„Marksistowska horda nie zdejmie naszej flagi i nie podepcze Chrystusowego krzyża”. Zdaniem sędzi tymi słowami Jacek Międlar znieważył… marksistów. Został skazany na rok ograniczenia wolności

Sędzia Agnieszka Marchwicka i Jacek Międlar
19
SKLEP-WPRAWO.PL

We wrześniu 2021 Jacek Międlar poinformował (TUTAJ), że został skazany na rok ograniczenia wolności. Został skazany za wypowiedzi z marszu z 11 listopada 2017 roku o „tolerancji wobec talmudycznej nienawiści”, stwierdzeniu, że Gazeta Wyborcza to „propagandowa tuba żydo-Ukraińca Adama Michnika” oraz za zsłowa: „marksistowska horda nie zdejmie naszej flagi nie podepcze Chrystusowego krzyża”. Drugi oskarżony został skazany na pół roku ograniczenia wolności za stwierdzenie, że „islam to nie jest religia” i „należy go zdelegalizować”.

Przeczytałem uzasadnienie wyroku, w którym sędzia klepnęła mi 12 m-cy ogr. wolności za „tolerancję wobec talmudycznej nienawiści”. Stwierdziła też, że w słowach „marksistowska horda” znieważyłem osoby o poglądach marksistowskich. Apelujemy – napisał Jacek Międlar i poprosił o wsparcie na pomoc prawną.

Wyrok nie jest prawomocny, a Jacek Międlar zapowiada złożenie apelacji. Internauci są oburzeni wyrokiem i jego wyroku, które wyszło spod pióra sędzi Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia Agnieszki Marchwickiej.
Horda marksistowska to inaczej lewackie qrvy. Szerzenie ideologii marksistowskiej jest przecież niezgodne z polskim prawem. A blond paniusia kiedyś spotka się z wymiarem sprawiedliwości w charakterze oskarżonej…. – pisze jeden z internautów.

Kim trzeba być, żeby obronę chrześcijaństwa i polskości przed marksizmem traktować jak „mowę nienawiści”? Marksizmu, który na Polskę i Kościół sprowadził tak wiele łez i cierpienia! Kim jest Agnieszka Marchwicka skoro staje w obronie marksistów, których ideologia jest rdzeniem dla totalitarnego komunizmu, a sam w sobie jest na antypodach wobec demokratycznego porządku?

W komentarzu pod wpisem do sędzi Marchwickiej napisał sam Jacek Międlar:
Sz. Pani sędzio, o marsksizmie i jego związku z żydostwem sporo pisał Św. Maksymilian Maria Kolbe. Odsyłam Panią do tych publikacji, które znajdzie Pani w mojej pozycji „Polska w cieniu żydostwa”. Powodzenia w zderzeniu z (najwyraźniej niewygodną) prawdą – napisał i załączył link do zakupu jego książki.

Przeczytaj także:

J. Międlar: „Tu jest Polska a nie Polin! Żałosny filosemityzm…” Za te słowa zostałem skazany na 10 m-cy ograniczenia wolności! W uzasadnieniu sędzia cytuje Żyda Turskiego [WIDEO]

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. BP mówi

    Albo sama jest marksistką, albo należy do najbardziej nienawidzącego Polaków plemienia na świecie … Albo jej głowa ma inne wypełnienie niż wypełnienie głowy normalnie myślącego człowieka.

  2. Polak5632 mówi

    reSORTowe dzieci przebudzone z letargu wychowania antypolskiego. Rodzice przywiezieni tu na sowieckich czołgach wychowali na nastajaszczich paputczików.

  3. Mirosław mówi

    Pani „sędzia” najwyrażniej ma problem z trzeżwą oceną rzeczywistości.Niektórym marzy się powrót epoki marksistowskiej.Doradzam zmianę korepetytora.

  4. Zbigniew mówi

    Potwierdzila ze marksisci to zydzi i Zydzi – niezle jej to wyszlo.

  5. Zbigniew mówi

    Alw jablonskiego, ze przypomnial o tym, iz zydzi moga sadzic chrzescijan wg swego niby prawa, ze to bich przywilej, zamknela policja. Tez dobrze wyszkolona na potrzeby zydow.
    Ich bojowki chrzescijan moga bezkarnie bic metalowymi pretami na oczach tej niby polskiej policji.

