Były rozkazy pisemne, były sprawozdania, było ludobójstwo
Działania OUN-UPA miały na celu wymordowanie wszystkich Polaków. Takie były założenia programowe. Działacze OUN podjęli taką decyzję już w 1929 r. Uważali, że wymordowanie Polaków na terenach uznawanych przez nich za ukraińskie to jedyny słuszny cel, który trzeba zrealizować. Działacze OUN i UPA ukazali swój fanatyzm przy realizacji zbrodniczego planu. Skrajnie nacjonalistyczna, faszystowska ideologia OUN była przyczyną tak okrutnych mordów.
Ludobójstwo było zaplanowane i zorganizowane. Uchwała I Kongresu w Wiedniu w 1929 r. mówiła: „Tylko pełne usunięcie wszystkich okupantów z ukraińskich ziem otworzy możliwość szerokiego rozwoju ukraińskiego narodu w granicach własnego państwa”.
Potwierdzenia terroru banderowców znajdujemy w relacjach świadków i w bardzo licznych źródłach, choć apologeci banderyzmu uważają, że nie są one miarodajne. Pani Władysława Poliszczuk w wywiadzie z 5 lipca 2023 r. („Powiedzcie prawdę i przeproście” – mówi Władysława Poliszczuk) powiedziała, że jeden z Ukraińców tak podsumował ludobójstwo na Polakach: „Trochę ich połaskotaliśmy”.
Niemiecki generalny komisarz Wołynia i Podola w czasie spotkania z metropolitą prawosławnej cerkwi Polikarpem potwierdził, że w maju 1943 r. „Nacjonalistyczne bandy swoją działalność przejawiają także i w ten sposób, że napadają i mordują bezbronnych Polaków”.
S. Rudniew, komisarz partyzanckiego zgrupowania dowodzonego przez Sydora Kowpaka, zapisał w dzienniku swoje wrażenia na temat sytuacji na Rówieńszczyźnie i w Tarnopolskiem: „Wzajemne stosunki między ukraińską a polską ludnością na tyle są zaostrzone, że w tych rejonach nie ma ani jednego Polaka, część z nich wybita przez nacjonalistów, część wyjechała do polskich centrów rejonowych, gdzie Niemcy utworzyli polską policję, dla własnej obrony przed nacjonalistami”.
W rozkazie z dnia 9 lutego 1944 r. OUN-UPA do podległych formacji zbrojnych rozkazuje:
„Zlikwidować polskie ślady:
a. zniszczyć wszystkie ślady kościołów i innych polskich domów modlitwy,
b. zniszczyć przydomowe drzewa tak, ażeby nie został ślad, że tam mógł kiedykolwiek ktokolwiek żyć,
c. do 22.02.1944 r. zniszczyć wszystkie polskie domy, w których wcześniej mieszkali Polacy.
Jeszcze raz zwróćcie uwagę na to, że jeżeli gdziekolwiek i cokolwiek zostanie, to Polacy będą mieli pretensje do naszej ziemi”.
Tak więc OUN-UPA wydawała rozkazy nie tylko dotyczące mordów ludności polskiej, ale także rozkazy dotyczące niszczenia wszystkiego, co polskie. To działało na bezrozumnych, zaślepionych nienawiścią ukraińskich ludobójców.
Nacjonaliści ukraińscy masowo rozrzucali ulotki, których treść była następująca: „Polacy! Za burzenie frontu uciemiężonych narodów, za wysługiwanie się Niemcom i bolszewikom, za bandyckie napady na ukraińską ludność, dowództwo ukraińskich powstańców w ramach odwetu rozkazuje: wszystkim Polakom, którzy żyją (tu nazwa wioski), w ciągu 10 dni opuścić ukraińskie ziemie. Wszyscy, którzy nie podporządkują się temu rozkazowi, zginą, a ich mienie będzie zniszczone. Na ukraińskiej ziemi nie ma miejsca dla Polaków!”.
Pod koniec 1943 r. masowe mordy banderowcy przenieśli z Wołynia do Małopolski Wschodniej.
6 maja 1944 r. z centrum OUN-Bandery wyszedł rozkaz ORKP1.7/44 do powiatowych kierowników: „Należy usunąć Polaków z naszej ziemi”.
O napadach zachowały się sprawozdania bojówek służb „bezpeky” i miejscowych bojówek OUN-UPA.
