Poważnym problemem społecznym w Polsce pozostaje zjawisko alienacji rodzicielskiej. Konfederacja zapowiada przeciwdziałanie temu zjawisku poprzez nagłośnienie problemu oraz inicjatywy legislacyjne. Podczas konferencji prasowej w Sejmie stanowisko w tej sprawie przedstawili posłowie Przemysław Wipler i Michał Wawer.
Przemysław Wipler poinformował o złożeniu przez Klub Poselski Konfederacji projektu ustawy dotyczącej przeciwdziałania alienacji rodzicielskiej. Wyraził przy tym nadzieję, że propozycja uzyska poparcie ponad podziałami politycznymi. Michał Wawer podkreślił, że projekt ma charakter ostrożny i bezpieczny. Zakłada on wprowadzenie przepisów wykroczeniowych, które umożliwią rodzicowi pozbawianemu kontaktu z dzieckiem wezwanie policji i domaganie się nałożenia mandatu na drugiego rodzica. Projekt przewiduje również przepisy karne, ustanawiające odpowiedzialność za przestępstwo w sytuacji uporczywego, stałego i wielokrotnego uniemożliwiania realizacji kontaktów zasądzonych prawomocnym orzeczeniem sądu.
Poseł Wipler zaznaczył, że alienacja rodzicielska jest zjawiskiem powszechnym. Wskazał na istnienie licznych organizacji i ruchów skupiających rodziców dotkniętych tym problemem, którzy cierpią z powodu braku możliwości kontaktu ze swoimi dziećmi. Jak podkreślił, projekt ustawy przewiduje kary dla tych rodziców, którzy wbrew ugodom i wyrokom sądowym pozbawiają dzieci kontaktu z drugim rodzicem. Zdaniem Wiplera prawo do kontaktu z własnym dzieckiem stanowi jedno z podstawowych praw człowieka, a prawo dzieci do relacji z obojgiem rodziców jest fundamentalne. Systemowe i bezkarne naruszanie tych praw określił jako poważną patologię, której należy się stanowczo przeciwstawić.
Michał Wawer zwrócił uwagę, że prawo dziecka do kontaktu z obojgiem rodziców oraz ich obecności w jego życiu jest jednym z kluczowych obszarów relacji między państwem a rodziną. Wskazał również na paradoks obecn ych regulacji, w których państwo skutecznie egzekwuje obowiązek alimentacyjny, natomiast nie potrafi zapewnić wykonania orzeczeń sądowych dotyczących kontaktów rodziców z dziećmi. Jak zaznaczył, rodzice uporczywie utrudniający takie kontakty w praktyce pozostają bezkarni, a jedyną sankcją jest długotrwała i często symboliczna kara finansowa nakładana przez sąd.
Zdaniem Wawera obecna sytuacja prowadzi nie tylko do krzywdy dzieci, lecz także podważa autorytet państwa. Konfederacja deklaruje zdecydowaną walkę z alienacją rodzicielską i zaprasza do ponadpartyjnej dyskusji nad zaproponowanym projektem polityków, ekspertów oraz stronę społeczną. Przedstawiciele ugrupowania zapowiedzieli również kolejne inicjatywy legislacyjne dotyczące życia rodzinnego, w tym projekt regulujący opiekę naprzemienną.
Komentarz: Alienacja rodzicielska, a także stygmatyzowanie i formułowanie bezpodstawnych zarzutów przez matki wobec ojców w postępowaniach sądowych dotyczących ustalenia opieki nad dzieckiem oraz władzy rodzicielskiej, stanowią poważny problem społeczny. Zjawisko to bywa dodatkowo wzmacniane przez utrwalone, często ideologiczne przekonania części sędziów, którzy już na wstępie postępowań wychodzą z założenia, że to matka sprawuje lub będzie sprawować lepszą opiekę nad dzieckiem niż ojciec. Dość tego.
