IPN robi bohatera z banderowca i hitlerowskiego kolaboranta! Abp Andrej Szeptycki wychwalany w polskich szkołach

abp Andrzej Szeptycki w materiałach IPN/fot. facebook
3

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski opublikował na Facebooku informację, która jest po prostu wstrząsająca i pokazuje, jaką „politykę historyczną” serwuje nam Instytut Pamięci Narodowej. „IPN próbuje z abp. Andrzeja Szeptyckiego, hitlerowskiego kolaboranta, uczynić bohatera. Tyle tylko, że w rzeczywistości dzieci żydowskiego ukrywał nie on, ale jego brat, ojciec Klemens Szeptycki, wyniesiony na ołtarze jako błogosławiony Kościoła katolickiego. Nawiasem mówiąc, arcybiskupowi za współpracę z niemieckim okupantem, w tym zwłaszcza z ludobójczą SS Galizien, Instytut Yad Washem odmówił, po przeprowadzeniu szczegółowego dochodzenia, przyznania medalu „Sprawiedliwy wśród narodów” – pisze ks. Isakowicz-Zaleski i publikuje list, który przysłał do niego jeden z nauczycieli. Oto treść listu:

„W tutejszej szkole ponadgimnazjalnej uczę historii. Niedawno koleżanka „od historii”, była na seminarium w IPN, rzecz dotyczyła ratowania Żydów przez Polaków. Przywiozła z tego seminarium 28 tablic do druku, przedstawiających polskich bohaterów ratujących Żydów. Poprosiła mnie również abym wydrukował te materiały do szkolnej gabloty. Postanowiłem sobie przejrzeć te materiały zanim cokolwiek wydrukuję. Uwagę moją od razu przyciągnęła tablica nr 11 (załączam pomniejszoną)…a tam, arcybiskup Szeptycki. Skoro wystawa nosi nazwę „Polacy ratujący Żydów”- to ja się pytam co on tam robi?? To wydaje IPN! Przecież Szeptycki już w młodości wyrzekł się polskości, o jego postawie w listopadzie w 1918 roku we Lwów już nie wspomnę. Dlaczego więc?”.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Czy działanie IPN ma związek z toczącym się procesem beatyfikacyjnym abp. Szeptyckiego? W latach 1958 i 1962 Watykan odrzucił wnioski o jego rozpoczęcie na skutek sprzeciwu kard. Stefana Wyszyńskiego. Jednak 16 lipca 2015 r. papież Franciszek  zatwierdził dekret o heroiczności cnót Sługi Bożego Andrzeja Szeptyckiego. Mimo licznych protestów rodzin pomordowanych z rąk UPA i SS-Galizien, którzy sprzeciwiają się beatyfikacji Szeptyckiego, Konferencja Episkopatu Polski oraz Kongregacja Spraw Kanonizacyjnych milczą. Teraz IPN robi z Szeptyckiego bohatera ratującego Żydów. Niewiedza, głupota, czy antypolski sabotaż?

Źródło: Facebook

Przeczytaj też:

Wspierał nazistów i banderowców oraz pozwalał na święcenie toporów i siekier. Beatyfikacja abp. Andreja Szeptyckiego

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Piotrx mówi

    Jeśli już to „Andrij” a nie „Andriej”

    Metropolita Andrzej Szeptycki /wybrane teksty krytyczne/
    http://www2.kki.pl/pioinf/przemysl/dzieje/rus/Szeptycki/szeptycki.html

    „Szeptycki był zmienny w swych poglądach
    gotów jak bluszcz owinąć się wokół kogokolwiek:
    Austrii, Rosji carskiej, Niemiec hitlerowskich,
    Rosji sowieckiej, ale nigdy Polski” – ks. Władysław Piętowski

    1 lipca 1941 w katedrze św. Jura odbyło się nabożeństwo dziękczynne za „oswobodzenie” Lwowa [przez Niemców] . Na zakończenie, po odśpiewaniu nakazanej przez-metropolitę pieśni „Ciebie Boże chwalimy”, zebrany tłum, zaczadzony złudną nadzieją, odśpiewał Mnohaja lita. W licznych cerkwiach duchowieństwo odprawiało modły za pomyślność niemieckiego oręża. W czasie tych nabożeństw odczytywano list pasterski Szeptyckiego, z datą 1 lipca, w którym witał powstałe, w jego mniemaniu, do życia „niepodległe państwo ukraińskie” oraz armię niemiecką, którą nazywał „wyzwolicielką”.

