Katarzyna TS: Wielka misja małego chłopca, czyli Alfie i wartości europejskie

Alfie/ fot. twitter
7 4 289

Alfie Evans nie urodził się po to, żeby grać w piłkę i jeździć na rowerze. Nie przyszedł na świat po to, żeby zostać naukowcem lub ogrodnikiem. Nie pojawił się wśród nas, żeby pisać książki albo sprzedawać buty. Alfie urodził się po to, żeby pokazać, w jakie bagno stoczyła się cywilizacja hołdująca tzw. wartościom europejskim. I pokazał. Pytanie brzmi: ilu Europejczyków zauważy to, co pokazał im Alfie?

Lekarze i sędzia wydali na Alfiego wyrok śmierci. Uznali, że „tak będzie lepiej”. Odłączono chłopcu tlen i zaprzestano karmienia. Alfie miał umrzeć w ciągu kilku minut. Ale pojawił się problem. Alfie stanowczo odmówił umierania. Pokazał, że nie zgadza się z opinią lekarzy i postanowił żyć. To nie spodobało się sędziemu, który uznał, że Alfie ma umrzeć, w związku z czym nie zezwolił na przewiezienie chłopca do włoskiej kliniki. Wyrok miał być „ostatnim rozdziałem w sprawie tego niezwykłego chłopca”.

Alfie to naprawdę niezwykły chłopiec. Najzwyczajniej zignorował ten wyrok i w dalszym ciągu odmówił umierania chociaż pozbawiono go opieki medycznej i pożywienia. To brzmi wprost niewiarygodnie, ale po 36 godzinach Alfie zmusił lekarzy do wydania zgody na podawanie mu tlenu i karmienie. Rozpoczęła się kolejna batalia sądowa o zgodę na przewiezienie chłopca do włoskiej kliniki, w której byłby otoczony właściwą opieką tak długo, jak długo będzie żył. Przed chwilą sąd apelacyjny zdecydował, że chłopczyk zostaje w brytyjskim szpitalu.

– Wiecie, że A. Evans nie widzi, nie słyszy, nie wie, dlaczego i co kłuje go, wprowadza wenflony, cewniki, igły? Nie rozróżnia matki od lampy – napisał na twitterze Marek Migalski, politolog, doktor nauk humanistycznych, nauczyciel akademicki, publicysta i polityk. To tzw. autorytet, prawda? Ale Alfie nie przejął się jego opinią i nadal nie umierał. Okazało się, że argument o „matce i lampie” nie był wystarczająco przekonywujący, żeby zmusić Alfiego do zejścia z tego łez padołu. Co dalej, panie Migalski? Co pan proponuje? Zagłodzić Alfiego, czy dobić go zastrzykiem? Co będzie bardziej nowoczesne?

Postępowe towarzystwo zaczęło się niecierpliwić. Dlaczego ten Alfie nie chce umrzeć? Przecież ma „wodę z mózgu”, więc powinien umrzeć „dla własnego dobra”. Tak zdecydował sędzia, który jest gejowskim aktywistą i zwolennikiem gender, więc jego wyrok jest tak postępowy, że to wstyd, aby Alfie go nie posłuchał. Przecież taki wyrok jest zgodny ze wspaniałymi wartościami europejskimi. Gdyby był z nimi niezgodny, z pewnością postępowa Europa potępiłaby go wielkim głosem. Ale postępowa Europa nie potępia. Wyrok potępiają katole z faszystowskiego ciemnogrodu, którzy uważają, że Alfie powinien mieć prawo żyć tak długo, jak długo to możliwe. Najwyraźniej Alfie zgadza się z katolami i to jest dla postępowców nie do pojęcia.

