Ł. Jastrzębski: Ani grosza na tacę…
Wśród czytających moje posty są osoby, które w niedzielę uczęszczają do Kościoła. Czynią to mimo tego, że wiekszość biskupów obecnych czasów bardzo wiele robi, by wiernych do tego zniechęcić. Właśnie te osoby proszę o przeczytanie tego postu.
Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski abp Tadeusz Wojda zaapelował niedawno do polskich biskupów o przeprowadzenie ogólnopolskiej zbiórki na pomoc dla Ukrainy. W większości parafii takie zbiórki odbędą się jutro. Moim zdaniem nie idzie tutaj o pomoc dla poszkodowanych w wyniku wojny, bo wtedy zbierano by na ofiary – niezależnie od narodowości. Modlono by się zaś o jak najszybsze zakończenie wojny i trwały pokój. Uważam, ze idzie tutaj o wsparcie kierunku polityki aktualnie rządzących.
Mijają kolejne dekady od czasu ukraińskich mordów na polskich Kresach. Przez ten czas Episkopat Polski nie wpadł na pomysł, by zorganizować zbiórkę na to by powstały pomniki upamiętniające naszych rodaków pomordowanych w bestialski sposób w latach 1939-1947. Nie upamiętniono w należyty sposób również księży katolickich i wiernych wymordowanych przez Ukraińców podczas Mszy Świętej w czasie Krwawej Niedzieli na Kresach – 11 lipca 1943 roku. Nie słychać również sprzeciwu polskich hierarchów w sprawie procesu beatyfikacyjnego promowanego przez szowinistów ukraińskich arcybiskupa Andrzeja Szeptyckiego. Warto przypomnieć, że wcześniej proces beatyfikacji został dwukrotnie zablokowany przez kardynała Stefana Wyszyńskiego.
Więcej, żaden biskup nie raczył wpełznąć do swojej limuzyny i przyjechać na uroczystość odsłonięcia Pomnika „Rzeź Wołyńska” w Domostawie w 2024 roku. Żaden nie kroczył w Marszu Pamięci poświęconemu polskim ofiarom ukraińskiego ludobójstwa. Mogę zaś wymienić kilkanaście uroczystości odsłonięcia różnorakich obelisków – często wątpliwej pożyteczności względem Polaków – gdzie biskupi ramie w ramie z politykierami ochoczo uczestniczyli.
Kościół hierarchiczny potrzebuje od dawna pomocy wierzących Polaków. Potrzebował jej gdy w 2003 roku, zamiast prowadzić swoich wiernych do zbawienia, postanowił ich prowadzić do Unii Europejskiej. Potrzebował pomocy swoich owieczek gdy geszefty odzyskiwawcze i pozyskiwanie mienia zajmowały mu czas, który powinien być przeznaczony do działań ewangelizacyjnych. Potrzebował go oczywiście również w czasie rządów tak zwanej zjednoczonej prawicy, kiedy zamiast stać na straży 10 Przykazań Bożych, zajmował się żyrowaniem polityki aktualnie rządzących. Ten brak czasu i nadwyżka dóbr spowodowała, że nie zauważył powszechnego zepsucia i moralnej degrengolady ogromnej części księży.
Wiem jak pomóc hierarchii kościelnej. Oni potrzebują ascezy niezbędnej do prawidłowego rozważania nad kwestiami istotnymi. Nie powinien ich rozpraszać zbytek i wygodnickie życie. Powinno sie im zaoszczędzić czasu łażenia po bankach, by mogli spotkać się z wiernymi. Myślę, że znakomitym pomysłem jest pozostawienie przez wiernych portfela w dniu jutrzejszym w domu. Puste tace mogą otrzeźwić bezrozumną postawę wielu duchownych.
To nie jest postawa antyreligijna czy tym bardziej antykatolicka. Zwłaszcza, że znam wspaniałych duchownych z moich rodzinnych Siemianowic Śląskich czy blisko położonej Czeladzi. Miałem zaszczyt znać lub poznać wielkich ludzi kościoła abp. Kazimierza Majdańskiego, abp. Kazimierza Świątka, ks. prof. Czesława Bartnika, ks. Henryka Czepułkowskiego czy opiekuna bezdomnych o. Bogusława Palecznego. Ale to wierni wiedzą najlepiej komu należy i warto, a kogo trzeba naprostować. Pusta taca naprawdę może otrzeźwić. Mimo tego, że jestem daleko od Kościoła, mnie wcale nie cieszy to, że Polska staje się mniej katolicka. Nie mam satysfakcji z tego, że coraz mniej Polaków uczęszcza do kościołów. Parafie były jednym z ostatnich bastionów wspólnotowości naszego narodu. Spełniały rolę nie tylko religijną, ale również istotną społecznie.
