Ł. Bugajski: Tajemnice Zagłębia Miedziowego – polityka, biznes i układy

"Można powiedzieć, że Prawo i Sprawiedliwość występuje to w roli wilka"

Fot. Gazeta Lubuska
1 934

Legnicko-Głogowski Okręg Miedziowy (LGOM) (także Lubińsko-Głogowskie Zagłębie Miedziowe, Zagłębie Zachodnie, Zagłębie Miedziowe) – obszar przemysłowy w województwie dolnośląskim, złożony z 5 powiatów (głogowskipolkowickilubińskilegnicki; miasto Legnica), zamieszkany przez ok. 0,5 mln mieszkańców.

Położenie geograficzne i zasoby surowcowe sprawiają, że tereny Zagłębia Miedziowego są strategiczne dla Państwa i stanowią naturalne dobro Rzeczypospolitej. Za pozycją Zagłębia przemawia:

  • położenie geopolityczne (przy granicy z Niemcami, niedaleko Czech);
  • potencjał gospodarczy (surowce = interesy);
  • potencjał energetyczny (ważny także dla działań wojska);
  • potencjał polityczny (duże skupienie Spółek Skarbu Państwa);
  • potencjał regionalny (wskaźnik rozwoju terenu, liczne inwestycje, miejsca zatrudnienia).

Sytuacja mająca obecnie miejsce w dolnośląskim Zagłębiu Miedziowym posiada charakter wielowymiarowej walki politycznej, która toczy się pomiędzy poszczególnymi grupami interesówna styku biznesu i polityki. Dotyczy to zarówno szczebla centralnego (rząd, partie) jak i lokalnego (układy biznesowe, samorządy).

Do ww. grup należą:

  1. Prawo i Sprawiedliwość;
  2. Spółki Skarbu Państwa (dalej: „SSP”)
  3. lokalne układy samorządowe, m.in. „układ wrocławski”;
  4. sektor prywatny, m.in. „mafia śmieciowa”;
  5. wojsko
  6. lokalne społeczności
  7. „Prometeusze”
  8. inne grypy nieznane, np. obce agentury

Spółki Skarbu Państwa stanowią obecnie element walki politycznej, która ma na celu przejęcie przez Prawo i Sprawiedliwość możliwie największej kontroli nad strategicznym rejonem Zagłębia Miedziowego. Wpisuje się to także w szersze dążenie PiS-u do recentralizacji samorządów.

Wszystko to stanowi prawdopodobnie ofensywę wyborczą przed wyborami samorządowymi w 2018 roku. Rozpoczęła się ona dużo wcześniej i miała początek w sferze legislacyjnej. 11 stycznia 2018 roku znowelizowano prawo wyborcze, wprowadzając szereg nowych zasad dających możliwość realizowania założeń politycznych. Na przykład dwukadencyjność uderzyć ma przede wszystkim w lokalne układy samorządowe, skupione wokół „długowiecznych prezydentów”, którzy nie byli związani z konkretną Partią, a raczej lawirowali między różnymi środowiskami, zawiązując frakcje o dużej autonomii względem szczebla centralnego.

PRZECZYTAJ: Ł. Bugajski: Kto odciął prąd Jonny’emu Danielsowi – Chojecki w „walce” z antysemityzmem?

Mimo że idealnym przykładem „długowiecznego prezydenta” jest Rafał Dutkiewicz, głównym celem PiS nie jest najprawdopodobniej „układ wrocławski”, który jest na tyle silny, że będzie w stanie płynnie oddać władzę spadkobiercom Dutkiewicza, takim jak Jakub Sutryk, i utrzymać status quoWrocław nie stanowi celu głównego PiS. Rząd nie ma narzędzi, by przeprowadzić ofensywę polityczną na stolicę Dolnego Śląska, która paradoksalnie po raz kolejny stanie się „Festung Breslau”.

Ważniejsze dla PiS-u wydają się tereny Zagłębia Miedziowego. PiS ma metody, by rozbić mniejsze układy w dolnośląskich powiatach. Wydaje się, że najbardziej strategicznym punktem jest Lubin, gdzie prezydent Robert Raczyński rządzi nieprzerwanie od 12 lat, a kandydat PiS, Krzysztof Kubów, ma duże szanse, by objąć jego stanowisko.

Jednym z narzędzi politycznych PiS, wykorzystywanych konsekwentnie od momentu przejęcia władzy, jest kontrola Spółek Skarbu Państwa. Podstawową metodą takiej kontroli jest dobór składu zarządu spółek. Za przykład można podać KGHM, gdzie PiS już trzykrotnie dokonał zmiany prezesa. Roszady w SSP to także idealny system kar i nagród. Członkami zarządu zostają lokalni samorządowcy, często zbyt mali, by pójść wyżej do polityki, jednak na tyle obrotni, by potrafili zarządzać taką spółką i jednocześnie realizować politykę władzy.

Mówią, że praca w takim zarządzie to duża odpowiedzialność. Z pewnością presja na takich stanowiskach jest spora.

SSP stanowią „kartą przechodnią” rządu. Oznacza to, że po zmianie władzy następuje „miotła”, która zmienia skład osobowy zarządów, rad nadzorczych czy innych etatów. Jednocześnie SSP nie są pod ścisłą kontrolą rządu. Duże znaczenie w kontroli państwowych spółek mają wciąż lokalne układy, które bywają odpryskiem „układu 89”, a zatem środowiska być może związane z poprzednią władzą, służbami i wykwitłymi po nich spółkami sektora prywatnego.

