Katarzyna TS: Grantożerca w „Chidusz”, czyli kolejna porcja kłamstw i manipulacji Michała Bilewicza

Michał Bilewicz/ fot. youtube
15 2 488

9 sierpnia br. w żydowskim magazynie „Chidusz” ukazał się wywiad z dr hab. Michałem Bilewiczem tropiącym polski „antysemityzm wtórny” i  „mowę nienawiści”. Na owo tropienie dr Bilewicz otrzymał od Narodowego Centrum Nauki grant w wysokości prawie 2 mln złotych, co pokazuje, że polowanie na antysemitów jest zajęciem gwarantującym stabilny dochód, a więc o wikt i opierunek martwić się nie trzeba. Nie powinno zatem nikogo dziwić, że antysemici są grantożercy Bilewiczowi niezbędni jak powietrze. Im więcej antysemitów dr Bilewicz wytropi, tym większe szanse na kolejny grant. Nic zatem dziwnego, że dr Bilewicz staje na głowie, żeby wykazać antysemicką naturę Polaków. Wykazywanie odbywa się przy pomocy manipulacji, a nawet ordynarnych kłamstw, ale przecież trudno oczekiwać, żeby dr Bilewicz zachował obiektywizm i bezstronność. Dr Bilewicz wie, z której strony chleb jest posmarowany, a lepiej przecież jeść masełko za pieniądze podatników, niż gryźć suchą bułkę bez dotacji.

Zobaczmy zatem, jakie rewelacje wygłasza dr Bilewicz w wywiadzie dla pisma „Chidusz”  wydawanego przez żydowską fundację z Wrocławia.

Ukucie tego pojęcia [Polocaust], oznaczającego Holocaust, którego ofiarą rzekomo mieliby paść Polacy, pokazuje niezaspokojoną potrzebę uznania cierpień Polaków podczas okupacji hitlerowskiej. Potrzebę posuniętą do ekstremum, bo Polacy nie byli ofiarami ludobójstwa, nie byli – tak jak Żydzi – jako cały naród skazani na Zagładę” – zaczyna swój wywód dr Bilewicz.

A zatem już na dzień dobry dowiadujemy się, że Polacy mają jakieś urojenia, bo przecież „nie byli ofiarami ludobójstwa”. Czyżby dr Bilewicz nie słyszał o niemieckim Generalplan Ost, który zakładał eksterminację narodu polskiego? Czy dr Bilewicz nie słyszał o planowym mordowaniu polskich elit politycznych, naukowych i kulturalnych już od pierwszych dni II wojny światowej (operacja Tannenberg)? Rozumiem, że to się nie liczy, bo śmierć Polaków to biologia, a śmierć Żydów to metafizyka. Rozumiem też, że każdy, kto zarzuci dr Bilewiczowi, iż dokonuje on skandalicznej manipulacji, zostanie napiętnowany jako antysemita. Ciekawa jestem natomiast, czy dr Bilewicz choć przez chwilę dopuścił do siebie myśl, że jego wypowiedź wynika z głęboko zakorzenionego żydowskiego antypolonizmu. Może warto się nad tym zastanowić.

Są osoby, które nie są w stanie zrozumieć tego, że każdy naród ma w swojej historii epizody bycia ofiarą i bycia sprawcą. A obsesja bycia ofiarą do niczego dobrego nie prowadzi, bo sprawia, że łatwiej jest krzywdzić innych, nie poczuwać się do odpowiedzialności i pomocy. Jeżeli ktoś ma tak właśnie skonstruowaną tożsamość, nie pochyli się nad losem imigrantów czy uchodźców” – dowodzi dr Bilewicz nawiązując do Jedwabnego i przeprosin wygłoszonych tam przez prezydenta Komorowskiego, które większość Polaków uznała za oburzające.

Wiecie, co jest zabawne? Ten cytat doskonale opisuje sposób konstruowania tożsamości żydowskiej w oparciu o świecką religię Holokaustu. Żydzi budują swoją świadomość narodową poprzez indukowanie kolejnym pokoleniom „obsesji bycia ofiarą” i nienawiści do wszystkich nie-Żydów. Celem tej strategii jest przekonanie opinii publicznej, że Żydzi byli JEDYNĄ ofiarą ludobójstwa w dziejach, a wszyscy nie-Żydzi byli sprawcami lub współsprawcami tego ludobójstwa. Swoim wywiadem dr Bilewicz idealnie wpisuje się w tę narrację. Rozumiem, że wskazanie tego faktu również jest antysemityzmem, co zapewne zostanie udowodnione dzięki grantowi z Narodowego Centrum Nauki.

