R. Kurski: Józef Stalin i jego udział w Powstaniu Warszawskim

Adolf Hitler i Józef Stalin
20

Mein Führer! Moment jest niesympatyczny. Z punktu widzenia historycznego jest jednak błogosławieństwem, że ci Polacy to robią. W ciągu pięciu-sześciu tygodni pokonamy ich. Ale wtedy Warszawa, stolica, głowa, inteligencja tego niegdyś szesnasto-, siedemnastomilionowego narodu Polaków, będzie starta. Tego narodu, który od siedmiuset lat blokuje nam Wschód i od pierwszej bitwy pod Grunwaldem ciągle nam staje na drodze. Wtedy polski problem dla naszych dzieci i dla wszystkich, którzy po nas przyjdą, a nawet już dla nas – nie będzie dłużej żadnym wielkim problemem historycznym
Heinrich Himmler, 2 siepnia 1944, Berlin.

1 sierpnia, to poza żałobą narodową dzień dyskursu publicznego dwóch nurtów rewizjonizmu historycznego w Polsce. Osobiście uważam, że bezwzględnie od różnorakich intencji, jakimi kierują się gremia intelektualne w dążeniu do uznania swoich racji za bezwzględną prawdę historyczną, dyskurs ten jest katalizatorem nie ocenionych korzyści dla społeczeństwa polskiego. Z jednej strony sporu mamy historyków i publicystów z różnych środowisk, którzy co roku wykonują szpagaty intelektualne próbując dowieść, że powstanie warszawskie było taktycznym majstersztykiem. Przemyślanym i świetnie przygotowanym zrywem. Zryw ten, zwieńczony został największą w naszych dziejach klęską dlatego tylko, że nie udało się uzyskać militarnego wsparcia od Sowietów i zachodu. Podkreśla się również, że gdyby powstanie nie wybuchło, to Polska stała by się 17 Republiką sowiecką i nie odzyskałaby niepodległości w 89 roku. Że gdyby nie wydano rozkazu o mobilizacji, powstanie i tak wybuchłoby spontanicznie. Że skoro wybuchło, to musiało wybuchnąć, a w ogóle to powstanie skończyło się naszym wielkim zwycięstwem, tyle tylko, że moralnym… Jeszcze kilka lat temu o warszawskim powstaniu można było pisać i mówić wyłącznie w kontekście wielkiego moralnego zwycięstwa, bohaterskich AKowcach, dzielnych kilkunastoletnich chłopcach na barykadach i kilkuletnich dziewczynkach, służących jako łączniczki. Z drugiej strony dysputy, w coraz liczniejszym gronie pojawiają się historycy i publicyści, otwarcie poddający w wątpliwości słuszność decyzji o mobilizacji podjętej  przez Tadeusza Komorowskiego. Komendanta głównego armii krajowej, który wbrew naczelnikowi państwa i całemu rządowi na uchodźstwie rozkaz z 31 lipca wydał w oparciu o demokratyczne głosowanie swoich podwładnych. Solą w oku patriotycznie poprawnych historyków, jest także nie jasna działalność pułkownika Leopolda Okulickiego, oficera zrzuconego ze spadochronem nad Polską z jednym zadaniem: nie dopuścić do wybuchu powstania warszawskiego. Nie wiedzieć czemu pułkownik Okulicki wbrew rozkazom Kazimierza Sosnkowskiego zrobił wszystko, aby komenda AK w Warszawie podjęła katastroficzną w skutkach decyzję o wybuchu powstania w Warszawie. Każdy, kto porusza te i inne kontrowersje oskarżany jest o brak szacunku dla poległych i umniejszanie ich bohaterstwa. Ktokolwiek kwestionuje decyzję komendy AK, powołując się przy tym między innymi na generała Andersa, domagającego się postawienia przywódców powstania przed trybunałem stanu za zbrodnie na Warszawiakach – jest zdaniem choćby Pana Leszka Żebrowskiego rewizjonistą, ściągającym odpowiedzialność za zbrodnie z Niemców i obarczającym za nią winą polskich bohaterów.