PRZECZYTAJ: Tajemnicza śmierć Pawła Chruszcza! Sprawdziliśmy komu nadepnął na odcisk. Chodzi o miliony złotych, znęcanie się nad dziećmi i trucie mieszkańców!

Wątek SSP pojawił się w czasach pierwszych rządów PiS. Gdy w 2007 rokuwiadomo było, że przedwczesne wybory parlamentarne i oddanie władzy to bardzo prawdopodobny scenariusz, Prawo i Sprawiedliwość obsadziło SSP swoimi ludźmi, którzy po zmianie rządów mogli działać dywersyfikacyjnie.

„Ofensywa miedziowa” PiS-u przypadła na początek 2007 roku. Operacja odchodzącej władzy była bardziej skomplikowana niż mogłoby się wydawać. Polegała nie tylko na prostym obsadzeniu zarządów, lecz na stworzeniu złożone sieci zależności osobowych, powiązanych udziałami, składami zarządów i pewnie także innymi koneksjami. Wystarczy kilkadziesiąt nazwisk, by stworzyć gospodarczy „węzeł gordyjski”, niemożliwy do jednoznacznego odczytania, a tym bardziej do „rozwiązania”. Mnogość podmiotów i powiązanych z nimi osób sprawiła, że do dziś wszystkie przetasowania pozostają niejasne.

Ciekawą postacią w tym wątku jest Sebastian Chojecki (ur. 1975), który w 2006 roku pojawił się jakby znikąd jako działacz PiS w Lubinie i w 2006 roku został przewodniczącym Rady Miejskiej Lubina. Wiosną 2017 roku wszedł do zarządu Dolnośląskiej Korporacji Ekologicznej sp. z o.o., obejmując funkcję prezesa zarządu.

Z materiałów prasowych wynika, że wcześniej Chojecki prawdopodobnie pomagał prezydentowi Raczyńskiemu dobijać pewnych interesów – takich jak budowa galerii czy nowego osiedla – niekiedy wbrew opinii lokalnej społeczności. Jednak w momencie wejścia do SSP sprzeciwił się pozapartyjnemu lokalnemu układowi i został odwołany z funkcji przewodniczącego Rady Miejskiej w październiku 2007 roku. Oczywiście nikt nie powiedział na głos, że przyczyną był wątek SSP, których temat stanowi tabu.

Uwaga: w Lubinie w 2007 roku rządziła koalicja PO-PiS-Teraz Lubin.

Jesienią 2007 roku rządy objęła koalicja PO / PSL. Przez kolejne osiem lat Polacy obserwowali, jak Rzeczpospolita staje się wasalem Unii Europejskiej, a do tego politycy okazali się aferzystami, dla których największą wartość stanowiły pieniądze, a gdy Państwo staje w obliczu kryzysu (10.04.2010) byli kompletnie nieudolni. Łamanie Siódmego Przykazania i lekceważenie PiS to dwa wielkie błędy rządów PO / PSL. O „miękkim podbrzuszu” Polski świadczyła także kondycja SSP, które stały się kieszenią dla „krewnych i znajomych królika”, a także ucieleśnieniem przysłowiowego „koryta”.

Interesujące, jak osobom powiązanym z SSP udało się przetrwać „miotły” kolejnego rządu. Sebastian Chojecki po odwołaniu z funkcji przewodniczącego RM został w członkiem Rady Społecznej działającej przy lubińskim szpitalu. Nie wiadomo, czym tak naprawdę zajmował się, pełniąc tę funkcję. Na to stanowisko mianował go PiS-owski wojewoda, a w wyniku „miotły” został odwołany wiosną 2008 roku. Gdy w lutym 2009 roku odszedł także z zarządu Dolnośląskiej Korporacji Ekologicznej, skierował się ku sektorowi prywatnemu. Zasiadł w radzie nadzorczej firmy Panek S.A., zajmującej się wypożyczaniem samochodów.

Panek to największa sieć wypożyczalni samochodów z polskim kapitałem, utworzona w 2000 roku przez Macieja Panka. Pierwszy oddział powstał w Lubinie. PANEK S.A. posiada ponad 60 oddziałów, obejmuje swoim zasięgiem cały kraj oraz część Litwy. Posiada przedstawicielstwa na wszystkich polskich lotniskach oraz na lotnisku w Wilnie. Chojecki tę funkcję pełnił do maja 2013 roku. Nie wiadomo, jakie relacje łączyły go z Maciejem Pankiem i jak wykorzystywał swoje koneksje po wejściu spółki na giełdę.

Oprócz tego Sebastian Chojecki wyhodował dziwną spółkę o nazwie Media4B sp. z o.o. z siedzibą we Wrocławiu, wraz ze Sławomirem Banasikiem. Firma funkcjonowała jako kancelaria, a po przejęciu jej w 2010 roku przez firmę Hume Rura sp. z o.o. przekształciła się w firmę budowlaną. Podejrzany interes.

