D. Wojciechowska: Jak zbrodniarz Stećko uraził zbrodniarza Hitlera
Wizerunek zbrodniarza Stepana Bandery jest od dawna ogólnie dostępny. Szuchewycz, Melnyk, Klaczkiwski, Stećko, Konowalec, Łebed i inni odpowiedzialni za męczeństwo Kresów są wyparci z pamięci Polaków.
Jarosław Stećko studiował w POLSCE filozofię na uniwersytetach we Lwowie i Krakowie w latach 1929–1934 i został członkiem kierownictwa OUN. Był jednym z dowódców batalionu Nachtigall.
Był jednym z głównych ideologów ukraińskiego nacjonalizmu w czasie II wojny światowej. 30 czerwca 1941 roku, po wkroczeniu wojsk niemieckich do Lwowa, współuczestniczył w ogłoszeniu Aktu Odbudowy Państwa Ukraińskiego i stanął na czele struktur określanych jako rząd ukraiński. W tym okresie pozostawał w ścisłej współpracy ze Stepanem Banderą.
W „Akcie 30 czerwca” znalazły się zdania: „Ukraina dla Ukraińców”; „Kto nie jest Ukraińcem, nie ma prawa do egzystencji w tym państwie”. Zatem Żydzi i Polacy oraz wszyscy nie-Ukraińcy zostali już na samym wstępie rządów ukraińskich nacjonalistów pozbawieni ludzkiego prawa, prawa do życia na ziemi swoich ojców i dziadów. Sam Stećko w swoim przemówieniu inauguracyjnym wykrzykiwał, że „rząd OUN to dyktatura straszna dla wrogów swoich i obcych”, dyktatura bezprawia, bo „nacjonalistyczne sumienie będzie kodeksem”. Było to kopiowanie wzorów hitlerowsko-faszystowskich.
„Tydzień panowania” banderowskich władz samozwańczych obfitował w ważne wydarzenia. Rozlepiano w miastach, miasteczkach i po wsiach obwieszczenia podpisane przez Banderę, a głoszące „smert’ Lachom, Żydom i Moskwiczam”. Nie pozostawiały one żadnych złudzeń co do „programu politycznego” nowych władz. Ten marionetkowy rząd przetrwał 12 dni (w tym czasie istniał legalny ukraiński rząd na emigracji) i nie uznało go żadne państwo świata. Hitler nazwał go bandą fanatyków i kazał Himmlerowi się nim zająć w odpowiedni sposób.
Słowa: „Razem z Niemcami i pod przewodem wielkiego führera wielkiego narodu niemieckiego, budować będziemy nowy ład na Ukrainie i w Europie” tak uraziły Hitlera, że odpowiedział: „Nikt nie powinien domyślać się, że porządki te są ostateczne. Wszystkie niezbędne środki rozstrzeliwania, wysiedlenia itd. – zastosujemy, nie zważając na nic… Była austro-węgierska Galicja podlega wyłącznie Rzeszy…”.
Cały skład rządu został aresztowany przez Niemców. Adolf Hitler był bowiem zdecydowanie przeciwny koncepcji powstania państwa ukraińskiego, planując wszystkich Słowian przekształcić w niewolniczą siłę roboczą imperialnej III Rzeszy. Podczas ostatecznych rozmów, prowadzonych we wrześniu 1941 w Berlinie w gmachu byłej ambasady polskiej pomiędzy przedstawicielami Abwehry i OUN-B, zarówno Stepan Bandera, jak i Jarosław Stećko odmówili odwołania deklaracji rządu banderowskiego. W konsekwencji zostali przewiezieni do obozu koncentracyjnego Sachsenhausen (oddział dla więźniów specjalnych, tzw. Zellenbau).
W obozach umierały śmiercią męczeńską miliony ludzi, a banderowcy pozostawali nietykalni w warunkach bunkra „Zellenbau”. Zbrodniarz Stećko śmiał jeszcze żalić się na „nieporządek” esesmanów: „Tego dnia od wczesnego ranka do późnego apelu trzymali nas na niezwykle ostrym mrozie bez nakrycia głowy przed budynkiem administracji obozu koncentracyjnego. Iwan Habrusewicz przeziębił się… Kiedy po kąpieli zabrali moje ubranie, a dali obozowe, to odmówiłem włożenia go na siebie. Oburzeni esesmani: «Tego tu jeszcze nie było». Przez dwa tygodnie siedziałem w celi w bieliźnie, oświadczywszy, że nie przyjmę ubrania więziennego. Wezwane z Berlina gestapo – po moim kategorycznym sprzeciwie – poleciło oddać mi moje ubranie…”.
Jarosław Stećko został zwolniony w grudniu 1944, w związku z decyzją Niemców o formowaniu Ukraińskiej Armii Narodowej.
Nacjonaliści myśleli, iż hitlerowcy zezwolą na utworzenie państwa ukraińskiego. Myśleli, że utworzą armię i będą walczyć przeciwko Rosji bolszewickiej. Rosja upadnie, a oni będą mieli niepodległą Ukrainę. To było z ich strony zuchwalstwo i brak doświadczenia politycznego. Stećko miał wówczas 29 lat, a jego ministrowie około trzydziestki. Wyzwanie rzucone III Rzeszy w środku jej potęgi musiało ponieść fiasko.
