PiS zamyka kopalnie pod dyktando UE! Sasin: „To twarda konieczność wobec polityki klimatycznej”

Jacek Sasin/ fot. screen
12

Rząd Prawa i Sprawiedliwości zapowiada restrukturyzację polskiego górnictwa. Oznacza to zamknięcie niektórych kopalń. Minister aktywów państwowych Jacek Sasin zaznacza, że to „twarda konieczność” i nie kryje, że to wynik silnych nacisków włodarzy Unii Europejskiej ws. tak zwanego „zielonego klimatu”. Co na to Polacy?

Rozumiem, że nikt nie chciałby uczestniczyć w takim procesie jak zamykanie kopalń, ja też bym nie chciał w tym uczestniczyć – w rozmowie w „Gościu Wydarzeń” Polsat News przekonywał Sasin. – To nie jest mój wybór, to nie jest moje widzimisię, to jest niestety twarda konieczność wobec tego, co dzieje się wokół Polski, wobec polityki klimatycznej, tego, że przechodzimy przyspieszony jednak proces transformacji energetycznej wymuszony na nas przez instytucje europejskie, nie możemy od tego abstrahować  – podkreślił.

Sasin, z obawy przed zarzutem, że wobec kopalń stosuje te same działania co rząd PO-PSL, stwierdził:
Chciałbym się tym różnić i nasz rząd chciałby się różnić od tych rządów, które zamykały kopalnie, jak chociażby rząd pani Ewy Kopacz, rząd PO, że będziemy szukać takich rozwiązań, które byłyby akceptowane przez stronę społeczną, ale jednocześnie dawały szansę kontynuowania misji przez te kopalnie, które zapewniają nam bezpieczeństwo energetyczne i które są rentowne – wyjaśnił minister aktywów państwowych.

A teraz cofnijmy się w czasie. Gdy koalicja PO-PSL zamykała kopalnie, ekipa Kaczyńskiego nie miała żadnej wątpliwości, że to zdradzieckie działanie na korzyść obcych kapitałów. Mówiono o zdradzie, Targowicy, niemieckich pachołkach… Teraz, gdy Sasin mówi wprost o zamykaniu kopalń pod naciskiem brukselskich, tzw. „ekoterrorystów”, zamiast o zdradzie mówi się o „twardej konieczności”. Co prawda otoczka wokół „restrukturyzacji” się zmieniła, ale skutki działań PO-PiSu są te te same: polskie górnictwo legnie w gruzach na rzecz „zielonego ładu”. Wielu internautów nie kryje oburzenia. Oto jeden z pierwszych z brzegu komentarzy: Gdy PO zamykała stocznie też była zdrada, ale punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. PiS może powtarzać błędy PO i nie tylko nie będzie za to ganione, ale co więcej chwalone. Teraz PiS zamyka kopalnie, bo UE ma wymagania klimatyczne. Tak dbają o suwerenność RP.

Przeczytaj także:

Trwa wojna o kopalnię Krupiński! O co dokładnie chodzi? Czy w sprawę zaangażowane jest obce lobby?

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Irena mówi

    Zdrajcy NARODU.Kopalnie zamykają pod dyktando UE.Holokaust Narodu na rozkaz bandytów.

    1. rebih mówi

      Stąd już tylko droga w dół. Szumowski narobił więcej szkód niż Balcerowicz, teraz to. Pozostaną nam tylko bajki o polskich samochodach elektrycznych, polskich satelitach i tym podobne historie. Po prostu nie ma słów.

  2. marju73 mówi

    Judeosataniści z PiS, robią wszystko dla swoich prawdziwych Panów.

  3. PiotrG mówi

    POLEXIT it is the only solution for independent Poland.
    Następna z wielu POPiSow działań anty Polski, no ale jak ma się 85% obcych dążących do przejęcia Polski Sejmie to wszystko co antypolskie

    1. Kacper mówi

      POLEXIT !!!! NATYCHMIAST !!!!!

    2. rebih mówi

      Najpierw musi nastapić PiSexit.

  4. W K mówi

    Wcale nie jest pewne, że ludzie nie zabiją za to Ministra Sasina. Sytuacja będzie ciekawa.

  5. piotr mówi

    8 mld z Brukseli, są tak naprawdę pieniędzmi pożyczonymi, a nie danymi nam. Chodzi o przejęcie przez obcy kapitał polskich kopalni, których zasoby z wykorzystaniem nowej technologii gazowania węgla szacowane są na 250 bln zł. Dla przykładu Japonia planuje wybudowanie 22 nowych elektrowni węglowych.