W październiku 2010 roku Sebastian Chojecki został wiceprezesem w Zakładzie Gospodarki Odpadami „RE-KOM” sp. z o.o., który obecnie nazywa się SUEZ Zachód sp. z o.o. Ta firma to zarządca wysypiska śmieci w Szprotawie, które stanowi dość kontrowersyjne przedsięwzięcie. Sprzeciw lokalnej społeczności przeciwko wysypisku trwa od 1998 roku czyli od momentu powstania. Działalność wysypiska stanowczo wpływa na ekosystem, stan gleby, wody i powietrza – a przede wszystkim zdrowie mieszkańców okolicznych miejscowości. Dal przykładu, choć niektórzy z nich wciąż czerpią wodę ze studni, odnotowano znaczne wycieki nieznanych cieczy nawet w odległości kilkudziesięciu metrów od ogrodzenia wysypiska.

Tak oto płynnie można przejść do problemu „mafii śmieciowej”. Na terenie całego Dolnego Śląska funkcjonują różne spółki i konsorcja, które zajmują się zbieraniem i składowaniem odpadów. Branża ta nie podlega praktycznie żadnym regulacjom. Nie ma narzędzi kontroli „mafii śmieciowej”, ponieważ wszelkie dane dotyczące statystyk wywozu śmieci czy procedury utylizacji i składowania udostępniają przede wszystkim takie firmy.

„Mafia śmieciowa” posiada często powiązania z samorządowymi lokalnymi układami. To Miasto jest zleceniodawcą wywozu śmieci. Firmy z miejskimi udziałami zajmują się pośrednictwem pomiędzy Miastem a sektorem prywatnym, np. w sprawie przetargów. Strategie podwyższania cen są bardzo bogate, od manipulowania ilością wywożonych śmieci, po przetrzymywanie śmieci i optymalizowanie kosztów wywozu – za który płacimy z podatków. Wynikło z tego kilka skandali, na przykład gmina, w której mieszkał Rafał Dutkiewicz, miała mieć niższe ceny za wywóz śmieci niż we Wrocławiu. Wyceny wywozu śmieci mogą być wyciągane z kapelusza. A jedyne, co grozi takim firmom, to kara finansowa UOKiK-u, na którą takie podmioty mogą sobie po prostu pozwolić.

O ile miastom jest to na rękę, o tyle cierpią lokalne społeczności. I nie chodzi nawet o podatników, lecz o ludzi mieszkających wokół wysypisk. Jednak metody nacisku na „mafię śmieciową” okolicznych mieszkańców są nikłe. W skali makro jest ich bardzo mało. Właściwie mogą jedynie zorganizować protest, zmobilizować lokalne media i zadać pytania przedstawicielom spółek na przykład na spotkaniu rady miasta. Zorganizowano niejedno spotkanie, na którym przedstawiciele prywatnych spółek odpowiadali na zarzutu lokalnych społeczności. W roli „adwokata diabła” występował Sebastian Chojecki, który podczas publicznych spotkań z zimną krwią „nawijał makaron na uszy” i odpierał zarzuty wobec firmy SUEZ Zachód sp. z o.o. – mimo że mieszkańcy przedstawiali niezbite dowody, że działalność wysypiska w Szprotawie jest niszczycielska dla środowiska regionu.

Oprócz posady w SUEZ Zachód sp. z o.o. Chojecki odegrał także epizod w szeregu przetasowań „dobrej zmiany”. Wiosną 2016 roku wszedł do rady nadzorczej spółki Metraco S.A., a w wyniku zawieszenia jednego z wiceprezesów został oddelegowany do pełnienia jego funkcji. W międzyczasie w wyniku zmian statutowych jesienią 2016 roku doszło do sytuacji, w której Chojecki mógł wpływać na decyzje zarządu, nie zasiadając w nim. Jest to wątek szczegółowiej omówiony osobno. Chojecki odszedł ze spółki w listopadzie 2016 roku.

We wrześniu 2016 roku, w czasie pełnienia tej funkcji w Metraco, Chojecki wziął udział w posiedzeniu Komisji Infrastruktury podczas którego, wraz z ówczesnym prezesem KGHM Krzysztofem Skórą, lobbował na rzecz wykorzystywania odpadów przy budowie dróg i autostrad. Nie ma nagrania z tego spotkania, lecz stenogram sugeruje, że odbyło się ono w dość luźnej atmosferze, co może dawać do myślenia na temat ewentualnych powiązań SSP z rządowymi komisjami.

Latem 2017 roku, prawdopodobnie pod wpływem upałów, temat wysypiska w Szprotawie zaczął powracać wskutek pojawienia się w całej okolicy odoru, którego nie dało się wytrzymać. Mieszkańcy skarżyli się na pogarszający stan zdrowia (podrażniona skóra, drogi oddechowe itp.). Sprawa wysypiska w Szprotawie to przykład szeregu wieloletnich zaniedbań. Z relacji pracowników wynika, że składowano na nim odpady niebezpieczne bez odpowiedniej utylizacji. W okolicach unosi się uporczywy smród. Nie wiadomo, jak firma SUEZ wywiąże się z obowiązku monitorowania zagrożenia biologicznego przez 30 lat po zamknięciu wysypiska ani co stanie się z obiektem po zapełnieniu przewidywanej przestrzeni.

Chojecki pojawił się na spotkaniu zorganizowanym przez burmistrza Szprotawy i na zebraniu Starostwa Powiatowego w Żaganiu, gdzie obiecał, że firma SUEZ podejmie właściwe kroki w celu wyeliminowania przykrego zapachu.

