Bataliony Chłopskie w obronie ludności polskiej na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej
Polscy żołnierze z frontu wschodniego rekrutowali się w większości z Kresów Wschodnich. Do tego wojska wstępowali ochotnicy, partyzanci Armii Ludowej, Batalionów Chłopskich oraz wielu z Armii Krajowej. Żołnierze nie znali niuansów politycznych i nie mieli żadnego wpływu na wielką politykę. Dzisiaj (pseudo) historycy obrażają ich twierdząc, że walczyli po „niesłusznej” stronie – czyli na froncie wschodnim, gdzie toczyły się najkrwawsze walki. Według dzisiejszej narracji mamy zapomnieć o przelanej przez nich krwi. Nowa zakłamana historia przedstawia ich jako „kolaborantów” z „nowym okupantem”, którzy „zniewolił” Polskę na kolejne pół wieku.
Żołnierze BCh ofiarnie złożyli daninę krwi na ołtarzu Ojczyzny, broniąc ludność polską przed bandami ukraińskimi i przed Niemcami.
Już w 1939 roku, podczas wojny obronnej i wycofywania się oddziałów Wojska Polskiego na Kresy Wschodnie Rzeczypospolitej, następowały liczne napady band ukraińskich na żołnierzy polskich. Napady te miały charakter porwań, uprowadzeń, a najczęściej mordów pojedynczych żołnierzy bądź małych zabłąkanych oddziałów. Często dochodziło do ostrzeliwania zdążających na wyznaczone miejsca koncentracji nawet większych grup żołnierzy, nie wyłączając uciekinierów cywilnych z centralnej i zachodniej Polski.
Podczas okupacji sowieckiej setki transportów z ludnością polską zdążało na Syberię. W pierwszej kolejności wysyłani byli leśnicy, funkcjonariusze policji, nauczyciele, sędziowie, adwokaci, lekarze, osadnicy wojskowi i pozostali w ukryciu oficerowie Wojska Polskiego oraz Korpusu Ochrony Pogranicza. Olbrzymia część z nich zmarła z głodu i zimna w tajgach Sybiru i w łagrach sowieckich. Nieliczni przedostali się do formującej się Armii gen. Władysława Andersa i brali później udział w walkach drugiego Korpusu na Zachodzie. Ci, którym nie udało się dostać do II Korpusu, zaciągali się do tworzonego w ZSRR Ludowego Wojska Polskiego.
Teren zachodniej Ukrainy, a więc południowa część przedwojennego województwa poleskiego, Wołyń, lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie zostały podzielone na Małopolskę Wschodnią, obejmującą województwa: tarnopolskie i stanisławowskie oraz część województwa lwowskiego i włączone do Generalnej Guberni jako piąty dystrykt, tzw. galicyjski. Pozostałe ziemie, tj. część województw poleskiego i lwowskiego oraz województwo wołyńskie jako Generalbezirk Wolhynien und Podolien włączono do Reichskommissariatu Ukrainy. Siedzibą tego komisariatu i jego wielkorządcy, Ericha Kocha, stało się Równe. Granica na Bugu między Generalną Gubernią oraz obu Komisariatami (Ukrainy i Ostlandu), a także te za Bugiem, rozgraniczające oba Komisariaty i w ramach Ostlandu oddzielające Komisariat Białoruś od Litwy i Łotwy- były bardzo pilnie strzeżone.
Trudno było przedostać się na ziemie wschodnie, z uwagi na granice, liczne kontrole żandarmerii polowej, rygorystyczne przepisy meldunkowe, godziny policyjne. W 1941 roku Komenda Główna Batalionów Chłopskich podejmuje decyzję o wysłaniu na Wołyń swojego przedstawiciela. Jest nim por. Zygmunt Jan Rumel, absolwent Liceum Krzemienieckiego wieloletni członek Wołyńskiego Związku Młodzieży Wiejskiej, w okresie przedwojennym jeden z głównych organizatorów i kierowników Zrzeszenia byłych Wychowanków Liceum Krzemienieckiego. Jego zadaniem było nawiązanie kontaktów z tamtejszymi działaczami ludowymi i zorganizowanie komórek konspiracyjnego ruchu ludowego w oparciu o ludność wiejską. Na ich bazie powstaną pierwsze placówki Straży Chłopskiej, tzw. „Chłostry”. Trzeba powiedzieć, że Zygmunt Rumel pracę tę wykonał perfekcyjnie i z bardzo dużym zaangażowaniem. W krótkim czasie powstały pierwsze „trójki” a następnie konspiracyjne „piątki” w Kozinie, Wiliji, Białogródce, Poczajowie, Michałówce, Statyjowie, Aleksandrii, Nowej Moszczanicy i wielu innych miejscowościach.
