Kto „kupczy” polskimi dziećmi? UJAWNIAM „niezbite dowody” Pawła B.

11 5 664

Zagraniczne adopcje polskich dzieci oraz odbieranie dzieci polskim rodzicom w Niemczech i Wielkiej Brytanii to sprawy niezwykle poważne i wymagające odpowiedzialnych kroków oraz fachowej wiedzy. Nie powinna nimi zajmować się osoba nieposiadająca odpowiedniego przygotowania prawnego, a zwłaszcza grzesząca brakiem kultury, taktu i nieposiadająca w sprawie żadnych dowodów. W przeciwnym razie dzieciom można niewyobrażalnie zaszkodzić i problem handlu polskimi dziećmi znacząco pogłębić.

Od wielu lat w te kwestie angażuje się wielu specjalistów znających polskie prawo oraz posiadających dowody w sprawie. Należy do nich pan Roman Potularski ze Stowarzyszenia Wolne Społeczeństwo, który każdą prowadzoną sprawę opatruje rzeczową publikacją zawierającą niezbite dowody. Panu Potularskiemu należą się głębokie ukłony za to, że od wielu lat – narażając się pedofilskim bestiom – w sprawie zagranicznej adopcji dzieci prowadzi merytoryczne śledztwo, o czym zawiadamia odpowiednie organy ścigania. Na nieszczęście polskich dzieci wokół sprawy kręcą się również osoby niepoważne, mające się za posiadaczy „niezbitych dowodów”, a równocześnie – być może nie zdając sobie sprawy – niemiłosiernie szkodzące sprawie. Do tych szkodników należy zaliczyć Pawła Bednarza, który swoimi nieuporządkowanymi, a zarazem wyjątkowo wulgarnymi i chuligańskimi działaniami, kompromituje temat i zniechęca do działania rzeszę polskich działaczy społecznych. Obserwując jego dziwne działania i często będące do siebie w sprzeczności wypowiedzi, z bólem serca muszę stwierdzić, że pan Bednarz nie pomaga polskim dzieciom, ale – być może nieporadnie próbując pomóc – „kupczy” ich losem otrzymując poklask bliżej nieokreślonej grupy ludzi, którzy rzetelną aktywność społeczność i dziennikarstwo mają po prostu w nosie.

W tym felietonie nie będę podejmował wszystkich tematów związanych z panem Pawłem Bednarzem, któremu – powtarzam po raz kolejny – życzę dużo bożego błogosławieństwa i zdrowia. Tę publikację uważam za kończącą sprawę Bednarza. Jednocześnie będę nadal zajmował się sprawami polskich dzieci, tak jak z dziennikarskiego punktu widzenia zajmuję się tym od ubiegłego roku.

Zapewne doskonale Państwo wiecie, że pan Bednarz pojawił się w polskiej przestrzeni publicznej niczym królik z magicznego kapelusza. Zaczął mocno kontrowersyjnie od szarpaniny w Sejmie RP, gdzie w dziwnym stylu zaatakował asystenta wicemarszałka Ryszarda Terleckiego. Media lubią kontrowersję, zatem Bednarz miał pewność, że o nim i o jego fundacji, której „publiczną działalność” ogłosił kilka tygodni wcześniej, będzie naprawdę głośno. Ponadto jego coming out  zszedł się z ujawnieniem w mediach dokumentów Pizzagate, które dowiodły, że handel dziećmi w Stanach Zjednoczonych jest bestialskim procederem na masową skalę. Wykorzystując rozgłos w mainstreamie i perorując o amerykańskim skandalu, który wyciska ludziom łzy z oczu, Bednarz – mimo braku upublicznienia jakichkolwiek dowodów w sprawie – postanowił przenieść Pizzagate na polski grunt. I tak rozpoczęła się burzliwa przygoda Bednarza, którego działalność po dzień dzisiejszy ogranicza się do obrażania nacjonalistów, patriotów, prawicy i posłów (wyłączając z tej grupy „Liroya”, Joannę Scheuring-Wielgus i Adama Bodnara). Ale od początku…

W ubiegłym roku Bednarz począł nagrywać niewinne filmiki z dziećmi z domu dziecka oraz sygnalizować, że problem handlu polskimi dziećmi rzeczywiście istnieje, a on ma na to „niezbite dowody”. Początkowo robił to w sposób budzący zainteresowanie wielu osób. Wielokrotnie rozmawiałem z różnymi działaczami prawicowymi, którzy tematem zaczęli się interesować. Ba, sam miałem nadzieję, że Paweł Bednarz będzie chciał ze mną współpracować i wspólnie będziemy mogli ukręcić łeb „pedofilskiej hydrze”.