Przykładem jest rozporządzenie specjalne z 6 kwietnia 1944 r., podpisane przez „Oresta Karata”, nakazujące wymordowanie Polaków w powiecie Kamionka Strumiłowa: „Rozkazuję wam niezwłocznie przeprowadzenie czystki swojego rejonu z elementu polskiego oraz agentów ukraińsko-bolszewickich. Czystkę należy przeprowadzić w stanicach słabo zaludnionych przez Polaków. W tym celu stworzyć przy rejonie bojówkę złożoną z naszych członków, której zadaniem byłaby likwidacja wyżej wymienionych. Większe wasze stanice będą czyszczone z tego elementu przez nasze oddziały wojskowe nawet w biały dzień… Oczyszczanie terenu musi być zakończone jeszcze przed naszą Wielkanocą, żebyśmy ją świętowali już bez Polaków… Nikogo nie oszczędzać, nawet w przypadku małżeństw mieszanych…”.
W rozkazie nr 6 z 10 lipca 1944 r. Wasyl Sidor napisał: „…uderzać Polaków do ostatecznego wyniszczenia ich”.
Twierdzenie, że nie ma dokumentu z generalną dyrektywą OUN-UPA dotyczącą likwidacji Polaków, jest fałszem. Masowe mordy na Kresach nie działy się przypadkowo. Można znaleźć różne dokumenty potwierdzające zorganizowanie masowych akcji, pisemne rozkazy lokalnych dowódców UPA i zeznania potwierdzające ich wydanie.
OUN-owcy ciągle utrzymują w tajemnicy swoje dokumenty, aby w oczach opinii publicznej nie obciążać się ludobójstwem.
10 lipca 2023 r. brałam udział w konferencji „Jak rozmawiać o Wołyniu 80 lat później”. Podczas wykładu prof. Grzegorza Hryciuka połowa uczestników wyszła z sali. Jak Państwo myślicie, dlaczego? Padły takie słowa: „…ta akcja, która nastąpiła w lipcu 1943 r., budzi największe kontrowersje, ponieważ niestety nie zachował się, na razie nie został odnaleziony być może, ponieważ OUN i UPA prowadziły taką rozbudowaną działalność dokumentacyjną i kancelaryjną, nie został zachowany dokument, rozkaz, mówiący o tym… Ta decyzja o fizycznej eksterminacji Polaków, tyle, ile się da, być może wszystkich, którzy znajdą się w zasięgu UPA, była dziełem Klaczkiwskiego… To nie był rozkaz całego prowodu kierownictwa. Kierownictwo myślało o tym, żeby dalej eliminować Polaków, zmuszać ich do ucieczki…”.
To nie był żywiołowy wybuch nienawiści ciemnego ludu ukraińskiego, jak to przedstawiają ukraińscy i polscy apologeci OUN. To było zaplanowane ludobójstwo ludności polskiej na Kresach Południowo-Wschodnich!
Podczas gdy na Zachodzie ukraińscy pseudohistorycy zaprezentowali światu zakłamaną historię OUN i jej struktury UPA, POLSKIE KOŁA NAUKOWE I POLITYCZNE MILCZAŁY. Ani jeden polski historyk nie podjął systematycznego badania podstaw nacjonalizmu ukraińskiego, nie sięgnął do archiwów niemieckich, w których po wojnie można było natrafić na bardzo ważne dokumenty. Nacjonaliści to zrobili i opracowali wybiórczo w taki sposób, żeby wybielić swoich zbrodniarzy.
Wiktor Poliszczuk zbadał tysiące dokumentów potwierdzających zbrodnię wszech czasów, odważył się je opracować i napisał: „Badanie i opisywanie przeze mnie zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej i ukraińskiej dokonanej przez banderowców kosztowało mnie wiele wysiłku, wyrzeczeń, samozaparcia, zdrowia, świadomości, że tak ciężkiej zbrodni dopuścili się moi krajanie. Uświadamianie tych czynów, doszukiwanie się ich przyczyn skutkowało brakiem naturalnego nocnego odpoczynku: ciężki sen, krzyki przez sen, niemożność zaśnięcia po obudzeniu się na skutek nocnego koszmaru”.
Dla rodzin ofiar rzezi wołyńskiej jego publikacje stały się kluczowym punktem odniesienia w walce o pamięć historyczną. Dla mnie są to dzieła kanoniczne. Oddaję hołd temu Człowiekowi codziennie, ilekroć spojrzę na półkę z Jego książkami, która jest tuż obok mojego biurka.
Tekst opracowany na podstawie książki „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939–1946” Henryka Komańskiego i Szczepana Siekierki.


