Katarzyna TS: Kowidowa lekarka przed sądem, czyli najważniejszy proces pandemii

fot. pixabay
6

W środę (5.01.2022) w Sądzie Rejonowym w Częstochowie rozpoczął się proces lekarki z częstochowskiego Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Miejskiego Szpitala Zespolonego. Akt oskarżenia, który wpłynął do sądu w sierpniu 2021 roku, złożyła Prokuratura Okręgowa zarzucająca lekarce, że swoim postępowaniem naraziła pacjentkę na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Przestępstwo to jest zagrożone karą pozbawienia wolności od 3 miesięcy do 5 lat. W przypadku skazania sąd może także orzec zakaz wykonywania zawodu lekarza na okres od 1 roku do 15 lat.

Sprawa dotyczy wydarzeń z 5 maja 2020 roku. Pogotowie ratunkowe przywiozło do szpitala 87-letnią kobietę z podejrzeniem zawału serca. Pacjentka skarżyła się na duszności i ból w klatce piersiowej. Lekarka, która pełniła dyżur uznała, że kobieta wymagała izolacji z uwagi na zgłaszaną duszność, gdyż taki objaw sugerował podejrzenie zakażenia koronawirusem. Lekarka nie przeprowadziła jednak badania pacjentki, bazując wyłącznie na oświadczeniu ratowników medycznych. Kobieta została przewieziona do Oddziału Chorób Zakaźnych Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie.

Lekarz w szpitalu zakaźnym nie stwierdził u pacjentki objawów choroby zakaźnej i uznał, że ze względu na niewydolność układu krążenia wymaga ona pilnej interwencji w szpitalnym oddziale ratunkowym lub oddziale chorób wewnętrznych. Kobietę przewieziono do Szpitalnego Oddziału Ratunkowego Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Częstochowie, gdzie zmarła podczas przyjmowania. Zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa złożył dyrektor tego szpitala. Kobieta była wożona miedzy szpitalami przez ok. 2 godziny.

Prokuratura zleciła przeprowadzenie sekcji zwłok, która wykazała, że przyczyną zgonu kobiety była niewydolność krążenia w przebiegu ostrego niedokrwienia mięśnia sercowego. W śledztwie stwierdzono, że pacjentka nie była zakażona wirusem SARS-CoV-2. Powołany w sprawie biegły z zakresu kardiologii stwierdził, że właściwym postępowaniem oskarżonej lekarki powinno było być natychmiastowe zastosowanie diagnostyki i wdrożenie leczenia, gdyż takie działania dawałyby realną szansę na zmniejszenie ryzyka śmierci pacjentki. W ocenie biegłego odmowa zbadania chorej spowodowała znaczące opóźnienie leczenia i zwiększyła ryzyko zgonu.

Podczas pierwszej rozprawy lekarka nie przyznała się do winy i odmówiła składania zeznań. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 30 marca 2022 roku. Zeznania ma złożyć przedstawiciel rodziny zmarłej.

Szanowni Państwo, wbrew pozorom to nie jest wyłącznie proces o błąd w sztuce lekarskiej. To jest proces, w którym powinien zostać osądzony cały śmiercionośny system nieleczenia stworzony przez ministrów Szumowskiego i Niedzielskiego w ramach tzw. walki z pandemią. Sprawa miała miejsce, gdy ministrem zdrowia był Szumowski. Niedzielski rozwinął i ugruntował patologię, która doprowadziła do tego, że starsza kobieta z zawałem była odsyłana od Annasza do Kajfasza, aż zmarła.