Is fecit, cui prodest”, co dosłownie tłumaczy się „ten uczynił, czyja korzyść” skłania do poszukiwań inspiratorów będących bezpośrednio zainteresowanych wybuchem powstania. Oczywiste, że nie skorzystali na nim sami Polacy. Anglicy, Francuzi i Amerykanie także nie mieli żadnego interesu w podżeganiu do warszawskiej rezurekcji. Żadnych wymiernych korzyści nie uzyskali także sami Niemcy, którzy za strategiczny cel obrazi sobie konieczność odbicia sowieckiego natarcia właśnie na Wiśle. Co więcej, 27 lipca gubernator Warszawy, Ludwig Fischer próbował zmobilizować 100 tysięcy warszawiaków do kopania rowów przeciwczołgowych na obrzeżach miasta. Stało się więc jasne, że pod koniec lipca Wehrmacht szykował się do decydującej dla ich losu potyczki z sowietami właśnie pod Warszawą. Z krótkiej perspektywy czasu okazało się, że intratne żniwa z warszawskiej awantury zainkasowali właśnie sowieci. Pół roku wcześniej, a więc 12 stycznia 1944 komendant główny Armii Krajowej, Tadeusz Komorowski wydał rozkaz nr 126, zapowiadający wsparcie wyzwolicielskiej Armii Czerwonej w walce z Wehrmachtem. Pomimo konferencji Teherańskiej, gdzie ponad głowami Polaków ustalono, że ich kraj znajdzie się w sowieckiej strefie okupacyjnej, Komenda główna AK uznała, że w celu przywitania naszych nowych okupantów w roli gospodarza, w dobrym tonie byłoby zdekonspirować wszelkie podziemne struktury ewentualnego oporu w sowietyzacji polski, i posłać je na pomoc wyzwolicielskiej armii czerwonej. Tak też zresztą się stało, a całą operacje dekonspiracyjną nazwano akcją burza. Polscy partyzanci, którzy zaufali dowództwu AK i wsparli Rosjan w torowaniu jednokierunkowej drogi wprost do syberyjskich łagrów, byli natychmiast rozbrajani, torturowani i przesłuchiwani przez naszych sojuszników. Tadeusz Bór-Komorowski swoim rozkazem o ogólnopolskim poparciu Sowietów w akcji burza zdekonspirował i zdemilitaryzował całe polskie podziemie. Całe z wyjątkiem Warszawy. Stolica Polski, jako centralny ośrodek z wszelkich działań militarnych miała zostać wyłączona. To z tego powodu powstańcy byli tak słabo dozbrojeni. Wszystko, co mogło posłużyć działaniom militarnym w stolicy wyjechało na wschód, do partyzantki biorącej udział w akcji burza, z czego Stalin musiał doskonale zdawać sobie sprawę. Można tylko przypuszczać co myślał sowiecki przywódca patrząc na mapę i widząc Warszawę. Podziemie, serce wraz z mózgiem Armii Krajowej i delegatów na Londyn. Sieć konspiratorów łączącą całą Polskę, drukarnie i tony antykomunistycznej bibuły. Skrytobójstwa agentów NKWD i polskich aparatczyków pokroju Bieruta. Widział milionowe miasto z setką tysięcy polskich patriotów i podziemny ruch oporu z tradycją wolnościową i niepodległościową. W tak dużym mieście nie da się zaprowadzić ludowego porządku, wyłapując każdego z ulutką czy atramentem.