Przeczytaj także:

Zacna inicjatywa. Jednak domniemywać można, że skrajne lewaki z obozu zdrady i zaprzaństwa pod światłym przywództwem osoby premierowskiej, czyli Tuska Donalda z zasady zagłosują przeciw. Ponadto liczba vaginess zasiadających w vaginecie obywatela Tuska (copyright by S.Michalkiewicz) również może nie sprzyjać. Kolejna góra, od lat czerwona, to osoba marszałkowska, która to osoba Czarzasta może ów projekt nie dopuścić. No i to, co od dekad wryte w świadomość tubylczego narodu, a co było powiedziane w jednym z polskich filmów – „Czy widziałeś pomnik Matki Peruwianki? A pomnik Matki Polki jest” (cyt. z pamięci), co się przekłada na solidarność jajników w sądach. Trudności rysuje się wiele, ale próbować trzeba. Niech więc wielce czcigodny poseł Wipler rzuci serce za te przeszkody (jak mawiał major Hubal) i walczy.
Chory pomysl na leczenie objawow choroby.
Choroba ta to demoralizacja.
Jakby spoleczenstwo bylo moralne, malzenstwa trzymalyby sie kupy i o zadnej alienacji rodzicielskiej nie byloby mowy, bo ojciec i matka razem by dzieci wychowywali.
Przypomina mi to anegdote o socjalizmie, ktory swietnie rozwiazuje oroblemy, ktore sam stworzyl.
Ministerstwo cyfryzacji ma juz lepszy pomysl niz posel. Wprowadzi rodzica nr 1, nr 2, nr 3 itd, i wtedy kontakty beda wg numerow.
Wyrugowanie ojca z życia dziecka to tylko jeden ze sposobów zemsty na nim.
Nie czarujmy się. Rozwody nawet te kościelne były i będą czy się to ortodoksom podoba czy nie a wojna o sprawowanie opieki nad potomstwem jest elementem szantażu, ataku a nawet pomówień. Utarł się w społeczeństwie obraz „biednej matki” poniewieranej przez męża alkoholika, której należy się, bo przecież to matka!
Jednak rzeczywistość skrzeczy. Sfeminizowane sądy rodzinne są pierwszym miejscem w którym facet zawsze jest winny! Nawet jeśli fakty przeczą tej zasadzie, to tym gorzej dla faktów.
Robiąca teatr przed sądem kobieta wspiera się często „niebieską kartą” zakładaną ochoczo bez kontroli i sprawdzenia. Wystarczy chcieć i poprosić przyjaciółki o zeznania.
Ot przykład z życia wzięty:
– Czy pozwany stosował wobec powódki przemoc finansową? Jakie to były działania?
– Wysoki sądzie jeśli za przemoc finansową uznamy uczynienie żony współwłaścicielem konta i tym samym udostępnieniu nieograniczonego dostępu do gotówki, to owszem taka „przemoc” miała miejsce…
– ???
– Tak, żona ma niczym nie ograniczony dostęp do moich zarobków, co można bez problemów sprawdzić analizując listę transakcji.
Trzeba przyznać, że w tej sprawie wyrok kobiecego sądu był dla owej niewiasty druzgocący.
Kolejna obok izolowania byłego partnera o dzieci jest sprawa alimentów.
To bardzo drażliwy temat i wiem, że wojujące feministki bez parzenia oskubały by mnie do gołej skóry kiedy stwierdzę, że rozwodzące się panie w byłym widzą potencjalne źródło utrzymania dzieci i siebie przy okazji. Wiadomo, dzieci powinny mieć możliwość rozwoju jednak powinien on być uwarunkowany aktualnym poziomem dochodów obojga rodziców. Tu również dowolność interpretacyjna sądów ociera się często o absurd, pozbawiając byłego męża środków do życia, przykładowo w przypadku utraty stanowiska, choroby, likwidacji firmy.
Mama nie musi niczego udowadniać. Ona chce mieć tyle, żeby i jej starczyło na dzieci, na ich rozszerzone zajęcia, basen i na zachcianki. Pracować jednak nie może bo ….. – tu można wpisać tysiące powodów a żyć na jakimś poziomie z dziećmi przecież musi.
Wykluczenie ojca z życia dzieci jest często podłym odreagowaniem frustracji nie tylko mam ale i członków ich rodzin, z teściowymi na czele.
Koncepcja rodzica wiodocego sugeruje chyba dzieworodztwo w 90% przypadkow. W niektorych krajach zdaje sie np. Francji rodzice dziela sie obowiazkami 50-50. Nie ma wtedy wojny o alimenty i poczucia ze jest sie tym drugim. W polskie prawo rodzinne wpisany jest konflikt. Divide et impera podzielonym narodem.