Z dniem 1 stycznia 1943 r. Zygmunt Rumel został mianowany komendantem Okręgu VIII BCh obejmującego teren woj. wołyńskiego. Występował pod przybranym nazwiskiem „Krzysztof Poręba”, najczęściej posługiwał się pseudonimem „Wincenty”. Organizował oddziały bojowe i bazy samoobrony ludności polskiej broniące się przed napadami band Ukraińskiej Powstańczej Armii. Okręg VIII (wołyński) dzielił się na obwody: Kowel, Łuck, Krzemieniec, Zdołbunów, Równe, Kostopol, Sarny, Luboml, Włodzimierz Wołyński, Dubno, Horochów. Funkcję szefa organizacyjnego pełnił Józef Soroka, ps. „Sowiński” a szefa łączności Maria Suszyńska – „Marta Krzemcza”. Roman Chromiński „Henryk” był oficerem ds. kulturalno-oświatowych. W czerwcu 1944 r. stan żołnierzy BCh w Okręgu Wołyńskim wynosił 2833 osoby. Główna działalność okręgu polegała na tworzeniu samoobrony ludności przed bandami UPA. Tworzono ją wespół z organami Delegatury Rządu oraz innymi organizacjami konspiracyjnymi.
Tragizm ludności polskiej na tych terenach polegał przede wszystkim na tym, że nie była ona uzbrojona. Zaznaczyć trzeba, że Ukraińcy bacznie obserwowali wszystkie próby zorganizowania samoobrony przez Polaków i natychmiast donosili o tym Niemcom, którzy zjawiali się w polskiej wsi, przeprowadzali śledztwo, szukali ukrytej broni i stosowali ostre represje. Ludność wiejska była sterroryzowana i gnębiona, sypiała po strychach, piwnicach, stogach lub zimnych kościołach. Dodać należy, że i kościół nie był dostateczną ochroną.
Ukraińska Powstańcza Armia od 1941 r. ( wtedy powstały pierwsze oddziały) współpracująca z Niemcami, inspirowana w dużej mierze przez gestapo, przystąpiła w 1943 r. na terenie Wołynia i Małopolski Wschodniej do masowych rzezi ludności polskiej, bestialsko mordując ludność polską i żydowską paląc wsie, osady i miasteczka. Nacjonaliści ukraińscy, na wzór niemiecki, starali się często zacierać ślady swych zbrodni, paląc zwłoki ofiar razem z gospodarstwami, zasypując je w studniach lub zakopując w dołach śmierci.
Na Wołyniu organizowano bazy samoobrony, w których skupiała się ludność polska z zagrożonych wsi. Niektórzy chłopi wywozili rodzinę do najbliższego miasteczka, gdzie jednak skazana była na nędzę i poniewierkę. Część ludności znalazła schronienie w Generalnej Guberni. Tam często zasilała szeregi organizacji zbrojnych. Na terenie Małopolski Wschodniej w połowie 1942 r. władze wojewódzkie SL „Roch” we Lwowie intensywnie rozwijały organizację zbrojną – Bataliony Chłopskie. Komenda Okręgu IX BCh – Lwów obejmowała trzy podokręgi, tj. byłe województwa: lwowskie (część wschodnia), tarnopolskie i stanisławowskie. BCh objęły siatką organizacyjną 24 powiaty w trzech wymienionych podokręgach:
– lwowskim z obwodami: Lwów miasto, Lwów powiat, Gródek Jagielloński, Mościska, Rudki, Sokal, Sambor, Żółkiew (komendant podokręgu Józef Kantak, ps. „Wróblewski” – liczba żołnierzy 3400),
– tarnopolskim z obwodami: Buczacz, Brzeżany, Zborów, Przemyślany, Skałat, Kopyczyńce, Czortków, Tarnopol, Trembowla, Podhajce (komendant podokręgu Adolf Kita, ps. „Robert” – liczba żołnierzy 3200),
– stanisławowskim z obwodami: Kałusz, Stanisławów, Tłumacz, Rohatyn, Żydaczów, Stryj (komendant podokręgu Józef Moskal, ps. „Ostoja” – liczba żołnierzy 1200).
Ze względu na specyfikę okręgu, podobnie jak na Wołyniu, konieczne było podjęcie walki nie tylko z okupantem niemieckim, ale przede wszystkim z ludobójcami ukraińskimi. Tworzono więc w gminach i we wsiach Rady Samoobrony. Były one podległe komendantom obwodów. W gminach i obwodach zorganizowano oddziały specjalne (OS) – było ich 13 – a ponadto Okręg IX BCh dysponował pięcioma oddziałami partyzanckimi, które kierowano w rejony najbardziej zagrożone. Jan Nowak, ps. „Stanisławski” – który od września 1943 r. został komendantem okręgu po śmierci „cichociemnego” por. Adama Cużytka i odwołaniu Jana Schrama – był inicjatorem i współtwórcą koncepcji samoobrony wsi wypracowanej przez Bataliony Chłopskie.