Nie można z całą pewnością dowieść, że to właśnie Stalin był głównym, jeśli nie jedynym inspiratorem powstania warszawskiego. Biorąc pod uwagę pewne okoliczności, znacznie trudniej jest jednak wykluczyć udział sowieckiego zbrodniarza w organizacji ludobójstwa, w którym miałby się wyręczyć Adolfem Hitlerem. Wiele jednak wskazuje, że nawet jeśli Stalin nie był pomysłodawcą, to z pewnością był motorem napędowym, bez którego najprawdopodobniej powstanie zakończyłoby się jeszcze przed zmasowanymi bombardowaniami, jeśli oczywiście w ogóle by wybuchło. Pierwszą przesłanką ku takiej teorii, jest osoba pułkownika Leopolda Okulickiego, który jak wspomniałem wyżej został wysłany do Warszawy z rozkazem: nie dopuścić do wybuchu powstania za wszelką cenę. Od kiedy znalazł się w komendzie głównej AK, wywierał presję na Komorowskim i całym dowództwie, aby czym prędzej podjąć karkołomne i nie mające najmniejszych szans powodzenia próby wyzwolenia stolicy z jarzma hitlerowców. Okulicki został aresztowany we Lwowie, podczas pierwszej okupacji sowieckiej w roku 1940. Najprawdopodobniej to właśnie wtedy został złamany podczas przesłuchań, na co mogą wskazywać wzmianki o Okulickim w notatkach Iwana Sierowa. Były szef KGB, NKWD i GRU, generał armii sowieckiej, jeszcze za życia w garażu swej daczy zamurował dwie pokaźne walizki notatek i obszernej dokumentacji. Kiedy kilka lat temu jego wnuczka przeprowadzała gruntowny remont w otrzymanym po dziadku przybytku, znalazła imponujący zbiór dokumentów, w których Sierow obszernie opisuje Okulickiego, przesłuchania i same aresztowanie, wprost nazywając go sowieckim prowokatorem. Tuż po powstaniu pułkownik Okulicki wydał Berii szesnastu politycznych przywódców polskiego państwa podziemnego, skazanych na śmierć w pokazowym procesie 18 czerwca 1945 roku w Moskwie. Sam Okulicki nie został jednak skazany, jego śmierć datuje się na grudzień 46′. Kolejnym, ważnym dla biegu wydarzeń i decyzji o wybuchu powstania człowiekiem był Stanisław Tatar, pełniący bardzo ważną funkcje dyplomatyczne. Oficer ten, przekazywał szyfrowane depesze od Naczelnika Państwa, Kazimierza Sosnkowskiego z Londynu, do Komendy Głównej AK w Warszawie. Według prof. Pawła Wieczorkiewicza były one opóźniane, a ich sens wypaczany. Zwłaszcza te, w których naczelnik stanowczo sprzeciwiał się wybuchu Powstania. Stanisław Tatar został karnie wysłany na służbę rządowi na uchodźstwie w Londynie, za swoje komunistyczne poglądy i prosowieckie nastawienie do sytuacji panującej w Polsce. O poglądach Tatara Sosnkowski nie był informowany, nie znał go i nie miał pojęcia o jego dekonspiracyjnej działalności na linii Londyn -Warszawa. Kolejnym ważnym czynnikiem zwiastującym dziejową dogodność, w jakiej znaleźli się warszawiacy z punktu interesu sowieckiego, jest sama postawa Sowietów w momencie wybuchu powstania.

