ABW znów się skompromitowało! Ukrainiec z „zagłuszarką” na lotnisku przesiedział ponad tydzień!
Na Lotnisku Chopina zatrzymano Ukraińca posiadającego specjalistyczny sprzęt do zagłuszania systemów elektronicznych. Sprawa, która początkowo była przedstawiana jako sukces służb, w rzeczywistości ujawniła poważne braki organizacyjne i proceduralne w systemie bezpieczeństwa. Krótko mówiąc, kolejny raz doświadczamy niekompetencji, a wręcz głupoty polskojęzycznych służb, ze skompromitowaną ABW na czele.
Jak opisali dziennikarze Onetu, zatrzymanie nie było efektem sprawnie działających mechanizmów państwowych, lecz determinacji pojedynczych funkcjonariuszy liniowych, którzy musieli wywierać presję na przełożonych, aby doprowadzić do interwencji. Zamiast skoordynowanego działania instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, ujawniono chaos decyzyjny i opieszałość, a może wręcz próbę krycia Ukraińca…
Do zdarzenia doszło w okresie świąt Bożego Narodzenia. Zatrzymany Illia S. przebywał na terenie lotniska co najmniej dziewięć dni, mimo że posiadał urządzenia elektroniczne mogące stanowić realne zagrożenie. Lotnisko, jako obiekt infrastruktury krytycznej, powinno podlegać szczególnej ochronie, tymczasem zainteresowanie służb pojawiło się dopiero po stanowczych działaniach funkcjonariuszy bezpośrednio pełniących służbę.
Podczas kontroli bagażu ujawniono liczne urządzenia elektroniczne, w tym zagłuszacz sygnałów. Jak wynika z relacji źródeł Onetu, funkcjonariusze nie mieli odpowiedniego przygotowania ani szkoleń, by właściwie ocenić potencjalne zagrożenie wynikające z posiadania takiego sprzętu. Wskazywano, że mimo trwającej za wschodnią granicą wojny i dynamicznego rozwoju metod walki elektronicznej, służby wciąż funkcjonują według przestarzałych procedur, koncentrując się na klasycznych zagrożeniach, takich jak pozostawiony bagaż. Zwracano również uwagę na brak szkoleń z zakresu przeciwdziałania dronom i nowoczesnym technologiom.
Z ustaleń wynika, że urządzenie należące do Illii S. mogło wpływać na działanie systemów elektronicznych lotniska. W tym samym okresie odnotowywano problemy z systemami informacyjnymi, co rodziło obawy o możliwość celowej dezorganizacji pracy portu lotniczego.
Kolejnym niepokojącym elementem była niewystarczająca współpraca pomiędzy służbami. Według dwóch niezależnych źródeł, przez długi czas brakowało reakcji ze strony Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, choć to właśnie ona powinna przejąć nadzór nad tego typu sprawą. Decyzja o zatrzymaniu zapadła dopiero po wielogodzinnych ustaleniach i rozmowach.
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na okres jednego miesiąca, z możliwością jego przedłużenia. Mężczyźnie postawiono zarzut próby zakłócania sygnałów radiowych poprzez posiadanie urządzeń mogących zostać wykorzystanych do działań sprzecznych z obowiązującymi przepisami, w tym z Prawem lotniczym. Zatrzymany nie przyznał się do winy. W przypadku skazania grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.
Na Lotnisku Chopina zatrzymano obywatela Ukrainy posiadającego specjalistyczny sprzęt do zagłuszania systemów elektronicznych. Sprawa, która początkowo była przedstawiana jako sukces służb, w rzeczywistości ujawniła poważne braki organizacyjne i proceduralne w systemie bezpieczeństwa.
Jak opisali dziennikarze Onetu, zatrzymanie nie było efektem sprawnie działających mechanizmów państwowych, lecz determinacji pojedynczych funkcjonariuszy liniowych, którzy musieli wywierać presję na przełożonych, aby doprowadzić do interwencji. Zamiast skoordynowanego działania instytucji odpowiedzialnych za bezpieczeństwo infrastruktury krytycznej, ujawniono chaos decyzyjny i opieszałość.
Do zdarzenia doszło w okresie świąt Bożego Narodzenia. Zatrzymany Illia S. przebywał na terenie lotniska co najmniej dziewięć dni, mimo że posiadał urządzenia elektroniczne mogące stanowić realne zagrożenie. Lotnisko, jako obiekt infrastruktury krytycznej, powinno podlegać szczególnej ochronie, tymczasem zainteresowanie służb pojawiło się dopiero po stanowczych działaniach funkcjonariuszy bezpośrednio pełniących służbę.
Podczas kontroli bagażu ujawniono liczne urządzenia elektroniczne, w tym zagłuszacz sygnałów. Jak wynika z relacji źródeł Onetu, funkcjonariusze nie mieli odpowiedniego przygotowania ani szkoleń, by właściwie ocenić potencjalne zagrożenie wynikające z posiadania takiego sprzętu. Wskazywano, że mimo trwającej za wschodnią granicą wojny i dynamicznego rozwoju metod walki elektronicznej, służby wciąż funkcjonują według przestarzałych procedur, koncentrując się na klasycznych zagrożeniach, takich jak pozostawiony bagaż. Zwracano również uwagę na brak szkoleń z zakresu przeciwdziałania dronom i nowoczesnym technologiom.
Z ustaleń wynika, że urządzenie należące do Illii S. mogło wpływać na działanie systemów elektronicznych lotniska. W tym samym okresie odnotowywano problemy z systemami informacyjnymi, co rodziło obawy o możliwość celowej dezorganizacji pracy portu lotniczego.
Kolejnym niepokojącym elementem była niewystarczająca współpraca pomiędzy służbami. Według dwóch niezależnych źródeł, przez długi czas brakowało reakcji ze strony Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, choć to właśnie ona powinna przejąć nadzór nad tego typu sprawą. Decyzja o zatrzymaniu zapadła dopiero po wielogodzinnych ustaleniach i rozmowach.
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu podejrzanego na okres jednego miesiąca, z możliwością jego przedłużenia. Mężczyźnie postawiono zarzut próby zakłócania sygnałów radiowych poprzez posiadanie urządzeń mogących zostać wykorzystanych do działań sprzecznych z obowiązującymi przepisami, w tym z Prawem lotniczym. Zatrzymany nie przyznał się do winy. W przypadku skazania grozi mu kara do pięciu lat pozbawienia wolności.

Przeczytaj także:
