Katarzyna TS: Czerwcowy „łyk wolności”, czyli opozycja totalna wielbi Kuklinowskiego, a Polska Kmicica

Łyk wolności/ Róża Thun
9

Opozycja totalna z przyległościami świętuje dziś „Dzień wolności”, którą to nazwą ochrzcili rocznicę kontraktowych wyborów do Sejmu 4 czerwca 1989 roku. Róża Thun z domu Woźniakowska zaprosiła z tej okazji do „Strefy wolności” w Krakowie, gdzie wykonano coś, co totalni określają „Łykiem wolności”. Polega to na gromadnej konsumpcji alkoholu pod tezę, że kiedyś było lepiej, a teraz jest totalitaryzm i powrót komuny.

Nie zamierzam robić Wam wykładu z wydarzeń 1989 roku, bo o tym, jak było, każdy już dziś wie. Każdy wie, że nie było wolnych wyborów w czerwcu 1989 roku, bo co to za wolne wybory, gdy ekipie Jaruzelskiego i Kiszczaka zagwarantowano 65% mandatów w Sejmie. W myśl zasady „czy się stoi, czy się leży” upadająca komuna miała dostać większość sejmową i basta. A gdy Polacy zagłosowali inaczej niż to ustalono przy Okrągłym Stole, ekipa Kuronia i Michnika stanęła na głowie, żeby swoim komunistycznym kontrahentom zapewnić to, co im obiecali.

SKLEP-WPRAWO.PL

Warto pamiętać, że wtedy znalazł się ktoś, kto stwierdził, że skoro Polacy pokazali komunistom czerwona kartkę, to należy olać układ z Magdalenki i „kopnąć ten stolik”. Tym  rebeliantem był Jarosław Kaczyński. Ale Michnik i Kuroń nie chcieli o tym słyszeć. I wyszło, jak wyszło, czyli Kiszczak jako „człowiek honoru” i „Odpieprzcie się od generała!”.

Jeśli zatem ten felieton nie będzie relacją o tym, co wydarzyło się w 1989, to o czym? Będzie o tym, dlaczego nie udało się sprzedać Polakom opowieści o patriotach, którzy przy Okrągłym Stole przywrócili nam wolność i demokrację. Ważne! Nie zamierzam pisać o narodzie, który się obudził i zobaczył, że został oszukany. Nie pierwszy raz rządzący zrobili rządzonych w bambuko. I nie ostatni. Nie o to więc w całej tej historii chodzi. Chodzi o mit, który albo się przyjmuje, albo nie.

Mit Okrągłego Stołu i wyborów kontraktowych jako końca komuny i odzyskaniu wolności nie miał w Polsce szans. Nie miał ich z założenia. Bo w Polsce obowiązuje inny mit. Nie rozumie tego Michnik, nie rozumiał tego Kuroń. Dziś nie rozumie tego Róża Thun, która egzaltuje się „Łykiem wolności”. Żadne z nich nie rozumie, że Polska i Polacy podskórnie wielbią inny mit. Żadne z nich nie rozumie, że Polska jest z Trylogii, a nie z Magdalenki.

Gdyby Michnik i Kuroń zgodzili się na koncepcję Kaczyńskiego, żeby „kopnąć ten stolik” po przegranej komunistów w czerwcowych wyborach i gdyby wespół w zespół pogonili Kiszczaka i Jaruzelskiego, staliby się dla Polaków autentycznymi bohaterami. Ale oni wybrali inaczej. W tym przełomowym momencie, gdy komuna była na łopatkach, bo nawet resorty siłowe nie chciały już jej wspierać, michnikowszczyzna postawiła na Radziwłłowskie szarpanie czerwonego sukna, z którego postanowili wyrwać tyle, żeby im się na płaszcz zostało. Mogli zostać Kmicicami, a zostali Kuklinowskimi. I postawili na budowanie mitu dobrego Kuklinowskiego oraz złego Kmicica. Taki numer nie ma w Polsce racji bytu. Na taki numer Polska odpowiada: „Zdrajco, zdrajco, po trzykroć zdrajco”.

Gdy Kmicic postanowił kopnąć Radziwłlowski stolik i stanąć po stronie zgnębionej Rzeczypospolitej, ryzykował wszystko, z życiem włącznie. Michnik z Kuroniem postanowili bronić okrągłostołowej umowy, żeby zachować wywalczoną pozycję na świeczniku. Nic im nie groziło, gdyby się postawili. Najwyżej Jaruzelski i Kiszczak obraziliby się na nich i tyle. Ale Michnik i Kuroń bali się „polskich demonów”, które w ich wyhodowanych przez żydokomunę mózgach były równoznaczne z bezhołowiem, szarżą na oślep i oczywiście… antysemityzmem. Dziś znowu mamy tę samą szopkę, czyli opozycję totalną, która czci wybory kontraktowe „Łykiem wolności” i pierniczy o „polskich faszystach”. Oni nie pojmują, że „polscy faszyści” to wykwit ich chorej wyobraźni. Nie ma „polskich faszystów”. Są Kmicie, Wołodyjowscy, Skrzetuscy i od czasu do czasu trafia się Zagłoba, który wie, że „gorzałka jeno tęgiej głowie służy”.