W lutym 2018 roku podano do wiadomości publicznej, że wysypisko w Szprotawie zostanie zamknięte. Nie wiadomo, jakie będą dalsze działania wobec tego obiektu ani co stanie się z firmą SUEZ wobec 30-letniego obowiązku monitorowania wysypiska.

Bardzo możliwe, że cała ta sytuacja ma związek z nadchodzącymi wyborami samorządowymi. Sprawa firmy SUEZ jest bardzo niewygodna ze względu na powiązania Sebastiana Chojeckiego. Z kolei gdy nowa władza zrobi z tym porządek, będzie to idealny legitymizator. Być może odstrzelą Chojeckiego lub zamiotą sprawę pod dywan, a jemu dadzą posadę w innej SSP.

Od czasów objęcia władzy PiS działa niezwykle pragmatycznie. Ma świadomość, że SSP nie stanowią narzędzia politycznego same w sobie. Posiadają ogromny potencjał, przede wszystkim finansowy, jednak pieniądze przechodzące przez np. KGHM można wykorzystać jako narzędzie wpływu, co wydaje się lepszym krokiem niż przejedzenie tego potencjału przez „szwagra ministra” (patrz: rządy Po / PSL).

W niektórych momentach przypomina to zdobywanie kolejnych „kresek” w czasach I RP. Można powiedzieć, że Jacek Soplica w Panu Tadeuszu to jakby prezes państwowej spółki:

[…] w istocie wiele znaczył w województwie,
Bo rodzinę Sopliców miał jakby w dowództwie
I trzystu ich kreskami rządził wedle woli

„Parasola ochronnego” dla spółki SUEZ i powiązanych z nim środowisk można upatrywać w osobie Krzysztofa Kubowa, urodzonego w 1984 roku, a raczej jego mocodawców. Obecnie jest posłem Prawa i Sprawiedliwości oraz kandydatem na prezydenta Lubina. To prawdopodobnie kluczowa postać w dalszej polityce PiS w Zagłębiu Miedziowym, także wobec SSP.

Kariera Kubowa przebiegała bardzo interesująco. W przeciwieństwie do Sebastiana Chojeckiego nie jest człowiekiem znikąd. Wychował się w Lubinie i deklarował przywiązanie do regionu. W 2007 roku był prawdopodobnie zbyt młody, by desantować się do zarządów SSP. Jego kariera była dużo bardziej przemyślana. Związany z SSP był od 2006 roku, lecz nie uwikłał się w gospodarcze koneksje: zarządy, rady itp. – pod tym względem jest czysty. Zatrudniła go jednak spółka INOVA sp. z o.o., należąca do koncernu Polskiej Miedzi. Kubów pracował tam kilkanaście lat – wykazywał dochody płynące z INOVY nawet w zeznaniach majątkowych z 2017 roku. Co ciekawe, pracował jako specjalista ds. handlu, choć ukończył Administrację.

Krzysztof Kubów został wręcz namaszczony przez PiS na ambasadora Zagłębia Miedziowego. Od początku kariery był związany ze środowiskiem Dawida Jackiewicza, który de facto został oddelegowany przez PiS do działań dywersyfikacyjnych w czasie odwilży w 2007/2008 roku. Jackiewicz sporządził wówczas listę kilkudziesięciu roszad, które przeprowadziła Platforma podczas „czyszczenia” SSP. Był to polityczny spektakl, z perspektywy czasu dość nieudolny, biorąc pod uwagę, że w 2018 roku .Nowoczesna opublikowała podobną listę, tym razem zawierającą 1000 osób, które w wyniku „miotły” znalazło posadę w SSPNa liście znalazł się także Sebastian Chojecki (choć jego działania w Metraco wyglądały na skonkretyzowane i podporządkowane celom politycznym – nie był typowym „Misiewiczem”).

Kubów bez powodzenia kandydował na prezydenta Lubina w 2014 roku. Zdobył wówczas ponad 40% głosów, jednak jego bezpartyjny kontrkandydat Robert Raczyński wygrał wybory w pierwszej turze. To dowód na to, że w wielu miejscowościach zamiast podziału PO / PiS istniał podział „układ” / „partia”. Kubów poległ w wyborach, jednak został radnym sejmiku wojewódzkiego. Wraz z nim do sejmiku wszedł Krzysztof Skóra, późniejszy prezes KGHM wyłoniony przez „dobrą zmianę”.

Obecnie, po czterech kolejnych latach, reputacja prezydenta Raczyńskiego jest mocno zachwiana ze względu na patologie obecne podczas rządów lokalnego układu. Kubów jest zatem naturalnym kandydatem na objęcie stanowiska głowy miasta. Nie zapominajmy, że politycy pokroju Raczyńskiego głośno sprzeciwiali się reformom przepisów wyborów samorządowych. Dla takich jak on nie będzie litości po przejęciu w samorządach władzy przez Partię.

Poseł Kubów był jednym z orędowników pomysłu wprowadzenia „podatku miedziowego”. W mediach musiał tłumaczyć się z niespełnionych obietnic wyborczych. Można usłyszeć wiele rozczarowanych głosów, mówiących, że w parlamencie niedostatecznie sprawdza się jako rzecznik mieszkańców Zagłębia Miedziowego. To raczej profil aparatczyka, który pod medialnie potrafi wpisać się w ogólną narrację PiS, a jednocześnie biegle realizuje działania „kuluarowe”, prawdopodobnie także związane z polityką wobec SSP.

