Postaw mi kawę na buycoffee.to

Rusofobia nasza powszechna

5

Telewizja Polska ograniczy pokazywanie rosyjskich i białoruskich sportowców podczas igrzysk paraolimpijskich Mediolan-Cortina. Gdy pojawią się oni na ceremonii otwarcia, stacja przerwie transmisje.

Gdy w sygnale transmisyjnym z ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Paralimpijskich Mediolan Cortina 2026 pojawią się zawodnicy reprezentujący Rosję lub Białoruś, przerwiemy transmisję i wyemitujemy planszę z poniższą informacją: „Solidarni z Ukrainą. TVP Sport sprzeciwia się uczestnictwu rosyjskich i białoruskich zawodników w rywalizacji sportowej”.

SKLEP-WPRAWO.PL

Ciekawy jestem co będzie następne? Oznaczą Rosjan i Białorusinów opaskami? Zabronią im chodzić chodnikami? Zakażą wstępu do restauracji, kin i galerii handlowych? Zamkną w wydzielonych dzielnicach miast? Znamy to z historii.

Prawie cała scena polityczna i medialna w Polsce podgrzewa atmosferę rusofobiczną. Podsycana jest niechęć do wszystkiego co rosyjskie łącznie z literaturą i sportem. To jest szaleństwo, za które będziemy płacić długimi latami. Rusofobia w swojej najprymitywniejszej formie jest w Polsce powszechna po „lewej” i „prawej” stronie. W jakiś części wyrasta z naszej historii, specyficznego pojmowania naszych dziejów, a po części jest nam aplikowana przez obcych. Zdaje mi się że, ta po „lewej” w okresie wojny rosyjsko-ukraińskiej eksplodowała mocniej – bo przez lata była chowana pod płaszczykiem manifestowanej tolerancji i poprawności politycznej. Niechęć, a często nienawiść wobec Rosjan w ostatnich trzech latach stała się wręcz pożądana. Wszystkich, którzy mieli na temat Rosji i Rosjan odrobinę inne zdanie od tego prezentowanego w głównych mediach natychmiastowo okrzyknięto „ruską onucą”.

Dla mnie symbolem skundlenia był rok 2022. Przechadzając się po ulicy 3 maja w Katowicach, zauważyłem na drzwiach sklepu obuwniczego nalepkę z świnią w barwach Rosji. Postanowiłem wejść i zapytać co oznacza ta nalepka. Młode panie sprzedające buty, powiedziały „nie obsługujemy tutaj ruskich” oraz „je…ć ruskich”. Potem był haniebny atak na ambasadora Federacji Rosyjskiej Siergieja Andriejewa na Cmentarzu Mauzoleum Żołnierzy Radzieckich. I brak odpowiedniej reakcji polskich władz. To musiało budzić sprzeciw. I nie idzie to nawet o moralność – bo ona jest słabą kartą w globalnej polityce – co o polski interes narodowy.

Inżynierowie od tresury mas wytresowali mój naród w gorliwej nienawiści do Rosji. Przy każdej okazji rządzący Polską okazują Moskwie niechęć, nieufność, gotowość do upokarzania i jaśniepańską pogardę. Wszystko to co jest u nas prawnie zakazane i towarzysko źle widziane, na przykład wobec Ukrainy czy Izraela, jest milcząco pochwalane jeśli dotyczy „ruskich”. Jesteśmy zniewoleni przez kompleks niższości wobec Zachodu (zwłaszcza USA) i kompleks wyższości wobec Wschodu (zwłaszcza Rosji). Dwa stare kompleksy działają w ścisłym ze sobą sprężeniu. Świadomość ogromnej części moich rodaków ujęta w kleszczach tych dwóch kompleksów pozostaje trwale niezdolna do prawidłowych ocen i do kształtowania poprawnych stosunków z najistotniejszymi sąsiadami.

Wojna prowadzona na terenie Ukrainy było tylko pretekstem. Przecież moi rodacy tak pryncypialnie nie reagują na inne konflikty zbrojne na świecie – na przykład na atak Stanów Zjednoczonych i Izraela na Islamską Republikę Iranu. Wojna na Ukrainie pozwoliła przez kilka lat używać języka i argumentów, które były tłumione przez długie lata „poprawnością polityczną”. To co było potępiane, a nawet prawnie zakazane dla innych narodowości, bez problemu a nawet z poklaskiem elit przechodziło gdy dotyczyło Rosjan. Nie miało najmniejszego znaczenia to, że było to pozbawione przyzwoitości i logiki. Było przyzwolenie, a nawet oczekiwanie przez liberalne media tego, by używać retoryki o brudnych bolszewikach, genetycznych mordercach, złodziejach pralek i zegarków, potworów gorszych od SS-maów, zdegenerowanych orkach, przeklętej ruskiej ziemi i wnukach tych co mordowali w Katyniu. A wszystkich tych co mają moralny i intelektualny opór ochrzcić „ruską agenturą”, „śmierdzącą onucą”, „piątą kolumną”, „trollami Putina” czy „rosyjskimi sprzedawczykami za rubelki”. Na jednej ręce można policzyć tych, którzy od początku konsekwentnie sprzeciwiali się prymitywnej rusofobii i nie pozwolili sobie narzucić rusofobicznej narracji.

