„Identyfikacja z urzędem, dążenie do rezultatu”. Trzaskowski szuka pełnomocnika ds. kobiet

Rafał Trzaskowski/ fot. twitter
3

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski nie zasypia gruszek w popiele i odważnie kroczy szlakiem wdrażania równości na wszystkich frontach. Niestety, nie wszyscy doceniają wysiłki postępowego Rafała, co z pewnością źle o nich świadczy, ponieważ nie rozumieją jak ważna jest równość, tolerancja i nauka masturbacji od przedszkola. Ale prezydent Trzaskowski nie poddaje się i właśnie ogłosił konkurs na stanowisko pełnomocnika Prezydenta m.st. Warszawy do spraw kobiet.

Do zadań pełnomocnika będzie należeć m.in. prowadzenie działań na rzecz równych praw, szans i możliwości kobiet i mężczyzn, promocji zatrudnienia i aktywizacji zawodowej kobiet oraz równouprawnienia we wszystkich dziedzinach życia, a w szczególności upowszechnianie wiedzy na temat sytuacji i działalności kobiet, wspieranie udziału kobiet w życiu publicznym i kulturalnym, przeciwdziałanie dyskryminacji ze względu na płeć oraz organizowanie akcji społecznych, szkoleń, debat i konferencji promujących ideę równouprawnienia we wszystkich dziedzinach życia.

Co to jest? To jest metoda na futrowanie pieniędzmi organizacji feministycznych i działających w nich aktywistek, które bez dotacji musiałyby w końcu zabrać się do jakiejś pożytecznej pracy.

A teraz prawdziwa perełka, czyli „wymagane kompetencje” na stanowisku pełnomocnika ds. kobiet. Oto kilka z nich: identyfikacja z urzędem, sumienność, samodzielność, komunikacja, współpraca, dążenie do rezultatu.

Zbiórka na wsparcie dla Jacka Międlara i portal wPrawo.pl

Najbardziej wzruszył mnie wymóg „identyfikacji z urzędem” i „dążenie do rezultatu”.  Do tej pory myślałam, że „kompetencje” to zakres czyjejś wiedzy, umiejętności i doświadczenia. Teraz dowiaduję się, że niekoniecznie. Czym bowiem jest „identyfikacja z urzędem” albo „dążenie do rezultatu”? Czy to są kompetencje? Bez żartów. To jest jakiś bełkot, który ma przykryć usadzenie na stołku urzędnika do rozdawania kasy feministkom zajętym tropieniem faszyzmu w opresyjnej rodzinie. A kto za to płaci? Pan płaci, pani płaci, społeczeństwo. I to płaci coraz więcej. Walka o nowy, postępowy świat musi kosztować. Przecież nikt nie będzie za darmo identyfikował się z urzędem i dążył do rezultatu. Takie kompetencje są na wagę złota.

Źródło informacji: bip.um.warszawa.pl

Zobacz też:

(18+) Feminizm to choroba psychiczna! Zobaczcie to nagranie [WIDEO]

Kup książki

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Walerian mówi

    Potem stanowisko ds. roszczeń żydowskich, dla nas bezpodstawnych, dla Czaskowskiego pedzia b. ważnych. Następnie stanowisko ds. walki z nienawiścią, nietolerancją, zoofilią, nekrofilią, pedofilią itd.

  2. Jack Justin mówi

    „..nie zasypia gruszek w popiele…”?
    …nie zasypuje gruszek w popiele..

  3. Katarzyna TS mówi

    Zanim zacznie Pan kogoś poprawiać, proszę zajrzeć do słownika. Poprawna forma to „nie zasypiać gruszek w popiele”.
    Przed zasypianiem gruszek w popiele ostrzegano już w pierwszych tekstach pisanych po polsku. Mikołaj Rej z Nagłowic zanotował w „Krótkiej rozprawie między trzema osobami Panem, Wójtem i Plebanem”:
    „A ja też przy swym kościele,
    Nie zaśpię gruszki w popiele.”
    Pierwotnie zwrot zaspać gruszki w popiele oznaczał, ni mniej ni więcej tylko, siąść przy gruszkach ułożonych w gorącym popiele po to, by się upiekły i zasnąć przy tym. Skutkiem zbyt długiego przebywania w wysokiej temperaturze owoce mogły się zwęglić i nie nadawały się do zjedzenia. Z czasem związek wyrazowy zasypiać gruszki w popiele nabrał nowego, metaforycznego znaczenia: przegapić właściwy moment, nie dopilnować czegoś, zlekceważyć pracę. Do dziś mówi się przecież do kogoś, kto zwleka z działaniem, nie śpij, obudź się. Błędem jest natomiast mówienie o zasypywaniu gruszek w popiele.
    http://www.edusens.pl/edusensownik/o-zasypianiu-gruszek-w-popiele

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.