Od samego początku agresji trzeciej Rzeszy na Związek Sowiecki, a więc od 1941 roku, w komunistycznych rozgłośniach i makulaturze nawoływano, aby Polacy powstali do walki ze wspólnym wrogiem, Niemcami. Bratni Związek Radziecki obiecywał pomoc w przepędzeniu okupanta i zaprowadzaniu w Polsce ludowego porządku. Agitacja miała zagrać na patriotycznym bębenku i niepodległościowych ambicjach adresatów propagandy. Stalin doskonale rozumiał, że jeśli Polacy ugnął się pod naciskiem i dadzą się pobudzić do rezurekcji na większą niż dotychczas skalę, zmusi to Hitlera do zatrzymania części Wehrmachtu w Polsce i pacyfikowania krnąbrnych Polaków. Nie inaczej było w przypadku powstania. Kiedy wybuchło nagle radzieckie samoloty zniknęły z horyzontu Pragi, a artyleria ucichła. Kiedy anglosasi naciskali na Stalina o wznowienie natarcia na zachód odparł, że jego wojska są zmęczone ofensywą, potrzebują zapasów i amunicji, a poza tym ZSRS odcina się i trzyma z dala od warszawskiej awantury. Już wtedy nie można było mieć wątpliwości, że Stalin czeka aż Warszawa doszczętnie spłonie, a jej mieszkańcy wykrwawią się do ostatniej kropli. Pomimo że dowództwo AK przekonywało, że Armia Czerwona ma siedmiokrotną przewagę w piechocie, czterokrotną w artylerii i wystarczy jedno uderzenie, aby Warszawa znalazła się w rękach Sowietów, Stalin zatrzymał się nad Wisłą i czekał. Po okrągłych 40 dniach Niemcy zaproponowali kapitulacje, którą dowództwo AK wstępnie  zgodziło się zawrzeć. Kiedy wieści o ewentualnym zawieszeniu broni dotarły do wywiadu sowieckiego, Stalin natychmiast skontaktował się z Londynem przekonując, żeby nie podpisywano żadnego porozumienia. Zapewnił, że Armia Czerwona natychmiast rusza warszawiakom z odsieczą. Niestety do komendy AK kompletnie nic nie dotarło, a wszelkie rozmowy z Niemcami zerwano. Krasnoarmiejcy wcale jednak do Warszawy nie zamierzali wkraczać, a cała deklaracja okazała się tylko prowokacją… Rzeczywiście radzieckie samoloty wzbiły się w powietrze, a na Pradze można było znowu usłyszeć strzały z artylerii. Na dowód najszczerszych chęci Stalin wysłał nawet piechotę, słabo uzbrojoną armię Zygmunta Berlinga, która z odsieczą przeprawiała się przez Wisłę na kajakach i pontonach. Armia ta została rozstrzelana przez Niemców na rzece, dopłynąć do brzegu udało się tylko jednej czwartej żołnierzy, których Niemcy metodycznie wyłapali i wytłukli co do jednego. Artyleria narobiła wyłącznie hałasu, nie trafiono ani jednej wrogiej pozycji. Sowieccy oficerowie od wyznaczania współrzędnych w tej fazie wojny mylili się wyjątkowo często. Tak czy  inaczej prowokacja się udała, a powstanie zmierzało do etapu finałowego, czyli do burzania stolicy zmasowanymi bombardowaniami dywanowymi na nieznaną wówczas światu skalę.

Jeśli już mówi się o powstaniu warszawskim, to niemal wyłącznie w kontekście bohaterstwa i odwagi uczestników zrywu. Znacznie mniej mówi się jednak o ludności cywilnej. Największą liczbę jednak stanowili ci, którzy nie zginęli od kuli. Znaczna większość Warszawiaków, całymi rodzinami ginęła w piwnicach przysypanych gruzami własnych domów. Od bomb, pocisków artylerii dużego kalibru a część spłonęła żywcem. We wszystkich corocznych wystąpieniach, przemówieniach i upamiętnieniach najmniej wspomina się tych, którzy walczyć ani ginąć nie chcieli. O śmierci tych 150 tysięcy ludzi zdecydowała Komenda Głowna Armii Krajowej, najprawdopodobniej zinfiltrowana do imentu przez sowieckie służby. Powstanie warszawskie, to nie tylko dowód naszego narodowego bohaterstwa i oddania słusznej sprawie. Historia drugiej wojny światowej jest także świadectwem naszej naiwności i nie dojrzałości. Nieograniczonej wiary w zagraniczne sojusze i boską moc międzynarodowych traktatów i gwarancji. Spolegliwości wobec dobrych intencji, przedkładanie uznaniowej moralności ponad międzynarodowe interesy. Powstanie warszawskie, to przede wszystkim lekcja, z której jeszcze nie wiele jako naród wynieśliśmy.