Cieszyłem się, że jest w Polsce taka osoba jak Paweł Bednarz, która nie dość, że posiada „niezbite dowody” w sprawie, to jeszcze z wielką odwagą zamierza walczyć z pedofilską mafią. Nie miałem powodów, by mu nie ufać, że rzeczywiście jest w posiadaniu „niezbitych dowodów”, które staną się skuteczną bronią w walce z bestiami. Z Bednarzem spotkałem się w kwietniu br. po rozprawie Piotra Rybaka pod Sądem Okręgowym we Wrocławiu. „Społecznik” z Sosnowca przyjechał ze swoją mamą, podobno byłym prokuratorem, z którą kilka tygodni później opublikował wywiad w Internecie, gdzie pani Bednarzowa zaświadcza, że jej syn jest zdrowy i posiada „niezbite dowody” w sprawie „handlu polskimi dziećmi do burdeli pedofilów”. Nie wiem po co wciągnął swoją mamę do światka medialnego… pozostawiam to jego sumieniu.

Obiecałem Bednarzowi, że sprawą „handlu polskimi dziećmi” zajmę się, ale potrzebuję „niezbitych dowodów”, o których ten wielokrotnie mówi, ponieważ sama sprawa Pizzagate nie jest żadnym dowodem w sprawie handlu POLSKIMI dziećmi, ale jest dowodem w sprawie handlu dziećmi w USA. Paweł Bednarz przyznał mi rację, by następnie wyciągnąć z torby płytę CD, o której szerzej opowiadam w umieszczonych pod tekstem filmach, a która jego zdaniem zawiera poszukiwane przeze mnie „niezbite dowody” w sprawie handlu polskimi dziećmi. W filmie pt. „Kto naprawdę handluje polskimi dziećmi…” obiecałem, że opublikuję dziesięć plików spośród 182, które zostały umieszczone przez pana Bednarza na tajemniczym dysku. To państwo wybraliście te pliki w komentarzach pod filmem. Proszę się z nimi zapoznać i ocenić czego dowodzą te pliki.

Myślę, że zgodzicie się Państwo ze mną, że powyższe skany (podobnie jak analogiczna 172 pozostałe pliki) to nie są dowody w sprawie „handlu polskimi dziećmi”. Mimo to, Paweł Bednarz nadal twierdzi, że te dokumenty to „niezbite dowody” w sprawie handlu polskimi dziećmi, a ja „nie umiem czytać”. Pytałem czy może nie pomylił płyty. Kategorycznie stwierdził, że nie! Dajecie wiarę? W opublikowanych przez mnie filmach kilkakrotnie proszę Pawła Bednarza, by podał do wiadomości publicznej prawdziwe dowody, ponieważ chcąca zaangażować się w sprawę opinia publiczna po prostu na ich publikację zasługuje. Zachęcałem, by w kulturalny i merytoryczny sposób odniósł się do moich słów. Efekt? Najpierw stek bluzgów, potem przeprosiny, a następnie znów kolejne oszczerstwa, które wypowiedział w kierunku mojej osoby. A dowodów wciąż nie ma… Czy ktoś, kto ma czyste sumienie, reaguje w taki obrzydliwy sposób, jednocześnie twierdząc, że jego agresywna, a zarazem infantylna reakcja jest podyktowana gorliwością w walce o dobro polskich dzieci? Czy reakcja Bednarza po raz kolejny nie objawiła jego nieczystych intencji? Ponadto, czy nie zastanawia Państwa fakt, że minął już ponad rok, a Paweł Bednarz NIKOMU nie przedstawił żadnego poważnego dowodów świadczącego tym, że polskie dzieci są „sprzedawane do burdeli pedofilii”? Owszem, zdaję sobie sprawę, że takie dowody ciężko zdobyć. Ale dlaczego zamiast publicznie się przyznać, że takich dowodów nie posiada, Bednarz okłamuje zainteresowanych sprawą i prawdziwie troszczących się o dzieci? Dlaczego Bednarz założył zupełnie nową fundację rzekomo zajmującą się walką z „handlem polskimi dziećmi” zamiast współpracować z szeregiem innych organizacji zajmujących się tą kwestią i posiadających prawników oraz szereg dowodów w sprawie?

