Amerykańskie społeczeństwo wyraża sprzeciw wobec polityki Donalda Trumpa ws. Iranu

Donald Trump
0

Najnowszy sondaż przeprowadzony przez PBS News, NPR i Marist College pokazuje, że większość Amerykanów krytycznie ocenia sposób, w jaki prezydent Donald Trump prowadzi politykę wobec konfliktu z Iranem. Badanie wskazuje również na wyraźny sprzeciw społeczeństwa wobec bezpośredniego zaangażowania militarnego Stanów Zjednoczonych.

W miarę jak operacja „Epic Fury” zbliża się do końca pierwszego tygodnia, aż 56 proc. ankietowanych deklaruje sprzeciw wobec działań wojskowych USA w Iranie. Poparcie dla takich operacji wyraża 44 proc. respondentów. Jednocześnie poziom aprobaty dla samego użycia siły utrzymuje się na stosunkowo stabilnym poziomie od stycznia, kiedy rozpoczęły się ataki. Sondaż przeprowadzono krótko po głośnym incydencie w Kuwejcie, gdzie irański dron uderzył w amerykańskie centrum dowodzenia, zabijając sześciu żołnierzy USA.

SKLEP-WPRAWO.PL

Konflikt gwałtownie eskalował po tym, jak Stany Zjednoczone i Izrael przeprowadziły skoordynowane uderzenia na irańskie instalacje wojskowe oraz obiekty rządowe. W wyniku nalotów zginął najwyższy przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei. Walki przyniosły także poważne straty wśród ludności cywilnej — według dostępnych danych zginęło ponad tysiąc osób, w tym około 175 uczennic i pracowników szkoły dla dziewcząt. Wstępne ustalenia amerykańskiego śledztwa wojskowego, cytowane przez agencję Reuters, wskazują, że tragedia była prawdopodobnie skutkiem amerykańskiego nalotu.

Równocześnie spada poziom poparcia dla sposobu, w jaki prezydent Trump zarządza konfliktem. Obecnie jego działania wobec Iranu popiera 36 proc. Amerykanów — o sześć punktów procentowych mniej niż w styczniu 2020 r., gdy napięcia między Waszyngtonem a Teheranem wzrosły po amerykańskim ataku dronowym, w którym zginął generał Kasem Sulejmani, dowódca elitarnej jednostki Al-Kuds należącej do Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej.

SKLEP-WPRAWO.PL

Opinie na temat obecnej polityki administracji są silnie uzależnione od sympatii partyjnych. Wśród Republikanów dominuje wyraźne poparcie zarówno dla działań militarnych, jak i dla samego podejścia prezydenta — odpowiednio 84 proc. i 79 proc. respondentów z tej grupy popiera obecny kurs. Z kolei wśród Demokratów aż 86 proc. sprzeciwia się zarówno operacji wojskowej, jak i strategii przyjętej przez Biały Dom. Wśród wyborców niezależnych dominują postawy sceptyczne — około sześciu na dziesięciu ankietowanych krytycznie ocenia działania prezydenta i sprzeciwia się operacji wojskowej.

Bardziej złożony jest obraz opinii publicznej w kwestii samego zagrożenia ze strony Iranu. Największa grupa respondentów — 44 proc. — uważa, że Iran stanowi poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych. Jest to jednak spadek w porównaniu z lipcem ubiegłego roku, gdy taki pogląd wyrażało 48 proc. Amerykanów. Wówczas USA przeprowadziły uderzenia bombami penetrującymi na trzy irańskie instalacje nuklearne. Spadek odsetka osób postrzegających Iran jako poważne zagrożenie może sugerować, że część społeczeństwa uznaje jego potencjał militarny za osłabiony.

Według badania kolejne 40 proc. respondentów uważa Iran za zagrożenie niewielkie, natomiast 15 proc. twierdzi, że kraj ten w ogóle nie stanowi zagrożenia dla bezpieczeństwa USA.

