Jarosław Kaczyński odkrył karty. Przemysław Czarnek kandydatem PIS na premiera
Prezes PiS Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem partii na przyszłego premiera będzie Przemysław Czarnek. W swoim wystąpieniu lider ugrupowania skupił się przede wszystkim na – w jego ocenie – bardzo trudnej sytuacji państwa. Podkreślał, że Polska znalazła się w kryzysowym momencie, który wymaga zdecydowanej reakcji politycznej.
— W tej sytuacji, którą uważam za niezwykle trudną, musimy podjąć wyzwanie i doprowadzić do zwycięstwa. Naszym celem jest stworzenie nowego rządu — mówił podczas konwencji w krakowskiej hali „Sokół”.
Zdaniem prof. Agnieszki Kasińskiej-Metryki, ekspertki zajmującej się marketingiem politycznym i wizerunkiem, decyzja ta może być zaskakująca z punktu widzenia wcześniejszej strategii PiS.
— Dotychczas wiele wskazywało na to, że partia będzie szukała nowej twarzy: polityka spoza pierwszego szeregu, kogoś świeżego, którego rozpoznawalność i popularność można byłoby dopiero budować. Wybór Czarnka sprawia, że takiej pracy nie trzeba już wykonywać — jest on politykiem znanym, posiada własną markę i silną rozpoznawalność. Jednocześnie jednak ma bardzo wysoki elektorat negatywny, co stanowi poważne ryzyko dla całej strategii — ocenia.
Politolożka zwraca uwagę również na inny wymiar tej decyzji — wewnętrzną dynamikę w samej partii. Gdyby lider PiS wskazał na kandydata z drugiego planu, na przykład jednego z samorządowców czy prezydentów miast dopiero wchodzących do wielkiej polityki, łatwiej byłoby go w przyszłości odsunąć w razie konieczności wynikającej z negocjacji koalicyjnych.
— Taka osoba mogłaby zostać bez większego problemu politycznie „schowana do szuflady”. W przypadku Czarnka byłoby to znacznie trudniejsze. To polityk zbyt silny i zbyt samodzielny, by można było nim swobodnie rozgrywać — zauważa ekspertka, dodając, że istotna będzie także reakcja byłego premiera Mateusza Morawieckiego.
Według Kasińskiej-Metryki w przemówieniu Kaczyńskiego pojawiły się jednocześnie sygnały pochwały i ostrzeżenia pod adresem Morawieckiego.
— Najpierw prezes PiS w pewnym sensie go docenił, a jednocześnie subtelnie zdyscyplinował. Chwilę później nastąpił jednak polityczny zwrot: wskazanie Czarnka — lidera frakcji określanej w partii mianem „maślarzy” — znacząco ogranicza przestrzeń dla Morawieckiego w strukturach PiS. To może oznaczać wyraźne przesunięcie równowagi wewnętrznych wpływów — tłumaczy.
Ekspertka podkreśla, że w takiej sytuacji kluczowe stanie się utrzymanie jedności partii.
— Pytanie brzmi, czy Kaczyński dysponuje dziś wystarczającą siłą polityczną, by utrzymać wszystkie frakcje w ryzach. Gdyby Morawiecki rzeczywiście rozważał wyprowadzenie części swojego zaplecza z PiS, moment na taki ruch może być bliżej, niż się wydaje. W skrajnym scenariuszu mogłoby to nawet doprowadzić do poważnego kryzysu lub rozpadu partii — ocenia.
W opinii politolożki nominacja Czarnka jest w obecnych warunkach dla PiS rozwiązaniem stosunkowo bezpiecznym i zachowawczym.
— Partia najprawdopodobniej pozostanie przy dotychczasowej strategii, czyli przy wyraźnej radykalizacji języka i przekazu politycznego. Trudno jednak oczekiwać, że dzięki temu odzyska wyborców, którzy odpłynęli w stronę Sławomira Mentzena i jego środowiska z Konfederacji — mówi.
Zdaniem ekspertki trudno też oczekiwać, by Czarnek zaproponował zupełnie nową wizję gospodarczą dla kraju.
— To polityk dobrze znany i przewidywalny. Można się spodziewać ostrych wypowiedzi, mocnych bon motów i wyrazistego stylu komunikacji. Pytanie, czy pójdzie za tym spójny projekt strategiczny dla państwa. Mam w tej kwestii duże wątpliwości — podkreśla.
Jednocześnie wskazuje na element, który z punktu widzenia Kaczyńskiego może być kluczowy.
— Niewątpliwą zaletą tej kandydatury, w oczach prezesa PiS, jest to, że Czarnek raczej nie spróbuje przejąć kontroli nad partią. Nie dysponuje własnym silnym zapleczem politycznym — jest raczej samodzielnym graczem, który w razie potrzeby potrafi budować sojusze. Możliwe też, że znajdzie wspólny język z prezydentem Karolem Nawrockim. Pytanie pozostaje jednak otwarte: czy stanie się politykiem zdolnym przyciągnąć nowych wyborców. Co do tego mam poważne wątpliwości — podsumowuje.
Komentarz: Zobaczymy, w jaki sposób dzisiejsza decyzja przełoży się na poparcie sondażowe PIS-U.