Kandydatura Krzysztofa Kubowa na prezydenta Lubina została poparta w 2014 roku przez samego Jarosława Kaczyńskiego. Porażka Kubowa w poprzednich wyborach mogła wyjść nawet PiS-owi na dobre, ponieważ gdy rok później Kubów wszedł do Sejmu, stał się łącznikiem pomiędzy rządem a wszystkimi środowiskami w rejonie. Kubów do tej roli pasuje idealnie, zarówno wizerunkowo (człowiek stąd, wykształcony, młody i ambitny), jak i operacyjnie (obstawiony silnymi plecami może rozgrywać wszystkie środowiska na raz) oraz personalnie (dodatkowa motywacja w postaci ambicji zajęcia miejsca na fotelu prezydentem Lubina).

Rola Kubowa w całym układzie może być większa niż sugeruje to jego oficjalna aktywność. Bardzo możliwe, że umiejętnie prowadzi sprawy związane z SSP i niewykluczone, że rozkłada wspomniany parasol nad spółką SUEZ Zachów. Zasiada na przykład w stałej podkomisji ds. monitorowania gospodarki odpadami. Ciężko uwierzyć w przypadek, w którym nie miałoby to związku z „mafią śmieciową” w macierzystych rejonach Kubowa. Co więcej, wyżej wymieniona komisja podchodzi po komisję ochrony środowiska, zasobów naturalnych i leśnictwa, co pięknie legitymizuje Kubowa w oczach mediów. Nikt nie łączy go chociażby z wątkiem wysypiska w Szprotawie. Pikanterii dodaje fakt, że przewodniczącym całej komisji jest Stanisław Gawłowski, który w 2018 roku spędził kilkanaście tygodni w areszcie.

Hipotetyczne sabotowanie działań komisji przez Kubowa może stanowić jedno z narzędzi wobec wyborów samorządowych w Zagłębiu Miedziowym. Kluczową rolę może odegrać wyżej wymienione wątki – wiążące SSP, wysypisko w Szprotawie, działalność Sebastiana Chojeckiego, „drugą twarz” Krzysztofa Kubowa i inne.

Prawdopodobny scenariusz? Krzysztof Kubów zostanie prezydentem Lubina, otwierając nowy rozdział w dziejach Zagłębia Miedziowego. Pod jego patronatem zostanie przeprowadzona opisywana ofensywa polityczna PiS, polegająca na recentralizacji samorządów poprzez zarzucenie „partyjnej siatki” na lokalne instytucje władzy.

Być może dalsze etapy ofensywy PiS zakładają w następnych latach desant na stolicę Dolnego Śląska i rozbicie „układu wrocławskiego”

To nie wszystkie wątpliwości dotyczące posła Krzysztofa Kubowa. Interesującym wątkiem jest chociażby jego udział w komisji ds. zbadania 10.04.2010. Nie wiadomo, jaką pełnił w niej funkcję. Co więcej, w jednym z wywiadów dla lokalnej telewizji zaprzeczył, by w ogóle w niej zasiadał, mimo że informacja ta jest podana na oficjalnej stronie Sejmu RP. A po wywiadzie rzekomo nieprawdziwa informacja nie została sprostowana. Zastanawiające?

Ponadto Kubów był członkiem delegacji polskiej podczas wyjazdów na Ukrainę, podczas których Michał Dworczyk (w imieniu całego narodu) aprobował prozachodnie przemiany na Ukrainie. Nie należy lekceważyć tego wątku, biorąc pod uwagę, że Dolny Śląsk jest mekką dla ukraińskich imigrantów ekonomicznych.

Warto wspomnieć także o Barbarze Kubów, żonie Krzysztofa, która pozostaje w cieniu, jednak jej postać może sugerować dalsze powiązania Kubowa z „mafią śmieciową”. W 2014 roku założyła działalność gospodarczą, której PKD było niezwykle szerokie. Co więcej, część punktów została usunięta na początku 2015 roku. Wśród usuniętych punktów były kategorie związane z ciężkim przemysłem, budową dróg i autostrad, spedycją, agencją pracy i wiele innych – także gospodarowanie odpadami, w tym odpadami niebezpiecznymi.

To nie wszystko. W bazie CEIDG w rubryce „Uprawnienia” pojawia się informacja, według której od grudnia 2014 roku do kwietnia 2024 roku firma EKO LEGIS BARBARA KUBÓW miała mieć „zezwolenie na transport odpadów”. Jednak „postanowieniem z dnia 01.03.2016 r. (znak RO.6233.10.2016)” nastąpiło sprostowanie też rzekomej omyłki. Zapis został wprowadzony przez starostę lubińskiego. Obecnie tę funkcję pełni Adam Myrda, były solidarnościowiec, który często pojawiał się z Krzysztofem Kubowem na różnych wydarzeniach historycznych mających miejsce w Lubinie.

Firma Barbary Kubów obecnie oficjalnie zajmuje się „doradztwem gospodarczym”. Taki profil działalności nietrudno powiązać z SSP czy „mafią śmieciową”, a właściwie z każdą sprawą związaną z opisywanymi wydarzeniami w Zagłębiu Miedziowym.

