Obłęd! Milion na warszawską strefę relaksu na parkingu w centrum miasta

strefa relaksu na pl. Bankowym w Warszawie/ fot. twitter
5 729

Na placu Bankowym, na parkingu w centrum Warszawy, pojawiła się miejska strefa relaksu. Na asfalcie postawiono drewniane panele, leżaki i rośliny w doniczkach. Koszt tej „inwestycji” to 920 tysięcy zł. Realizatorem przedsięwzięcia jest warszawski ratusz. „Gazeta Wyborcza” informuje, że będą tam m.in. „wodne mgiełki, pawilon z jedzeniem, food trucki, koncerty, warsztaty ekologiczne i porządne toalety ze spłuczką”.

„To zobowiązanie prezydenta Rafała Trzaskowskiego z kampanii wyborczej, które jest teraz realizowane. Chcemy, by samochody były na parkingach podziemnych, a to miejsce niech będzie docelowo terenem zielonym, gdzie można usiąść i napić się kawy” – informuje rzecznik magistratu Kamil Dąbrowa.

Mój komentarz: Po co wydawać prawie milion złotych na strefę relaksu przy ruchliwej ulicy, skoro kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się Ogród Saski? Kto przy zdrowych zmysłach będzie relaksował się na asfalcie w sąsiedztwie jadących samochodów i autobusów, jeśli ma do wyboru park po drugiej stronie ulicy? Dlaczego ratusz realizuje ten poroniony pomysł? Moim zdaniem powody są dwa.

Po pierwsze – jest to klasyczny „miś naszych czasów”, czyli wywalenie w błoto publicznych pieniędzy, na których ktoś się pożywi. Po drugie – jest to element klimatycznej propagandy. Był parking, na którym stawały samochody „niszczące klimat”, a teraz będzie miejsce „neutralne klimatycznie”, którym prezydent Trzaskowski będzie chwali się wszem wobec. W rzeczywistości jest to klasyczna eko-ściema, która wpisuje się w narrację klimatycznych oszołomów i przedsiębiorstwa „globalne ocieplenie”.  Tym razem podatnicy zostali wydojeni metodą na strefę relaksu.

Źródło informacji i cytatu: tvp.info

Zobacz też:

Katarzyna TS u Roli o oszukańczym przedsiębiorstwie „globalne ocieplenie” [WIDEO]

Wsparcie - darowizny

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. M. mówi

    Założę się, że sam „Czaskowki” jeździ do pracy samochodem, nie rikszą kierowaną przez Hindusa o orientacji „nieheteronormatywnej”.

  2. Marceli mówi

    W New Yorku można robić takie „instalacje”, miasto bogate, olbrzymi budżet, dobra komunikacja. A w Warszawie nieskończone metro i reprywatyzacja, rozkopane drogi, brak mostów, i ceny z kosmosu.

  3. Wojciech mówi

    Dojenie publicznej kasy. W Gdańsku FabLab za dziesiątki milionów, w Wawie „strefa relaksu”. Trzeba lewakom przyznać, że w tym są mistrzami. Dojenie publicznej kasy opanowali do perfekcji. A potem pożyczki, jak za Tuska.

  4. Walerian Bychawski mówi

    Lewactwo u żłoba to straszna choroba. Marsz przez instytucje idzie pełną parą. Kozy będą w centrum żarły trawę, a koreańskie tramwaje prototypy będą śmigały wśród pedałów. Za ciężkie pieniądze podatników.

  5. Gość mówi

    No przecież ten „bredzident” Warszawy to pier…ty chazar . jedno g… odeszło i drugie g… nastało.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close