W polskiej polityce język wtórnego antysemityzmu pojawia się często – przejawia się kwestionowaniem antysemityzmu i jakichkolwiek zbrodni dokonanych przez Polaków na Żydach. Każde napomknięcie o współodpowiedzialności powoduje, że wzrasta niechęć do Żydów, bo oni przypominają nam o tym, że ich skrzywdziliśmy” – mówi dr Bilewicz.

W tych dwóch zdaniach mamy wręcz modelową pigułkę kłamstw i manipulacji, jakie serwuje nam żyjący z tropienia antysemitów grantożerca opowiadający o „kwestionowaniu jakichkolwiek zbrodni” i „napomknięciach o współodpowiedzialności”. Tymczasem fakty są takie: Polacy protestują przeciw żydowskiej narracji robiącej z narodu polskiego współsprawców Holokaustu, a Jan T. Gross poszedł już tak daleko, że „współsprawstwem” jest dla niego bierność wywołana strachem przed narażenia swojego życia i życia swojej rodziny dla ratowania Żydów.

Zwróćcie uwagę, że dr Bilewicz, który sam siebie określił mianem „wnuka żydokomuny”, wypowiada się w imieniu całego narodu polskiego stwierdzając, że „skrzywdziliśmy” Żydów. To zresztą bardzo charakterystyczne dla środowiska polskich Żydów i polskich dwużydzianów, którzy z lubością stosują zaimek „my” do opluwania i szkalowania Polaków jako zbiorowość. Jednocześnie skrzętnie pomijają jakiekolwiek wzmianki o żydowskich zbrodniach popełnianych zarówno na Polakach, jak i na Żydach. Jest oczywistym, ze reakcją na takie manipulacje musi być wzrost niechęci do Żydów i nie wynika to z „antysemityzmu wtórnego”, ale jest normalną reakcją na kłamstwa i manipulacje stosowane przez stronę żydowską.

Dr Bilewicz odnosi się też do internetowego wpisu Magdaleny Ogórek, w którym zapytała Marka Borowskiego: „Czy oznaką kręgosłupa jest zmiana nazwiska z Berman na Borowski?”, a gdy Borowski zaprzeczył jakoby zmieniał nazwisko napisała: „A ojciec też nie zmieniał? Senator w wolnej Polsce musi rozliczyć się ze stalinowskiego i KPP-owskiego spadku”.

Co  w tej sprawie ma do powiedzenia dr Bilewicz? „Magdalena Ogórek w swoim tweecie sugerowała nieprawdę. Marek Borowski nie zmienił swojego nazwiska. Celowo przypomniała nazwisko Berman, które w Polsce kojarzy się z Jakubem Bermanem, prominentnym politykiem czasów stalinowskich, postacią emblematyczną dla stereotypu żydokomuny. Z nim jednak Borowski nie ma nic wspólnego, nie są w żaden sposób spokrewnieni – tweet wprowadzał w błąd, że to ojciec Borowskiego był zbrodniarzem komunistycznym. Po drugie, sugerowanie, że zmiana nazwiska żydowskiego na polskie świadczy o braku kręgosłupa moralnego, to właśnie zachowanie będące typowym przykładem wtórnego antysemityzmu. Żydzi zmieniali swoje nazwiska właśnie z powodu antysemityzmu i lęku przed dyskryminacją, która mogłaby ich dosięgnąć. W wypadku Marka Borowskiego sytuacja, w której próbuje się sugerować, że ma on coś wspólnego z żydokomuną, jest tym bardziej smutna, że Borowski był przecież jednym z liderów Marcowych protestów na Politechnice Warszawskiej. Został za to wyrzucony ze studiów i przez kilka lat pracował jako kasjer w Domach Towarowych „Centrum” – mówi Bilewicz w wywiadzie dla „Chidusz”.

Przeanalizujmy tę manipulację szczegółowo.

Po pierwsze – wbrew twierdzeniu grantożercy Bilewicza, Magdalena Ogórek nie napisała, że Marek Borowski zmienił nazwisko, ale wskazała, że zmienił je jego ojciec.