  6. antyPOPiS mówi

    Jakby PiS-owskich patologii wokół górnictwa było mało:
    „Australijska spółka Prairie Mining pozwie polski rząd. Chodzi o zablokowanie budowy kopalni węgla niedaleko Chełma oraz na Śląsku. Firma chce walczyć o odszkodowanie liczone w miliardach złotych.
    Kopalnia „Jan Karski” miała powstać w miejscowości Kulik w gm. Siedliszcze koło Chełma. Budowa miała ruszyć już w ubiegłym roku, a wydobycie dwa lata później. W związku z inwestycją Australijczycy zapowiadali utworzenie 2 tys. miejsc pracy w samej kopalni. Szacowano, że dodatkowo w regionie powstanie ok. 10 tys. nowych miejsc pracy. Kopalnia miała wydobywać ponad 6 mln ton węgla rocznie.
    Na drodze do budowy kopalni australijska spółka napotkała jednak wiele problemów. W 2017 r. inwestor wszedł w konflikt z Ministerstwem Środowiska. Sprawa trafiła do sądu. Dotyczyła opóźniania zawarcia umowy, bez której nie można było starać się o koncesję na wydobycie. Później Prairie weszło w spór z Regionalną Dyrekcją Ochrony Środowiska w Lublinie. Inwestor zarzucał urzędnikom opieszałość i celowe przedłużanie formalności. Z kolei przedstawiciele RDOŚ tłumaczyli, że planowana kopalnia leży w sąsiedztwie Poleskiego Parku Narodowego, co komplikuje wszystkie formalności. Chodziło o dokładne zbadanie wpływu inwestycji na środowisko.
    Kiedy Australijczycy spierali się z polskimi urzędnikami, wniosek o koncesję wydobywczą na terenie gm. Siedliszcze złożyła Bogdanka, którą za pośrednictwem firmy Enea kontroluje ministerstwo aktywów. Złoża Bogdanki przylegają do tych, które chciałaby eksploatować Prairie. W ubiegłym roku Lubelski Węgiel otrzymał stosowną koncesję.
    Australijski inwestor zarzuca polskiemu rządowi naruszenie zobowiązań wynikających z australijsko-polskiej umowy o dwustronnych inwestycjach.
    Prairie może się domagać nawet 10 mld zł odszkodowania za utracone nakłady oraz potencjalne zyski z „Jana Karskiego” oraz kopalni, która miała powstać na Śląsku.
    Prairie zapowiedziała, że w najbliższych tygodniach sprawa przeciwko Polsce zostanie skierowana do arbitrażu międzynarodowego.”…

    1. Hammurabi mówi

      Tu akurat nie tylko zasady wolnego rynku decydują. Ważna jest przede wszystkim budowa geologiczna złoża, nachylenia pokładów, ich miąższość, występujące w rejonie zagrożenia naturalne, wpływ ewentualnej eksploatacji na pracę sąsiedniego Zakładu Górniczego, środowisko i wiele innych istotnych problemów. Trzeba posiadać naprawdę wiele stosownych wyników badań które trzeba przeprowadzić samemu uzyskując wcześniej koncesję lub odkupić od podmiotu który je wcześniej przeprowadził na tym terenie.
      Ponad to wszystko istnieją również i inne wymagane prawem obowiązki inwestycyjne. Inwestor musi posiadać kompletną dokumentację – Plan Ruchu Zakładu górniczego (art. 105 ustawy Prawo geologiczne i górnicze) co w przypadku wydobywania kopaliny palnej nie jest wcale rzeczą małą i prostą.
      Bogdanka zapewne zgodnie z wcześniejszymi planami wystąpiła o rozszerzenie granic obszaru górniczego w związku z planowanym udostępnieniem i eksploatacją złóż jednak wątpię, że odbyło się to na skalę uniemożliwiającą powstanie nowego Zakładu Górniczego. Bez drążenia szybów wentylacyjnych odejście od dotychczasowych granic obszaru na tak wielką odległość byłoby równoznaczne z wielkimi problemami wentylacyjnymi na dole kopalni stwarzającymi konkretne zagrożenia oraz koniecznością drogiego transportu urobku podziemnymi wyrobiskami w rejon szybów wydobywczych. Drążenie szybu zaś, jest bardzo poważną i czasochłonną inwestycją idącą w miliardy.
      W związku z tym australijski inwestor może oczywiście się „domagać”, jednak niespełnienie kompletu wymogów prawnych może być podstawą do odmów właściwych organów, podobnie jak rażące naruszenie obowiązujących przepisów prawa w trakcie prowadzonych już robót.

  7. Walko mówi

    Niemcy ostatnio zbudowali sobie dużą elektrownię węglową, więc niech nie gada głupot. Żyjemy w świecie fikcji.

    1. antyPOPiS mówi

      czego nie zrozumiałeś? PiS nie tylko zaora górnictwo, to jeszcze obciąży Nas miliardami roszczeń, bo po Australijczykach także wstrzymanie Ostrołęki, to nie tylko utopione setki milionów ale też potencjalnie kolejny proces na miliardy o odszkodowania ze strony wykonawców…

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.