Źródła:
1. „Obłęd 44” – Piotr Zychowicz
2. „Historia polityczna Polski 1935-1945” – Paweł Wieczorkiewicz
3. „Uwagi o działalności agentury sowieckiej na odcinku polskim po roku 1921” , „Polski wywiad wojskowy” 1918–1945 Piotr Kołakowski i Andrzej Pepłoński

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. piotr mówi

    „Czy to prawda?”. Rzecznik policji odpowiada Sikorskiemu.

    1. Raptor mówi

      Mnie nurtuje jedno pytanie. Kto wykonywał te naloty dywanowe? Do ich przeprowadzenia potrzebne jest lotnictwo strategiczne. Nie przypominam sobie, by Rzesza posiadała taką formację, ZSRR też nie ( mieli lotnictwo dalekiego zasięgu, ale nie na skalę nalotów strategicznych ). Więc kto bombardował dywanowo? RAF, czy US Air Force?

      1. GRZEGORZ mówi

        zajmijcie się lepiej kurpieskim z łomzy wspólnik byłego biskupa synek bandzior pedofil wielokrotny morderca przekupuje wszystkich żeby pasierb nie poszedł w kazamaty cała łomza wie o tym sponsor sld czarnieckiego przyjaciel byłej prokurator KIEDYŚ KOMENDANT JEZDZIŁ JEGO SAMOCHODEM

  2. piotr mówi

    Uratował życie stu tysiącom ludzi. Sowieci porwali go i zabili.

  3. Zbigniew mówi

    „szpagaty intelektualne próbując dowieść,”

    Kurski to katastrofa.

    Taki szpagat intelektualny az mu sowieckie jaja powyrywalo – jego jaja, jego problem.

    Ale to: „i kilkuletnich dziewczynkach, służących jako łączniczki.” to juz tak przegial, ze te jego wywody sa warte jego samego.

    Powiedz to sowiecki chamie o Powstaniu Wielkopolskim – nie bedziesz sie smial, bo wygrane??

    Niedawno zmarla pani, ktora brala malego braciszka na plecy i roznosila rozkazy – innej mozliwosci nie bylo.

    Wiesz gnido, ty chyba nie wiesz czy jestes dziewczyna czy chlopakiem jak ten obojniak z Antify ale bandyta i zlodziej to napewno.

    Idz Licho przeklete.

    1. Zbigniew mówi

      A szmata Kurski roznosi ruska i niemiecka propagane

  4. Zbigniew mówi

    Przepraszam, ale tak mi podniosl ruski agent cisnienie

    Nie mam nic przeciw roznym pogladom, bo bez tego to nie ma dyskusji, ale jezeli to jest na powznym portalu nie w jakims onecie, to jednak te swoje sowieckie przyzwyczajenia powinien przejrzec a nie obnosic sie z nimi.

    Jakie rozkazy musieli wykonywac idac z golymi rekoma aby zdobyc jakas bron – z tylu mieli karabiny maszynowe NKWD i nie mieli wyjscia?

    Wroc sklerozo do tej swojej sowieckiej i nie ublizaj Stanczykowi

  5. ren mówi

    Błąd Stalina kosztował rozpadem martwicy komunistycznego landu i urwaniem tej genezy zbrodni zaplanowanej przez Rothschildów,dał nam Wolność i chęć walki do całkowitego wyzwolenia całej Rzeczypospolitej i przywrócenie równowagi w świecie po papierowej rewolucji i jej drugiego etapu tęczowego zamiast czerwonego zamordyzmu państw,pod egidą socjalizmu Unii,bez zachowania tradycji,poszanowania prawa narodów,czyli po staremu na nowo a pytanie proste po co mamy się męczyć przez następne 70 lat?

  6. edekzawody mówi

    Swiete slowa.Tylko oszolomy i propagandzisci wierza w wielkie znaczenie tej narodowej tragedii.Pozostaje tylko pomodlic sie za dusze tych nieszczesnikow.

