K. Żabierek: Historia a sowiecka „prawda”

Pakt Ribbentrop-Mołotow
0 317

Jutro mija 80. rocznica sowieckiej agresji na terytorium Polski. Była to realizacja umowy zawartej z końcem sierpnia między Niemcami hitlerowskimi a Związkiem Sowieckim. Cios w plecy, jakim był atak na wschodnie województwa armii czerwonej w trakcie walki z Niemcami był początkiem gehenny polskiego społeczeństwa na tym terenie. Morderstwa, gwałty, wywózki to tylko nieliczne przejawy zrealizowanej umowy między Stalinem i Hitlerem.

SPRAWDŹ kto z twojej rodziny był ofiarą niemieckich i sowieckich zbrodni – KLIK

Upamiętnianie zdradzieckiego ataku Armii Czerwonej jest solą w oku dla tych środowisk, które pragną wmówić polskiemu społeczeństwu, że ta sama formacja, która atakowała wojska polskie po 17 września 1939 roku i była odpowiedzialna za ludobójstwo polskich oficerów w Katyniu, wywózki tysięcy polskich obywateli na nieludzką ziemię (nieliczni nadal oczekują na powrót do kraju lub też ich potomkowie) była wyzwolicielką Polski.

Świadkowie tamtych wydarzeń zdawali sobie sprawę z intencji przywódców Armii Czerwonej, która na przełomie 1944/1945 roku wypierała armię niemiecką z terenów Polski. Obserwowali oni perfidną politykę sowiecką i w miarę swoich możliwości informowali o niej świat, który chyba najlepiej spostrzegł podwójne oblicze sowieckiego ładu w momencie wybuchu powstania warszawskiego.

Jedną z pierwszych potrzeb dla walczącej Warszawy było zaopatrzenie. Heroiczne wyprawy, kończące się często śmiercią załóg bombowców alianckich, ponoszone były wobec zdecydowanej odmowy Sowietów wykorzystania lotnisk będących w ich posiadaniu. Na łamach „Dziennika Żołnierza APW” zapisano: (…) Dlaczego pomoc dla walczącej z Niemcami Warszawy drogą powietrzną musi być organizowana z dalekich Włoch skoro przecież niedaleko Warszawy, już na ziemi polskiej, znajdują się lotniska, pozostające we władaniu armii sowieckiej, która sama siebie nazywa armią jednego z Narodów Zjednoczonych? Dlaczego samoloty naszych sojuszników z zachodu nie startują z baz, jakie Rosjanie przyznali im na terenie Rosji sowieckiej, skoro wiemy z różnych telegramów, że z tych właśnie baz ruszyły one już wielokrotnie na wyprawy nad różne kraje Europy środkowo-wschodniej?1.

Czynniki sowieckie zaczęły zarzucać stronie polskiej brak informacji o mającym wybuchnąć powstaniu w stolicy. Do argumentów powyższych odniósł się w połowie września 1944 roku londyński „Times”, podając m.in. fakt, że na dzień przed wybuchem walk w stolicy powiadomiony został komisarz spraw zagranicznych Mołotow (ten sam, który w 1939 roku podpisał sojusz w imieniu ZSRR z hitlerowskimi Niemcami). 3 sierpnia 1944 roku Rząd polski zwrócił się z prośbą o pomoc, a sześć dni później skierowano prośbę poprzez pośrednictwo brytyjskie2. Już po upadku powstania warszawskiego londyński „Times” odniósł się do zachowania przedstawicieli „Komitetu wyzwolenia narodowego” w okresie walk w Warszawie. Londyński dziennik poddał (…) krytyce zachowanie się Morawskiego (Osóbki) i gen. Zymirskiego, którzy w czasie walk w Warszawie zmieniali kilkakrotnie swój stosunek do tej sprawy. Początkowo potępiali oni powstanie, później zaś wzywali ludność do dalszej walki i podporządkowania się jednemu dowódcy. Gen. Zymirski nie wydał rozkazu pozostającym pod jego dowództwem lotnikom polskim, aby strącali Niemców nad Warszawą, w tym czasie gdy 150 lotników polskich z baz włoskich zginęło niosąc pomoc stolicy. Co więcej, Zymirski rozbrajał i aresztował oddziały polskiej Armii Krajowej, w tym także te , które maszerowały na pomoc Warszawie3.

Ówczesny premier Wielkiej Brytanii Winston Churchill powiedział: History is written by the victors. To proste stwierdzenie jest nad wyraz aktualne. Naszej przeszłości nie zapiszą pomordowani w ludobójczych akcjach band UPA rodacy bez grobów z Wołynia i Małopolski Wschodniej, o naszej historii nie opowiedzą więźniowie Centralnego Obozu Pracy w Jaworznie, ginący na rozkaz m.in. żydowskiego komendanta Salomona Morela. Bolesne karty naszej historii możemy opisać tylko my, a jest to ostatni dzwonek, gdyż jeśli zrealizują się plany ministra Gowina pragnącego z Ukraińców zrobić (…) polską elitę4, zamiast pamięci o Zygmuncie Rumlu będziemy składać wieńce na cmentarzach będących miejscem pochówku „bojowników UPA”, gdzie już teraz pojawiają się, zgodnie z „protokolarnym obowiązkiem”5.

1 Z daleka – tak, z bliska – nie, „Dziennik żołnierza APW”, 1944, nr 133, s. 1.

2 W świetle faktów i … oskarzeń. Rosja wiedziała o wybuchu powstania w Warszawie, „Dziennik żołnierza APW”, 1944, nr 271, s. 1.

3 Zdrajcy lubelscy rozbrajali oddziały Armii Krajowej maszerujące na pomoc Warszawie, „Dziennik żołnierza APW”, 1944, nr 170, s. 1.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close