Czy nie sądzicie Państwo, że osoba uprawiająca „stalking”, czyli nachodzenie osób publicznych „na ulicy” lub wyrażająca się w wulgarny sposób o wszystkich, którzy proszą go o przedstawienie dowodów w sprawie, świadczy o jego niejasnych zamiarach? Nie będę już więcej w tym felietonie poruszał szeroko rozwijanych przeze mnie hipotez co do tego, kim w mojej ocenie może być pan Bednarz. Tę sprawę poruszam w niżej zamieszczonych filmach. Naprawdę, nie trzeba być Sherlockiem Holmesem, żeby dostrzec nierzetelność w prowadzeniu sprawy przez fundację Dobrego Pasterza.

Sprawa adopcji zagranicznej w Polsce czy „handlu polskimi dziećmi” istnieje, czego dowodzi wspomniane stowarzyszenie Wolne Społeczeństwo, ale nie posiadamy dowodów świadczących o tym, że polskie dzieci są sprzedawane do „burdeli pedofilów oraz na organy” i dlatego jako poważni ludzie nie mam prawa stawiać tezy, że nasze dzieci są zjadane – jak piszą adoratorzy Bednarza – przez kardynałów w Watykanie czy inne bestie. Na miłość Boską, jeżeli chcemy być poważnymi społecznikami i chcemy pomóc polskim dzieciom, to zacznijmy współpracować z poważnymi ludźmi, a nie z tymi, którzy zamiast zajmować się przedstawianiem dowodów, publikują pełne oszczerstw i wulgaryzmów filmy, w których pomawiani są wszyscy, którzy poprosili go o uwiarygodnienie siebie jako obrońcę polskich dzieci. Przestańmy gadać o jakiejś ruskiej, izraelskiej i watykańskiej agenturze, jeżeli na fakt partycypacji w niej konkretnych osób nie mamy jakiegokolwiek dowodu. Takim gadaniem nie dość, że się ośmieszamy, to poważny temat, którymi chce się zająć ogrom Polaków, po prostu traci na wiarygodności. I jeszcze jedna bardzo ważna sprawa… Dowodami w sprawie – a z takimi komentarzami spotykam się coraz częściej – jest brak ścigania Pawła Bednarza i posadzenia go na ławie oskarżonych za znieważanie i zniesławianie, w czym Bednarz stał się już niemalże specjalistą. Spotkałem się z komentarzami internautów, którzy twierdzą, że fakt, iż minister Elżbieta Rafalska, którą Bednarz posądził o handel polski dziećmi, nie wytoczyła Bednarzowi sprawy, dowodzi tego, że ten mówił prawdę. O tempora, o mores! Czy na tej samej zasadzie wszyscy, którzy nazywają mnie „pedałem”, „Hitlerem”, „watykańskim, ruskim i izraelskim agentem” mówią prawdę? Czy wyobrażacie sobie Państwo, że minister Rafalska (podobnie jak i ja) wszystkich, którzy wylewają na nas wiadro pomyj, będziemy ciągać po sądach i sadzać na ławie oskarżonych?

Tak zupełnie na zakończenie, ponieważ nie mam zamiaru dalej zajmować się osobą kompletnie kompromitującą poważny temat „handlu polskimi dziećmi”, wiedzcie że temat adopcji zagranicznej czy zabierania dzieci polskim rodzicom jest dla mnie bardzo ważny, ale zawsze zajmowałem się nim i nadal będę zajmował w sposób poważny oraz we współpracy z ludźmi, którzy przedstawiają konkretne dowody w sprawie i zajmują się obroną praw dzieci. Nie będę angażował się we wspieranie osoby parającej się „stalkingiem” i obrażaniem szeroko pojętej prawicy.

Jeżeli ten tekst nie jest dla Państwa wystarczający, zachęcam do obejrzenia filmów, które opublikowałem z myślą o dobru każdego polskiego dziecka, których losem – co stwierdzam z ogromnym smutkiem połączonym z gniewem – kupczy coraz więcej „specjalistów” od adopcji.

Handel polskimi dziećmi. Ratujmy je SKUTECZNIE! from Jacek Międlar on Vimeo.

