Dr Kurek o odkrywaniu historii Żołnierzy Wyklętych i o procesie za książkę o „Zaporczykach” [WIDEO]

Ewa Kurek/ fot. screen
3

Wieczorem 7 marca 1949 r. po majora „Zaporę” – cichociemnego Hieronima Dekutowskiego, kawalera krzyża Virtuti Militari, przyszli do mokotowskiej celi czerwoni oprawcy. Miał 35 lat, 5 miesięcy i 11 dni. Wyglądał jak starzec. Siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos i żebra. Zerwane paznokcie. – My nigdy nie poddamy się! – krzyknął, przekazując przez współwięźniów swe ostatnie przesłanie” – to fragment książki dr Ewa Kurek pt. „Zaporczycy”.

Dr Kurek pisała o Żołnierzach Wyklętych już 25 lat temu uderzając w komunistyczną narrację o bandytach z lasu. Każdy, kto podejmował się odkłamania tych propagandowych łgarstw, był natychmiast atakowany przez „Gazetę Wyborczą”. Tak było w przypadku Ewy Kurek. Gazeta Michnika rzuciła się na nią z furią, bo śmiała napisać jak było naprawdę. Ale każde kłamstwo ma krótkie nogi i prędzej, czy później musi upaść. Kłamstwo o bandytach z lasu upadło już dawno i jest to zasługa m.in. dr Kurek.

Jak Ewa Kurek dotarła do żołnierzy „Zapory”? Jak to się stało, że zaufali jej i złożyli relacje? O tej fascynującej historii opowiada w rozmowie na antenie „Niezależnego Lublina”. Opowiada też o haniebnym procesie, jaki w rzekomo wolnej i niekomunistycznej Polsce wytoczono jej za książkę o „Zaporczykach”. W wyniku tego procesu książkę ocenzurowano, a dr Kurek o mało nie straciła domu. Posłuchajcie, jak „wolne sądy” potraktowały żołnierzy podziemia antykomunistycznego i jak usiłowały zniszczyć dr Kurek, która opisała walkę Żołnierzy Wyklętych o wolną Polskę.

Zobacz też:

Ważny komunikat IPN: Przypisywanie „Buremu” zbrodni ludobójstwa nie odpowiada stanowi faktycznemu!

 

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Janusz I mówi

    Należę do osób, które nie cierpią Bartoszewskiego i Karskiego. Z tego względu nie mogę zmusić się do słuchania pani Kurek, chociaż chciałbym.

  2. Czesław mówi

    Polska ma dwie tradycje, jedna to tradycja Konfederacji Barskiej i druga to tradycja Konfederacji Targowickiej. W obecnej III-ej Rzeczpospolitej ścierają się te dwa nurty ale jak napisał poeta „Polska, to jest taki kraj, gdzie wolność krzyżami się mierzy”. Niektórym przeszkadza krzyż w „miejscach publicznych”, a przypominam, że symbolem początku III-ej Rzeczpospolitej, jej ideowych podstaw jest Brama Stoczni Gdańskiej imieniem Lenina i msze odprawiane przez ś.p. księdza Jankowskiego, które tym ludziom dawały odwagę, wytrwałość i siłę duchową. To dało nam wolność, demokrację i niepodległość. Wojska okupujące Polskę opuściły nasz kraj. Armia Czerwona odeszła nie tylko za Bug ale daleko za Dniepr i została pokonana przez nas nie za pomocą karabinów i armat, tylko ujmując to symbolicznie, przepędził ją ten z nienawidzony przez komunistów „klecha z kropidłem”. Druga tradycja ta Targowicka jest reprezentowana przez tzw. lewactwo i ma swoje żródło w Układzie Magdalenkowym gdzie w czasie obrad na stole nie było Krzyża (Męki Pańskiej) tylko stała Menora pomimo, że obecni tam byli hierarchowie KK.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.