    1. Zbigniew mówi

      Kogo dusze?
      Cywili, zydow wymordowanych bez protestu (tez bys czekal na zmilowanie) czy Powstancow – Niemcow zginelo 20 tys wiecej niz Powstancow – Jakubiak.

      Akcja Burza byla bezsensowna – tak sie wydaje.

  7. ANDRZEJ S LOBROW mówi

    Autor Kurski NOTA BENE bolszewik komunistyczny, opisuje o dwóch największych ZBRODNIARZACH II WŚ.
    To syn Anny Kurskiej komunistycznej oszustki wojewódzkiego sądu Gdańskiego.

  8. Republikanin mówi

    Niezależnie od wszystkiego, o czym wspominają przedpiszący, decyzja o Powstaniu zakładającą wycofanie się Niemców i pomoc ZSRR była – powiedzmy sobie szczerze – co najmniej naiwnością. Zakładała bowiem coś, co w polityce jest nie do przyjęcia – nagłą zmianę orientacji i charakteru decydujących. Gdyż wg przywódców pan Hitler powinien na chwilę przestać być szaleńcem i na trzeźwo oddać Warszawę Polakom – najlepiej z zapasami broni, lekarstw, paliw i żywności (z punktu widzenia logiki wojennej najrozsądniejsze wyjście), a pan Stalin powinien stać się nagle przyjacielem Polaków i – wbrew własnemu interesowi – gorliwie przyjść z pomocą stolicy z urzędującymi delegatami legalnego rządu RP. Przemyślcie to.

  9. lol mówi

    powstanie warszawskie to zbrodnia na setkach tysiecy cywili ówczesnej Warszawy. koniec tematu
    buc-komorowski zaś był ludzką niedojdą i czowiekiem bez krztyny honoru i kręgosłupa moralnego

  10. Zbigniew mówi

    Ale numer!

    Niemcy mowia, ze byl o nich jakis ruch oporu przed nazizmem i zwyciestwo aliantow wyzwolilo ich z okupacji nazistowskiej.

    Wolne zarty – dlatego Powstancow trzeba czcic z najwieksza celebracja na swiecie!!
    Niech ludzie sobie sami porownaja.

    Zydzi w Polsce to w wiekszosci srodowiska niemieckie

    Skrajna roznica;
    – Zyd Soros jako przedstawiciel tych co przyznali sie do grabiezy zydow przez zydow.
    – Powstanie Warszawskie

    Ta roznica wywoluje u zydokomuny jakim jest ten autor skrajne emocje.

    Tataj wlasnie zademonstrowal pogarde dla Powstancow i ofiar cywilnych obwiniajac o zbrodnie Powstancow a pisze ze w imieniu tych ofiar on uwaza ze Powstancy i tacy jak ja to teoretycy

    Innymi slowy – kawal ………..

    Tacy sa wlasnie falszywi ci ponizajacy wartosc Powstania

    1. Zbigniew mówi

      Jeszcze jedno!

      Zydki i niemce pisza, ze wyginely polskie elity a jak sie tworza elity – lepiej sie odzywiaja czytaja ksiazki Sorosa i jego wujka??

      Jakie elyty chcecie miec –

      Pisza, ze Polacy to nie sa swiatowe elity tak jak Soros np.

      Tak, a jakie sa?

      A jakie znaczenie mialo Powstanie Warszawskie?

  11. Zbigniew mówi

    Niemcy i zydki „powstania” robily jak weszly okupanty – np Krwawa Niedziela w Bydgoszczy – powstawiali ale okupantom ludzi do mordowania.

    Jest spora roznica w narodach a teraz mowia, zesmy oszolomy – oczywiscie, bo Polacy w calosci to Elita.

    Co moze taki michnik, kwasniewski powiedziec o Polakach, jak ich rodzice i bracia morowali Polakow w kazamatach – to teraz przyduszeni mowia „Och Polacy to oszolomy”.