Warto przypomnieć, że poseł Kubów sprawuje funkcję członka Podkomisji stałej ds. monitorowania gospodarki odpadami. Wszedł do niej 5.07.2016, czyli 4 miesiące przed usunięciem wpisu o nieprawdziwych upoważnieniach działalności Barbary Kubów, które zostały nadane niedługo po rozpoczęciu działalności przez żonę przyszłego posła.

Wątek żony Krzysztofa Kudowa pozostaje niewyjaśniony. Być może Barbara Kubów świadczy usługi doradcze dla podmiotów związanych ze sprawą, jak SUEZ Zachód sp. z o.o. i tym samym sprawuje funkcję właściwego łącznika pomiędzy Krzysztofem Kubowem a innymi środowiskami, realizując tym samym politykę Partii.

Kwestią kluczową jest relacja łącząca Sebastiana Chojeckiego z Krzysztofem Kubowem. Kubów, jako swoisty emisariusz Prawa i Sprawiedliwości, oddelegowany do pracy nad regionem, to twarz całego przedsięwzięcia. Chojecki, jako człowiek od brudnej roboty, pozostanie w cieniu. Niewykluczone jednak, że Chojecki zostanie utopiony wraz ze sprawą wysypiska w Szprotawie. Można także rozważyć scenariusz, w którym każdy z nich gra na siebie i w tym kontekście Kubów wykorzystuje działalność żony. Wydaje się jednak mało prawdopodobne, by szedł on prywatę. Wygląda na to, że Partia ma nad nim kontrolę.

Bardziej niejednoznaczna jest postać Chojeckiego, który przez 8 lat pracował w niesprzyjających dla siebie warunkach i z pewnością zna lokalne układy lepiej niż Kubów. Nie wiadomo, w jakim charakterze wystąpi w wyborach. Obecnie pełni funkcję radnego w Radzie Powiatu Lubińskiego.  Z ustaleń wynika, że SUEZ Zachód sp. z o.o. jest jego jedynym źródłem utrzymania. Nie wiadomo, na co pozwoli mu PiS.

W tym momencie należy wyjaśnić, jaką rolę pełnią w tym układzie „Prometeusze”. Wywodzą się oni najczęściej z samorządu lub lokalnej społeczności. To idealiści – ludzie dążący do demaskacji układów, nieangażujący się w spory partyjne: samorządowcy, działacze, blogerzy, a także dziennikarze zrzeszeni pod Egidą lokalnej prasy.

Za idealny przykład Prometeusza można podać osobę Pawła Chruszcza – radnego Głogowa, brata posła PiS, który został zginął kilka miesięcy temu w tajemniczych okolicznościach. Nikt nie uwierzył w samobójstwo. Poszlaki wskazują na, że za jego śmiercią stoi lokalny układ prezydenta Głogowa Rafaela Rokaszewicza. Nie należy jednak lekceważyć wątku długoletniego konfliktu Chruszcza z KGHM-em. Radny wielokrotnie nagłaśniał kwestię stężenia arsenu w powietrzu nad Głogowem. Kwestia jego relacji z SSP pozostaje niewyjaśniona. Nie wiadomo, dlaczego Chruszcz w pewnym momencie przestał skupiać się na temacie arsenu, który pozostaje aktualny do dziś i może być faktycznie wynikiem zwiększonej zachorowalności mieszkańców Głogowa na nowotwory tarczycy. „Radny-Prometeusz” po porzuceniu tej sprawy zaczął badać nieprawidłowości związane z przetargami dotyczącymi przedszkoli w Głogowie. Tym samym nacisnął na odcisk Jarosławowi Radko, właścicielowi Zielonego Przedszkola, przedstawiciela „układu”. Sprawa zaczęła nabierać tempa. Gdy Chruszcz miał zdobyć dokumenty ujawniające prawidłowości, umówił się na spotkanie z oficerem CBA. Nie doszło do niego, a następnego dnia jego ciało, powieszone w lesie, znaleźli lokalni kibice z grupy poszukiwawczej.

Sprawa Pawła Chruszcza doskonale pokazuje, na jakich poziomach operują tego typu układy i jak może się skończyć walka „Prometeuszy”. Przypomnijmy, mitologiczny Prometeusz za wykradnięcie ognia dla ludzi został na zlecenie Zeusa przywiązany do skał Kaukazu. Codziennie o wschodzie Słońca przylatywał tam sęp i wyjadał Prometeuszowi wątrobę, która odrastała przez resztę dnia i nocy. Zeus chciał, by męka Prometeusza trwała bez końca, jednak po wielu latach przerwał ją Herakles, zabijając ptaka strzałą z łuku.

Któż miałby być „Herkulesem” w tym przypadku? Wydaje się, że mogłyby to być polskie służby, jednak ich faktyczny stan pozostaje pod znakiem zapytania. Nie wiadomo, jakie właściwie działania podejmuje PiS wobec instytucji bezpieczeństwa publicznego, i czy w sprawę SSP nie są zamieszane obce służby.

