M. Skalski: Bytom. Szlakiem przedwojennej granicy polsko-niemieckiej [FOTORELACJA]

0

Naszą wycieczkę szlakiem przedwojennej granicy polsko-niemieckiej na terenie Bytomia zaczynamy w dzielnicy Łagiewniki, które przed wojną jako osobna gmina należały do Polski. Do przedwojennej granicy dojdziemy wobec tego od południowej strony, mając dawną niemiecką część po stronie północnej. Nie sposób też nie skorzystać z okazji i nie upowszechnić dobrego zwyczaju stołowania się u lokalnych restauratorów, zamiast w zachodnich „fast-foodach” z zaśmiecającym naszą planetę i nasze własne organizmy jedzeniem. Warto bowiem dać zarobić małemu i średniemu polskiemu przedsiębiorcy, tym bardziej, gdy można się u niego posilić tanio i satysfakcjonująco. Tak jest w barze „Pierożek” przy ulicy Lelewela, który oferuje miedzy innymi domowe obiady, w tym żurek biały na własnym zakwasie. Bar mieści się w kamienicy, która jest typowa dla miejscowej zabudowy. Przed wycieczką szlakiem przedwojennej granicy warto więc zajrzeć do tego miejsca.

Jednakowoż, bytomskie Łagiewniki to nie tylko typowa zabudowa robotnicza, ale też interesująca architektura sakralna w postaci wybudowanego pod koniec XIX wieku kościoła pod wezwaniem świętego Jana Nepomucena. Z historią świątyni jest związany ks. Norbert Bonczyk, zasłużony działacz na rzecz polskości Śląska.

W środku kościół również prezentuje się całkiem niepospolicie:

Po drodze ku dawnej granicy mijamy z kolei ciekawostkę z przeszłości, która ma tę osobliwość, iż… leży na chodniku. Charakterystyczny znajdujący się na niej napis „Rybniker Hütte”, czyli Huta Rybnicka po niemiecku – zapewne pokrywa ta pamięta nie jedną zmianę granic państwowych i ustrojów. Oto niemy świadek historii, którego mamy na wyciągnięcie… nogi.

Zmierzamy ku potokowi Bytomka – jej fragmentem przebiegała granica między Polską a Niemcami. By dostać się nad potok od strony Łagiewnik, trzeba minąć ogródki działkowe, a następnie przedrzeć się przez chaszcze. Po drodze czyhają zaś dość niespodziewane niebezpieczeństwa:

Jesteśmy na miejscu. Dość wartki potok wyznacza na swym fragmencie dawną granicę:

W Internecie można znaleźć stronę, której autor naniósł przedwojenne granice na współczesne mapy. Bez niego taka wycieczka byłaby znacznie utrudniona, o ile nie niemożliwa dla zwykłego śmiertelnika, który nie siedzi w archiwach w poszukiwaniu starych map i planów miast. Serwis nazywa się „Interaktywna mapa przedwojennych granic II Rzeczypospolitej”.

Skok na dawny niemiecki brzeg jest niemożliwy bez ryzyka wpadnięcia do potoku – jest dość stromo.

Wychodząc z zarośli porastających dawne pogranicze, docieramy do ulicy Krzyżowej. Tam z kolei natrafiamy na wskazany na mapie obiekt, zapewne mający związek z przebiegającą nieopodal granicą i pamiętający tamte czasy.

Idąc dalej na wschód, robi się coraz bardziej nietypowo, ale poniekąd też trywialnie. Dawna granica przebiega bowiem między współczesnymi blokami czy za stacją benzynową. Strzałki pokazują perspektywę, którą uchwycono na zdjęciach z terenu. Obszar za stacją benzynową jest dość łatwy do spenetrowania. Granica przebiegała niedaleko od terenu obecnej stacji.

Infrastruktura dawnego pogranicza – dziś już nie pełniąca swojej roli – może stanowić zagrożenie dla nieuważnych spacerowiczów:

W swym dalszym przebiegu granica zahacza o współczesny sklep i przecina osiedlowe ulice, a nawet szkołę:

Kolejnym charakterystycznym punktem jest rezerwat Żabie Doły – granica przebiegała wzdłuż wschodniego brzegu stawu, taflę wody pozostawiając po stronie niemieckiej:

Za stawem granica zakręcała ostro na wschód:

Następnie granica przebiegała pod przejazdem kolei:

Dalszy ciąg byłej linii granicznej nie wyróżnia się niczym szczególnym i ciężko jego przebieg powiązać ze znaczeniem, jakie miał w okresie międzywojennym. Mijamy bowiem niepozorny staw i piaszczyste hałdy:

Na granicy Bytomia i Piekar Śląskich (dzielnica Brzeziny Śląskie) znajduje się z kolei najdalej na wschód wysunięty punkt przedwojennych Niemiec (zaznaczony zielonymi strzałkami na poniższych mapach Niemiec sprzed 1945), nie licząc Prus Wschodnich, które były eksklawą wciśniętą między Polskę, Wolne Miasto Gdańsk i Republikę Litewską. Dziś ten osobliwy dawniej punkt geograficzno-polityczny znajduje się na piaszczystym terenie wykorzystywanym do jazdy „moto-crossami”.

Odległość załamuje perspektywę, co utrudnia uchwycenie przebiegu granicy pod kątem, który widać na mapach. Wejście na teren jest oznaczone jako prywatne.

Z kolei na północ od centrum Bytomia granica przebiegała na fragmencie odcinka równolegle do torów kolejowych, pozostawiając te ostatnie po stronie polskiej.

Dalej granica ostro zakręcała w kierunku południowym:

Zieloną strzałką zaznaczono dawny budynek polskiej straży granicznej i celnej.

Wygląd współczesny:

I sprzed 1939:

Dzisiaj budynek pełni funkcje komercyjne i mieszkalne:

Obok budynku znajduje się kilka tablic informacyjnych o dawnym polsko-niemieckim przejściu granicznym Bytom-Szarlej:

Tak z kolei wyglądał przed 1939 rokiem transgraniczny przejazd tramwajem:

Obok tablicy informacyjnej postawiono replikę przedwojennego słupka granicznego, tak wygląda on od strony północnej, czyli dawnej polskiej, gdzie widnieje na nim litera „P”:

…a tak od strony południowej, czyli niegdyś niemieckiej, o czym świadczy litera „D” (Deutschland – Niemcy). Umiejscowienie słupka, który stoi na miejscu dawnej granicy, uwiarygodnia polecaną na początku stronę z interaktywnymi granicami II Rzeczypospolitej. W tym punkcie wiernie odwzorowuje ona przebieg przedwojennej granicy:

Na odcinku północnym Bytom nie zmienił swoich granic administracyjnych od okresu międzywojennego – dawna granica państwowa niemal pokrywa się z granicami miasta. Stąd można dostać się do centrum Bytomia w ciągu 15-20 minut spacerem. Nie ma już jednak śladu po tramwajach kursujących tędy przed wojną.

Następnie docieramy do centrum Bytomia, które było świadkiem wieloletnich dążeń miejscowej ludności polskiej do zjednoczenia z Macierzą. Jej wysiłki zostały szczęśliwie zwieńczone w roku 1945, a dawna granica z Niemcami pozostaje w tym miejscu już tylko ciekawostką. I Bogu dzięki.

Amen.

Post scriptum…

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.