Premier Hiszpanii krytykuje amerykańsko – izraelską inwazję na Iran
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez oświadczył w środę, że stanowisko Madrytu wobec amerykańsko-izraelskiego ataku na Iran pozostaje niezmienne i wpisuje się w dotychczasową linię hiszpańskiej polityki zagranicznej – taką samą jak w przypadku rosyjskiej agresji na Ukrainę czy wojny w Strefie Gazy. – Nie dla wojny – podkreślił szef rządu w wystąpieniu transmitowanym przez telewizję.
Jak zaznaczył, sprzeciw Hiszpanii dotyczy zarówno samego użycia siły, jak i naruszania prawa międzynarodowego oraz przekonania, że konflikty zbrojne mogą być skutecznym narzędziem rozwiązywania sporów. Ostrzegł również przed „powtarzaniem błędów przeszłości”, które – jego zdaniem – prowadziły do destabilizacji całych regionów świata.
Odnosząc się do wtorkowych zapowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa o możliwym zerwaniu relacji handlowych z Hiszpanią, Sánchez zapewnił, że Madryt nie zmieni swojego stanowiska pod presją. Jak stwierdził, jego kraj „nie będzie współwinny czegoś szkodliwego dla świata z obawy przed represjami ze strony niektórych państw”.
Premier przypomniał interwencję Stanów Zjednoczonych w Iraku w 2003 roku, wskazując, że jej konsekwencjami były wzrost terroryzmu oraz długotrwałe kryzysy migracyjne i gospodarcze. Wezwał USA, Izrael i Iran do natychmiastowego zaprzestania działań zbrojnych „zanim będzie za późno”. Jednocześnie wyraził solidarność z państwami, które zostały zaatakowane przez Iran w odpowiedzi na wcześniejsze uderzenia.
– W ten sposób zaczynają się wielkie katastrofy ludzkości. Nie można igrać losem milionów ludzi – podkreślił Sánchez, przypominając, że już w sobotę odrzucił „jednostronną akcję militarną” USA i Izraela przeciwko Iranowi.
Do napięć na linii Waszyngton–Madryt odniosła się także Komisja Europejska. Rzecznik KE Olof Gill przekazał w oświadczeniu, że Unia Europejska jest w pełni solidarna ze wszystkimi państwami członkowskimi i ich obywatelami. Zapewnił, że Bruksela jest gotowa bronić interesów UE w ramach wspólnej polityki handlowej oraz reagować w razie potrzeby. Podkreślił przy tym znaczenie stabilnych i przewidywalnych relacji transatlantyckich, korzystnych dla obu stron.
Gill przypomniał, że w ubiegłym roku UE i USA zawarły istotne porozumienie handlowe, a Komisja oczekuje, że amerykańska administracja będzie w pełni respektować jego postanowienia.
We wtorek prezydent Trump oświadczył, że jest niezadowolony z postawy Hiszpanii i zapowiedział wstrzymanie handlu z tym krajem. Zarzucił Madrytowi, że nie zwiększył wydatków obronnych do poziomu 5 proc. PKB, jak uczyniły to inne państwa NATO, a także odmówił udostępnienia amerykańskim siłom baz wojskowych na południu kraju do operacji na Bliskim Wschodzie.
Hiszpański rząd odpowiedział, że ewentualna rewizja dwustronnych relacji handlowych powinna odbywać się zgodnie z obowiązującymi porozumieniami między Stanami Zjednoczonymi a Unią Europejską.
Donald Trump już wcześniej wielokrotnie krytykował Hiszpanię za poziom wydatków na obronność, a w przeszłości sugerował nawet możliwość jej wykluczenia z NATO. Groził także wprowadzeniem nowych ceł.
Od soboty USA i Izrael prowadzą ataki na cele w Iranie, a Teheran odpowiada ostrzałem, obejmującym m.in. amerykańskie bazy w regionie.