Po drugie – ojciec Marka Borowskiego nazywał się Aron Berman (później Wiktor Borowski), a więc jego nazwisko nie zostało wymienione dlatego, że kojarzy się z Jakubem Bermanem, ale dlatego, że ojciec Borowskiego naprawdę nazywał się Berman. Czy to wina Magdaleny Ogórek, że Wiktor Borowski to Aron Berman, a nie np. Apfelbaum?

Po trzecie – Wiktor Borowski (Aron Berman) był członkiem Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej i Komunistycznej Partii Polski; pracownikiem przedstawicielstwa KPP przy Komitecie Wykonawczym Międzynarodówki Komunistycznej w Moskwie; porucznikiem i oficerem politycznym w Ludowym Wojsku Polskim. W 1944 roku wstąpił do Polskiej Partii Robotniczej; w latach 1944 – 1951 pełnił funkcję redaktora naczelnego „Życia Warszawy”, a w latach 1951- 1967 był zastępcą redaktora naczelnego głównego dziennika komunistycznego „Trybuna Ludu”. Ojciec Marka Borowskiego to klasyczna żydokomuna, ale dr Bilewicz usiłuje wmówić czytelnikom, że nie miał on z żydokomuną nic wspólnego.

Po czwarte – rzekoma antykomunistyczna martyrologia Marka Borowskiego wygląda tak: w 1967 r. wstępuje do PZPR; w 1968 r. zostaje usunięty z partii za udział w protestach studenckich; bez problemów kończy studia w Szkole Głównej Planowania i Statystyki; jako sprzedawca odzieży w Domu Towarowym „Junior” wyjeżdża w 1973 r. na staż do francuskich domów towarowych; w 1975 r. ponownie przyjęty do PZPR, której członkiem pozostaje do jej rozwiązania; w 1982 r. zostaje zastępcą, a później dyrektorem departamentu ekonomicznego w Ministerstwie Rynku Wewnętrznego. Tak wyglądała kariera „represjonowanego” Marka Borowskiego w PRL, ale o tym nie dowiecie się od dra Bilewicza.

Po piąte – zmiana nazwisk z żydowskich na polskie rzekomo spowodowana strachem przed antysemityzmem i dyskryminacją.  W materiałach dydaktycznych przygotowanych przez Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN znalazła się lekcja, której bohaterem jest Jakub Berman, jeden z trzech najbardziej prominentnych polityków PZPR w czasach stalinowskich nadzorujący Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego.  Oto wytyczne dla nauczycieli: „W podsumowaniu zwróć uwagę na to, że w latach pięćdziesiątych w Związku Radzieckim (a wobec tego i w Polsce) władze z jednej strony pozwalały na kultywowanie pewnych elementów kultury żydowskiej i werbalnie potępiały antysemityzm, z drugiej jednak podejmowały działania o charakterze antysemickim.(…) Mechanizm systemu stalinowskiego działał w ten sposób, że nawet ludzie zajmujący wysokie stanowiska obawiali się o swoje bezpieczeństwo. W przypadku Bermana obawy te były związane także z żydowskim pochodzeniem. Strach Bermana, tak jak najprawdopodobniej i innych funkcjonariuszy wyższego szczebla, nie stanowił jedynej ani głównej motywacji jego działania. Mógł jednak być jedną z przyczyn, dla których wykazywał się on gorliwością w wypełnianiu swoich zadań”.

Reasumując: Jakub Berman wprowadzał w Polsce stalinowski terror, ponieważ bał się systemu stalinowskiego i antysemityzmu. Skoro tak bardzo się bał, to dlaczego nie zmienił nazwiska? Widocznie bał się mniej niż stalinowski zbrodniarz Józef Goldberg, który nie bał się dyktować sądom, kto ma zostać stracony (np. gen. August Fieldorf „Nil”), ale nazwisko jednak zmienił. Na Jacek Różański.

Idąc tropem rozumowania dra Bilewicza i kierując się wytycznymi Muzeum POLIN należy uznać, że zbrodniarze komunistyczni żydowskiego pochodzenia (w tym komunistyczni propagandziści, a takim bez wątpienia był ojciec Marka Borowskiego) byli OFIARAMI antysemityzmu i dyskryminacji. Do czego to zmierza? Do tezy, że eksterminacja Polaków mordowanych w kazamatach UB i NKWD, była SAMOOBRONĄ przed polskim antysemityzmem. A jeśli ktoś się broni, to wszystkie chwyty dozwolone: od antypolskiej propagandy po strzał w tył głowy. Budowanie świeckiej hagady o złych Polakach i dobrych Żydach trwa.

