Obłęd! Milion na warszawską strefę relaksu na parkingu w centrum miasta

strefa relaksu na pl. Bankowym w Warszawie/ fot. twitter
5

Na placu Bankowym, na parkingu w centrum Warszawy, pojawiła się miejska strefa relaksu. Na asfalcie postawiono drewniane panele, leżaki i rośliny w doniczkach. Koszt tej „inwestycji” to 920 tysięcy zł. Realizatorem przedsięwzięcia jest warszawski ratusz. „Gazeta Wyborcza” informuje, że będą tam m.in. „wodne mgiełki, pawilon z jedzeniem, food trucki, koncerty, warsztaty ekologiczne i porządne toalety ze spłuczką”.

„To zobowiązanie prezydenta Rafała Trzaskowskiego z kampanii wyborczej, które jest teraz realizowane. Chcemy, by samochody były na parkingach podziemnych, a to miejsce niech będzie docelowo terenem zielonym, gdzie można usiąść i napić się kawy” – informuje rzecznik magistratu Kamil Dąbrowa.

Mój komentarz: Po co wydawać prawie milion złotych na strefę relaksu przy ruchliwej ulicy, skoro kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się Ogród Saski? Kto przy zdrowych zmysłach będzie relaksował się na asfalcie w sąsiedztwie jadących samochodów i autobusów, jeśli ma do wyboru park po drugiej stronie ulicy? Dlaczego ratusz realizuje ten poroniony pomysł? Moim zdaniem powody są dwa.

Po pierwsze – jest to klasyczny „miś naszych czasów”, czyli wywalenie w błoto publicznych pieniędzy, na których ktoś się pożywi. Po drugie – jest to element klimatycznej propagandy. Był parking, na którym stawały samochody „niszczące klimat”, a teraz będzie miejsce „neutralne klimatycznie”, którym prezydent Trzaskowski będzie chwali się wszem wobec. W rzeczywistości jest to klasyczna eko-ściema, która wpisuje się w narrację klimatycznych oszołomów i przedsiębiorstwa „globalne ocieplenie”.  Tym razem podatnicy zostali wydojeni metodą na strefę relaksu.

Źródło informacji i cytatu: tvp.info

Zobacz też:

Katarzyna TS u Roli o oszukańczym przedsiębiorstwie „globalne ocieplenie” [WIDEO]

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. M. mówi

    Założę się, że sam „Czaskowki” jeździ do pracy samochodem, nie rikszą kierowaną przez Hindusa o orientacji „nieheteronormatywnej”.

  2. Marceli mówi

    W New Yorku można robić takie „instalacje”, miasto bogate, olbrzymi budżet, dobra komunikacja. A w Warszawie nieskończone metro i reprywatyzacja, rozkopane drogi, brak mostów, i ceny z kosmosu.

  3. Wojciech mówi

    Dojenie publicznej kasy. W Gdańsku FabLab za dziesiątki milionów, w Wawie „strefa relaksu”. Trzeba lewakom przyznać, że w tym są mistrzami. Dojenie publicznej kasy opanowali do perfekcji. A potem pożyczki, jak za Tuska.

  4. Walerian Bychawski mówi

    Lewactwo u żłoba to straszna choroba. Marsz przez instytucje idzie pełną parą. Kozy będą w centrum żarły trawę, a koreańskie tramwaje prototypy będą śmigały wśród pedałów. Za ciężkie pieniądze podatników.

  5. Gość mówi

    No przecież ten „bredzident” Warszawy to pier…ty chazar . jedno g… odeszło i drugie g… nastało.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Secured By miniOrange