    „Z woli Najpotężniejszego i Najmiłosierniejszego Boga w Trójcy Jedynego — pisał metropolita — rozpoczyna się nowa era w życiu państwowym sobornej, samostijnej Ukrainy. Zgromadzenie narodowe, które zebrało się w dniu wczorajszym, utworzyło i ogłosiło historyczny akt. Powiadamiam ciebie narodzie ukraiński o tym wysłuchaniu błagalnych modłów, wzywam ciebie do przejawiania wdzięczności dla Najwyższego, wierności dla Jego Cerkwi i posłuszeństwa dla władzy. Czasy wojny wymagają jeszcze liczniejszych ofiar, ale dzieło rozpoczęte w imię Boże… zostanie doprowadzone do szczęśliwego końca. … Niezwyciężoną armię niemiecką witamy jako wyzwolicielkę… Utworzorzonej władzy gwarantujemy bezwzględne posłuszeństwo. Uznajemy zwierzchnikiem władzy krajowej zachodnich obwodów Ukrainy pana Jarosława Stećkę”…..

    W ten sposób głowa cerkwi grekokatolickiej realizował daną obietnicę, poprze „koalicyjną władzę ukraińską”. Koalicyjną? Owszem, można tak mówić — choć pozory tej koalicyjności miały kamuflować rzeczywisty dyktat OUN. Ale to nie wszystko. Angażując się w tę antypolską przecież awanturę, metropolita złamał przysięgę złożoną na ręce Prezydenta RP, a także Konkordat, który rotę przysięgi zatwierdził.

    Przysięga brzmiała:

    „Przed Bogiem i na świętą Ewangelię przysięgam i obiecuję, jak przystoi Biskupowi, wierność Rzeczypospolitej Polskiej. Przysięgam i obiecuję, iż z pełną lojalnością szanować będę Rząd, ustanowiony Konstytucją i że sprawię aby go szanowało moje duchowieństwo. Przysięgam i obiecuję poza tym, że nie będę uczestniczył w żadnych porozumieniach, ani nie będę obecny przy żadnych naradach, które by mogły przynieść szkodę Państwu Polskiemu lub porządkowi publicznemu. Nie pozwolę memu duchowieństwu uczestniczyć w takich poczynaniach. Dbając o dobro i interes Państwa będę się starał o uchylenie od niego wszelkich niebezpieczeństw, o których wiedziałbym, że mu grożą”.

    Kolejny list pasterski Szeptyckiego z 5 lipca zaczynał się od słów:

    „Z woli Wszechmogącego i Najmiłosierniejszego Boga zaczyna się nowa epoka w życiu naszej ojczyzny. Zwycięską armię niemiecką, która zajęła już niemal cały kraj, witamy z radością i wdzięcznością za oswobodzenie od wroga”.

    Nie zapomniał też metropolita o tym: komu Ukraińcy to wszystko zawdzięczają:

    „Żeby Najwyższemu podziękować za wszystko, co nam dał — pisał — i uprosić potrzebnych łask na przyszłość, każdy duszpasterz odprawi w najbliższą niedzielę… dziękczynną Mszę Świętą, a po pieśni »Ciebie Boże chwalimy« zaintonuje mnoholitije zwycięskiej armii niemieckiej…”…

    …..

    W taki sposób niejako automatycznie Szeptycki znalazł się po stronie melnykowców. Na ten fakt wskazuje również, zaskakujacy w swej treści, adres gratulacyjny wysłany do Hitlera 23 września 1941 roku z okazji zajęcia przez Wehrmacht Kijowa.

    „Jego Wysokość Fuhrer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej Adolf Hitler.
    Berlin. Kancelaria Rzeszy”.

    Tak list został zatytułowany. A oto jego treść:

    „Wasza Ekscelencjo!
    Jako zwierzchnik grekokatolickiej Cerkwi, przekazuję Waszej Ekscelencji serdeczne poważania z okazji zajęcia stolicy Ukrainy, złotowierzchniego miasta nad Dnieprem — Kijowa… Widzimy w Panu niezwyciężonego wodza niezrównanej i sławnej Armii Niemieckiej. Sprawa zniszczenia i wykorzenia bolszewizmu, jaką Pan, jako Fuhrer Wielkiej Rzeszy Niemieckiej przyjął za w tym pochodzie, zaskarbia Waszej Ekscelencji wdzięczność całego chrześcijańskiego świata. Ukraińska Cerkiew grekokatolicka wie o historycznym znaczeniu potężnego ruchu Narodu Niemieckiego pod Pańskim kierownictwem. Będę się modlił do Boga o błogosławieństwo zwycięstwa, które stanie się rękojmią trwałego pokoju dla Waszej Ekscelencji, Armii Niemieckiej i Niemieckiego Narodu.