  6. AntyPOPiS mówi

    To jest efekt nie przeprowadzenia „NORYMBERGI” dla komunistycznych zbrodniarzy z PZPR, SB i WSW/WSI po 1989 roku. Nie przeprowadzono nawet dekomunizacji struktur państwa. Wciąż w sądach, MSZ, wojsku i policji pracują komuniści i ich resortowe pomioty. PiS, który miał w 2015 przewagę w Sejmie i Senacie nie uchwalił nawet ustawy dekomunizacyjnej, chociaż mógł to uczynić! Taka jest smutna prawda o PiS-ie.

    PiS od PO odróżnia tylko stosunek do kościoła katolickiego. PiS to postkomuna pobożna, a PO to postkomuna bezbożna. Do obu tych lewackich ugrupowań należą komuniści z byłej PZPR!!!

  7. Trojden mówi

    Efekt bezkarności lewactwa, a tymi wszystkimi donosami i za wyrokami stoi omzrik, ośrodek monitorowania zachowań rasistowskich i ksenofobicznych. Ziobro ani Kaczyński czy inny Mateuszek boją się wszystkiego co lewackie, ba oni to wspierają jak mogą. Policja nosi na rękach lewactwo podczas ich burd, zadym itd. Lewactwo kopie, gryzie, szarpie, pluje na policję a potem rzecznik policji przeprasza lewaków i się tłumaczy ze wszystkiego.

  8. W K mówi

    Rozumiałbym wyrok, gdyby Jacek Międlar powiedział Chorda, ale skoro powiedział Horda, powiedział prawidłowo, więc wyrok jest niezrozumiały.
    Od ludzi z odpowiednim wykształceniem kierunkowym wymagam odpowiedniego poziomu postępowania, jednak ta sędzia się zbłaźniła. Z ludźmi błaźniącymi się na pełnionych urzędach nie zbudujemy silnej Polski.
    > W językach słowiańskich „horda” jest pojmowana pejoratywnie jako „banda” albo „łobuzy”. <
    To pierwszy wyrok w historii świata za nazwanie kogoś hordą. Jacek, Ty łobuzie XD.

  9. Ayax mówi

    Ta kobieta to pionek. Przyszło zapotrzebowanie z góry na skazanie J Miedlara i zrobiła tak. Chyba nikt nie wierzy w niezawisłość sądów. Cześć jest „pisowska” i druga post PZPR-owska czy tam „pełowska”. Obie strony nienawidzą prawdy.

  10. Ayax mówi

    Pisząc o sadach, zapomniałem dodać, ze mam na myśli „młode wilki” , bo reszta wie, że łączy ich wszystkich Magdalenka, Ziobro próbuje to zmienić ale metodą „TKM” tzn. ( dla młodszych czytelników) teraz k… my. Na tym polega reforma sadownictwa wg mnie. Ale może się mylę.

  11. Hammurabi mówi

    Moim skromnym zdaniem, „obraza osób o poglądach marksistowskich” czy odmieniane przez wszystkie przypadki „nienawiść”, „rasizm” „antysemityzm” to kolejny parawan, hasełko lub jak kto woli pretekst. Ani pani wydająca ten wyrok, ani prokurator ani w końcu sam Jacek nie mają żadnych wątpliwości co do tego faktu.
    Polecenie brzmi: „uciszyć Międlara”. Każdy sposób jest dobry! Każdy chwyt dozwolony!
    Sama się ciśnie gorzka refleksja, że Jacek nie jest pierwszy i z całą pewnością nie ostatni.
    Zapewne nigdy – przynajmniej na tym łez padole – nie dowiemy się ilu tak naprawdę zacnych ludzi już zostało „uciszonych” na zawsze, ilu usta zakneblowano takimi jak ten procesami, szantażem czy groźbami wobec bliskich.
    Czemu tak jest?
    Czy powodem jest tylko wielokrotna rzeź naszych elit?
    A może to Mickiewicz miał rację?