Cieszę się z tego, że moje środowisko polityczne czyli „Myśl Polska” nie uległa temu szaleństwu i trzeźwo analizowała stosunki między moją ojczyzną, a naszym największym sąsiadem. Nie było to naprawdę łatwe w ostatnich trzech latach. Praktycznie każda próba racjonalnej rozmowy o stosunkach polsko-rosyjskich, rosyjskiej kulturze czy polityce prowadzonej przez Federację Rosyjską, była utrącana argumentem „wojna na Ukrainie”. Moje środowisko polityczne, zdaje sobie sprawę z tego, ze wojna kiedyś się skończy, a Rosja pozostanie naszym sąsiadem. Ułożenie sobie normalnych stosunków z Federacją Rosyjską jest fundamentalne dla polskiego interesu narodowego. Jest niezbędne, by w przyszłości móc robić intratne interesy i wzbogacać nasz naród.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Hammurabi mówi

    „Rusofobia” czy Rusorealizm? Oto jest pytanie!
    Lichy to przykład Katowice. Może jednak lepiej by brzmiał ” Stalinogród” co?
    Tak się składa, że owi „inżynierowie od tresury mas” bardzo wiele wysiłku włożyli w urobienie mas na Śląsku wiele lat przed narodzinami autora, często korzystając z takich co to i wówczas mieli już „lewicowe odchylenie”.
    Pomimo tego a często właśnie dzięki temu wielu Ślązaków doskonale wie co to takiego „przyjaźń polsko-radziecka” i „intratne interesy” z Rosją.
    Jak już autor spaceruje po Katowicach, to może tak na Plac Wolności się skierować i popatrzeć na cokół i dowiedzieć się co na nim stało a później do Parku Kościuszki gdzie kawałek za zabytkowym kościółkiem znajdzie pewien pomimo wszystko, wciąż zadbany cmentarz.
    Można też popytać o świętochłowicką „Zgodę”, Obóz Pracy w Jaworznie, Gliwicach, o komendantury Racibórz, Bytom, Mysłowice…
    A może tak to „środowisko polityczne” o którym autor wspomina tak na trzeźwo posłucha co mają do powiedzenia rodziny mordowanych i wywożonych Ślązaków?
    Wówczas może owa „fobia” stanie się pamięcią której nie udało się wykorzenić przez całe dekady nacisków, prześladowań i propagandy.

  2. ad mówi

    Stan umysłu Hamujrabbiego nie potrafi odróżnić Rosji od ZSRR. Rusofobia tego osobnika wyparła z jego umysłu fakt, że komunizm w Rosji został zaszczepiony z zewnątrz, tak jak i w Polsce. Aż dziw bierze, że tak zacietrzewiona osoba młotuje tylko jedną nację. A co ze Szwedami, Mongołami, helmutami, hierojami, tudzież stonką ziemniaczaną i szrotówkiem kasztanowcowiaczkiem? Wszak to ogromne pola do żółci ulewania.

  3. Katarzyna mówi

    Katowice Plac Wolności – przed wojną Wilhelmsplatz. Jedna nazwa i cała historia. Jedni warci drugich.Moje rodzinne miasto ,40 lat temu. Widziałam obóz w Jaworznie,widziałam groby piwstańcze.Komuna i faszyzm to zawsze niedola zwykłych ludz iŻyją dobrze tylko kanalie.

  4. Hammurabi mówi

    Zarówno Niemcy jak i Rosjanie od zawsze postrzegali Polskę jako przeszkodę w swoich często burzliwych ale ciągłych relacjach. Oba te narody nigdy w historii nie były, nie są i nigdy nie będą przyjaznymi w stosunku do Polaków, mimo upływu lat. Zmieniają się jedynie środki którymi działają w danej chwili. Jeśli ktoś tego nie widzi to albo jest ślepy albo świadomie kierowany pokrętnymi interesami relatywizuje ich zbrodnie, których ilość jest porażająca.
    Pamięć o tym co było i co wbrew zaklinaczom rzeczywistości wciąż trwa zmieniając jedynie swój kształt i sposoby działania w zależności od potrzeb, nie jest ani germanofobią ani rusofobią. Jest pamięcią której na skutek kilkupokoleniowego prania mózgów skutecznie pozbawiono bardzo wielu Polaków.

  5. SKLEP-WPRAWO.PL

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.