Za odejście od wiary – śmierć. Przejmująca historia byłej muzułmanki

Zara Kay / Fot. Instagram
1 1 948

Zara Kay, po porzuceniu islamu, od 2012 roku mieszka w australijskim mieście Melbourne. Mimo to cały czas obawia się o swoje życie. W Tanzanii dorastała jako szyitka, a od ósmego roku życia w miejscach publicznych pokazywała się tylko w hijabie. W wieku osiemnastu lat studiowała w Malezji i tam postawiła pierwsze kroki, w celu odejścia od religii i ideologii, w której wzrastała. Jej historia jest niezwykle przejmująca.

Kiedy pierwszy raz zdjęłam z głowy chustę i umieściłam zdjęcie w Internecie zaczęłam być prześladowana – dla Daily Mail Australia powiedziała Kay. To tylko moje włosy, a mimo to słyszałam, że jeśli zostanę zgwałcona, to będzie to moja wina, bo nie noszę hijabu.

W ostatnich latach życia w Australii piękna Kay demaskuje islam i prawo szariatu. Bicie żon to normalność. Według islamu grzechem jest, jeśli żona odmówi mężowi stosunku, chyba że ma okres. Prawo szariatu mówi jasno jak kobiety mają zakrywać twarz i ciało, jakie mają obowiązki względem mężczyzn, co im wolno, a czego nie — to zupełnie nie pasuje do naszych czasów.

Zara postanowiła pomagać byłym muzułmanom po tym jak poznała historię nastoletniego Rahafa Mohammeda al-Qununa z Arabii Saudyjskiej, który przez przez Tajlandię uciekł do Kanady, gdzie dostał azyl po tym jak jego własną rodzina chciała go zamordować.

Pracuję z wieloma byłymi muzułmankami, które w czasie porzucania islamu lub nawet wciąż będąc muzułmankami doznawały znęcania się psychicznego i fizycznego za niestosowanie się muzułmańskich wartości. Jesteś albo muzułmaninem, albo martwy, nie ma innej możliwości – opowiada była muzułmanka.

Fundamentaliści muzułmańscy uważają, że odejście od wiary należy karać śmiercią. W związku z tym Zara cały czas otrzymuje groźby za pośrednictwem mediów społecznościowych.

„Elity” zachodniego świata doprowadzają do zalewu Europy muzułmańskim fundamentalizmem. Wmawiają nam, że islamistów należy przyjmować bezwarunkowo, wynagradzać nienawiść do naszej cywilizacji i lenistwo socjalem, darmowym mieszkaniem i zasiłkami na niezliczoną rzeszę ich potomstwa. Wszyscy wiedzą, że poligamia jest czymś zupełnie zwyczajnym w świecie islamu, jednak przybywając do Europy tylko jedna żona muzułmanina jest uznawana przez prawo, a reszta… to samotne matki pobierające oczywiście zasiłki, które im się należą… a „durne białasy” pracują jak woły.

I tutaj pewien paradoks. Środowiska lewicowe wmawiają, że naszym obowiązkiem jest przyjmowanie muzułmanów, uginają się przed nimi w każdym aspekcie najczęściej nie mając pojęcia o ideologii towarzyszącej wierze zapoczątkowanej przez pedofila, gwałciciele wypuszczani są na wolność niemal natychmiast jedynie dlatego, że są wyznawcami Mahometa, cierpią nasze córki, żony i matki, a jednocześnie ta sama lewica organizuje parady pederastów w lateksowych ciuszkach. A co muzułmanie z nimi zrobią kiedy pozwolimy im opanować Europę? W pierwszej kolejności rozprawią się z nimi…

Zgoda, jako zatwardziały konserwatysta brzydzę się tymi zboczeńcami, odrzuca mnie na samą myśl, ale, na Boga, nie uważam, że powinno się ich zabijać!

Małżeństwo — jak sama nazwa wskazuje — jest związkiem kobiety i mężczyzny, a celem małżeństwa jest posiadanie dzieci, co jest naturalnie niewykonalne u sodomitów. Uważam także, że dla zdrowia psychicznego, prawidłowego wychowania i rozwoju, dziecko musi mieć rodziców dwojga płci — jedynych płci istniejących od powstania człowieka, bez genderowych bredni o milionie płci i „konstruktach społecznych”. Zawsze będę walczył o to, by prawa naturalne były przestrzegane i przenigdy nie zgodzę się na to, by istniały homo-małżeństwa i adopcje dokonywane przez zboczeńców. Jednak w przeciwieństwie do muzułmanów nie uważam, że trzeba ich pozbawiać głów.

Wróćmy do Zary i tego co powiedziała w rozmowie z Daily Mail: Opuściłam islam z powodu kar śmierci dla gejów i nierówności płci. Może to świadectwo otrzeźwi zachodnią lewicę, która z uporem maniaka tkwi w utopijnej wierze w istnienie wszechobecnej akceptacji każdego przez wszystkich?

Byli muzułmanie obawiają się tego mówić. Wielu polityków nie próbuje nawet poznać naszych praw. Są przerażeni, że obrażą czyjeś uczucia religijne – wyznaje była muzułmanka. Wolność słowa nigdy nie powinna być ograniczana, zwłaszcza w przypadku mniejszości, no to powoduje uciemiężenia ich przez większość.
W tym miejscu tylko zapytam, kto jak nie prawica jest teraz w mniejszości i permanentnie próbuje zakneblować jej usta?

Pozwalamy, by islam przejmował kontrolę nad tym co możemy, a czego nie możemy powiedzieć. Moje życie jest zagrożone, byłam prześladowana w Internecie oraz poza nim, a wy mówicie o uczuciach religijnych? Moi przyjaciele z dzieciństwa mówią mi, że powinnam zostać zabita za poglądy niezgodne z islamem – mówi była muzułmanka.

Przeczytaj także:

Budowa meczetu i „seksizm życzliwy”. Indoktrynacja polskich dzieci na lekcjach o tzw. mowie nienawiści

Wsparcie - darowizny

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close