Od momentu rozpoczęcia operacji wojskowej administracja Trumpa przedstawiała różne uzasadnienia dla interwencji. Wśród najczęściej wskazywanych celów pojawiały się m.in. zmiana reżimu w Teheranie, powstrzymanie irańskiego programu nuklearnego oraz neutralizacja bezpośredniego zagrożenia dla amerykańskich sił w regionie. Sam prezydent podczas jednej z konferencji został zapytany, czy działania USA były reakcją na planowany wcześniej atak Izraela. Odpowiedział wówczas: „Nie, mogłem ich do tego zmusić”. Tak zmieniające się wyjaśnienia utrudniają opinii publicznej ocenę, jakie konkretnie cele strategiczne ma przynieść operacja w regionie.

Część ekspertów związanych z administracją republikańską ocenia jednak działania znacznie bardziej pozytywnie. Emerytowany pułkownik armii USA Joel Rayburn, który w pierwszej kadencji Trumpa zajmował się polityką wobec Iranu w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, uważa, że operacja przynosi szybkie i wymierne rezultaty.

Jego zdaniem kampania wojskowa w krótkim czasie znacząco ograniczyła zdolności Iranu do prowadzenia działań destabilizujących region. Jak obrazowo tłumaczył, jeśli ktoś biegnie w twoim kierunku z bronią i strzela, to fakt, że w danym momencie nie oddaje strzałów, nie oznacza, że przestał stanowić zagrożenie. Według Rayburna Donald Trump jest pierwszym prezydentem USA, który potraktował irańskie zagrożenie z należytą powagą i zdecydował się na realne działania.

Inni eksperci pozostają jednak bardzo sceptyczni wobec strategii Białego Domu. Alan Eyre, były urzędnik Departamentu Stanu, który uczestniczył w negocjacjach porozumienia nuklearnego z Iranem w 2015 roku za administracji Baracka Obamy, ocenia, że obecna polityka USA wobec Teheranu jest niespójna i słabo uzasadniona.

W jego opinii twierdzenie, że Iran stanowi bezpośrednie zagrożenie dla bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych, jest znacznym uproszczeniem, a administracja Trumpa nie przedstawiła przekonującego uzasadnienia dla rozpoczęcia operacji wojskowej ani jasnej wizji jej końcowego celu.

Eyre zwrócił także uwagę na ograniczoną rolę Kongresu w procesie podejmowania decyzji o użyciu siły. W ostatnich dniach zarówno Izba Reprezentantów, jak i Senat odrzuciły projekty rezolucji dotyczących uprawnień wojennych, które mogłyby ograniczyć dalsze zaangażowanie militarne USA. Decyzje te były w dużej mierze wynikiem głębokich podziałów partyjnych.

Zdaniem byłego dyplomaty pokazuje to szerszy problem funkcjonowania amerykańskiego systemu politycznego. Jak stwierdził, Kongres pozostaje w dużej mierze bierny i nie wypełnia w pełni obowiązków wynikających z konstytucyjnego systemu kontroli nad decyzjami o prowadzeniu wojny.

To, czy opinia publiczna zmieni swoje nastawienie do konfliktu, może w dużej mierze zależeć od jego dalszego przebiegu i czasu trwania. Rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt zapowiedziała w piątek, że operacja wojskowa powinna zakończyć się w ciągu czterech do sześciu tygodni. Jednocześnie wewnętrzna notatka Pentagonu, do której dotarli dziennikarze Politico, sugeruje, że działania mogą potrwać znacznie dłużej — nawet kilka miesięcy.

Rayburn pozostaje przekonany, że operacja ostatecznie doprowadzi do trwałej zmiany układu sił na Bliskim Wschodzie. Jego zdaniem upadek irańskiego reżimu mógłby stworzyć realną szansę na stabilizację regionu i zakończenie trwających od dekad prób destabilizowania go przez Teheran. Jak podkreśla, nawet jeśli Amerykanie nie dostrzegają tego dziś, z czasem mogą uznać efekty operacji za korzystne.

Alan Eyre pozostaje jednak dużo bardziej sceptyczny. Jego zdaniem trudno oczekiwać, że administracja Trumpa przedstawi spójną i długofalową strategię wobec Iranu. Według niego jedynym czynnikiem, który mógłby skłonić prezydenta do zmiany kursu, byłaby wyraźna presja polityczna wewnątrz kraju.

Komentarz: Coraz więcej doniesień przemawia za tym, że obywatele USA mają coraz mniejszą ochotę walki za syjonistyczne interesy. Ciekawe, czy w obliczu tych faktów Donald Trump dokona rewizji własnej polityki?

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.