Ambasador USA zachwycony Kosiniakiem-Kamyszem. „Trump ceni takie cechy”
Ambasador USA chwali Kosiniaka-Kamysza. „Kraj stoi ponad polityką”
Ambasador Stanów Zjednoczonych w Polsce Tom Rose pochwalił wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza za jego wkład w rozwój polsko-amerykańskiej współpracy wojskowej. Amerykański dyplomata podkreślił również, że szef MON potrafi współpracować z prezydentem Karolem Nawrockim pomimo różnic politycznych.
Rose opublikował wpis na portalu X, w którym przedstawił Kosiniaka-Kamysza jako jednego z kluczowych architektów zacieśniania współpracy obronnej między Warszawą a Waszyngtonem.
„Historyczny postęp w partnerstwie obronnym między Stanami Zjednoczonymi a Polską ma wielu współtwórców, ale nikt nie odegrał w nim tak istotnej roli jak wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz” – napisał ambasador.
Według amerykańskiego dyplomaty zaangażowanie szefa MON przyczynia się do dalszego wzmacniania relacji wojskowych między oboma państwami.
„Jego niezachwiane zaangażowanie w bezpieczeństwo Polski wynosi naszą współpracę wojskową na nowy poziom” – podkreślił Rose.
Ambasador odniósł się również do nazwiska polskiego ministra, przyznając, że jego wymowa sprawia Amerykanom trudności. Z tego powodu Kosiniak-Kamysz zyskał wśród nich przydomek „K2”.
„Jedynym problemem, jaki mamy z tym wspaniałym człowiekiem, jest wymówienie jego niezwykle trudnego nazwiska. Dlatego dla nas jest po prostu «K2». Dla K2 kraj stoi ponad polityką, obowiązek ponad podziałami, a rezultaty ponad retoryką” – napisał dyplomata.
Rose zwrócił także uwagę na współpracę ministra obrony z prezydentem Karolem Nawrockim. W jego ocenie Kosiniak-Kamysz potrafi oddzielić różnice polityczne od kwestii związanych z bezpieczeństwem państwa.
„Lojalnie służy swojemu rządowi, jednocześnie ściśle współpracując z prezydentem Karolem Nawrockim. Nigdy nie pozwala, aby różnice polityczne przeszkadzały im we wspólnej misji wzmacniania Polski. K2 uosabia dokładnie te cechy, które prezydent Donald Trump najbardziej ceni u silnych i wielkich sojuszników. Współpraca z K2 to zaszczyt i mam szczęście nazywać go swoim przyjacielem, nawet jeśli nadal nie potrafię wymówić jego nazwiska” – stwierdził ambasador USA.
Stała baza wojsk USA w Polsce
Jednym z istotnych tematów polsko-amerykańskiej współpracy obronnej w ostatnich miesiącach były plany utworzenia w Polsce stałej bazy dla amerykańskich żołnierzy. Władysław Kosiniak-Kamysz prowadził w tej sprawie rozmowy z administracją prezydenta Donalda Trumpa.
Na początku października szef MON poinformował, że trwają ustalenia dotyczące lokalizacji przyszłej bazy. W tym samym okresie Trump dopuścił możliwość utworzenia w Polsce stałych baz wojskowych USA.
Według Kosiniaka-Kamysza najbardziej prawdopodobnym miejscem realizacji inwestycji jest zachodnia część kraju. Ostateczna lokalizacja nie została jednak jeszcze ustalona i pozostaje przedmiotem rozmów z Waszyngtonem.
Wcześniej minister obrony narodowej szacował, że polska część kosztów związanych z przygotowaniem infrastruktury dla stałej obecności amerykańskich wojsk może wynieść około 15–17 mld zł.
Planowana inwestycja miałaby obejmować nie tylko zaplecze dla żołnierzy, lecz także infrastrukturę potrzebną ich rodzinom. W przypadku stałego rozmieszczenia amerykańskich wojsk w Polsce konieczne byłoby przygotowanie m.in. szkół, obiektów sportowych, miejsc wypoczynku oraz innych obiektów użyteczności cywilnej.
Polska chce zwiększyć obecność amerykańskich wojsk
Przedstawiciele polskich władz już wcześniej mówili o możliwości zwiększenia liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Polsce do 15 tys.
W czerwcu Marcin Przydacz z Kancelarii Prezydenta wskazywał, że właśnie taki poziom odpowiada polskim ambicjom w zakresie obecności wojsk USA. Wariant minimalny miałby zakładać stacjonowanie w Polsce 11 tys. amerykańskich żołnierzy.
Ewentualne utworzenie stałej bazy i zwiększenie liczebności amerykańskiego kontyngentu stanowiłoby kolejny etap rozwoju współpracy obronnej między Polską a Stanami Zjednoczonymi.



Czym glubszy bezrefleksyjny piesek z merdajacym ogonkiem aportujacy na kazde rzucenie oatyka tym lepiej.
Widocznie żydowie planują podmiankę na polskiej scenie politycznej i głaszcząc Władysława Władysławowicza po główce, nakłonią jego do porzucenia Słońca Peru i Władysław wraz ze swoimi „chłopami” spąchnie się z Naczelnikiem Państwa Jarosławem. Tym bardziej jest to prawdopodobne, bo ambasador Róża bardzo sobie upodobał czcigodnego Jarosława, którego co jakiś czas wzywa do ambasady i wykłada jemu, co ma mówić, a nawet myśleć.
Natomiast dziwić może stan nirvany całych zastępów naszych Umiłowanych Przywódców w kwestii stałej bazy amerykańskich chłopców ze strzelbami w naszym bantustanie. Przecież yankesi mają podpisane porozumienie z Rosją, że na wschód od Odry, żadnych stałych, amerykańskich baz nie będzie. Dlatego ich bytność tutaj zwie się „rotacyjną”. Trzeba jednak być dobrej myśli i radować się wraz z pieniaczem Przydaczem, który cieszy się z jak największej liczby wojsk naszego kolejnego Wielkiego Brata, które będziemy sponsorować. Bratnia przyjaźń między narodami nie umiera.
Tłumacząc na polski: Kosiniak to kolejny posłusznie merdający ogonkiem sługus, który zrobi wszystko co się od niego oczekuje, w zamian za publiczne poklepanie po plecach. Takich nam trzeba.