Co z tego rozumieją totalni delektujący się „Łykiem wolności” w rocznicę kontraktowych wyborów i latający na skargę do Brukseli, żeby ta pomogła im wrócić do koryta? Nie rozumieją z tego absolutnie nic. Nie rozumieją, że w Polsce nie da się zbudować mitu na kolaboracji. Nie rozumieją, że w Polsce kolaborantów po prostu się wiesza – jeśli nie faktycznie, to symbolicznie. Nie rozumieją, że Polska to taki kraj, w którym „matki żony w mrocznych izbach wyszywały na sztandarach hasło „Honor i Ojczyzna” i ruszała w pole wiara.”

Szopka z „Łykiem wolności” pokazuje dobitnie, że totalni bardzo chcieliby przerobić Polskę na swoje kopyto. Pokazuje, że chcieliby zrobić z Polaków Kuklinowskich i zabić w nich Kmicica. I złoszczą się, że nie idzie. A dlaczego nie idzie? Ot, dlatego, że Polacy są z Trylogii, a nie z Magdalenki, a na namowy Kuklinowskich odpowiadają słowami Kmicica: „Tedy słuchajże mnie, panie Kuklinowski, jesteś szelma, zdrajca, łotr, rakarz i arcypies! Masz dosyć, czyli mam ci jeszcze w oczy plunąć?”

A co było dalej? „Kuklinowski błysnął szablą, lecz Kmicic schwycił go swą żelazną ręką za garść, wykręcił ramię, wyrwał szablę, następnie trzasnął w policzek, aż się rozległo w ciemności, poprawił z drugiej strony, obrócił w ręku jak frygę i kopnąwszy z całej siły, wykrzyknął: — Prywatnemu, nie posłowi!… Kuklinowski potoczył się na dół, jak kamień wyrzucony z balisty, pan Andrzej zaś spokojnie poszedł ku bramie.”

I jeszcze jedno. Daniel Olbrychski, który jako aktor był wspaniałym Kmicicem, jako człowiek okazał się Kuklinowskim. Ale nawet Olbrychski-Kuklinowski nie zabije w Polakach Kmicica.

 

 

 

 

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Postaw mi kawę na buycoffee.to
  2. Hammurabi mówi

    Ludzie, miejcie litość. Usuńcie tę gębę z widoku.

  3. jurek mówi

    Jan Pietrzak już w dwa tygodniu po zaczęciu obrad wołał w kabarecie, że pszczółki się nad tym stołem zbierają, dlaczego czyżby poczuły miód? nie – bo poczuły lipę!!! wtedy tego nie rozumiałem, tak jak w 1992 roku nie widziałem różnicy między rządami Olszewskiego czy Suchockiej, dziś już jest inaczej

  4. Andy mówi

    Na terenie Polski byli jedynie faszyści żydowscy i niemieccy, polskie umiłowanie wolności odrzuca każda formę dyktatury.
    Żydzi z 'Bejtaru’ nosili – wzorem innych młodzieżówek narodowych – jednolite umundurowanie, które w tym wypadku stanowiły piaskowe koszule(brunatne) i czarne spodnie oraz krawaty. Pozdrawiali swoich przywódców – w tym Zabotyńskiego, prawą dłonią wyciągniętą w tzw. salucie rzymskim.

  5. krzysiek mówi

    typowa zaprzanka ! paskudna osoba !!!!

  6. K7 mówi

    Przyjrzyjcie się na te zdradziecką mordę – jedną z wielu z PO – wygląda jak wampir i takim bytem jest. Róża von Panzerfaust – wróg Polski i Polaków. Precz z tym badziewiem wozniakowskim – wiesniara!

  7. Stefan mówi

    KTO NIE PAMIETA HISTORII SKAZANY JEST NA JEJ PONOWNE PRZEZYCIE!/George Santayna/

  8. Norisa mówi

    Jakim prawem taki typ bolszewicki jest europoslem?Skandal aby takie debile niszczyly nam Polske!za takie srebrniki.

  9. michu mówi

    Z punktu widzenia komunistów i ich agentów to rzeczywiście jest dzień zwycięstwa.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.