Kynolog przerwał milczenie! „Jesteśmy o krok od rozbicia mafii tzw. przyjaciół zwierząt”

1

Doszło do czwartego podpalenia w fermach hodowli norek i bydła należących do braci Wójcików. To oni, a zwłaszcza Szczepan Wójcik od lat ujawniał kulisy biznesu szemranych „ekologów”. Przy trzech kolejnych podpaleniach od listopada br. media lekceważyły intencjonalność zaprószania ognia. Tym razem rolnicy, hodowcy zwierząt i kynolodzy powiedzieli „dość”.

„Czwarty przypadek… (…) to już chyba małe dziecko zrozumie.. ZEMSTA.. Tylko oni nie wiedzą że MY razem się podniesiemy ,oni jak wpadną już NIE.. Właśnie się zastanawiam nad wielkością nagrody za wskazanie sprawców…”

– napisał w mediach społecznościowych Piotr Kłosiński, prezes Polskiego Porozumienia Kynologicznego.

„Na Facebooku już pojawiły się wpisy, że dobrze się stało. Wiemy, że setki zwierząt zginęło, inne cierpią. Dla osób, które uważają, że rolnicy i hodowcy zwierząt nie mają prawa hodować zwierząt jednocześnie nie mają skrupułów, by je w bestialski sposób zabijać. Dlatego jest to definicyjny ekoterroryzm, który jest zjawiskiem coraz częściej spotykanym także w Polsce”

– dodaje Kłosiński z PPK.

„Dzisiaj spłonęła część wiat z norkami w miejscowości Dębowiec w Wielkopolsce. Pracownicy gospodarstwa z narażeniem życia uratowali tysiące zwierząt. Nie wszystkie… Część spłonęła żywcem. Straty materialne to setki tysięcy złotych. Obraz po podpaleniu przechodzi ludzkie wyobrażenie. Zaczynają się wykoty. Zwierzęta potrzebowały ciszy. Nie zaznały jej. Teraz uratowane przez pracowników fermy młode oseski zdechną bez matek. Cześć ocalałych norek padało w męczarniach tuż po ugaszeniu pożaru. Wiele jest rannych i cierpiących zwierząt. Pytanie, kto za tym stoi i jaka ideologia zdolna byłaby do tak niewyobrażalnej podłości?”

– informował serwis wSensie.pl

„Nie ma lepszego momentu, by zadać pytanie o bestialstwo środowisk odpowiedzialnych za podpalenia i o to, czy ich barbarzyństwo i nienawiść do ludzi, zwłaszcza do rodziny Wójcików, hodowców zwierząt futerkowych i bydła, jest tak mocna, że chcą ich zagłady kosztem zwierząt i po ich trupach? Jedno jest pewne, hodowcy bydła, drobiu, zwierząt futerkowych jednoczą się. Przedsiębiorcy mają dość płacenia haraczy „ekologom” za odstąpienie od blokowania inwestycji. Polacy coraz mocniej przyglądają się podejrzanym zrzutkom w Internecie, a posiadacze zwierząt towarzyszących coraz częściej nie dają się nabierać na samozwańczych inspektorów ds. zwierząt, którzy bezprawnie zabierali ich drogie materialnie hodowle. Nie jest tajemnicą, że motorem mediów, instytucji, think-tanków demaskujących biznes animalsów i obnażających ciemną stronę pseudoekologów był Szczepan Wójcik. Ten zapowiada, że przestanie mówić prawdę dopiero na tamtym świecie i nie odpuści”

– komunikował portal.

„Warto przeznaczyć środki finansowe na nagrodę dla osoby, która pomoże złapać sprawców. Mam nadzieję, że to będzie ich koniec. Wtedy to będzie puenta w dziele rozbijania mafii. Wiele świadczy o tym, że jest to mafia niektórych środowisk udających przyjaciół zwierząt”

– puentuje kynolog z Polskiego Porozumienia Kynologicznego, Piotr Kłosiński w rozmowie z wPrawo.pl

 

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

  1. szalom mówi

    Histeria antyfutrzarska trwa i oto dzisiaj red Mucha na Sakiewiczowej „niezależnej” wytropił aferę bo ministerstwo nauki wsparło organizację konferencji zorganizowanej przez jakieś gremium naukowe w sprawie hodowli zwierząt futerkowych. I tak już będzie zanim hodowle nie zostano w Polsce zlikwidowane a odrodzone na Ukrainie ku ukontentowaniu banderofilów i na nieszczęście samych zwierząt.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.