Juncker i Tusk chwalą euro: „Symbol jedności, suwerenności i stabilności”

Jean-Claude Juncker i Donald Tusk/ fot. screen
2

W 20. rocznicę wprowadzenia euro szef KE Jean-Claude Juncker i przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zapowiedzieli prace nad dalszą rozbudową europejskiej unii gospodarczo-walutowej. „Euro stało się symbolem jedności, suwerenności i stabilności” – oświadczył w Brukseli Juncker. Tusk podkreślił ze swej strony, że „utworzenie euro przed 20 laty, podobnie jak wyzwolenie państw Europy Środkowej i Wschodniej oraz ponowne zjednoczenie Niemiec było przełomowym momentem w historii Europy”. Dziś euro jest „świadectwem siły politycznej i gospodarczej” Unii Europejskiej – dodał.

Przewodniczący Komisji Europejskiej zapowiedział: „Będziemy w dalszym ciągu pracować nad ukończeniem unii gospodarczej i walutowej, jak również nad dalszym umocnieniem międzynarodowej roli euro”. Donald Tusk podkreślił z kolei, że w obliczu zachodzących zmian unia gospodarczą i walutowa będzie rozbudowywana i umacniana.

Nasz komentarz: Komu służy euro? Czy wzmacnia gospodarki państw członkowskich? Nie. Przyjęcie euro to kolejny krok do całkowitej utraty suwerenności i domknięcia eurokołchozu. Państwo, które przyjmuje euro, przekazuje swoją politykę monetarną Europejskiemu Bankowi Centralnemu. Brak własnej waluty de facto uniemożliwia podejmowanie działań stymulujących gospodarkę i wpycha osłabione państwo w recesję. Przykład Grecji powinien być dla Polski poważnym ostrzeżeniem. Wspólna waluta to pułapka, która zamiast przynieść dobrobyt członkom unii walutowej przyniosła wielu z nich recesję, bezrobocie i biedę. Mimo to Juncker i Tusk pieją dziś hymny pochwalne na cześć euro i zapowiadają rozbudowę i umocnienie unii walutowej. Dlaczego?

Odpowiedź jest banalnie prosta: euro służy gospodarce niemieckiej. Jest ona najsilniejsza i najbardziej rozwinięta, co przy zunifikowanej walucie uniemożliwia innym państwom konkurowanie z Niemcami. Osłabianie gospodarek innych państw i wzmacnianie gospodarki niemieckiej prowadzi do zwiększenia popytu na niemieckie obligacje. A to oznacza bonus dla Niemiec w postaci zmniejszenia oprocentowania tych obligacji. Efekt? Niemieckie państwo uzyskuje pożyczki na dużo korzystniejszych warunkach niż inne kraje członkowskie. Do czego więc prowadzi unia walutowa? Do wzmacniania gospodarki niemieckiej i osłabiania gospodarek pozostałych członków strefy euro. Niemcy kwitną, a reszta obsuwa się na coraz gorsze pozycje. Bogate centrum i biedniejące peryferia, z których zasysana jest tania siła robocza. Tak wygląda budowa IV Rzeszy zwanej dla niepoznaki Unią Europejską.

A teraz wiadomość najgorsza: jako członek UE Polska zobowiązała się do przyjęcia euro. Ten moment można odwlekać, ale miecz Damoklesa wisi nad nami  i będzie wisiał dopóki będziemy członkiem eurokołchozu. Niestety, Polacy cały czas myślą, ze UE to dobra ciocia, która rozdaje pieniądze.

Źródło informacji i cytatów: dw.com

Przeczytaj też:

Eurokołchoz nie odpuszcza: „Pieniądze za praworządność”

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. zyz mówi

    A Deudetsche Bank na potęgę drukuje nowe Deutsche Marki, które (po upadku Eurokołchozu) mają zastąpić walutę euro!

  2. Gostek2 mówi

    ha,ha,ha. Które to kraje UE zyskały na wprowadzeniu €??Myślę,już pół godziny i wyszło,że TYLKO NIEMCY!A dlatego,że mieli najmocniejszą gospodarkę!Takie kraje jak Włochy,które chcą wrócić do swojej waluty czy Hiszpania,Grecja,Portugalia są biedne jak mysz kościelna i tam wszędzie wielkie bezrobicie,szczególnie wśród młodzieży dochodzące nawet do 30% .Nie wiem komu oni chcą wmawiać,że czarne jest białe i odwrotnie!

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.