Ta konkretna sytuacja, która stała się przedmiotem zainteresowania prokuratury i sądu, to kropla w morzu śmierci zafundowanych Polakom przez służbę zdrowia i zarządzających nią ministrów. Na ławie oskarżonych, obok lekarki, która w ciemno uznała, że pacjentka ma kowid i nie wolno wpuścić jej do szpitala, powinni zasiąść obaj twórcy tego kowidowego systemu, czyli Szumowski i Niedzielski. Na ławie oskarżonych powinien zasiąść też ich przełożony, czyli premier Morawiecki, który zaakceptował tę patologię i nadal ją akceptuje opowiadając górnolotne frazesy o pokonywaniu pandemii. Na ławie oskarżonych powinni też zasiąść wszyscy lekarze, którzy zamiast udzielać pacjentom natychmiastowej pomocy, zlecają testy i to wielokrotnie, zanim przyjmą ich na oddział. Na tej ławie powinno też znaleźć się miejsce dla wszystkich lekarzy, który zaakceptowali system teleporad i „leczą” przez telefon, a ich diagnozy zbierają śmiertelne żniwo. I ta sytuacja utrzymuje się już od dwóch lat, a minister Niedzielski nie ma sobie nic do zarzucenia i opowiada w wywiadach, że nadmiarowe zgony to wynik złej kondycji zdrowotnej Polaków.

Na ławie oskarżonych powinni też zasiąść przedstawiciele mediów, które od marca 2020 roku urządzają codzienną histerię strasząc Polaków wirusem powodującym śmiertelność na poziomie ułamka procenta. Efektem tej medialnej histerii jest indukowana paranoja, która skutkuje tym, że każdy objaw jakiejkolwiek choroby natychmiast traktowany jest jak potencjalny kowid wywindowany przez media do zagrożenia na poziomie dżumy. Jeżeli lekarka odmawia przyjęcia na oddział pacjentki z dusznościami zakładając, że to morderczy kowid, który pozabija wszystkich innych pacjentów, to warto zastanowić się, skąd wzięło się u niej takie przeświadczenie. Nie wyniosła tego ze studiów i praktyki medycznej. Nie wierzę też, że jest pozbawionym sumienia potworem, który z sadystycznych pobudek odmawia pomocy osobie potrzebującej. Jej działanie nie jest działaniem w próżni. Ono zostało spowodowane konkretną sytuacją, za którą odpowiada cała rzesza osób na rządowych i medialnych stołkach.

Proszę mnie dobrze zrozumieć: nie bronię tej lekarki i nie twierdzę, że jest niewinna. Każdy poczytalny człowiek powinien odpowiadać za to, co zrobił. Ale dopóki na ławie oskarżonych będzie siedziała tylko ona, dopóty śmiercionośny system będzie działał w najlepsze. I będziemy bić kolejne rekordy w liczbie nadmiarowych zgonów.

Uważam, że to najważniejszy proces tej pandemii. Powinna zostać w nim osądzona nie tylko lekarka, która wszędzie widzi kowid, ale też cała kowidowa służba zdrowia oraz ci, którzy zbudowali tę patologię przy pomocy absurdalnych zarządzeń i gigantycznych kwot wlewanych do systemu w postaci kowidowych dodatków i opłat za puste łóżka w szpitalach tymczasowych. Jeśli pierwszym odruchem lekarza ma być poszukiwanie kowida, a nie ratowanie życia, to służba zdrowia nie istnieje, a lekarka z Częstochowy nie jest okazem wyjątkowym. W utrzymującej się patologii jest okazem typowym. Wyjątkowość polega na tym, że tylko ona stanęła przed sądem. Twórcy tej patologii mają się doskonale, bo wiedzą, że włos im z głowy nie spadnie. A powinien. I to nie jeden.

Jeśli podobają się Państwu moje felietony i chcielibyście wesprzeć moją działalność publicystyczną, możecie to zrobić dokonując przelewu na poniższe konto PayPal. Będzie to dla mnie nie tylko wsparcie w wymiarze finansowym, ale również sygnał, że to, co robię, jest dla Państwa ważne i godne uwagi. Z góry dziękuję. Katarzyna Treter-Sierpińska https://www.paypal.me/katarzynats

Zobacz też:

Katarzyna TS: Szarża ślepego konia

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. BP mówi

    Ofiara systemu autorstwa Ministra „Zdrowia”. Wg mnie to on powinien być skazany za nieumyślne spowodowanie zgonu ( wielu tysięcy podobnych zgonów !)