    „Aż Maciek, dotychczas ponury,
    Nieruchomy, wstał z ławy i wolnymi kroki
    Wyszedł na środek izby, i podparł się w boki;
    I spojrzawszy przed siebie, i kiwając głową,
    Zabrał głos, wymawiając z wolna każde słowo,
    Z przestankiem i przyciskiem: „A głupi! a głupi!
    A głupi wy! na kim się mleło, na was skrupi.
    To póki o wskrzeszeniu Polski była rada,
    O dobru pospolitym, głupi, u was zwada?
    Nie można było, głupi, ani się rozmówić,
    Głupi, ani porządku, ani postanowić
    Wodza nad wami, głupi! a niech no kto podda
    Osobiste urazy, głupi, u was zgoda”!

    Właśnie… ZWADA. Nasza słabość wykorzystywana przez zdrajców, jawnych i ukrytych wrogów.
    „Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą”…
    A nie kto inny jak Marks w 1866 roku powiedział:
    „Istnieje jedna tylko alternatywa dla Europy: albo azjatyckie barbarzyństwo pod przywództwem moskiewskim zaleje ją jak lawina, albo Europa musi odbudować Polskę, stawiając między sobą a Azją 20 milionów bohaterów, by zyskać na czasie dla dokonania swego społecznego odrodzenia”…

  12. Tomasz mówi

    Bardzo ciekawe czym kierowała się ta sędzina? Może faktycznie to jakiejś powiązania rodzinne typu resortowe dziecko lub sympatyzowanie z marksizmem i żydo-komuną zamiast wolną Polską krajem w którym żyje? Dziwna argumentacja i dziwny sposób zachowania tej sędziny. Tak czy inaczej trzeba Jacka wesprzeć.

  13. Zbigniew mówi

    Hammi – Marks tak powiedzial? Niesamowite.

  14. Zbigniew mówi

    Tomasz.

    Marks (wg Hamurabiego) powiedzial to lepiej: „Trzeba Polske wesprzec.”

  15. Tolek mówi

    Marks był gorącym zwolennikiem niepodległości Polski.

  16. czarny mówi

    To są te „wolne sądy” w/g opozycji, która chce powrotu do tych czasów, żeby było tak jak było.

  17. Hammurabi mówi

    @Zbigniew
    Źródło: przemówienie na posiedzeniu Rady Międzynarodówki i Towarzystwa Robotniczego w Londynie, „Commonwealth”, 22 stycznia 1866,

    Trochę więcej ale może warto przeczytać i podumać nad ostatnimi zdaniami… Sam czytam i oczom nie wierzę!
    „Marks zajmował się Pol­ską żywo i wiele o niej pisał. Nie dlatego wcale, by szczególnie pokochał Polskę czy nawet znał ją bliżej. Ale dlatego, że najżywiej interesował się – Rosją. W Rosji widział groź­bę dla wolności Europy i świata, i to nawet nie tylko dla­tego, że nienawidził despotyzmu carskiego, ale dlatego, że do­ceniał znaczenie rosyjskich dążeń do ekspansji. Chciał odbu­dować niepodległą Polskę nie jako samotne „przedmurze” broniące Europy od wschodu, ale dlatego, żeby wolne i zjed­noczone narody, Włochy, Polska, Niemcy i Węgry, stworzy­ły w Europie bastiony demokracji, narodowej i społecznej, zdolne do oporu wobec reakcyjnych monarchii. Dla tego sa­mego celu chciał też rozbić monarchię austriacką i obalić zarysowującą się przewagę pruską.

    Szczególnie interesujące są mało znane wypowiedzi Marksa z roku 1866 w londyńskim piśmie „Commonwealth” i jego prze­mówienie na łącznym posiedzeniu Rady Międzynarodówki i Polskiego Towarzystwa Robotniczego w Londynie 22 stycznia 1867 r. ku uczczeniu czwartej rocznicy powstania [styczniowego] roku 1863. Artykuł w „Commonwealth” zaczyna się od słów: Gdziekolwiek kla­sa robotnicza występowała samoistnie w ruchu politycznym, jej polityka zagraniczna, od samego początku, wyrażała się w słowach – odbudowanie Polski. Tak było z ruchem czar­tystów, póki istniał, tak było z francuskim ruchem robotniczym przed rokiem 1848, jak i w owym pamiętnym dniu, gdy ro­botnicy paryscy demonstrowali przed Zgromadzeniem Naro­dowym z okrzykiem „Vive la Pologne!”. Tak było także w Niemczech w latach 1848 i 1849, gdzie pisma robotnicze do­magały się wojny z Rosją i odbudowania Polski. Marks przy­pomina, że mieszczaństwo w czasie wszystkich powstań pol­skich, choć nie opowiadało się głośno za Rosją, ale ją zaw­sze popierało, a tylko jedna Międzynarodówka Robotnicza wołała głośno o „opór przeciw wkraczaniu Rosji do Euro­py i o odbudowanie Polski”.

