Strategia na Polaków
Głośna wypowiedź Natalii Panczenko na manifestacji w Warszawie, podczas której mówiła o Polsce jako o „swojej Polsce”, nie jest jedynym wystąpieniem aktywistów z Ukrainy, którzy takimi sformułowaniami wywołują silne emocje, a ich wypowiedzi są szeroko komentowane w sieciach społecznościowych.
Podczas jednej z takich manifestacji, odbywających się pod hasłem „Nie bądź obojętny”, siostrzaną narrację zastosowała Olena Dekhtiar, ukraińska blogerka, działaczka społeczna, prezes fundacji „DOM tam, gdzie TY”, organizacji pozarządowej wspierającej diasporę ukraińską w Polsce, w szczególności w zakresie pomocy prawnej i związanej z legalizacją pobytu. Fundację „DOM tam, gdzie TY” w swojej Bazie Usług Rozwojowych ma rządowa Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości.
„Jestem Ukrainką i od niedawna już jestem Polką. Polska to jest już i mój dom” – powiedziała Dekhtiar i zaraz po tym stwierdziła, że zaczęła się zastanawiać, którą drogą wracać do domu, żeby czuć się bezpiecznie, oraz że nie chce Polski podzielonej przez strach i nienawiść. „Moja Polska nie bije, nie wyzywa i nie szczuje” – dodała.
Olena Dekhtiar aktywnie udziela się w mediach społecznościowych, m.in. na Instagramie, gdzie publikuje krótkie filmy z poradami prawnymi. Ostatnio na profilu pojawiły się także wpisy z poradami, co należy przekazać w rozmowie telefonicznej z policją, dzwoniąc podczas napadu na ulicy na tle narodowościowym, wraz z żądaniem zarejestrowania zawiadomienia o przestępstwie i żądaniem protokołu z przyjęcia zawiadomienia, a także wpisy polecające konkretne artykuły Kodeksu pracy, na które należy się powoływać podczas zgłaszania do Państwowej Inspekcji Pracy dyskryminacji ze względu na narodowość w zatrudnianiu.
Na jednym z szeroko rozpowszechnionych nagrań Dekhtiar prezentuje proces przyznawania polskiej emerytury, ewidentnie dokonując nadużycia.
Polsko-ukraińska umowa z 2012 roku pozwala na zsumowanie lat pracy w obu krajach, by emeryt z Ukrainy zyskał prawo do polskiej emerytury minimalnej, przy czym ilość przepracowanego czasu w ramach polskiej umowy może być minimalna i wtedy państwo polskie bierze na siebie wyrównanie kwoty. Choć może się to wydawać bulwersujące ze względu na skalę, jest jednak jakoś logiczne, gdyż wymogiem jest stałe zamieszkiwanie na terytorium Polski.
Olena Dekhtiar, przedstawiając szczegóły procesu na przykładzie Ukrainki w wieku 60 plus, informuje rodaków, że po przyjeździe „jedyne, co potrzeba, to popracować na umowie o pracę albo na umowie zlecenia, niedużo, choćby tydzień, 1–2 godziny na tydzień, znaleźć taką pracę, żeby z wami podpisali umowę i dali informację do Urzędu Pracy, i oczywiście zapłacili podatki”.
Po czym puentuje wypowiedź słowami, że po ukończonym procesie „dalej będziecie otrzymywali polską emeryturę, niezależnie, gdzie się znajdujecie, czy w Polsce, czy wracacie na Ukrainę, czy gdzieś w innym kraju będziecie się znajdować”.
Jest to jawnie sprzeczne z wymogiem polskiego ustawodawcy, ponieważ naiwnością byłoby zakładać, że w wypowiedzi chodzi o kilkudniowy wyjazd na święta.
Naciąganie prawa poprzez luki w nim zawarte jest zaproszeniem do gigantycznych nadużyć.
