Postaw mi kawę na buycoffee.to

Nocny atak na dom Rafała Otoki-Frąckiewicza. „Spalą mi dom, pozabijają dzieci”

1

Dramatyczna noc w domu Rafała Otoki-Frąckiewicza. Polski publicysta i dziennikarz poinformował, że około pierwszej w nocy dwóch agresywnych mężczyzn miało dewastować bramę jego posesji i próbować dostać się do środka. Według jego relacji na groźbach i niszczeniu mienia się nie skończyło – napastnicy mieli grozić spaleniem domu i zabiciem dzieci.

Otoka-Frąckiewicz opisał zdarzenie w mediach społecznościowych:

SKLEP-WPRAWO.PL

„Pierwsza w nocy. Dwóch patusów dewastuje mi bramę, chcąc się dostać do środka. Słyszę, że spalą mi dom, pozabijają dzieci, rzucają wyrwanymi sztachetami we mnie i obudzoną córkę. Rozpieprzają kamerę na bramie”.

Jak relacjonuje publicysta, po telefonie na policję funkcjonariusze pojawili się na miejscu bardzo szybko. Dalszy przebieg interwencji wywołał jednak jego oburzenie.

„Telefon na policję. Błyskawiczna interwencja. Wylegitymowali patusów i puścili wolno”.

Otoka-Frąckiewicz przedstawił całe zajście jako przykład sytuacji, w której właściciel domu czuje się bezsilny wobec agresorów i jednocześnie obawia się konsekwencji prawnych własnej reakcji. W swoim emocjonalnym komentarzu stwierdził:

WSPARCIE WPRAWO.PL

„Dowiaduję się, że jeśli użyłbym broni, siedzę. Jeśli użyłbym wulgaryzmów, prokurator mnie dojedzie. Jeśli opublikuję ich twarze, prokurator dojedzie mnie jak szmatę”.

To właśnie ten fragment jego relacji najmocniej pokazuje wściekłość publicysty. Człowiek jest we własnym domu, obok znajduje się jego obudzona córka, za bramą – według jego relacji – padają groźby śmierci, lecą wyrwane sztachety, niszczona jest kamera, a po wszystkim napastnicy pozostają na wolności.

Otoka-Frąckiewicz podsumował sytuację gorzkimi słowami:

„Polska. Kraj, w którym bandyci niezależnie od narodowości mają więcej praw niż ofiara”.

Publicysta zaznaczył przy tym jednoznacznie, że według jego wiedzy sprawcami byli Polacy. Odniósł się również do przepisów dotyczących przestępstw motywowanych uprzedzeniami, formułując własną, krytyczną ocenę obowiązującego prawa.

Na tym jednak nie zakończył. Dostało się również sąsiadom, którzy – jak twierdzi – mimo nocnej awantury nie zareagowali:

„Sąsiedzi, którzy na co dzień komentują każde moje pierdnięcie – zero reakcji”.

Cała historia kończy się pytaniem, które brzmi wprawdzie półżartobliwie, ale po opisanych wydarzeniach nabiera zupełnie innego znaczenia:

„Czas zaopatrzyć się w psy. Jakieś propozycje rasy?”

Nocna próba wtargnięcia na posesję, groźby skierowane przeciwko rodzinie, niszczenie mienia i rzucanie elementami ogrodzenia to sytuacja, w której człowiek ma pełne prawo oczekiwać od państwa przede wszystkim jednego: skutecznej ochrony.

Sprawa prowokuje również znacznie szersze pytanie: gdzie w polskim prawie przebiega realna granica pomiędzy prawem napadniętego człowieka do obrony siebie, swoich dzieci i własnego domu a odpowiedzialnością za przekroczenie granic obrony koniecznej?

Bo obywatel zaatakowany we własnym domu nie powinien zastanawiać się przede wszystkim nad tym, czy broniąc rodziny, sam nie stanie się za chwilę oskarżonym.

```html

Druga część „Genocidum atrox” filmu dokumentalnego Jacka Międlara „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”.

Wspieraj pracę autora

```

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

  1. Alek mówi

    Tym różnią się prawa człowieka od praw Bożych. Te pierwsze są nieludzkie. Te drugie to wsparcie dla człowieka.

  2. SKLEP-WPRAWO.PL

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.