A. i K. Żabierkowie: O kapralu, który w futrze do walki pod Monte Cassino stanął

Kapral Wojtek / Fot. dziennik.pl
3 1 142
Kapral Wojtek / Fot. Muzeum Dyplomacji i Uchodźctwa w Bydgoszczy
Kapral Wojtek / Fot. Muzeum Dyplomacji i Uchodźstwa Polskiego w Bydgoszczy

11 maja o godzinie 23 rozpoczęła się aliancka nawała artyleryjska mająca przełamać opór Niemców na drodze do Rzymu. Rozpoczęła się bitwa pod Monte Cassino należała do jednej z najbardziej krwawych walk, jakie stoczyły oddziały alianckie w walce z hitlerowskim wojskiem.

W walkach o masyw Monte Cassino brali udział żołnierze z II Korpusu Polskiego pod dowództwem generała Andersa. Opisując polskie nastroje panujące w II Korpusie przed bitwą Fred Majdalany zapisał: Cechowała ich zimna, powściągliwa furia. Mieli więcej niż inni żołnierze alianccy powodów do nienawiści. Przeszli długą drogę i wytrzymali wiele, by dopaść wroga, który spustoszył ich kraj we wrześniu 1939. I było jasne, że nie będą patyczkować się w ataku1.

Przeżywszy piekło sowieckiej niewoli, w walkach o Monte Cassino zapisali chwalebna kartę historii polskiego oręża. Wielu z tych żołnierzy za swój heroizm zostało odznaczonych, wielu dokonało nadludzkich czynów odwagi wielu zginęło. Lecz tylko podobizna jednego trafiła na odznakę wojskową 22 Kompanii Zaopatrzenia Artylerii – była to podobizna kaprala Wojtka, który był niedźwiedziem brunatnym, podążającym wraz z polskim żołnierzem na wojennej drodze.

W kwietniu 1942 roku Żołnierze Armii Andersa, w czasie marszu z Iranu do Palestyny, kupili w miejscowości Hamadan w Iranie od perskiego chłopca małego brunatnego niedźwiadka, którego matka została zamordowana przez myśliwych. Młody niedźwiadek ze względu na swój wiek karmiony był przez żołnierzy rozcieńczonym skondensowanym mlekiem w butelce po wódce przy pomocy smoczka zrobionego ze szmat.

Szybko Miś, który otrzymał imię Wojtek stał się maskotką całej Armii Andersa. Wraz z żołnierzami przemierzał szlak od Iranu przez Irak, Syrię, Palestynę, Egipt do Europy. Przebywając z żołnierzami nabierał również zwyczajów żołnierskich. Jednym z nich był bez wątpienia fakt, że kapral Wojtek nie wylewał za kołnierz (bardziej w tym przypadku pasuje napisać „ nie wylewał za futro”). Jak wspominał Wiesław Lasocki alkohol wpływał na Wojtka tak jak na ludzi: Po wypiciu paru butelek piwa stawał się weselszy i bardziej ożywiony. Nie robił wprawdzie nikomu krzywdy, ale miewał pomysły, które czasami powodowały wielkie zamieszanie i kłopot 2.

W czasie podróży do Europy na statku, którym miała płynąć 22 Kompania Transportowa, a wraz z nią Miś Wojtek obowiązywał zakaz przewozu zwierząt. Zakaz ten jednak udało się w łatwy sposób obejść. Miś Wojtek był regulaminowym żołnierzem pobierającym żołd, zasłużonym m.in. pojmaniem Arabskiego szpiega. Dla sprawdzającego listę obecności Anglika gdy stanął przed nim brunatny niedźwiedź sprawa była jasna: Wojtek Miś płynie do Europy.

Wojtek wraz ze swoim oddziałem trafił na front włoski, gdzie uczestniczył w walkach o wzgórze Monte Cassino. Widząc trud swoich kolegów dźwigających ciężkie skrzynie z amunicją, jako wzorowy żołnierz, a zarazem niedźwiedź wspierał ich, samemu nosząc na stanowiska pociski3. Ten niezwykły wyczyn został utrwalony następnie na odznakach 22 Kompanii Zaopatrzenia. Miś Wojtek wraz ze swoimi przyjaciółmi brał udział również w wyzwoleniu Bolonii i Ankony.