5 sierpnia aktywistka została zaproszona do Sejmu, gdzie na posiedzeniu Parlamentarnego Zespołu ds. Organizacji Pozarządowych i Społeczeństwa Obywatelskiego przedstawiciele 86 organizacji społecznych zajmujących się prawami migrantów i uchodźców przedstawili projekt zmian w przepisach ustawy o udzielaniu cudzoziemcom ochrony.
Równolegle Lewica zaproponowała inny, choć dotyczący podobnych kwestii, projekt poselski.
Rzecz dotyczy skutków tzw. ustawy wygaszającej, na mocy której 5 marca 2026 roku wygasły dotychczasowe uprawnienia do darmowej opieki medycznej z NFZ dla wszystkich obywateli Ukrainy ze statusem UKR, obejmując jedynie tzw. grupy wrażliwe i wprowadzając sytuację analogiczną do sytuacji polskich osób nieubezpieczonych.
Przypomnijmy, że już w kwietniu, w wywiadzie dla magazynu OKO.press, Dekhtiar ostro protestowała, przywołując dramatyczne przykłady:
„(…) zaczęło się od zabrania 800 plus i dla mnie, imigrantki, to było jak nóż w plecy. No, bo komu zabrano 800 plus? Babci, która opiekuje się swoimi wnukami, bo matka i ojciec są na froncie, a ona z ich dziećmi mieszka w Polsce? A teraz zabrali jej ubezpieczenie medyczne. To jak teraz ma walczyć ten ojciec na froncie, wiedząc, że jego matka i jego dzieci cierpią?” /OKO.press, 15.04.2026/
Podczas wystąpienia w Sejmie Dekhtiar kontynuowała tę retorykę, podkreślając, że „choroby nie sprawdzają statusu zatrudnienia ani miejsca zamieszkania”, powołując się na drastyczny przykład 99-letniej imigrantki, która po zaledwie 3-dniowym pobycie w polskim szpitalu została wypisana z rachunkiem na kwotę ok. 18 tysięcy złotych.
Tu również jednak faktyczne luki prawne i niedociągnięcia ustawodawcy, które stały się przyczyną rażących przypadków, okazały się przesłanką do ingerencji w samą ideę „ustawy wygaszającej” jako uderzającej w podstawowe prawa człowieka.
Olena Dekhtiar zażądała bezwzględnego przywrócenia prawa do świadczeń opieki zdrowotnej dla wszystkich osób objętych ochroną czasową, które posiadają PESEL UKR, czyli zmiany systemowej.
Projekt zostanie rozpatrzony we wrześniu.
Zaprezentowany przypadek aktywistki jak w soczewce prezentuje realnie narastający problem stosunku diaspory ukraińskiej do Polski i Polaków.
Z jednej strony mamy prowokacyjne zawłaszczanie symbolicznej sfery pojęć, gdzie Ukraińcy po otrzymaniu polskiego obywatelstwa używają narracji, że są Polakami i Polska jest ich krajem. Przy tym rozwój trendu eskalacyjnych zachowań, rejestrowanych i publikowanych w mediach społecznościowych z przeinaczonym kontekstem, skutkuje degradacją opinii Polski jako kraju ksenofobicznego i pełnego powszechnej przemocy na tle narodowościowym.
Z drugiej strony pojawia się silny szantaż moralny, uleganie któremu prowadzi do dalszego drenażu państwa z zasobów.
Rozpoczęta kampania oszczerstw przeciwko Polsce i Polakom ma z punktu widzenia jej projektantów jeszcze jeden wymierny plus: przekierowuje zainteresowanie rozpoczętymi ekshumacjami na Wołyniu i zapobiega rozpowszechnianiu się po świecie drastycznych zdjęć rozłupanych i zmiażdżonych czaszek.
Doskonale wspomaga ona narrację historyczną Ukrainy o rzekomym symetryzmie zbrodni między UPA i Armią Krajową, gdyż Ukraińcy wtedy się przecież bronili, tak jak obecnie, przed przemocą ze strony Polaków.
Autor: Magdalena Jeczeń