Kościoły pustoszeją, dokładnie odwrotnie, niż konta i portfele wielu hierarchów. Biskupi powinni prowadzić ludzi do Boga, a nie urny wyborczej. Kościół katolicki powinien być wolny od pieniędzy załatwianych przez daną opcję polityczną. Miał rację Jarosław Kaczyński gdy mówił będąc liderem jeszcze Porozumienia Centrum, że : „Najkrótsza droga do dechrystianizacji Polski prowadzi przez ZChN”. Dekatolizacja w Polsce POPiSowskiej postępuje znacznie szybciej i efektywniej, niż w epoce Bolesława Bieruta i Jakuba Bermana.
Oni naprawdę potrzebują otrzeźwienia. Hierarchowie w większości nie zdają sobie sprawy, że są tuczeni przez rządzących jak zwierzę na ubój. Że te wszystkie ulgi, daniny, dotacje, pensje, odzyskiwane mienie, pochwały i medale od rządzących sprawiają, że stają się zupełnie niewiarygodni. Kościół hierarchiczny stał żyrantem obecnie rządzących orientacji politycznych – jedni PiS-u, drudzy PO, wszyscy Ukrainy.
PS. Jeśli władze kościelne chcą pomóc Ukrainie mogę to zrobić w prosty sposób – spieniężyć część majątku, który tak licznie odzyskali w III RP. Bo pomoc za sprawą portmonetek polskich emerytek jest mało moralna.
PSS. To są moje poglądy i proszę nimi nie obciążać redakcji „Myśli Polskiej”.
Krótki stanowisko Jacka Międlara w tej sprawie:
Polaku, wspieraj swoich 🇵🇱
Ukraińcy już już dość wydoili.A kler płynący z prądem jak zdechła ryba @EpiskopatNews @Abp_Jozef nakazujący organizację takich👇 zbiórek w NASZYCH kościołach, do czego wzywam od ponad 11 lat, niech zajmie się:
👉 rozliczaniem z homo- i pedo-skandali… pic.twitter.com/fahtxRO5xB— Jacek Międlar (@jacekmiedlar) February 15, 2026
Przeczytaj także:

Nigdy nie dałem grosza na ukraińców i nigdy nie dam podobnie jak Owsiakowi. Jestem z tego bardzo dumny !
Ani grosza na tacę?
To, co wierni dają na tacę i opłacając „usługi” duszpasterzy to drobne na przysłowiowe waciki! To takie kieszonkowe które nie podlega żadnej kontroli i rejestracji – szacowane na 1,2 – 1,5 miliarda w skali roku. Kościół jeszcze nigdy nie pochwalił się całością posiadanego majątku.
Prawdziwe pieniądze zaczynają się od państwowych dotacji na cele charytatywne, edukacyjne, ochronę zabytków, lekcje religii, z zarządzania nieruchomościami, z wynajmu ( „koścółek” posiada coś koło 160 tys hektarów ziemi, w tym wiele działek budowlanych w największych miastach Polski liczne mieszkania, domy, pałace oraz luksusowe hotele i ośrodki wypoczynkowe ), pozyskiwania drewna z kościelnych lasów, oraz prowadzenia własnych podmiotów gospodarczych i ulg podatkowych a szacuje się, że to kwoty od 6 miliardów wzwyż… Do tego dochodzi oczywiście tzw. „fundusz kościelny”.
Podejrzewam, że nawet gdyby drzwi kościelne pajęczyną zarosły umocowany politycznie episkopat wraz z legionem swych zaufanych stronników wzorem niesławnego rzecznika komunistów „jakoś się wyżywi”.
Cóż… Ponoć w życiu pewne są tylko dwie rzeczy. Śmierć i podatki. Pierwszej nikomu życzyć nie wolno. Za to tej drugiej serdecznie życzę Kościołowi jako środka na otrzeźwienie.