Alfie Evans pokazał postępowcom, że „król jest nagi”. Całe to gromkie wołanie o demokracji, o prawach człowieka, o tolerancji, o wolności i wzajemnym szacunku okazuje się pustym bełkotem. Okazuje się, że świat „wartości europejskich”, to świat, w którym mały chłopczyk ma umrzeć z głodu, bo nie udało się udusić go „dla jego dobra”. To jest świat, w którym rodzicom nie pozwala się na zabranie dziecka do kliniki, w której miałoby właściwą opiekę.

Czy jakiś postępowiec może mi wyjaśnić, dlaczego Alfie nie może zostać wysłany do tej kliniki? Bo co? Bo będzie dłużej żył? Bo nikt go tam nie będzie próbował dusić i głodzić?

Tak, wiem, że Alfie ma uszkodzony mózg. A tych, którzy twierdzą, że Alfie „doświadcza piekła” i jest „jak dziecko w ciemnej, zimnej studni”, pytam: skąd wiecie, czego doświadcza Alfie? Jakiś lekarz tak powiedział? Może ten sam, który uznał, że Alfie umrze kilka minut po odłączeniu tlenu?

Nie wiem, czego doświadcza Alfie. Nie jestem też w stanie wyobrazić sobie, co czują rodzice, których dziecko uwięziono w angielskim szpitalu, skazano na śmierć i zabroniono skorzystać z pomocy oferowanej przez włoska klinikę. Nie wiem, dlaczego z takim uporem brytyjscy lekarze i sąd chcą uśmiercić tego chłopca. Ale wiem jedno – Alfie Evans nie chce umrzeć pod dyktando postępowców. Im bardziej on nie chce umrzeć, tym bardziej oni chcą go zabić. Za wszelką cenę! Tak właśnie wyglądają „wartości europejskie” i to pokazał nam Alfie Evans. To jest ta wielka misja małego chłopca, który nigdy nie zagra w piłkę.

 

 

 

Wsparcie - darowizny

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Constancja mówi

    Przez Alfiego przemowil sam Bog…

  2. Matka polka mówi

    Masz rację, Constancjo. To co się dzieje z tym dzielnym chłopcem to cud Boży, gdyż Pan Bóg go stworzył i pragnie aby on żył a nie został zabity przez jakichś lewaków ” postępowców” tak lekarzy, jak i sędziego, niedoszłych katów tego dziecka. Alfie miał być jeszcze jedną ofiarą cywilizacji ŚMIERCI. Módlmy się do BOGA, by okazał swoją wszechmoc i uzdrowił tego dzielnego chłopca.
    Panie Jezu, uzdrów to dziecko, żebu ono żyło i obdarz je Swoją miłością. Nie pozwól mu umrzeć. Amen!

  3. Andrzej, zwykły mieszkaniec tego kraju mówi

    Może Alfi nie zagra w piłkę, a może zagra. Tego nie wiemy. Wierzę jednak, że Bóg ma swoje plany wobec tego dziecka i te plany są zupełnie różne od planów jakie mają brytyjscy lekarze i sędziowie, różne od planów jakie mają współcześni europejscy lewacy. Bóg pokazuje nam siłę i wartość życia wobec cywilizacji śmierci. Udowadnia małym ludziom, że to do Niego należy decyzja o tym, czy i jak mamy żyć i kiedy umrzeć.

  4. andzia mówi

    Wczoraj na Apelu Jasnogórskim ksiądz, wspominając o Alfim, modlił się, aby Bóg zakończył ten świat.

  5. jacek mówi

    wspaniale Pani napisała, dziękuję…

  6. Marek mówi

    Swietny artykul, wielkie brawa podsumowuje doskonale cala ta chora sytuacie i diabelska retoryke uzywana przez „specjalistow.”

  7. Irena mówi

    Przypomnijmy sobie, co jest podstawą do ogłoszenia kogoś błogosławionym lub świętym Kościoła katolickiego. Cud. Mamy nadzieję, że tak się stanie i ktoś z kandydatów na ołtarze pomoże Alfiemu wrócić do zdrowia:)

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close