Jak wynika z powyższej analizy, większość środowisk jest ze sobą ściśle zespolona. Można powiedzieć, że SSP pełnią funkcję drzwi obrotowych, przez które przechodzą politycy reprezentujący interesy szczebla centralnego (partii) i lokalnego (układów). Obok nich, przede wszystkim po stronie układów, funkcjonują przedstawiciele sektora prywatnego. „Mafia śmieciowa” to oczywiście wyimek z szeregu branż powiązanych z polityką szczebla lokalnego.

W tle funkcjonują także lokalne społeczności. Są one położone w pozycji najtrudniejszej. Z jednej strony bezpośrednio odczuwają działania lokalnych układów, na przykład „mafii śmieciowych”. Widzą także bierność samorządów i ich uwikłanie w lokalne układy. Z drugiej strony są głównym celem wyborczym, a Prawo i Sprawiedliwość doskonale zdaje sobie z tego świadomość. Brutalne obnażenie patologii lokalnych układów przy jednoczesnej kontroli SSP powoduje, że mieszkańcy Zagłębia Miedziowego to potencjalni wyborcy PiS.

Jedna z grup interesów nie została jeszcze poddana analizie. Chodzi o środowisko wojskowe. To bardzo zastanawiające, ponieważ we wszystkich przypadkach temat wojska wydaje się zupełnie nieobecny. Należy jednak pamiętać, że w czasach rządów PiS wojsko stało się silnie upolitycznione. Podobnie jak w przypadku SSP, armię także dotyka „miotła”.

Mimo braku oficjalnych powiązań wystarczy spojrzeć na mapę, by uświadomić sobie, że wydarzenia mające miejsce w Zagłębiu Miedziowym ściśle się ze sobą łączą.

Otóż 43 Wojskowy Oddział Gospodarczy (43 WOG) jest położony w Świętoszowie – na granicy województwa dolnośląskiego, lubuskiego i wielkopolskiego. Już samo usytuowanie 43 WOG jest interesujące. Po pierwsze, strategiczne punkty znajdują się w Żaganiu, Głogowie, Świętoszowie, Bolesławcu oraz w Jeleniem Górze. Większość z tych miast sytuuje się w rejonie Zagłębia Miedziowego. Jurysdykcja 43 WOG obejmuje całe Zagłębie, a dodatkowo rozlewa się na zachód (do Niemiec), na południe (do Czech) oraz na północ, gdzie obejmuje powiaty żagański, żarski i nowosolski. Dodatkowo w jego skład wchodzi powiat górowski, który także jest silnie związany z „mafią śmieciową” – jest m.in. dłużnikiem firmy Chemeko, której wysypisko śmieci znajduje się na terenie powiatu, w Rudnej Wielkiej.

Usytuowanie w dwóch województwach daje jednostce pełną niezależność od samorządów. Wystarczy dogadać się z władzami powiatu, co – jak widać – nie jest wcale tak trudne. Oficjalnie niewiele wiadomo na temat współpracy WP i KGHM, jednak z pewnością w tak strategicznym punkcie musiało dojść do wykształcenia się pewnych zależności. Zwłaszcza, że spółki Polskiej Miedzi to cenne także zaplecze energetyczne.

43 WOG-iem zarządzają ludzie „dobrej zmiany”. Komendant, pułkownik Adam Jangrot, to specjalista od logistyki wojskowej, który za pierwszych rządów PiS organizował polskie kontyngenty do Konga. Brał także udział w misjach w Afganistanie, Czadzie i Mali. W grudniu 2017 roku został komendantem w 43 WOG.

Jego zastępcą jest podpułkownik Robert Szumny, który zasiadał w radach nadzorczych dziwnych spółek o niejasnym i szerokim PKD: 4LAN sp. z o.o. (od stycznia 2011 roku), NETEO sp. z o.o. (od września 2015 roku – chwilę przed wyborami parlamentarnymi), natomiast w maju 2016 został zastępcą komendanta 43 WOG w Świętoszowie.

Sam Świętoszów znajduje się na granicy województwa dolnośląskiego i lubuskiego. Pomiędzy siedzibą WOG a garnizonem w Żaganiu, zaledwie kilkanaście kilometrów od obu miejscowości, znajduje się wysypisko śmieci w Szprotawie. Jest to wręcz oszałamiający zbieg okoliczności. Ciekawe, że sama Szprotawa znajduje się w województwie lubuskim, co jedynie utrudnia wszelkie działania mające na celu egzekwowanie od spółki SUEZ przestrzegania zasad bezpieczeństwa ekologicznego. Jednocześnie Szprotawa, pod względem samorządowym, nijak nie podlega samorządowym instytucjom z Zagłębia Miedziowego. O ile Lubin jest silnie powiązany z Wrocławiem, o tyle wszelkie sprawy ze Szprotawy trafiają już do władz województwa lubuskiego, gdzie, przypomnijmy, siedzibą wojewody jest Gorzów Wielkopolski, zaś władz samorządu województwa – Zielona Góra – co tym bardziej komplikuje sprawę.

