A. i K. Żabierkowie: Polskie prawo małżeńskie a reakcja Episkopatu Polski. Kiedyś stawali w jego obronie a dziś?

Fot. Pixabay.com
6 1 911

W ostatnim czasie Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej uznał, że małżeństwo tworzą także pary homoseksualne. Wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE ma precedensowe znaczenie dla całego unijnego prawa, ponieważ zmusza państwa członkowskie do zrównania pozycji prawnej małżeństw i związków osób tej samej płci, zawartych w innym kraju1. Wiadomo, że już niedługo zaczną się naciski na Polskę w tej kwestii, a batalia o małżeństwo przybierze wymiar prawdziwej wojny. W tej sprawie powinien wypowiedzieć się polski episkopat, który stoi na czele Kościoła katolickiego, do którego według danych z połowy 2017 roku deklarowało przynależność 92% naszego społeczeństwa2. Co ciekawe, nie będzie to pierwsza taka batalia w historii Polski. W II Rzeczypospolitej również doszło do walki o małżeństwo. Warto więc przypomnieć sobie ówczesne stanowisko hierarchów Kościoła w Polsce.

Polska, która odzyskała niepodległość i suwerenność weszła w okres jednoczenia się obarczona latami zaborów. Na trzech terenach byłych zaborów obszar różnił się nie tylko gospodarczo, lecz również pod względem ustawodawstwa. Jedną z wielu różnic byłych dzielnic były różnice w prawie małżeńskim. Dlatego też narodziła się potrzeba ujednolicenia prawa na terenie całego kraju.

WAW, 1926, nr 4, s.138
WAW, 1926, nr 4, s.138

W 1924 roku wyłoniona została specjalna podkomisja do opracowania projektu prawa małżeńskiego, odpowiadającego założeniom Konstytucji. Projekt taki został opracowywany przez prof. K. Lutostańskiego, po czym 28 maja 1929 roku tzw. Komitet organizacyjny prac Komisji Kodyfikacyjnej uchwalił ją i przesłał z początkiem grudnia 1929 roku Ministrowi Sprawiedliwości3.

Projekt ten wywołał wielką reakcję Episkopatu Polskiego, który stojąc na straży nierozerwalności chrześcijańskiego sakramentu małżeństwa, informował katolickich obywateli o zagrożeniu moralnym planowanego projektu.

Już w marcu 1926 roku Episkopat Polski wystosował do przedstawicieli rządu i stronnictw poselskich list w sprawie obrony sakramentu małżeństwa. W swoim liście dostojnicy Kościelni napisali: Świętość rodzinnego życia, religijne wychowanie dzieci są podstawą nietylko rodziny chrześcijańskiej, ale także trwałości i pomyślnego rozwoju życia narodowego i państwowego. Podstawą ta atoli jest uwarunkowana uświęceniem związków katolickich przez Kościół i przez nierozerwalność ich węzła4. Duchowni Kościoła Katolickiego w kolejnym swoim liście pasterskim zauważyli, że w momencie upadku I Rzeczypospolitej (…) zanikać poczynały owe przeliczne masońskie loże, już wtedy wiążące wolność narodu, ustawały zabawy, odwracał się naród od zgorszeń rozwodów (…) Zdrowy instynkt narodu mówił mu, że duchem żyć trzeba, by pokonać i zwyciężyć przemoc, dotykającą tylko ciała. Odnosząc się jednocześnie do panujących w odzyskanym kraju obyczajów, godzących w tradycję polskiej rodziny jak przykładowo rozwody, niemoralne stroje etc. duszpasterze zwracali uwagę na zepsucie moralne, które coraz częściej dotyka młode pokolenie. Nazbyt nam też jest droga młodzież, to przyszłe pokolenie budowniczych Polski, by wolno było dla pięknej szaty psuć duszę młodego pokolenia, podając mu truciznę ocukrzoną i słodką, w złotych opatentowanych kielichach5.

Kurjer Warszawski, 1926, nr 68, s.1
Kurjer Warszawski, 1926, nr 68, s.1

Rok później Episkopat Polski po raz kolejny wystosował list do narodu Polskiego z ostrzeżeniami przed niebezpieczeństwami, jakie grożą ustawicznie Polsce i Kościołowi. Do najważniejszych aspektów, na jakie powinni zwrócić uwagę katolicy zdaniem hierarchów Kościoła w Polsce, należy kwestia obrony nierozerwalności małżeństw poprzez projekty rządowe, dotyczące ślubów cywilnych i rozwodów. Hierarchowie zwrócili również uwagę na szerzącą się agitację masonerii, która (…) wiążąc swych członków posłuszeństwem dla ludzi obcych, nieraz interesom Polski wrogich, zagraża nietylko Kościołowi, lecz i Państwu.. W swoim liście biskupi zwrócili również uwagę na zepsucie obyczajów przejawiające się (…) rozpasaniu w tańcach i publicznych widowiskach, naigrywających się z wymagań przyzwoitości i poczucia moralnego, w sprzedawaniu i wystawianiu na widok publiczny wydawnictw pornograficznych, dalej uderzanie pewnej części prasy na religię i Kościół, szerzenie się sekciarstwa dzięki poparciu wpływowych czynników. Ostrzegaliśmy i ostrzegamy, że przez to wszystko otwierają się w Polsce na oścież wrota dla anarchji moralnej i komunizmu6.

