Nie czytajmy książek! Róbmy szkolenia dla prostytutek!

Ostry pojazd po Krytyce Politycznej

0

Gorze nam się stało!” zawołał książę Henryk Pobożny w Roku Pańskim 1241, gdy pod Legnicą oddział Opolan z księciem Mieczysławem na czele spektakularnie dał nogę zostawiając Pobożnego i jego rycerzy sam na sam z wojskami tatarskimi. Ciekawe, co by powiedział ów książę, gdyby został sam na sam z „Krytyką Polityczną” i musiał stawić czoła pomysłom, które są w niej lansowane. Zapewne szczęka opadłaby mu ze zdumienia, gdyby się dowiedział, że wojna z najeźdźcą jest już passe, chrześcijaństwo ma dostosować się do wytycznych „Newsweeka”, a szczęście można zapewnić ludzkości na dwa sposoby.

Po pierwsze – państwo ma wprowadzić analfabetyzm w celu wyrobienia nawyków i kompetencji potrzebnych do pełnego uczestnictwa we współczesnej kulturze pozaliterackiej.

Po drugie – państwo ma zapewnić możliwość organizowania szkoleń dla prostytutek, gdyż jest to robota wymagająca przygotowania psychologicznego, znajomości ludzkiego ciała i wielu technik, a amatorka może swojego klienta poważnie skrzywdzić.

Oj, zdziwiłby się książę Henryk, gdyby felietoniści „Krytyki Politycznej” wyjaśnili mu, że tradycja to kula u nogi, a zamiast krzyczeć „Gorze nam się stało!” należy pośmiać się z chorału gregoriańskiego i pojechać na Sex Work Fest. Cóż, książę Henryk to przecież człowiek średniowiecza i jako taki podpada pod paragraf „ciemnogród”, więc z pewnością nie zrozumiałby światłych pomysłów postępowej lewicy. Niemniej jednak bawi mnie myśl, jaką minę mieliby ci postępowcy, gdyby trafili do XIII wieku i zobaczyli tatarskie wojska podchodzące pod Legnicę. Ile warte byłyby wtedy ich mądrości? A ile warte są dziś? Odnoszę wrażenie, że i wtedy i dziś mądrości „Krytyki Politycznej” warte są dokładnie tyle samo, czyli mniej niż zero. Dlaczego?

Oj, zdziwiłby się książę Henryk, gdyby felietoniści „Krytyki Politycznej” wyjaśnili mu, że tradycja to kula u nogi, a zamiast krzyczeć „Gorze nam się stało!” należy pośmiać się z chorału gregoriańskiego i pojechać na Sex Work Fest.

Otóż dlatego, że czy to się komuś podoba, czy nie, w każdym społeczeństwie jest coś, co nazywa się tabu. Jest też coś, co nazywa się aspiracja. Innymi słowy, zmuszanie ludzi do łamania tabu i rezygnowania z aspiracji zawsze kończy się źle. A to właśnie robi „Krytyka Polityczna” i cała tzw. postępowa lewica, która za cel postawiła sobie przekonanie Polaków, że aspiracja, czyli zdobywanie wiedzy poprzez czytanie klasyki jest „be”, natomiast łamanie tabu, czyli organizowanie szkoleń dla prostytutek jest „cacy”. Mamy zatem zrezygnować z aspiracji, czyli dążenia do rozwoju intelektualnego i przełamać tabu, czyli postawić na piedestale bzykanie się dla kasy. A zapewne najlepiej będzie, gdy w ramach pełnego uczestnictwa we współczesnej kulturze pozaliterackiej przed każdym burdelem zawiśnie hasło „Wolność! Równość! Demokracja!” i będzie się tam wystawiać faktury za usługi, najlepiej z możliwością odliczenia VAT-u. Przy okazji wystawi się też lewe faktury za usługi informatyczne i świat stanie się piękniejszy, prawda?

Muszę przyznać, że gdy obserwuję to szaleńcze miotanie się postępowych miłośników kultury pozaliterackiej stawiających na piedestale seks za pieniądze, jest mi ich po prostu żal. Wysiadują postępowe jajo dyskutując nad wegańską papką popijaną sojowym latte i nie są w stanie pojąć, jak bardzo są żałośni. Marzy im się ubogacająca rewolucja, dzięki której ktoś ich w końcu doceni, a wychodzi z tego żenada w sosie własnym. Już byli w ogródku! Już witali się z gąską! Już szli im na pomoc ubogacający muzułmanie do zadań specjalnych, dzięki którym pełne uczestnictwo we współczesnej kulturze pozaliterackiej stałoby się faktem! A tu nagle wszystko szlag trafił. Średniowiecze powróciło i trzeba będzie przeczytać siedem lektur rocznie, a promocja postępowego burdelu nie uzyska wsparcia z budżetu. Jak żyć?

Szanowna Postępowa Lewico, trzeba będzie zacisnąć zęby i powoli zacząć przyzwyczajać się do myśli, że kijem Wisły nie zawrócisz. Głupiejowo, które udało się zaszczepić w Europie Zachodniej, nijak nie chce przyjąć się w Polsce, bo ideolo, które usiłujecie nam sprzedać, jest po prostu żałosne. Parafrazując Mikołaja Reja: A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój rozum mają.

A teraz niech postępowcy z „Krytyki Politycznej” wyjaśnią gimbazie ogłupianej według ich wytycznych, czym jest parafraza.

Artykuły z „Krytyki Politycznej”, do których nawiązuję:

http://krytykapolityczna.pl/kultura/uwazaj-wazny-cytat-drath-i-majmurek-o-tym-kto-i-czego-nie-uczy-licealistow/

http://krytykapolityczna.pl/kraj/seksworkerka-dlaczego-chce-pelnej-dekryminalizacji-uslug-seksualnych/

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.