To rozmycie powoduje, że właściwie jedynym organem, który spaja terytorialnie wszystkie omawiane miejsca, jest 43 WOG w Świętoszowie. Brak oficjalnych danych na temat współpracy WOG-u z SSP tym bardziej może zastanawiać, a nawet sugerować, że punktem wspólnym tych dwóch grup interesów są środowiska związane z „mafią śmieciową”. Trudno wyobrazić sobie, że wysypisko w Szprotawie zostało przypadkowo usytuowane tuż za poligonem przebiegającym pomiędzy Żaganiem a Świętoszowem. Co więcej, w Szprotawie znajduje się także lotnisko wojskowe. Jest ono obecnie, a jego teren został częściowo zagospodarowany przez gminę Szprotawa. Znajduje się tam hotel i szkoła podstawowa

W 2008 roku zostało założone Szprotawskie Stowarzyszenie Lotnicze. Na jego czele stanął przedsiębiorca Zbigniew Czmuda. Stowarzyszenie wydzierżawiło od gminy wschodni fragment pasa startowego. Lotnisko zostało formalnie zarejestrowanie w Urzędzie Lotnictwa Cywilnego jako miejsce przystosowane do startów i lądowań lekkich samolotów sportowych.

W kontekście wydarzeń mających miejsce w Szprotawie zupełnie nowe znaczenie nabiera słynny cytat z „Psów” Władysława Pasikowskiego: „Polityka to jesteśmy my, tu, na tym wysypisku śmieci!”.

O tym nie mówi się głośno. Nikt nie podejmuje się szerokiej wpływu wyborów samorządowych w 2018 roku w skali przyszłości Polski.

W 2007 roku PiS barykadował SSP w celu zniwelowania strat politycznych związanych z przegranymi wyborami. Z kolei w 2018 roku, w wyniku konsekwentnej polityki wobec SSP, Partia może wpłynąć na wybory samorządowe, co pozwoli jej zabezpieczyć SSP na stałe.

Zwycięstwo w wyborach samorządowych oznacza dla PiS ograniczenie wpływu lokalnych układów na państwowe spółki. Stworzy przestrzeń, którą będzie można zagospodarować własnymi układami. Powstanie próżnia, którą momentalnie wypełni „partyjna pajęczyna”.

Politycy PiS mają świadomość, że jednostka może zawieść, zmienić zdanie czy flagę. Kreowanie nowych „prezydentów z krwi i kości” nie leży w interesie Partii, ponieważ prędzej czy później mogą oni zdobyć się na niezależność. W takiej perspektywie kandydatury Patryka Jakiego czy Małgorzaty Wasserman – „młodych wilków”, silnych osobowości – w wyborach samorządowych wydają się z perspektywy PiS koniecznym ryzykiem.

„Siatka partyjna”, jaką PiS zarzuca na samorządy, nie tyczy się miast największych, lecz mniejszych miejscowości o znaczeniu strategicznym. Media obsesyjnie skupiają się na walce w Warszawie – a to oznacza, że nie jest ona tak istota, jak ma nam się wydawać. Największe zmiany dokonają się tam, gdzie nie będą skierowane obiektywy kamer.

Warto zaznaczyć, że jesień 2018 to dopiero rozpoczęcie „maratonu wyborczego”. W ciągu kolejnych lat wybierzemy także posłów, europosłów i prezydenta. To, jak uplasują się wyniki samorządowe, będzie miało istotny wpływ na nastroje społeczne, a tym samym na dalsze kształtowanie się polskiej sceny politycznej.

Pod względem taktyki politycznej to genialny ruch ze strony PiS. Zapytać można jednak: „Co z tego wyniknie?”.

Choć eliminacja lokalnych układów ma jasne strony, całość prezentuje się iście Orwellowsko i niepokojąco. Bardzo możliwe, że nadchodzą bardzo złe czasy dla tych, którzy znajdują się na linii kolizyjnej dążeń PiS do objęcia władzy absolutnej.

Rozważania podsumuję ezopowym porównaniem, odnoszącym się do starć na linii Układy / Partia. Można powiedzieć, że Prawo i Sprawiedliwość występuje to w roli wilka, który ukręca łeb lisowi, by po chwili zawłaszczyć wszystkie jajka w kurniku.

Przeczytaj także na wPrawo.pl:

Ł. Bugajski: Kto odciął prąd Jonny’emu Danielsowi ... „Płynie się zawsze do źródeł, pod prąd. Z prądem płyną śmieci” Zbigniew Herbert Jonny Daniels i Paweł Chojecki – postaci wydające się jednocześnie...
Tajemnicza śmierć Pawła Chruszcza! Sprawdziliśmy k... Niestety, sprawdził się najczarniejszy scenariusz. Od środy poszukiwany radny Paweł Chruszcz, brat posła Sylwestra Chruszcza (Wolni i Solidarni), a za...
Katarzyna TS: Jak dr Kurek pocięła opony „dobremu ... Szajba niejedno ma imię. Szajba długo może się maskować, ale jak już zrobi swój szajbusowy coming out, to robi to po całości. Do tej pory szajba objaw...
J. Międlar: Mamy to! Manipulator Jonny Daniels kła... Jonathan "Jonny" Daniels, przez jednych zwany żydowskim Nikodemem Dyzmą, a przeze mnie „trędowatym” Jonnym, który winien chodzić po polskich ulicach i...
Wsparcie - darowizny

Może ci się spodobać również Więcej od autora

1 komentarz

  1. zyz mówi

    Jak połaczymy to procesem przejmowania struktur państwowo-samorządowych między Bugiem a Odrą przez YUDEOpolin – to perspektywy tubylców (by nie skończyć jak masowo mordowani Palestyńczycy) są raczej kiepskie!

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close