukces, lecz to, co widz zrobi z wiedzą wyniesioną z filmu.
Świadkowie odchodzą. Ich relacje pozostają.
A podstawowe przesłanie, które Międlar chce pozostawić kolejnym pokoleniom, sprowadza się do kilku słów: poznać historię, zapamiętać ją i nie popełnić ponownie tych samych błędów.