Nie zmieniło to faktu, że banderowcy nie zerwali z Niemcami, dalej im się wysługiwali i ochoczo przystępowali u boku hitlerowców do likwidowania Żydów. Wołali: „Skończyliśmy z Żydami, teraz to samo będziemy robić z Polakami!”. Gdy zabrakło Żydów, na widownię wkroczyła UPA, która oficjalnie powstała 14 października 1943 r. i była powołana do rzezi ludności polskiej.
Wincenty Romanowski napisał książkę wspomnieniową „Kainowe dni”. Czytamy w niej: „Przez wioski przeszedł już podawany z rąk do rąk symboliczny bochen chleba, znak dojrzałości organizacyjnej czy politycznej mieszkańców. Gdy chleb nie powrócił do punktu wyjściowego, znaczyło to, że wieś nie jest jeszcze gotowa do spełnienia misji, wyznaczonej jej przez prowodyrów. Biada temu, kto spowodował przerwę w tej sztafecie. Opodal wsi lub w ich środku stały już ozdobione krzyże – znak gotowości do wyniszczenia wszystkiego, co nie jest ukraińskie”.
Wzorem hajdamaków odbywało się w cerkwiach nocne święcenie noży, z ambon padały złowieszcze słowa o „wybieraniu kąkolu z pszenicy”…
Stećko po zakończeniu wojny pozostał na emigracji w Monachium – ośrodku uchodźstwa ukraińskiego, gdzie poznał swoją żonę Sławę.
Po zamordowaniu Stepana Bandery został prowydnykiem (przewodniczącym) OUN na emigracji.
Kierował z centrali w Monachium „Antybolszewickim Blokiem Narodów”, organizacją dawnych nazistowskich kolaborantów z Chorwacji, Słowacji i Ukrainy, która podczas zimnej wojny działała jako bojówka antykomunistyczna. Centrala „Antybolszewickiego Bloku Narodów” organizowała demonstracje i protesty antyradzieckie, a także międzynarodowe konferencje. Istniały bardzo silne powiązania ABN z amerykańskim CIA. W państwach takich jak USA, Kanada czy Wielka Brytania istniały miejscowe organizacje ABN.
ABN został rozwiązany w 1996 r. po zrealizowaniu swoich celów, czyli po rozpadzie Związku Radzieckiego. Do tej organizacji między innymi wchodzili: Chorwacki Ruch Wyzwoleńczy i Organizacja Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B, frakcja banderowska). Jak widzimy, ukraińscy nacjonaliści nie tylko posiadali potężnych protektorów, ale również udzielali się w międzynarodowej organizacji, której celem było zniszczenie Związku Radzieckiego.
Przez cały ten czas, do 1960 – według danych policji niemieckiej – ugrupowanie banderowców dokonało w RFN ok. 100 zabójstw politycznych. Od wiosny 1956 Bandera, w zamian za pieniądze i broń, współpracował najpierw z wywiadem włoskim, a potem – zachodnioniemieckim. Bandera i Niemcy byli przekonani, że na terytorium Ukrainy i Polski działa silne, antyradzieckie ukraińskie podziemie. Nadal na Ukrainę i do Polski wysyłano kurierów i kilkuosobowe bojówki. W końcu, w 1957, Nikita Chruszczow zlecił zabójstwo emigracyjnego kierownictwa OUN – Bandery i Lwa Rebeta.

Po śmierci Jarosława Sława Stećko kontynuowała „dzieło” swojego męża, stając na czele OUN. Nazywana była „żelazną damą” nacjonalizmu. W 1991 roku, w wieku 71 lat, powróciła na Ukrainę. Założyła Kongres Ukraińskich Nacjonalistów (CUN) i trzykrotnie została wybrana do parlamentu.
Czytam na stronie ukraińskiej: „Jej triumf nastąpił w 1998 roku. Jako najstarsza posłanka miała otworzyć sesję Rady Najwyższej. Kiedy weszła na mównicę – elegancka, w haftowanej wyszywance, z nienaganną fryzurą – komuniści na sali zorganizowali prawdziwą obstrukcję: tupali, gwizdali, a potem demonstracyjnie wyszli. Spokojnie, bez cienia irytacji w głosie, odczytała przysięgę. Cztery lata później, kiedy ponownie otworzyła sesję, nikt nie opuścił sali. Nawet jej wrogowie docenili jej stalowy spokój i kulturę polityczną”.
Tu dodam, że ci „komuniści” to byli zagorzali przeciwnicy OUN. W 1996 r. 95 Ukraińców, deputowanych do parlamentu Ukrainy, wystosowało apel wobec zmasowanej kampanii skierowanej na rehabilitację OUN-UPA: „Do narodów, parlamentarzystów i rządów Ukrainy, Białorusi, Izraela, Polski, Rosji, Słowacji i Jugosławii”. Deputowani ostrzegali przed odradzaniem się faszyzmu na Ukrainie i destabilizacją w tej części Europy, ale ich głos był już przysłowiowym wołaniem na puszczy. Do merytorycznej treści „Apelu 95” władze polskie nie ustosunkowały się, w imię strategicznego partnerstwa stanęły po stronie wskrzeszonych upiorów przeszłości.
Po 1996 roku parlament Ukrainy czerwieniał i czerniał w oczach. To, co nie udało się Stećce w 1941 roku, udało się dzisiaj. Oni pracowali, myśmy spali.