Choć żołnierze marzyli o powrocie do Polski wraz ze swoim futrzanym przyjacielem, po zakończeniu wojny ich marzenie było niemożliwe do spełnienia. Kraj zalany był przez sowiecką armię, a walczący patrioci ginęli w katowniach UB. Dlatego Wojtek trafił wraz ze swoim oddziałem do Szkocji. Tam w wyniku demobilizacji, jego oddział został rozwiązany, a on sam trafił do Edynburskiego ZOO. Koledzy z oddziału długo odwiedzali go w nowym domu. Jednak szara rzeczywistość powojenna, zmuszająca każdego do walki o środki do życia powodowała, że odwiedziny stawały się coraz rzadsze. W grudniu 1963 roku, w wieku 22 lat Miś Wojtek zmarł w edynburskim ZOO. Informacja o jego śmierci podawana była w brytyjskich rozgłośniach radiowych.

Miś Wojtek nie był pierwszy….

W czasach PRL-owskiej propagandy starano się ściągnąć do polskich ogrodów zoologicznych symbol Armii Andersa4. Warto jednak pamiętać że Wojtek nie był pierwszym przedstawicielem swojego gatunku, maszerującym wraz z polskim żołnierzem ku wolnej Polsce. W okresie walk polskich oddziałów Murmańczyków latach 1918-1919 na północy Rosji, przeciwko bolszewikom w polskim oddziale znalazła się biała niedźwiedzica nazwana Baśka.

Niedźwiedzica trafiła wraz ze swoim oddziałem do wolnej Polski. Wzbudziła wielką sensację podczas defilady w 1919 roku, gdy na placu Saskim w odpowiednim momencie zaczęła iść na dwóch łapach salutując Naczelnikowi Państwa Józefowi Piłsudskiemu. Wraz ze swoim oddziałem trafiła do twierdzy Modlin. Niestety, w tym samym roku zginęła, gdy podczas kąpieli w Wiśle zerwała się z łańcucha i przepłynęła na drugą stronę rzeki. Zanim żołnierze zorganizowali łódź i przedostali się na sąsiedni brzeg, Baśka stała się ofiarą miejscowych chłopów, którzy zadźgali ją widłami5.

Również w II Korpusie znalazł się drugi niedźwiedź. Miał na imię Michał. Należał do 16 Batalionu Strzelców. Nie miał jednak tak spokojnego temperamentu jak Wojtek dlatego też żołnierze musieli go oddać do ZOO w Tel Awiwie

Pamięć

Choć od zwycięskiej bitwy pod Monte Cassino mija 74 rocznica dla wielu Polaków los polskich żołnierzy, znienawidzonej i oczernianej przez PRL-owską propagandę Armii Andersa, jest mało znany. Podobna sytuacja ma miejsce z futrzanym kapralem tej armii, który powinien stać się symbolem przyjaźni i braterstwa, będąc rozpoznawalnym Niedźwiadkiem dla każdego polskiego dziecka i dorosłego, z którego możemy być dumni na całym świecie.

1 O.Terlecki, Monte Cassino 1944, Warszawa 1970, s.91.

3 http://miswojteksopot.org/mis-wojtek/ aktualizacja 11.05.2018 r

4 A.Wasilewski, Witaj Wojtek, Przekrój, 1959, s.16-17.

5 Baśka Murmańska, „Słówko” 1935, nr 136, ss. 6-7.

Przeczytaj także:

A. i K. Żabierkowie: Katyń – milczący wyrzut amerykańskiego sumienia

Wsparcie - darowizny

Wsparcie - darowizny

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Pan Kracy mówi

    No i rację mają lewaki, mówiąc o faszyzmie w Polsce, nawet niedźwiedź był brunatny… 🙂

  2. Spostrzegawczy mówi

    Przydałoby się w dzisiejszych czasach tysiąc takich niedźwiadków to i Polska by zupełnie inaczej wyglądała.

    1. Ada mówi

      W tych tragicznych czasach wojny, nawet daleko od Polski nasi żołnierze walczyli dzielnie, a także ginęli na obcych ziemiach – twardzi i nieustępliwi, gotowi na najgororsze – a jednak pozostały w nich polskie dusze. Nawet małego zwierzątka, misia – sierotę przygarnęli, wychowali i …do własnego wojska przyjęli. Ten znany od lat NIEZWYKŁY MIŚ WOJTEK odpłacił im miłością, przywiązaniem i wzorową służbą żołnierza.
      Kocham zwierzęta i wiem, że te szczególne pozostają w sercu na zawsze.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close