Odniesienie się do wszystkich manipulacji dra Bilewicza w wywiadzie dla pisma „Chidusz” wymagałoby kolejnych kilku stron tekstu. Dlatego resztę tych „mądrości” pozostawiam bez komentarza. Odniosę się tylko do jeszcze jednej rzeczy, a mianowicie do tytułu wywiadu. Tytuł brzmi tak: „Żeby Polska była Polską”.

W świetle tez przedstawionych w tym wywiadzie, Polska „będzie Polską” jeśli Polacy uznają się za antysemicki naród sprawców Holokaustu i przestaną domagać się statusu ofiary poprzez dążenie do uznania polskich cierpień podczas okupacji hitlerowskiej. A grantożerca Bilewicz uwija się jak mróweczka, żeby tak się stało. Narodowe Centrum Nauki zatroszczyło się o to, żeby miał za co. Założę się, że na 2 milionach to wsparcie się nie zakończy.

Przeczytaj też:

Katarzyna TS: Dr hab. Michał Bilewicz to zakompleksiony żydowski antysemita. I sam to przyznaje!

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Zbulwersowany mówi

    Plemię Kainowe tylko w ubiegłym stuleciu wytracilo ponad 10 milionów Polaków jak podaje najlepszy znawca tematu Henryk Pająk, historyk i pisarz. Żydowskich bandytów pełno było i w armii Hitlera i u czerwonoarmistow. Nikt poważny już nie słucha tych totalnie sfiksowanych hochsztaplerow.

  2. Ania mówi

    Pilpulizm tak się nazywa ta zdiagnozowana pandemia u Żydów.

  3. goj mówi

    Jak to jest rodacy? Niby żydków jest w Polsce od 20 do 40 tyś. a mają swoje magazyny, szkoły, przedszkola, muzea, synagogi w każdym większym mieście itd. Skąd ten magazyn (i inne, bo pewnie nie jest jedynym żydowskim szmatławcem) ma pieniądze, skoro niemal nikt tego nie czyta?

    1. Teresa mówi

      Wszystkie gazety to żydowskie szmatławce,nawet te dla Polaków(Wyborcza,W sieci,Gazeta Polska,DoRzeczy…)

  4. Goj mówi

    A gdyby tak oprzeć polskie prawo o Stary Testament i rzucać w kłamców pokroju Bilewicza kamieniami aż zdechną? Pomarzyć można…

  5. Hammurabi mówi

    A kimże jest ów Bilewicz? Czy tylko „gowinograntożercą”? Ma 37 lat i „dorobek naukowy” godny sędziwego profesora… Zdolny taki…
    http://kontrowersje.net/ydowski_rasista_micha_bilewicz_za_2_mln_polskich_z_zwalcza_polsk_epidemi.
    Jeśli taka łajza, „pracuje” jako wykładowca uniwersytecki, to znak, że albo uniwerek zszedł na psy (o czym świadczą rankingi międzynarodowe) albo – co gorsza – stał się kolejnym narzędziem w zawłaszczaniu polskiej przestrzeni życiowej.

  6. lol mówi

    Po prostu trwa budowa YUDEOpolin i już! To będzie dobre uzasadnienie dla żydowskiej okupacji kraju na Wisłą!

  7. PolishPolackski mówi

    Zakichany koszerny knur.

    Ups.. czy to był anty-cośtam, czy anty-cośtam wtórny? Czy reakcja alergiczna na koszerne świnie?

  8. Teresa mówi

    Cóż,Żydzi nie pracują cięzko,Zydzi pasożytują na polskim narodzie,zresztą nie tylko polskim,wystarczy popatrzeć na inne kraje gdzie są Żydzi,wszędzie żerują na zwykłych obywatelach,w sumie na tych najbiedniejszych,dojąc ich ile wlezie

  9. macie nawalone ... mówi

    wooooooooooooooooooooooooooooooooooon !

  10. jak długo jeszcze ?! mówi

    Tylko popatrzcie na ta twarz ….

  11. Kwal mówi

    Polacy ! Tak wygląda rasowy żyd…

  12. Ant mówi

    Dobry artykuł. „Polityka wstydu” nie zostanie narzucona dzięki temu. Ciekawe tylko kto przyznaje pieniądze na takie „granty”. Dokładnie z imienia i nazwiska. No kto?

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close