Kto naprawdę „HANDLUJE” polskimi dziećmi? Udostępniam „niezbite dowody” Pawła B. from Jacek Międlar on Vimeo.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Sowa mówi

    Słyszeliście o rewelacjach z Hollywood ? Gibson, Pitt i Reeves opowiedzieli o tym że w tym światem rządzą pedofile którzy piją krew noworodków. W Hollywood jest to nawet drugą walutą wśród elit. Może polskie dzieci są adoptowane i zabierane (czyt. kradzione) po to żeby takie siatki miały skąd brać dzieci ? Czy rodzice póxniej wiedzą co się dzieje z ich dziećmi ? Nie wiedzą !

  2. Matka polka mówi

    Ten Bednarz to jakiś krętacz i chory psychicznie facet, który chcialby zaistnieć ale ze względu na swoje ubóstwo umysłowe nie zrealizuje, całe szczęście, swoich obłąkańczych planów, za którymi nie wiadomo co się kryje.

    1. ten i ów mówi

      Nie przeginaj Matko Polko. Wiemy dobrze, że Bednarz od początku postępował słusznie w sprawie dzieci o ile nie kłamał nas mówiąc, że złożył wiele powiadomień do prokuratury. To jest właśnie to, co powinien zrobić każdy obywatel, który jest w posiadaniu poszlak o dokonanym przestępstwie. Podobno żadne z tych doniesień nie dało biegu sprawie dzieci, jak również nie wydano żadnej decyzji o umorzeniu śledztwa, czy odrzuceniu wniosków Bednarza. Co więcej może zrobić taki człowiek. by nadać sprawie bieg? Poszedł do polityków a ci próbowali go odesłać do prokuratury, do odpowiednich organów. Gdy usłyszeli w odpowiedzi, że Paweł tę drogę już wyczerpał, „obiecali pomóc”. I co? Pomogli? Poszedł więc do „niezależnych” publicystów a ci obiecali nagłośnić sprawę, bo tu już tylko pozostało chyba powiadomić opinię publiczną, by wywarła nacisk na władze, bo inaczej będą co najmniej odwlekać tę sprawę. A ci się gryzą, lub najpierw bronią własnych tyłków.
      Dlaczego nie puszcza się w obieg petycji w sprawie zagranicznych adopcji?
      http://petitiongo.org/pl/petition/initiative-for-family-protection-in-europe
      To wydaje się najsensowniejszą rzeczą, by uciąć proceder u jego podstawy.

  3. Matka polka mówi

    Do „Ten Ów”. Jestem daleko od przeginania. To co przedstawia na płycie Bednarz jako niezbite dowody to „kupa śmieci”. A więc nikt, kto ma rozsądek i zdrowe wnioski wysnuwa, nie będzie się zajmował takimi bzdurami. Dla mnie wiarygodną osobą jest ksiądz Jacek, wierzę w to co przedstawił i co udowodnił. Mianowicie to, że takiemu osobnikowi jak Bednarz, ufać nie należy.
    Obrażasz niezależnych publicystów, mówiąc, że bronią własnych tyłków. Radzę, jeszcze raz to przeanalizować i spojrzeć trzeźwo na tę sprawę. Z BOGIEM.

