Postaw mi kawę na buycoffee.to

J. Międlar: WRZÓD URÓSŁ

0

Ukraina to państwo, którego egzystencja została zbudowana na wielokrotnych – do dziś przez Ukraińców honorowanych – ludobójstwach na Polakach: sarmackim Katyniu 1652, koliszczyźnie 1768, tzw. wojnie polsko-ukraińskiej, terroryzmie UWO i OUN w dwudziestoleciu międzywojennym oraz ludobójstwie lat 1939–1947. Do tego dochodzą zbrodnie przez nich konsekwentnie przemilczane, m.in. bestialska kolaboracja z bolszewikami (por. K. Makuszyński, Radosne i smutne). Właśnie do tych wydarzeń odwołuje się dziś państwo ukraińskie, wskazując tym samym na źródła i podwaliny swojej egzystencji. Tego faktu nie kwestionuje już nawet osiedlona w Polsce V kolumna banderowska.

Jeśli zaś idzie o literaturę, to poza rosyjskim pisarzem „ukraińskiego pochodzenia” Nikołajem Gogolem oraz Tarasem Szewczenką – honorującym zbrodniarzy takich jak Iwan Gonta, który zarżnął własną żonę i dzieci za to, że byli Polakami – panteon ukraińskich literatów w zasadzie się kończy. Bądźmy poważni. Wyszywanki, melodyjne piosenki i umiejętność picia wódki do dna to nie wystarczy. Miraż przyjaznej ukraińskiej tradycji nie jest w stanie przysłonić kulturowego ubóstwa pomieszanego z barbarzyństwem, które utożsamia się z bohaterstwem. Przykro mi. Takie są fakty.

SKLEP-WPRAWO.PL

W związku z powyższym Ukraińcy jako grupa społeczna nie dojrzeli do posiadania własnego państwa. Nie mówię tego ze złośliwości, lecz na podstawie wieloletniego poznawania ich dokonań, obyczajów i kultury. Owszem, art. 1 Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych stanowi słusznie: „Wszystkie narody mają prawo do samostanowienia”. Zapis ten nie obejmuje jednak Ukraińców. Mimo usilnych starań biurokracji austriackich i pruskich zaborców – z którymi kolaborował „ukraiński” kościół greckokatolicki, wpajający wiernym „ukraiński” patriotyzm, którego esencją, zgodnie z interesem zaborców, była nienawiść do Polaków – dopiero w połowie XIX wieku ulokowane są realne początki usilnych starań, by z Małorusinów uczynić „naród” mający prawo do własnego państwa: „samostijnej Ukrainy”.

Gdybyśmy porównali kulturę, obyczaje i literaturę ukraińską z polską, brytyjską czy rosyjską, ta pierwsza jawi się na ich tle jako stepowa dzicz. Prawo do własnego państwa przysługuje narodom, nie grupom etnicznym. Przed Ukraińcami stoi więc jeszcze długa droga: muszą rozwinąć kulturę, tradycję i literaturę, zbudować trwałe fundamenty wspólnoty narodowej, wyzbyć się szowinizmu – i dopiero wtedy zabierać się za budowę państwowości oraz odpowiedzialne kierowanie własnym krajem.

WSPARCIE WPRAWO.PL

„Nie ma siły ludzkiej zdolnej przeszkodzić temu, ażeby oderwana od Rosji i przekształcona w niezawisłe państwo Ukraina stała się zbiegowiskiem aferzystów całego świata” – pisał Roman Dmowski. Miał rację. Ukraińcy przez wieki dowodzili swojej politycznej nieudolności. Gdy tylko otrzymali możliwość budowy własnego państwa, ich kraj nieuchronnie stał się domem publicznym dla międzynarodowego żydostwa, Niemców i Rosjan… Stał się organizmem toczonym przez raka korupcji, międzynarodowych intryg, tajnych laboratoriów oraz platformą do testowania zbrojeń. II Rzeczpospolita miała szansę ich ucywilizować i włączyć w ramy sprawnie funkcjonującego państwa. Z tej szansy nie skorzystała ani podążająca drogą prometeizmu sanacja, ani sami Ukraińcy. Brak ucywilizowania, niedorozwój kulturalny oraz utożsamianie bestialstwa z bohaterstwem sprowadziły na nas kolejną gehennę zgotowaną przez ukraińskich sąsiadów – i to nie tylko tych z OUN i UPA.

„Dla narodu, zwłaszcza dla narodu jak nasz młodego, który musi się jeszcze wychować do swych przeznaczeń, lepiej mieć za sąsiada państwo potężne, choćby nawet bardzo obce i bardzo wrogie, niż międzynarodowy dom publiczny. Z tych wszystkich względów program niepodległej Ukrainy nie może liczyć na to, żeby Polska za nim stanęła, a tym mniej, żeby zań krew przelewała” – pisał Dmowski o wschodnich sąsiadach. I dodawał: „Ukraina stałaby się wrzodem na ciele Europy”.

Niestety, mleko już się rozlało. „Wrzód” urósł – i nie mam tu na myśli szeregowych Sasz czy Oksan, lecz zbanderyzowane państwo, które rości sobie prawo do decydowania, kto jest dobry, a kto zły. Państwo, w którym za podarki płynące ze zrzutek i budżetów innych krajów Żyd z Kijowa i jego pomagierzy mogliby sobie nawet deski klozetowe złotem wyściełać.

Dbajmy więc przede wszystkim o własny byt, o szacunek do naszej tradycji i historii, a wszelkiej maści ukraiński antypolonizm traktujmy tak, jak na to zasługuje – zdecydowanie i bez pobłażania. Nic innego nam nie pozostało.


„Sąsiedzi. Ostatni świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach” to mój serial dokumentalny, wielokrotnie nagradzany w Polsce i za granicą, który docelowo będzie się składał z pięciu odcinków.

Do tej pory powstały trzy:

  1. „Preludium”
  2. „Genocidum atrox”
  3. „Exodus”

Przede mną realizacja dwóch kolejnych odcinków. To ogrom pracy i duże koszty, dlatego zachęcam: oglądajcie „Sąsiadów”, pokazujcie ich rodzinie i znajomym, udostępniajcie dalej!

👉 Gdzie obejrzeć? Informacje o dostępnych odcinkach i seansach znajdziecie na oficjalnej stronie: FilmSasiedzi.pl

📀 Kupujcie „Sąsiadów” na DVD! Kupując płyty, bezpośrednio wspieracie realizację 4. i 5. odcinka oraz dalszą pracę nad całym projektem. Dostępne są wszystkie trzy dotychczasowe części, także w pakiecie.

KUP „SĄSIADÓW” NA DVDsklep-wprawo.pl

Oglądajcie. Kupujcie DVD. Udostępniajcie. Pomóżcie mi doprowadzić „Sąsiadów” do finałowego, 5. odcinka!

```html

Druga część „Genocidum atrox” filmu dokumentalnego Jacka Międlara „Sąsiedzi. Ostatni Świadkowie ukraińskiego ludobójstwa na Polakach”.

Wspieraj pracę autora

```

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.