  2. Mama mówi

    Pani Kasiu, myli sie Pani. Przyszli lekarze, juz na studiach, wpajany maja narcyzm i kapłetna znieczulicę, Wiekszość z nowych lekarzy, wierzy w swoja nieomylność, a kastowość tego systemu ugruntowuje poczucie bezkarności… niestety, jakieś 80% lekarzy to funkcjonujący socjopaci. Obecna sytuacja potwierdza ta tezę.

  3. Hammurabi mówi

    Bardzo bym chciał się z Panią nie zgodzić… Jednak nie mogę bo to, co Pani napisała to najszczersza prawda.
    Najgorsze w tym szaleństwie nawet nie jest to, że pacjenta „oskarżonego” o porażenie kowidem nie leczy się zgodnie ze sztuką i wiedzą lekarską a przenosi na oddziały zakaźne bądź odsyła do domów a kompletny brak możliwości weryfikacji przyczyn zgonów tylu ludzi.
    Proszę przeczytać:
    „Prof. dr hab. Andrzej Marszałek, prezes Polskiego Towarzystwa Patologów, potwierdził w korespondencji z portalem Fake Hunter, że sekcje zwłok u osób zmarłych na COVID-19 są w Polsce wykonywane, choć nie jest to działanie rutynowe. „Sekcja nie jest ‘narzędziem’ do stwierdzania zgonu z powodu COVID-19. Publikowane dane na temat zmian narządowych stwierdzanych w czasie sekcji u pacjentów z COVID-19 nie mają charakteru jednoznacznego i bezspornego do wskazania, że zmiany są wyłącznie charakterystyczne dla COVID-19”
    Dalej profesor wyjaśnia, że podstawą stwierdzenia zachorowania na COVID-19, a w konsekwencji także i zgonu z powodu tej choroby, jest dodatni wynik badania w kierunku SARS-CoV-2 metodą PCR (test molekularny na bazie wymazu pobranego z gardła lub nosogardzieli chorego).
    Ministerstwo Zdrowia potwierdza, że można przeprowadzać sekcje zwłok u osób zmarłych na COVID-19, jeśli jest taka potrzeba.
    „Można je zlecić w przypadkach określonych w ustawie o zawodzie lekarza, ale co do zasady, to się ich nie robi – lekarz ustala przyczynę zgonu wg. ogólnie obowiązujących zasad (ustawa o zawodzie lekarza – art. 43. 1. Lekarz może stwierdzić zgon na podstawie osobiście wykonanych badań i ustaleń. Na podstawie łącznej analizy danych laboratoryjnych oraz obrazu klinicznego wnioskuje się o przyczynie zgonu (czy bezpośrednio spowodowana COVID-19, czy związana z chorobami współistniejącymi)” – tłumaczy prof. dr hab. Andrzej Marszałek.

    Czyli jednak nie wykonuje się sekcji zwłok. Zastępuje się je „wynikami wymazów” a ciała w podwójnych workach lądują w trumnach i na cmentarzach. Najbliżsi nawet ich zobaczyć nie mogą.
    Łódzka historia z „łowcami skór” to przy tym dramatycznym skandalu to nic!
    Ludzie umierają na kowid w papierach, statystyki rosną a wraz z nimi dodatki dla konowałów.
    W łodzi używano pavulonu. Teraz używa się jedynie propagandy i lekarskiej chciwości.

  4. Boguslaw mówi

    Naprawde swietnie napisane!

  5. Mazurowcy mówi

    mordercze praktyki opisane na najodważniejszym naukowym portalu experientia wroclaw

  6. Mazurowcy mówi

    mordercze wadliwe praktyki sa opisane na najodważniejszym naukowym profesorskim portalu experientia wroclaw, gdzie jest podana analiza socjologiczna

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.