    Marks sprzed niespełna stu laty jest i dziś aktualny. Zwra­ca się jakby przeciw dzisiejszym lewicowym snobom z „New Statesmana”1, przeciw prof. Carrowi2, prof. Cole’owi3 i prof. La­skiemu4, chwalcom i obrońcom Rosji sowieckiej. Wspomina gniewnie, że z frontu polityki zagranicznej robotników Euro­py Zachodniej i Środkowej wyłączyli się zwolennicy Proudhona, którzy odprawiają sąd nad uciśnioną Polską i wyro­kują, że zasłużyła na swój los. Mają oni podziw dla Rosji jako dla wielkiego państwa przyszłości, jako dla narodu najbardziej postępowego na globie ziemskim, z którym w zesta­wieniu taki mizerny kraj jak Ameryka nie jest godzien wspomnienia. Oskarżają Radę Międzynarodówki Robot­niczej o to, że wyznaje bonapartystowską zasadę wolności narodowej i że chce wyłączyć z Europy wielkoduszny naród rosyjski, co jest grzechem przeciw zasadom powszechnej de­mokracji i braterstwa wszystkich ludów. Marks zauważa, że ta postawa rewolucyjnych proudhonistów, obrana z frazeologii, godzi się dosłownie ze stanowiskiem skrajnych to­rysów wszystkich krajów w stosunku do Polski i Rosji. Jakże żywo przypominają te słowa okres Jałty, gdy obok londyń­skiego „Daily Workera”5 i wszystkich asów Labour [Party], także „Times” doradzał Polakom pogodzenie się z rzeczywistością i uznanie światowej misji państwa rosyjskiego.

    Marks wskazuje, że rozbiór Polski wpłynął na zahamowa­nie demokracji nie tylko w podbitym kraju, ale także w Eu­ropie Zachodniej. W szczególności Prusy związały się z Ro­sją solidarnością łupieżców i wsparte jej potęgą sięgają po opanowanie całych Niemiec. W samych Prusach ucisk rzą­du wobec Polaków, ograniczanie ich wolności obywatelskich, swobody prasy i stowarzyszania się, grozi równocześnie wol­ności wszystkich Prusaków. Tylko polityka robotnicza rozumie płynące stąd niebezpieczeństwo. Robotnicy – pisze Marks – nie tylko w Prusach, ale w całych Niemczech są zainteresowani bardziej, niż robotnicy jakiegokolwiek innego kraju, w odbudowaniu Polski i dawali temu wyraz we wszyst­kich swoich ruchach rewolucyjnych. Odbudowanie Polski oznacza dla nich zarazem wyzwolenie ich własnego kraju od stosunku wasalnego do Rosji.

    Pod koniec drugiej wojny światowej, gdy wymyślono plan podziału świata na strefy wpływów sowieckich i anglosaskich, „Times” londyński przypomniał po wielekroć święte przy­mierze i jego główne dzieło: traktaty wiedeńskie z roku 1815. Zachwalał zalety tych traktatów: zgodę wielkich mocarstw opartą na lojalnym porozumieniu, stuletni pokój w Euro­pie, swobodny rozwój narodów, w szczęściu i bezpieczeń­stwie. Układy w Teheranie, Jałcie i Poczdamie polityka brytyjska przedstawiała opinii swego kraju jako wznowienie za­łożeń kongresu wiedeńskiego, i ta argumentacja poczytywa­na była za ostateczne uzasadnienie wartości tych traktatów. Marks pisze o tym: Układy z roku 1815 nakreśliły granice róż­nych państw europejskich wyłącznie dla dogodności dyplomatycznej, a szczególnie dla dogodzenia największej podów­czas potędze kontynentalnej – Rosji. Pominięto życzenia, interesy i różnice narodowe ludności. W taki sposób podzie­lono Polskę, podzielono Niemcy, podzielono Włochy, nie mówiąc już o mniejszych narodach Europy południowo-wschodniej, o których podówczas mało kto wiedział. W następstwie, wszelki ruch polityczny w Polsce, w Niemczech i we Włoszech musiał rozpoczynać się od dążenia do przywró­cenia jedności narodowej, bez której samo życie narodowe stawało się cieniem. Marks przypomina, że w związku z re­wolucjami we Francji w latach 1830 i 1848 powstały porozu­mienia radykalnych przywódców z wielu krajów Europy, oparte na wspólnym programie, zmierzającym do wyzwolenia narodów uciśnionych i podzielonych, i że zmierzało to w praktyce do unicestwienia dzieła traktatów wiedeńskich. Dą­żenia te znajdowały poparcie w polityce zagranicznej ruchów robotniczych, które wiązały walkę o wolność narodową ze swą własną walką. Można to uzupełnić uwagą, że opór ten trwał nieprzerwanie, acz z różnym natężeniem, przez sto lat z górą i że jemu właśnie należy przypisać przywrócenie wie­lu narodom wolności przez traktat wersalski z roku 1919. Za­interesowana w obronie dzieła kongresu wiedeńskiego była jedyna tylko Rosja, którą święte przymierze wprowadziło w głąb Europy i usankcjonowało jako „dzierżyciela nieprze­branych zasobów skradzionego dobra”.