Ponadto w Komendzie Okręgu IX BCh powstał Komitet Pomocy dla Inteligencji Polskiej, który zajął się zbiórką środków żywnościowych i dostarczaniem ich wytypowanym osobom. Jan Nowak współpracował także z Komisją Oświaty i Kultury okręgowej Delegatury Rządu RP, między innymi w zakresie organizacji kompletów tajnego nauczania na wsi. Najważniejszym jednak zadaniem było przeciwstawienie się mordom, wyniszczaniu Polaków, paleniu wsi, wysiedlaniu i przymusowym ewakuacjom.
W Wojniłowie, pow. kałuski, w kwietniu 1943 r. nacjonaliści ukraińscy napadli na zagrodę Józefa Moskala, ps. „Ostoja” – komendanta podokręgu BCh w woj. stanisławowskim. Jego rodziców 86-letnich staruszków związali sznurami i żywcem spalili w domu. Coraz częściej zdarzało się, że jednej nocy uprowadzano i mordowano kilka rodzin w jednej miejscowości, lub też równocześnie odbywały się napady na terenie całego powiatu. Wypadki te zdarzyły się na całym Podkarpaciu i w powiatach graniczących z Wołyniem i Zbruczem, a więc w powiatach: Brody, Zbaraż, Tarnopol, Buczacz, Czortków, Brzeżany, Kołomyja, Stanisławów, Stryj. We wsiach powiatu włodzimierskiego tylko w ciągu jednej lipcowej nocy 1943 r., wyrżnięto bestialsko całą ludność polską. Ocalała tylko wieś Bielin i okoliczne przysiółki, ponieważ istniała tam dobrze zorganizowana samoobrona. W podokręgu stanisławowskim, plutonowy podchorąży Tadeusz Moszyński, ps. „Łomnica” (artylerzysta z wojny obronnej 1939 r.), skompletował w maju 1943 r. oddział „Samoobrony leśników”. Weszli do niego żołnierze BCh – robotnicy leśni ze wsi Niegowce w pow. kałuskim. Dowództwo nad oddziałem objął Wojciech Drozd, ps. „Młynarz”, komendant obwodu BCh, uczestnik wojny polsko – bolszewickiej 1920 r. Zorganizowane przez niego placówki i oddziały BCh w pow. Kałusz przyczyniły się do zapewnienia ochrony ludności polskiej przed bandami UPA. W innych powiatach było znacznie gorzej lub wręcz tragicznie. W październiku 1943 r. działania UPA przeniosły się na wschodnie powiaty Lubelszczyzny. W związku z tym Komenda Okręgu BCh Lublin podjęła organizację samoobrony, kierując na te tereny oddziały partyzanckie: „Błyskawicy” (Jana Kędry), „Burzy” (Antoniego Wróbla), „Skrzypika” (Józefa Mazurka) oraz kilkusetosobowy oddział „Rysia” (Stanisława Basaja). Oddziały te od jesieni 1943 r. do lipca 1944 r. stoczyły szereg bitew i potyczek z bandami UPA i wspierającymi je jednostkami niemieckimi, zatrzymując napór UPA w południowo-wschodniej części Lubelszczyzny.

Dnia 18 kwietnia 1944 r. komendant główny BCh – Franciszek Kamiński (Zenon Trawiński) wydał rozkaz specjalny Komendy Głównej Batalionów Chłopskich do Komendy Okręgu nr IV (Lublin) w sprawach organizacyjnych. W dokumencie tym jest zawarta ocena sytuacji na wschodnich rubieżach Rzeczypospolitej oraz polecenie dotyczące prowadzenia akcji przeciw nacjonalistom ukraińskim. Czytamy tam m.in. „W nadzwyczaj trudnych warunkach Wołynia samoobrona ludności zorganizowana została w oparciu prawie wyłącznie o nasze siły. Wypadki, jakie mają miejsce dziś w Małopolsce Wschodniej, a ostatnio na terenach południowo-wschodniej Lubelszczyzny, zmuszają nas i tym razem do czynnego wystąpienia w oparciu o swe własne siły. (…) Dowódcy oddziałów ekspedycyjnych muszą posiadać przed akcją pisemne szczegółowe instrukcje działania oraz dokładne informacje odnośnie gromad i przestępczego elementu ukraińskiego. Informacji tych winna im dostarczyć Komenda Obwodu oraz, jeśli to możliwe, Komenda Obwodu AK. Akcja polegać powinna na przemarszu przez tereny gromad ukraińskich, wymierzaniu sprawiedliwości i ukaraniu przestępczego elementu ukraińskiego. W szczególności akcją powinni być objęci: napływowy element agitacyjny z terenu Wołynia i Małopolski Wschodniej, miejscowi inteligenci (popi, nauczyciele itp.) oraz wykolejony przywódczy element wiejski. Napotkane uzbrojone bandy oraz oddziały ukraińskie SS likwidować bezwzględnie.