List EP 1927, WAW, nr 4.
List EP 1927, WAW, nr 4.

10 listopada 1931 roku Episkopat Polski wystosował list w obronie nierozerwalności małżeństw. W liście zwrócono uwagę na fakt, że Komisja Kadyfikacyjna, Komisja w kraju, w którym większość obywateli jest członkami Kościoła katolickiego, na Encyklikę Papieską, na odezwę Episkopatu Polski i na żądanie katolików, odpowiedziała projektem prawa małżeńskiego, który zbliża się do przepisów o małżeństwie w Rosji bolszewickiej. W projekcie tym została podeptana zasada nierozerwalności małżeństwa, wprowadzone zostały związki czasowe, pozwalano na zmianę mężów i żon (…) W dniu święta Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Marji Panny 8 grudnia gromadźmy się jak najliczniej w świątyniach, wobec Chrystusa Pana, wystawionego w Najświętszym Sakramencie na ołtarzach naszych podczas sumy i nieszporów, w suplikacjach błagajmy Boga z ufnością i wiarą, aby za wstawienictwem Najświętszej Marji Panny świętość i nierozerwalność Sakramentu małżeństwa zachowane zostały7.

W swoim orędziu Episkopat, powołując się na encyklikę Ojca świętego Piusa XI z 1930 roku, napisał: Małżeństwo nie zostało ani ustanowione, ani odrodzone przez ludzi, lecz przez Boga (…) prawami zostało obwarowane, wzmocnione i wyniesione; prawa te nie mogą więc podlegać żadnym zapatrywaniom ludzkim, ani umowie wzajemnej małżonków. Taka jest nauka Pisma Św., takie niewzruszone ustne podanie Kościoła i takie określenie uroczyste Św. Soboru Trydenckiego. (…) Twardemi słowy mówimy, bo niebezpieczeństwo wielkie i nader bliskie. Należy zedrzeć wszystkie osłony, aby smutną prawdę w całej grozie przedstawić. Zamierzone prawo jest sprzeczne z prawem Bożem. Zamierzone prawo jest posiewem bolszewizmu u nas w rodzinie. Zamierzone prawo grozi Ojczyźnie śmiertelną zarazą duchową i osteteczną klęską. Obcy zaleją ziemie nasze! – Co nie daj Boże! Widocznie w Komisji Kodyfikacyjnej nie było prawdziwych katolików, bo katolik – nie mógł podpisać takiego projektu prawa małźeńskiego8.

Wybitnym polskim hierarchą, który ofiarnie bronił sakramentu małżeństwa był kardynał August Hlond. W efekcie akcji, w jaką m.in. włączył się polski Episkopat projekt zarzucono, a małżeństwa cywilne i rozwody wprowadzono dopiero w stalinowskiej ludowej Polsce w 1947 roku.

Pomimo faktu, że konflikt w obronie małżeństwa w II RP dotyczył innego zagadnienia, warto przybliżyć opinię ówczesnego Episkopatu Polski w tej kwestii, gdyż wówczas hierarchowie Kościelni musieli liczyć się z naciskami różnych środowisk za swoje wierne Ewangelii9 wartości i próbie tej potrafili dzielnie stawić czoło.

3 P. Kasprzyk, Trudności kodyfikacyjne związane z wprowadzeniem instytucji separacji

małżeńskiej do prawa polskiego, Studia z Prawa Wyznaniowego, 2001, T.II, s. 27-56.

4 Odezwa Biskupów Polski do rządu i narodu w obronie sakramentu małżeństwa, „Gazeta Świąteczna” 1926, nr 11, s. 1; Odezwa biskupów Polski do rządu i narodu w obronie sakramentu małżeństwa, „Kurjer Warszawski” 1926, nr 68, s. 1; Zarządzenie w sprawie poszanowania małżeńśtw, „Wiadomości Archidyecezyalne Warszawskie” (dalej:WAW), 1926, nr 3, s. 93.

5 List Biskupów Polskich, „WAW”, 1926, nr 4, s. 138-150.

6 Listy Episkopatu Polskiego do Narodu Polskiego, „WAW” 1927, nr 4, s. 99-100.

7 Orędzie Episkopatu Polski, „WAW” 1931, nr 11, s. 473-476.

8 Orędzie Episkopatu Polski, „Słowo Pomorskie” 1931, nr 271, s. 4; Orędzie Biskupów Polskich, „Gazeta Świąteczna” 1931,nr 48, s. 1-2.