    Czymże była Rosja – pyta Marks – gdy tworzyło się wielkie państwo polskie po połączeniu z Litwą? Jedną z pod­bitych prowincji mongolskich. A przecie w niewiele wieków później Polska, osłabiona przez niedorozwój polityczny, przez brak warstwy średniej i przez ciągłe wojny, padła jej ofiarą. Przez cały wiek XVIII trwało przenikanie rosyjskie w Polsce. A gdy rozbiory położyły koniec jej istnieniu, Europa tak już przywykła do rządów rosyjskich w Polsce, że była zdziwio­na, iż Rosja nie zagarnęła jej sama, lecz dopuściła do udziału w łupie Prusy i Austrię. W tym miejscu czyni Marks uwagę zadziwiająco przenikliwą o znaczeniu propagandy w akcji rozbiorczej. Pisze: Nie było wtedy jeszcze oświeconej „opi­nii publicznej” w Europie. Jakkolwiek gazeta „Times” nie fabrykowała jeszcze wówczas tego szczególnego towaru, to jednak istniał pewien rodzaj opinii publicznej, opartej na olbrzymim wpływie Diderota, Woltera, Russa i innych pi­sarzy francuskich XVIII w. Katarzyna II przyhołubiła niejednego z tych pisarzy i to samo czynił Fryderyk II. Oni zro­bili legendę „Semiramidy Północy” i „filozofia z Sanssouci”. Oni przedstawili światu Rosję jako kraj najbardziej postę­powy na świecie, ostoję liberalizmu i obrończynię wolności religii. Bo przecie w imię wolności religii wkraczała Rosja w sprawy polskie. Prawdziwie pięknym przykładem wojny klasowej było – pisze Marks – gdy żołnierze rosyjscy i chło­pi małoruscy palili społem dwory polskie po to tylko, by przygotowywać podbój tych obszarów przez Rosję, po czym ci sami żołnierze rosyjscy poddali znowu tych chłopów pod władzę ich panów.

    Ta analiza działań propagandowych i ich znaczenia w po­lityce rosyjskiej jest jakby proroczą wizją tego, co działo się pod koniec minionej wojny. Nie było już wtedy „olbrzymiego wpływu” pisarzy francuskich, ale był „Times” ze swoim prof. Carrem i byli obrońcy religii, chłopów małoruskich i wolności społecznej z „New Statesmana” i była „oświeco­na opinia publiczna” lewicy brytyjskiej. Zdemokratyzowali się goście dworu rosyjskiego, zamiast kilku filozofów przy­bywali przed oblicze Stalina liczni podróżnicy ze związków zawodowych i parlamentu, a ponadto uczeni i artyści, kwakrzy, pastorowie, nauczyciele, listonosze i postępowe matki. Oni także przedstawiali światu Rosję jako kraj najbardziej po­stępowy na świecie, ostoję liberalizmu i obrończynię wolnoś­ci religii.

    I co Wy na to?

  18. Buran mówi

    W sądownictwie, jak wszyscy widzą, trzeba zastosować metodę Wojciecha Cejrowskiego.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.