    Zeby nie Polacy oszolomy, to Rotschildom byscie buty od spodu lizali – ruskie, niemiaszki, zydzi oczywiscie ci pracujac a nie ci grabiacy i reszta tej faszystowskiej Europy razem z pedalami i lesbijkami – tak by was sprywatyzowali, ze w Chipie mielibyscie kolejne kontrolne.

    Co niektorym wychodzi tak jak tej onucy kurskiemu, ze Powstancy to oszolomy a mordercy 200 tys ludzi to kochacie, przemile madre i roztropne ale bestie.

    Pieprzcie sie dziady pokomunistyczne i jezeli tak to Oszolomy musicie pisac z duzej litery.

    Tak jest z wami zle, ze nie potraficie nawet uczciwie rozliczyc sie z tym cosie zrobili

    1. Zbigniew mówi

      Formy stadialne przestępstwa – formy popełnienia przestępstwa wyróżniane z uwagi na etap realizacji czynu zabronionego i naruszenia dobra chronionego prawem. Formy stadialne stanowią mniej lub bardziej zaawansowane stadia realizacji ustawowych znamion czynu zabronionego. W nauce prawa karnego istnieje pojęcie tzw. iter delicti, czyli pochodu przestępstwa, tzn. schematu przedstawiającego stadia czynu przestępnego.

      Do form stadialnych zalicza się: przygotowanie, usiłowanie oraz dokonanie.

      Zamiar
      Zamiar jest nastawieniem psychicznym sprawcy polegającym na tym, że sprawca chce przestępstwo popełnić (zamiar bezpośredni – dolus directus), albo przewidując możliwość jego popełnienia godzi się na to (zamiar ewentualny – dolus eventualis). Zamiar, który nie został uzewnętrzniony (nie osiągnął etapu przygotowania), jest bezkarny (cogitationis poenam nemo patitur). Zamiar nie może być uznany za formę stadialną popełnienia przestępstwa, ponieważ przestępstwo musi być czynem, a nie wyłącznie nastawieniem psychicznym człowieka[1].

      Przygotowanie
      Przygotowanie jest rozszerzeniem karalności czynu zabronionego. Zgodnie z art. 16 § 1 k.k. przygotowanie zachodzi tylko wtedy, gdy sprawca – w celu popełnienia czynu zabronionego – podejmuje czynności, mające stworzyć warunki do przedsięwzięcia czynu, który zmierza bezpośrednio do dokonania czynu zabronionego. Jeżeli przygotowanie nie przeszło w kolejne stadium przestępstwa, to jest ono karalne tylko wtedy, gdy ustawa tak stanowi (zob. np. art. 117 § 2, 118 § 3, 127 § 2, 128 § 2, 200a k.k.).

      1. Zbigniew mówi

        Usiłowanie
        Usiłowanie jest rozszerzeniem karalności czynu zabronionego. Usiłowanie dokonania czynu zabronionego konkretnego typu zachodzi, gdy sprawca swoim zachowaniem bezpośrednio zmierza do dokonania czynu zabronionego, który jednak nie następuje (art. 13 § 1 k.k.). Tak więc kwalifikacja prawna usiłowania będzie zawsze złożona, będzie wskazywać formę stadialną usiłowania i typ czynu zabronionego, który sprawca usiłował zrealizować.

        Dokonanie
        Przestępstwo należy uważać za dokonane, gdy w rezultacie działania lub zaniechania sprawcy wypełniony został komplet znamion koniecznych do bytu tego przestępstwa. Wyjątkowo, w odniesieniu do przestępstw trwałych faza dokonania trwa tak długo, aż nie zostanie przywrócony stan zgodny z prawem.

        1. Zbigniew mówi

          A wiec w jakim celu oskarzacie ofiary morderstw a mordercow chronicie??

          Sprobujcie odpowiedziec na to.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.