Jan Chrzciciel w opozycji do establishmentu! Słowo na niedzielę

Głowa Jana Chrzciciela / Caravaggio (Michelangelo Merisi)- 91 x 167 cm - 1607 - (National Gallery (London, United Kingdom))
2 803
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał tak wielkie miłosierdzie nad nią, cieszyli się z nią razem. Ósmego dnia przyszli, aby obrzezać dziecię, i chcieli mu dać imię ojca jego, Zachariasza. Jednakże matka jego odpowiedziała: «Nie, lecz ma otrzymać imię Jan». Odrzekli jej: «Nie ma nikogo w twoim rodzie, kto by nosił to imię». Pytali więc znakami jego ojca, jak by go chciał nazwać. On zażądał tabliczki i napisał: «Jan będzie mu na imię». I wszyscy się dziwili. A natychmiast otworzyły się jego usta, język się rozwiązał i mówił, wielbiąc Boga. I padł strach na wszystkich ich sąsiadów. W całej górskiej krainie Judei rozpowiadano o tym wszystkim, co się zdarzyło. A wszyscy, którzy o tym słyszeli, brali to sobie do serca i pytali: «Kimże będzie to dziecię?» Bo istotnie ręka Pańska była z nim. Chłopiec zaś rósł i wzmacniał się duchem; a żył na pustkowiu aż do dnia ukazania się przed Izraelem.
(Ewangelia na Uroczystość Narodzenia Świętego Jana Chrzciciela, 24 czerwca 2018 – Łk 1, 57-66. 80)
Narodził się wybitny człowiek. Człowiek, który nie szedł z duchem czasu, ale miał odwagę przeciwstawić się żydowskim liderom religijnym, establishmentowi, który wmawiał społeczeństwu, że mają monopol na prawdę. Narodził się Jan, później zwany Chrzcicielem. Kim był?

Kuzyn Chrystusa miał w sobie to „coś”. Przyciągał tłumy. Służył radą. Dzielił się mądrością i nie stronił od ostrych komentarzy. Był autentyczny w tym co robi i nie szedł na żadne szemrane układy. Żył skromnie jak klasyczny „ojciec pustyni” (Jan nosił odzienie z sierści wielbłądziej i pas skórzany około bioder, a jego pokarmem była szarańcza i miód leśny – Mt 3,4). Stronił od hulanek, rozpusty czy niebezpiecznych uciech tego świata. W zupełności poświęcił się Bogu, Jemu służył i ku Niemu prowadził. Nie zabiegał o niczyją sympatię. Był niezależny i żaden z fałszywych proroków przyodzianych w purpurę nie był w stanie narzucać mu diabelskich zakazów. Jan mówił to co czuje oraz czym żyje odrzucając na margines wszelkiego rodzaju eufemizmy, traktując żydowskich faryzeuszy i saduceuszy tak jak należy (Plemię żmijowe… – Mt 3,7-10). Był przeciwieństwem personifikacji konformizmu i hedonizmu – Heroda Antypasa, który ostatecznie odrąbał Janowi mu głowę (por. Mt 14).

Bez wątpienia świadek wiary, jakim był Chrzciciel polaryzował ówczesną opinię publiczną i drażnił elity. Jedni go naśladowali i uwielbiali za autentyzm i bezkompromisowość, inni byli gotowi go zabić, gdyż był dla nich wyrzutem sumienia i nie wpisywał się w zakłamaną i upadłą retorykę.

Zapewne kuzyn Jezusa wiedział, a sympatycy mu donosili o czyhającym niebezpieczeństwie na jego życie. Był zewsząd bombardowany dobrymi radami, próbującymi odciągnąć go od działalności i ostrej retoryki, gdyż groziło mu „ukręceniem łba”. Na pewno docierały do niego głosy by porzucił pustynię i choć na chwilę oddał się uciechom świata. Jan nic z tych rad sobie nie robił, gdyż miał głęboką wiarę, że nikt ani nic nie odbierze mu ideałów i nieśmiertelnego ducha. Całą działalność prowadził dla Chrystusa, któremu w zupełności poświęcił swoje życie, gdyż „On jest mocniejszy od niego” (por. Mt 3,11). Janowi dosłownie ucięto głowę, lecz jego nauka wciąż jest żywa, a on dostąpił zbawienia.

Problemy, z którymi zmagał się Jan są również naszymi problemami. Reklamy przesączone hedonizmem, nieuczciwe kalkulacje, hedonizm, tani zysk, powłóczyste szaty z przedłużonymi frędzlami… a w środku zgnilizna. Aby nie zagubić się w tym egzystencjalnym bełkocie, należy wyjść na „pustynię” jak Jan, pokochać radykalizm i bezkompromisową retorykę wzniesioną na fundamencie prawdy, bez względu na konsekwencje jakie mogą nas spotkać. Myślę, że w najgorszym wypadku będzie to zazdrość ze strony wilków w owczych skórach, przysłowiowe „ukręcenie łba”, czyli próba wykluczenie ze społeczeństwa lub kpina ze strony najbliższych. Potrzebujemy pustyni – oderwania się od zbytecznych uciech i porwania się w wir radykalizmu katolickiego, który jest prostą drogą do zbawienia.

W życiu Jana nie było miejsca na konformizm, partyjniactwo czy stawianie pomysłów religijnych liderów ponad ewangeliczną prawdę. Jan żył słowami, które kilka lat później wypowiedział św. Piotr: Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi (Dz 5,29). Żyjmy jak Jan.

Słów kilka o Janie Chrzcicielu:

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. The indoraptor mówi

    Ja drażniłem szkolne elity i nauczycieli w gimnazjum, to miałem przez 3 lata w szkole przejebane bo nie myślałem tak jak nauczyciele by chcieli – zgodnie z programem nauczania!

  2. Constancja mówi

    Gdyby takie homilie glosili ksieza w kosciolach to juz by byl duzy krok do przodu…
    A poslowie, ktorzy dbaja tylko o swoja posadke, powinni sluchac takich kazan codziennie. Myslicie, ze jak pojdziecie na kompromis, albo bedziecie cicho siedziec to wladze demoniczne was oszczedza ? Bedziecie w takim ucisku, ze bedziecie zazdroscic, tym ktorym juz „leb ucieto”, ale najgorsze, ze sie pograzycie na wieki wiekow.

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close