    1. ten i ów mówi

      W takim razie, może Ty mi wytłumaczysz, co zrobił Jacek Międlar od czasu pierwszego spotkania z Pawłem Bednarzem? Podobno obiecał mu pomoc w sprawie a potem przez pół roku milczał. Milczał do czasu, aż Bednarz obsmarował Jacka ma swoim kanale YT. Dzień, lub dwa dni po publikacji Bednarza odezwał się Jacek z kontratakiem. Stąd wnioskuję, że Jacek zaczął działać jedynie w swojej obronie. No, chyba, że przeoczyłem jakieś wcześniejsze wystąpienie Jacka w tej sprawie, gdzie odradza branie Pawła Bednarza na poważnie. Jeśli nie przeoczyłem, to dlaczego Jacek zabiera głos dopiero teraz w sprawie nielegalnych adopcji, twierdząc, że umie pomóc w bardziej profesjonalny sposób?
      Wreszcie, dlaczego złożone przez Bednarza doniesienia do prokuratury nie nadało biegu sprawie, ale, co dziwniejsze, nie odmówiono mu wszczęcia śledztwa? Podobno nie ma żadnych wniosków o odmowie wszczęcia postępowania, czy umorzeniu śledztwa. Nie dziwi Cię to? Jeśli Cie to nie dziwi, to weź telefon i zadzwoń na Policję, że na dworcu w Twojej miejscowości jest bomba. Możesz nawet bełkotać niewyraźnie a zobaczysz, że w mig pojawią się odpowiednie służby, by zabezpieczyć teren. Jeśli alarm okaże się fałszywy, to nie zdziwi Cię również fakt, że zostaniesz pociągnięta do odpowiedzialności.
      Czy darzę Bednarza zaufaniem? Raczej cała sytuacja postępowania organów państwa przekonuje mnie, że warto w tej sprawie Bednarzowi wierzyć. Właśnie to, że nic z tym nie robią daje mi do myślenia, że jest coś na rzeczy. W końcu, podobno rocznie w Polsce ginie bez wieści 20000 osób i to są podobno oficjalne dane. Jakimi kanałami może ubywać Polaków w takiej liczbie?
      Natomiast dziwne jest dla mnie zachowanie samego Bednarza, bo woła o pomoc, ale linka do tej petycji nie umieszcza pod swoimi filmikami, choć w czerwcu widziałem go u niego. Trochę mi to śmierdzi, bo wygląda na to, że on sam chce mieć wyłączność na ratowanie dzieci a więc podejrzewam go, że bardziej zależy mu na etacie ratownika i na promocji jego fundacji, niż na dobru dzieci. A może chce zostać bohaterem?
      Mnie się wydaje, że ta petycja samą ilością podpisów mogłaby wywrzeć presję na Rządzie, by zmieniono ustawy adopcyjne. Gdyby jednak nie zadziałała, to wiedzielibyśmy, że PiSowi drogi jest głos obywateli, jeśli służy ich interesom. Byłaby to więc jakaś poszlaka mówiąca, że ludzie z PiS są umoczeni w proceder handlu dziećmi w mniej lub bardziej bezpośredni sposób.

      1. xxxxxxxxxxx mówi

        ze zgloszeniami Bendarza nic sie nie robi bo sa bez sensu . Proste.

  4. xxxxxxx mówi

    bardzo rzetelny artykul pierwsze pytanie jakie zadalem sobie spotykajac na necie Bednarza bylo ‚gdzie dowody’ nie ma zadnych .

  5. Krispina mówi

    Jacku, jakim prawem Ty jako gówniarz (28lat) oceniarz Bednarza.. Robi to co robi i działa jak potrafi. Nie nam to oceniać. Jak zależy Ci na dobru dziecka to rusz dupsko i sam zacznij działać. Pokaż co potrafisz?!.. Bo jak dotąt to klepiesz artykuły lub wygadujesz na yuoTube o miłości jezusowej i sentymentach do angoli. O Polakach nie wiele..nie interesuje Cię los Rodowitych Polaków..a samą modlitwą Polski się nie odbuduje.. Ps.. Kiedys byłeś OK, ostatnio zaczynasz waniaczysz.. Nie tędy droga młodzieńcze.

    1. Mól sieciowy mówi

      Słowo „oceniarz” piszemy: oceniasz.
      Słowo „dotąt” zapisujemy: dotąd.
      Nie „waniaczysz” a cwaniaczysz.
      Kiedy chcemy kogoś obrazić, nazywając go gówniarzem, wtedy zachowujemy konsekwencję i nie piszemy zaimków osobowych z dużej litery – jest to wyjątkowa, szczególna forma okazania szacunku w korespondencji, więc nie pasuje aby ją stosować w napastliwym komentarzu, bo nazywanie gówniarzem to okazywanie pogardy a nie szacunku. Takie pomieszanie może wskazywać na brak równowagi psychicznej.

      A dopiero potem, ewentualnie wyzywamy od gówniarzy.

      W przeciwnym razie sami możemy wyjść na gówniarza – gówniarza ortografii i gówniarza w ogóle (wyczuwam też gówniarza interpunkcji). Pan Jacek napisał tekst na dwie strony i bez byków a ty nie umiesz dobrze krótkiego komentarza, jak ty to ujęłaś, „klepnąć”. Załóż serwis, napisz artykuł i dopiero wtedy się wymądrzaj.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close