Raś o wojnie z Rosją i wyborach: „Do wyborów może nie dojść”
Wiceminister sportu Ireneusz Raś stwierdził, że nie można całkowicie wykluczyć scenariusza, w którym wybory parlamentarne planowane na 2027 rok nie odbędą się w przewidzianym terminie. Polityk wskazał na hipotetyczną możliwość dalszej eskalacji rosyjskiej agresji i wybuchu wojny.
Raś mówił o tym w środę w Radiu Wnet. Polityk Trzeciej Drogi i Centrum dla Polski był pytany m.in. o możliwość wystawienia jednej wspólnej listy przez ugrupowania tworzące obecną koalicję rządzącą. Nie zadeklarował jednoznacznie, czy popiera taki wariant. Zaznaczył również, że nie wie jeszcze, czy sam wystartuje w kolejnych wyborach.
W dalszej części rozmowy wiceminister odniósł się do sytuacji międzynarodowej. Jego zdaniem w przypadku poważnego pogorszenia sytuacji bezpieczeństwa dotychczasowe kalkulacje polityczne mogłyby stracić znaczenie.
– Są możliwe sytuacje nadzwyczajne, gdy będzie jeden wielki blok dla ratowania naszej ojczyzny, gdy nasza sytuacja geopolityczna się załamie. A wie pan, o czym mówię? O wojnie. Bo sobie trochę tak bagatelizujemy tę sytuację – powiedział Raś.
Wiceminister zastrzegł, że przedstawia jedynie hipotetyczny scenariusz. Jak zaznaczył, gdyby Rosja zdecydowała się na dalszą eskalację wojny, polska scena polityczna mogłaby stanąć przed zupełnie innymi wyzwaniami i decyzjami niż obecnie.
– Jeżeli kraj agresywny, Rosja, będzie chciała eskalować wojnę dalej, to będziemy mieć sytuację nadzwyczajną. I myślę, że to wtedy sprowadzi nas wszystkich do zupełnie innych decyzji – stwierdził.
Raś odniósł się również bezpośrednio do terminu wyborów parlamentarnych.
– Mało kto bierze pod uwagę to, że do wyborów może nie dojść z powodu eskalacji rosyjskiej agresji. Jeżeli będziemy mieć wojnę, to jak wynika z konstytucji, wybory się nie odbędą – powiedział wiceminister.
Jednocześnie podkreślił, że Polska obecnie nie znajduje się w sytuacji, o której mówił. Jego zdaniem scenariusz związany z dalszym pogorszeniem bezpieczeństwa należy jednak brać pod uwagę przy analizowaniu przyszłej sytuacji politycznej.
Komentarz: Po obecnych doniesieniach medialnych widać dużą determinację władzy, aby włączyć Polskę do wojny na Ukrainie…



Raś się wygadał? KO zakłada wzorem poprzednich działań choćby związanych z sędziami na paraliż praw obywatelskich?
Wiedzą, że nie mają szans na ponowne rządzenie nawet w koalicji i planują draństwo?
Jest jeszcze inna możliwość. Rozwiązanie parlamentu, prezydent i rząd techniczny. Rząd techniczny to tymczasowy gabinet złożony z ekspertów, powoływany w sytuacjach kryzysowych, gdy brakuje stabilnej większości politycznej. Polska Konstytucja nie zawiera pojęcia „rząd techniczny”. Mimo to nie wyklucza takiego rozwiązania. Dokument jasno wskazuje, że prezydent może powołać Radę Ministrów,rów, zaś premierem Polski może zostać osoba, która uzyska wotum zaufania w Sejmie. Nie ma obowiązku, by był to lider partyjny.
Dobre sobie, a niby kto miałby ten knesejm rozwiązać? Czerwony marszałek, Lolek, czy może babcia Kasia? Gdy ktoś macza dzioba w państwowej melasie, to dobrowolnie z tego nie zrezygnuje. A już wiem, pewnie nasza niezwyciężona armia wyjdzie z nerw i zrobi porządek, a na technicznego premiera wysunie 3-gwiazdkowego generała (gdzie tak się nasze generały zasłużyły, że tyle gwiazd nazbierali, wojny przecie jeszcze nie było).
Widać wyraźnie że wybory za rok się ne odbędą, bo w tym roku Polacy obecny nierząd tuskowicza i bandy ferajny wykopią!