Ukrainiec podejrzany o zabójstwo księdza w Jarosławiu przyznał się do zarzutów
31-letni Ihor M., podejrzany o zabójstwo księdza i usiłowanie zabójstwa czterech innych osób podczas ataku nożem w opactwie benedyktynek w Jarosławiu, został 7 października przesłuchany przez prokuraturę. Obywatel Ukrainy przyznał się do zarzucanych mu czynów, jednak skorzystał z prawa do odmowy składania wyjaśnień.
Było to pierwsze przesłuchanie podejrzanego od czasu ataku, do którego doszło 24 września. Wcześniej przeprowadzenie czynności procesowych z jego udziałem było niemożliwe ze względu na jego stan zdrowia psychicznego.
Prokuratura Okręgowa w Przemyślu po raz trzeci powołała dwóch biegłych psychiatrów, którzy mają ocenić aktualny stan psychiczny Ihora M. oraz ustalić, czy jego stan pozwala na dalszy udział w czynnościach procesowych. Na 8 października w południe zapowiedziano konferencję prasową dotyczącą sprawy.
Pierwsze opinie biegłych, sporządzone po ataku, wskazywały na występowanie u podejrzanego ostrych zaburzeń psychotycznych, urojeniowej interpretacji wydarzeń oraz brak logicznego kontaktu. Stan ten uniemożliwiał wówczas jego przesłuchanie.
W drugiej opinii biegli stwierdzili nieznaczną poprawę stanu psychicznego podejrzanego, przejawiającą się m.in. „ustąpieniem wrogości” oraz „normalizacją napędu psychoruchowego”.
Prokuratura podkreśla, że ocena możliwości udziału Ihora M. w czynnościach procesowych jest odrębną kwestią od oceny jego poczytalności w chwili popełnienia zarzucanych mu czynów. Ta druga kwestia ma zostać zbadana osobno.
Ihorowi M. grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności. Sąd zastosował wobec niego trzymiesięczny tymczasowy areszt. Jest on wykonywany w warunkach szpitala psychiatrycznego, na oddziale psychiatrii sądowej o wzmocnionym zabezpieczeniu. Podejrzanemu przydzielono również obrońcę z urzędu.
Atak w jarosławskim opactwie
Do ataku doszło 24 września w opactwie przy ul. Benedyktyńskiej w Jarosławiu. Napastnik zaatakował nożem pięć osób — czterech mężczyzn i kobietę. Jeden z poszkodowanych duchownych, ks. Stanisław Zbojnowicz, zmarł. Ks. Adrian Mantykiewicz, Krzysztof G. oraz Ewa S. odnieśli ciężkie obrażenia.
Według nieoficjalnych informacji 31-latek ma posiadać zarówno ukraiński, jak i niemiecki paszport, a także polski numer PESEL. Media informowały również, że wcześniej miał służyć w ukraińskiej armii i walczyć na froncie.
Mężczyzna miał przyjechać do Polski z Niemiec, a następnie kierować się w stronę granicy z Ukrainą. Według medialnych ustaleń próbował przekroczyć granicę, jednak ostatecznie do tego nie doszło.
Sprawa wywołała reakcje przedstawicieli najwyższych władz Polski i Ukrainy. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski złożył kondolencje bliskim zabitego księdza i podkreślił, że sprawca powinien ponieść odpowiedzialność zgodnie z polskim prawem.
„W Opactwie Sióstr Benedyktynek w Jarosławiu obywatel Ukrainy dopuścił się straszliwej zbrodni. Jesteśmy wstrząśnięci tym złem” – napisał Zełenski w mediach społecznościowych.
Wcześniej do tragedii odnieśli się również premier Donald Tusk, prezydent Karol Nawrocki oraz minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński.
26 września ulicami Jarosławia przeszedł Marsz Ciszy, zorganizowany przez środowiska narodowe. Uczestnicy, niosąc znicze i kwiaty, przeszli pod opactwo, gdzie doszło do śmiertelnego ataku.
Podczas mszy świętej homilię wygłosił ks. Adrian Mantykiewicz, jeden z poszkodowanych duchownych. Kapłan pojawił się przy ołtarzu z bandażem na głowie i widocznym siniakiem w okolicy oka.
„Wybaczamy i prosimy o modlitwę za nas, ale w sposób szczególny proszę was o modlitwę za naszego oprawcę i o łaskę nawrócenia dla niego. Jemu ta modlitwa jest najbardziej potrzebna. Zło, które się wydarzyło w naszym opactwie, musimy zwyciężyć miłością i przebaczeniem” – mówił ks. Adrian.