Akcję ograniczyć do elementu zaczepnie działającego w stosunku do ludności polskiej, ogół zaś ludności, zwłaszcza kobiety, starców i dzieci, pozostawić w spokoju. Również nie należy dokonywać masowego palenia całych wsi i stosować odpowiedzialności zbiorowej, przeciwnie, swym zachowaniem podkreślić, że Ukraińcy, żyjący z polską ludnością w zgodzie, uważani są za równych współobywateli. W przypadku stawiania oporu przez całe gromady ukraińskie wsie palić, a winnych oporu karać. (…) Po przeprowadzeniu akcji oddziały w wyznaczonych punktach przeczekają pewien czas i w wypadku akcji podjętej przez Ukraińców lub Niemców w stosunku do ludności podejmą kontrakcję”. (…)

W ciągu kwietnia, maja i czerwca 1944 r. ciężkie walki między żołnierzami połączonych sił BCh-AK a kureniami „Jahody”, „Żeleźniaka”, „Berkuta” skoncentrowały się w południowej części powiatu hrubieszowskiego i południowo-wschodniej powiatu tomaszowskiego oraz częściowo biłgorajskiego. Bilans strat będących wynikiem działań nacjonalistów ukraińskich i toczonych z nimi walk, to śmierć około ośmiu tysięcy ludzi, zniszczenie kilkudziesięciu wsi i nie dające się opisać cierpienia ludzi.
Jednakowo walczył żołnierz BCh, Armii Krajowej i innych mniejszych organizacji. Niemożliwym jest podanie strat, jakie poniosły Bataliony Chłopskie na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej. W zaokrągleniu określa się je na 3 tys. zabitych, z czego na Wołyniu – około 1800 zabitych, a w Małopolsce Wschodniej – Okręg IX BCh (woj. lwowskie, stanisławowskie i tarnopolskie) – około 1200 zabitych. W walkach poległo wielu wybitnych dowódców i partyzantów BCh, a wśród nich: Zygmunt Rumel, komendant okręgu wołyńskiego rozerwany końmi w dniu 10 lipca 1943 r. przez sotnię UPA w Kustyczach na terenie powiatu kowelskiego, Weronika Wąsikowa, komendantka obwodu buczackiego zamordowana wraz z siostrą Anielą Mazur przez ukraińską bandę, Stanisław Basaj, ps. „Ryś” – dowódca największego oddziału partyzanckiego Batalionów Chłopskich.
W końcu stycznia we wsi Korościatyn doszło do największej rzezi Polaków w obwodzie buczackim dokonanej przez ukraińskich ludobójców. Po korościatyńskiej tragedii Weronika Wąsikowa zwołała naradę sztabową w Monasterzyskach, apelując, aby komendanci bechowskich placówek mobilizowali chłopów do przenoszenia się do miast, gdyż we wsiach grozi im śmiertelne niebezpieczeństwo. Sama jednak postanowiła pozostać na placówce i we własnym domu. Tu została zamordowana w nocy, z 12 na 13 marca, w Wielką Sobotę 1944 r., w raz z 70-letnią siostrą Anielą. Obie zostały pogrzebane w jednym dole, w ogrodzie, tuż obok domu.
Stanisław Basaj chwili śmierci miał 28 lat. Został zamordowany przez upowców wraz z mieszkańcami Kryłowa i milicjantami. Ukraińscy ludobójcy wcześniej służyli w pomocniczej policji ukraińskiej, ściśle współpracując z Niemcami. W Niedzielę Palmową 25 marca 1945 roku Ukraińcy zajęli Kryłów, zaś członkowie UPA przebrani w mundury armii sowieckiej i pozorujący eskortowanie niejakiego Pieti M. zajęli posterunek MO. Następnie wprowadzili tam „Rysia”, ujętego wcześniej w jednym z domów. Później zastrzelili 16 milicjantów oraz 28 mieszkańców Kryłowa.
Według relacji świadków mjr Basaj, wcześniej pobity, został wywieziony na furmance z innymi skrępowanymi mieszkańcami wsi w nieznane miejsce. Według późniejszych doniesień miał on być przez pewien czas przetrzymywany przez członków UPA „w warunkach urągających godności ludzkiej”. Później w nieznanym miejscu (prawdopodobnie we wsi Liski Waręskie lub Uhrynów) został zamordowany. Członkowie UPA zmiażdżyli jego ciało kieratem.
TRZEBA PRZECZYTAĆ!

Przeczytaj także:
