Za kurtyną polityki…

0

Scena polityczna jest jak scena teatru. Oglądamy kreacje aktorskie. Przeważnie kiepskie, ale czasem wybitne. Na jednych aktorów się zżymamy a innych oklaskujemy. Warto jednak pamiętać o tym czego nie widać. Autorach scenariuszy, reżyserach i sponsorach. A także tych, którzy przedstawienie obsługują technicznie za pomocą dostępnych im narzędzi. Należy się przyjrzeć obsługującym te narzędzia, a także zerknąć jeśli to możliwe w ich przeszłość. Bardzo często nie występuje tutaj przypadek. A całość układa się w czytelną mozaikę o której w przeszłości mówili mi gen. Stanisław Skalski.

Przyjrzyjmy się jednemu z takich narzędzi. Ponad rok temu „Myśl Polska” pisała o tym, że powstanie w Polsce ukraiński kanał telewizyjny. Wielu wtedy szydziło z tej informacji nazywając ją fejkiem lub ruską dezinformacją. Po kilkunastu tygodniach gruchnęła wiadomość, że powstaje ukraińskojęzyczny kanał TVP – Slawa TV.

SKLEP-WPRAWO.PL

TV Sława była od początku projektem Ośrodka Mediów dla Zagranicy. Redakcję Slawa TV tworzyli wtedy między innymi dziennikarze związani z „Ukraina 24”, „Espreso”, ICTV, „Nowym Kanałem” i „Freedom”. W programach informacyjnych widzowie mogli (chyba dalej mogą) ogladać ukraińską dziennikarkę Julię Jerszową, analityka Marka Sieranta oraz znaną z Polskiego Radia Hannę Wasilewską. Redakcją kierowała Maria Górska. Zapowiedziała ona wtedy, że w telewizji pojawią się między innymi: analityk Witalij Portnykow, szefowa Euromajdanu-Warszawa Natalia Panczenko (tak, tak – właśnie ta), redaktor Żenia Klimakin, redaktor Jewhena Magda i „ekspert ds. dialogu polsko-ukraińskiego” Lesia Wakuluk. Polską prezenterką telewizyjną będzie celebrytka Weronika Marczuk.

Maria Górska cytowana wtedy przez Wirtualnemedia stwierdziła: „Pojawienie się Slawa TV w czwartym roku wielkiej wojny to polsko-ukraiński informacyjny Ramstein – projekt zwielokrotniający wysiłki obu krajów we wspólnej walce z agresorem, zwycięstwie nad dyktaturami i umacnianiu demokracji w Europie Środkowej”.

No dobrze. Ale kto to za tym tak na prawdę stoi? No właśnie wspomniany Ośrodek Mediów dla Zagranicy TVP jest finansowany ze środków Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, któremu szefuje Radosław Sikorski. Prywatnie mąż wpływowej publicystki „The Atlantic” Anny Applebaum. Ale idziemy dalej.

Szefem OMdZ został z kolei Michał Broniatowski. Pełnił w przeszłości obowiązki szefa agencji Reutersa w b. Związku Radzieckim, pracował przy powstawaniu pierwszej ogólnoukraińskiej gazety codziennej wydawanej w języku ukraińskim oraz Espreso TV (to ta co transmitowała na żywo Euromajdan), pracował też dla brytyjskiej telewizji ITN, amerykańskiej Associated Press i brukselskiego Politico. Był naczelnym magazynu „Forbes”. Był obecny i zaangażowany w uruchomienie w Polsce TVN24. Już jest fajnie – prawda? Idziemy dalej. W latach 1994–2005 Broniatowski to dyrektor i członek Rady Nadzorczej Grupy ITI, zaś w latach 2001–2005 członek Rady Nadzorczej Grupy Onet. W 2024 roku został redaktorem naczelny TVP World.

Przy TVP World warto się zatrzymać, bo to istotne narzędzie stojące po stronie ukrainoentuzjastów. Powstał on, gdy trwały ruchawki na granicy polsko-białoruskiej w listopadzie 2021 roku. Program ten nadaje przez 24 godziny 7 dni w tygodniu. Odbiór kanału jest możliwy na całym świecie poprzez przekaz internetowy na stronie tvpworld, w serwisie TVP Stream, w serwisie YouTube, w aplikacji TVP VOD dostępnej na mobilne systemy operacyjne (Android i iOS) oraz na smart TV (Tizen, WebOS, Android TV), jak również w platformie hybrydowej TVP HbbTV. Korzysta również z pasma stacji TVP Info.

Można powiedzieć, że Michał Broniatowski to człowiek od zadań specjalnych. Ale to u nich rodzinne. Jego ojciec był skierowany przez samego Romana Zambrowskiego (tłumacza w grupie operacyjnej NKWD) do Resortu Bezpieczeństwa Publicznego Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego w charakterze oficera do zadań specjalnych w stopniu majora. Był kierownikiem Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie (1944–1945). W latach późniejszych na różnych stanowiskach w bezpiece. Jego mama to zaś Henryka Broniatowska z d. Lewicka, znana między innymi z nadzorowania powstanie Klubu Krzywego Koła, którego członkowie później tworzyli Komitet Obrony Robotników.

Rewolucja. Oni kochają rewolucję. Działania KOR-u i Solidarności można uznać za kolebkę późniejszych kolorowych rewolucji. W wielkim skrócie z lędźwi tej formacji wypełzła Unia Demokratyczna (UD) i Porozumienie Centrum (PC) czyli dzisiejszy Komitet Obywatelski (KO) i Prawo i Sprawiedliwość (PiS). Korzenie organizatorów i źródła finansowania w wielu przypadkach się pokrywają. Niestety Polak ma krótką pamięć historyczną.

Niewielu dzisiaj pamięta, że to Adam Michnik w 2009 roku w wydawanym w Stanisławowie (nazywanym dzisiaj Iwano-Frankiwskiem) polskojęzycznym „Kurierze Galicyjskim” pierwszy mówił o tym, że jego marzeniem jest stworzenie Polukru lub Ukropolu. Ale dzisiaj środowisko „Gazety Wyborczej” nazywa pisanie o takim projekcie foliarstwem.

Zresztą można łatwo odnaleźć często występującą prawidłowość dotycząca elit III RP. Częstokroć są to osoby związane rodzinnie z Komunistyczną Partią Zachodniej Ukrainy (KPZU), Komunistyczną Partią Zachodniej Białorusi (KPZB), Poalej Syjon i tą częścią Wszechzwiązkowej Komunistycznej Partii (bolszewików) i Komunistycznej Partii Polski (KPP) na którą podejrzliwie spoglądał Iosif Wissarionowicz Dżugaszwili.

Czytając na przykład kiedyś książkę Krystyny Naszkowskiej „My, dzieci komunistów” zauważyłem, że twórcy i beneficjenci III RP to bardzo często potomkowie najbardziej zagorzałych stalinowców (trafniej byłoby nazwać ich bermanowcami), którzy utracili swoje wpływy po 1956 i 1968 roku. Wtedy stali się oni awangardą opozycji demokratycznej. W tej książce wypowiada się córka Bolesława Bieruta Aleksandra Jasińska, syn Anatola Fejgina, Agnieszka Holland, Aleksander Smolar, Ernest Skalski, Andrzej Titkow czy Włodzimierz Grudziński.

Ale było ich znacznie wiecej zaczynając od Adama Michnika, Heleny Łuczywo, Edwarda Krzemienia, Jana Lityńskiego, przez Konstantego Geberta vel. Dawida Warszawskiego, Jana Tomasza Grossa, Marka Ungiera, Ryszarda Schnepfa, a na Danucie Hübner kończąc. A taka ich mnogość, że można byłoby do samego wieczora.

Zresztą nie tylko idzie o beneficjentów III RP z kręgów błogosławionej pamięci Unii Wolności. Bo „niezłomni rycerze prawdziwej Solidarności” nie są w niczym od nich lepsi. Byli gorsi i zostali ograni przez konkurencję. Wystarczy przypomnieć ich największą gwiazdę „niezłomnej Solidarności” ukrywającą swoją ukraińską narodowość czyli Annę Walentynowicz, wybielającego zbrodniarza Stepana Banderę premiera Jana Olszewskiego czy współtwórcę Wolnych Związków Zawodowych Górnego Śląska Ignacego Izaaka Pinesa. A był przecież jeszcze wpływowy Ludwik Dorn czy osobiście poznany przeze mnie publicysta oszołomskiej „Naszej Polski” Antoni Zambrowski.

Przeczytaj także:

Tożsamość zbudowana na krwi. Gdy zbrodniarz staje się ojcem narodu

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.