    Z osobistym szacunkiem
    Andrzej hrabia Szeptycki — metropolita”

    Jest to dokument kompromitujący — choć apologeci Szeptyckiego uważają inaczej. Metropolita był antykomunistą i życzył klęski Związkowi Sowieckiemu liczył też na niemiecką życzliwość względem Ukraińców. Listem swoim chciał zwrócić uwagę Hitlera na „problem ukraiński” i przychylnie go do niego nastroić. W bardzo podobnym tonie był też zredagowany list kijowskiej URN podpisany m.in. przez Szeptyckiego i wysłany na ręce Hitlera w listopadzie 1941 r. Gdy kardynał Tisserant otrzymał kopię tego listu (dokładnie 23 marca 1942) przekonany, że jest to fałszywka zmajstrowana aby pogrążyć metropolitę. Nie wiedział jeszcze, że Szeptycki podpisze jeszcze jedno pismo URN do Hitlera z dnia 14 stycznia 1942 roku — co oznaczało także jego podpis pod wyrokiem śmierci na ten organ. List bowiem mówił o niepodległości Ukrainy, gdy tym czasem Hitler już widział tę krainę jako kolonię niemiecką…….

  2. Piotrx mówi

    cd..

    Niewątpliwie był postacią wybitną i ambitną. Dla jednych był autorytetem, uwielbiany przez rusińsko-ukraińskie środowiska szowinistyczne i nazywany „Wielkim metropolitą”, „Ojcem”, dla drugich ukraińskich historyków przeciwnego obozu był „kolaborantem”.

    W polskich środowiskach nie posiadał autorytetu i był nazywany pogardliwie przez niektórych „Szepetiuch” lub „Perekińczyk”, względnie „Renegat”.

    Metropolita Szeptycki uważany był za współodpowiedzialnego za śmierć setek tysięcy zarówno Polaków, Żydów, Ormian, Rosjan, jak i swoich rodaków -Ukraińców, którzy nie zgadzali się z zasadami ideowymi, i zbrodniczą praktyką OUN i UPA. Wydaje się, że metropolita Szeptycki ponosi moralną odpowiedzialność za ludobójstwo popełniane przez OUN-UPA, przede wszystkim na polskich obywatelach.

    W tej sytuacji zrozumiałe jest, że otwarcie informacyjnego procesu beatyfikacyjnego spotkało się z licznymi protestami w myśl K. 1446 Kodeksu Prawa Kanonicznego w związku z zarzutem, iż JE abp A. Szeptycki, jako lwowski metropolita obrządku greckokatolickiego nie dopełnił obowiązków na nim ciążących w świetle K. 436 1 , K. 1717 1, K. 1446 1, a także zaniedbał stosowanie postanowień K. 1311 i K. 1337, przy czym osobowość JE może być w ostrej sprzeczności z wymogami K. 276 1, a zatem nie może być w imię PRAWDY, MIŁOŚCI i SPRAWIEDLIWOŚCI wyniesiony na ołtarze.

    Jednym z protestujących był Prymas Polski, kardynał Wyszyński, który pierwszy protest złożył jeszcze w roku 1958, drugi natomiast w roku 1962. Protestowali przeciwko beatyfikacji metropolity Szeptyckiego zarówno świeccy , jak i duchowni, np. ks. kanonik Władysław Żak, proboszcz parafii rzymskokatolickiej w Lwowie-Skniłowie, sąsiadujący z posiadłościami metropolity i znający z tego tytułu wiele istotnych szczegółów z jego osobowości i działalności. Za pośrednictwem kardynała bpa Bolesława Kominka z Wrocławia, ks. W. Żak otrzymał pisemne podziękowanie od Papieża Pawła VI z nadaniem mu tytułu szambelana wraz z obietnicą, że Szeptycki nigdy nie będzie beatyfikowany.

    Głównym czynnikiem sprawczym zbrodni ludobójstwa, popełnionej przez OUN i UPA, była nienawiść zrodzona w duszach naszych pobratymców z inspiracji ounowskiego szowinizmu ksenofobicznego a realizowana przez Cerkiew greckokatolicką, na czele której stał właśnie lwowski metropolita Szeptycki. Mitem zaś są rzekome krzywdy – jako główny czynnik sprawczy – czy niewłaściwa polityka władz II RP w stosunku do mniejszości narodowych…..

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.