9 W Ewangelii Świętego Mateusza w rozdziale 19 wers 1-9 Jezus odniósł się do kwestii nierozerwalności małżeństwa.

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Pan Kracy mówi

    Homosie i lesby łączą się w czasowe pary bynajmniej nie dla rodzenia dzieci. Choć niektórzy uważają inaczej – prof. Płatek: w związkach jednopłciowych RODZI SIĘ tyle samo dzieci, a często więcej, niż w związkach różnopłciowych (IMO uczelnia, która nadała tej idiotce tytuł profesorski, powinna go natychmiast odebrać, p. Płatek przynosi tej uczelni wstyd).

    Cel tego łączenia jest oczywisty – robią to w celu świadczenia wzajemnych usług seksualnych. Ale przecież do tego nie potrzeba małżeństwa! Homoś by odparł, że chodzi dokładniej o dziedziczenie. Ktoś normalny by rzekł, że mogą sobie spisać testamenty i po sprawie – ten, co przeżyje – dziedziczy po zmarłym. Więc o co się homosie pultają? Jak nie wiadomo, o co chodzi, chodzi o pieniądze. Tak jest i tym razem – bez małżeństwa zapłaciliby podatek spadkowy.

    Zatem oficjalne ich głosy o miłości itd. to bzdety. Kasa, Misiu, kasa!

    Wyobraźmy sobie, że dwóch (tfu!) gejów z Anglii wzięło legalny tam „ślub” i postanowiło zamieszkać w Polsce, która takich „ślubów” nie uznaje. Ten „ślub” będzie ważny czy nie? Niby nie, (p)rezydent coś bredzi w swoich pytaniach referendalnych o wprowadzeniu zasady wyższości Konstytucji nad prawem międzynarodowym i europejskim. Wprowadzać taki zapis sobie może – niedawno głośna była sprawa Amerykanina i jego „ślubu” z Rumunem w Belgii, a potem ich chęć zamieszkania w Rumunii (która tych „ślubów” nie uznaje). Sprawa oparła się o Europejski Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu. Trybunał orzekł, że te osoby to małżonkowie – wszędzie. Jak wiemy, zgodnie z traktatem lizbońskim, wyroki ETS w Luksemburgu mają dla państw członkowskich UE charakter źródeł prawa (w tym dla Polski, a jakże!). Zatem swój zapis prezio może sobie w buty wsadzić.

    Pamiętam, jak przy aneksji do Unii Europejskiej wmawiano nam (np. abp Józef Życiński – TW „Filozof”), że UE nie będzie się wtrącać się w sprawy „światopoglądowe” (np. małżeństwa). Jak widać – deklaracje sobie, a życie sobie. I jakoś jestem pewien, że „nasi” purpuraci znajdą solidne uzasadnienie tych „ślubów”. I będzie one zgodne ze „społeczną” nauką współczesnego, posoborowego Kościoła, zgodne z nauką tzw. papieża Franczesko, tylko niezgodne z Pismem Św. Ale kto by się takimi „detalami” przejmował…

  2. The indoraptor mówi

    Dawniej homoseksualizm się leczyło psychiatrycznie. A teraz homoś to osoba zdrowsza od zwykłego normalnego człowieka! Powiem tyle – granice moralne pozostały te same – tylko są dzisiaj przez ludzi często przekraczane !

  3. Varan mówi

    Obawiam się, że kosciół będzie nam robił wodę z mózgu do momemtu gdy uzna że należy nas oswoić z inną interpretacją pisma świętego. Jedna z fundamentalnych zasad życia chrześcijańskiego zostanie złamana siłą. To początek końca chrzecijaństwa jakie jeszcze u nas istnieje.

  4. Stachu mówi

    Małżeństwo to tylko,,, wyraz, słowo, nazwa czegoś, jaki problem dopisać ,,,,,małżeństwo koscielne,,,, , i homosie nigdy takiego nie otrzymaja chyba ze od franka

  5. Czesław Lipka mówi

    Proszę mi wytłumaczyć co to znaczy pary homoseksualne . Dla mnie dwóch facetów , lub dwie baby to żadne pary. Za parę uważam mężczyznę i kobietę. Tzw. pary homoseksualne uważam za zboczeńców i nigdy nie zgodzę się na to aby takich odmieńców stawiano na równi ze mną.

  6. adam mówi

    Homos i lesba to chory człowiek ktory powinien sie leczyć.Choremu potrzeba lekarstwa .Sa świadectwa osób ktore wyszły z tego gowna.Poprostu mozg szatan tak tym ludziom zajmuje ze tracą wlasna tozsamosc

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close