NASZ WYWIAD! Polak bronił się przed islamistami! Oskarżony o terroryzm przesiedział 8 m-cy w brytyjskim więzieniu. Media zniszczyły mu życie!

Marek z Opola skazany za obronę przed islamistami / Fot. Youtube
6 7 863

W dzisiejszym wywiadzie prezentuję Państwu poruszającą historię Marka z Opola, który za rzekomy „atak terrorystyczny”, 8 miesięcy przesiedział w brytyjskim więzieniu. Niesłuszne potraktowanie Polaka oraz oszczercze przedstawienie go w lewicowych mediach, ma swoje reperkusje także w Polsce. W ubiegłym roku w mediach o sprawie mówiło się bardzo dużo, nie dając możliwości, by Polak odparł irracjonalne zarzuty islamistów, którym mainstream dawał wiarę. My taką szansę dajemy.

O „ataku terrorystycznym”, pobycie w brytyjskim więzieniu i czyhającym tam na niego niebezpieczeństwie oraz o lewackiej propagandzie, która zniszczyła mu życie, z Markiem z Opola rozmawia Jacek Międlar.

Jacek Międlar (wPrawo.pl): Kilka słów o sobie Panie Marku.

Marek z Opola: Zanim w 2018 roku zostałem deportowany do Opola, mojego rodzinnego miasta, 16 lat mieszkałem i pracowałem w Wielkiej Brytanii. Pracowałem na budowie, głównie zajmując się instalacją okien. Cóż więcej mam o sobie powiedzieć? W ubiegłym roku moje życie wywróciło się do góry nogami.

Do tego zaraz dojdziemy. 16 lat poza Polską to szmat czasu. Wiem, że w tym okresie zaangażował się Pan w działalność społeczną w Wielkiej Brytanii.

Zostałem członkiem atakowanej ze wszech stron, jedynej poważnej, prawicowej organizacji na Wyspach – Britain First. Jednak nie od razu. Przez pierwsze lata mojego pobytu w Wielkiej Brytanii, zatem od 2002 roku, spodobało mi się życie w tym kraju. Standard życia znacząco przewyższał ten, który wtedy mieliśmy w Polsce. Jednak z biegiem czasu, wszystko uległo zmianie. Wielka Brytania przeszła totalną transformację. Z kraju normalności stała się krajem licznym absurdów i faworyzacji nastawionych na socjal czarnoskórych imigrantów. Z kraju europejskiego, Wielka Brytania, stała się krajem muzułmańskim, potężną dzielnicą szariatu. Kilka lat temu, islamska agresja w Wielkiej Brytanii zaczęła przekraczać wszelkie granice, i dopiero wtedy postanowiłem wziąć pełną odpowiedzialność za kraj, w którym żyłem już ponad 10 lat. I tak zaangażowałem się w działalność Britain First, która demaskuje i potępia islamski fundamentalizm, którego ofiarami stali się już nie tylko Brytyjczycy, ale także moi przyjaciele – Polacy.

Gdyby nie islamska buta, pewnie wcale nie angażowałby się Pan społecznie.

Co do tego nie mam żadnych wątpliwości. To ich fundamentalizm wyzwolił we mnie potrzebę stawania w obronie moich bliskich i kraju, który od wielu lat stał się moim domem. Przed wyjazdem do Anglii, nie sądziłem że kiedykolwiek zaangażuję się w działalność jakiekolwiek patriotycznej organizacji, zwłaszcza takiej, która niemal na każdym kroku oczerniana jest przez lewackie media.

Pańska postawa winna zawstydzić niejednego rodzimego Brytyjczyka.

Dziękuję. Jednak nie poczytuję tego sobie za jakąś wielką zasługę. To obowiązek każdego zdrowo myślącego człowieka.

Jak od środka wygląda działalność Britain First? Lewicowe media posądzają tę organizację o „ultranacjonalistyczny, prawicowy i rasistowski ekstremizm” mający być swoistym zalążkiem terroryzmu.

To niedorzeczne. Działalność BF polega na organizacji konferencji i pokojowych manifestacji, w których uczestniczą zarówno biali jak i czarni, którzy nie godzą się na faworyzację islamskich fundamentalistów, a którzy nie ponoszą realnych konsekwencji za terror jaki zaprowadzają. Poza tym BF organizuje liczne akcje propagandowe, podczas których rozdawałem ulotki, na których znajdowały się informacje na temat niebezpieczeństwa płynącego ze strony islamskich gangów oraz muzułmańskich, rzekomo świętych, ksiąg. Nic więcej.

Jak skonkretyzowałby Pan główny postulat Britain First?

Obrona wartości chrześcijańskich i sprzeciwianie się terroryzmowi. To chyba nie jest mowa nienawiści, prawda?

Aż wreszcie nadszedł rok 2017. Zamach islamskiego terrorysty pod Westminster Abbey.

Te wydarzenia to prawdziwy zwrot w moim życiu. Tego feralnego dnia, moja córka znajdowała się zaledwie 150 metrów od miejsca detonacji ładunku wybuchowego. Gdyby muzułmanin skręcił samochodem w lewo, a nie w prawo, straciłbym dziecko. Ta sytuacji doprowadziła mnie wręcz do pasji.

Reakcja zdrowego mężczyzny i kochającego ojca.

Zrozumiałem, że teraz już nie tylko moi przyjaciele, ale także moja najukochańsza rodzina może zginąć ze strony islamistów. Świadomość tego, że moja córka mogła stracić życie wręcz pchała mnie do odwetu. Nie mogłem się przed tym powstrzymać… Postanowiłem dać muzułmanom do wiwatu. Chociaż symbolicznie.

Co się wydarzyło?

Wracając z pracy, w komunikacji miejskiej zaczepiali mnie muzułmanie, dolewając w ten sposób oliwy do ognia. Dorwałem na ulicy trzech młodych, pyskatych, islamskich imigrantów. Doprowadziłem do konfrontacji. Nie przejmowałem się ich przewagą liczebną. Początkowo się stawiali, jednak gdy spostrzegli, że nie mają ze mną szans, uciekli.

Pobiegł Pan za nimi?

Nie. Wsiadłem do samochodu i dotarło do mnie, że nie wolni odpłacać złem za zło, ale winienem zło dobrem zwyciężać. Podjechałem jakiś odcinek samochodem i zostawiłem pojazd na parkingu, obok muzułmańskiej restauracji. Fakt, że stałem w tym właśnie miejscu nie spodobał się jakiemuś roszczeniowemu islamiście, któremu bez ogródek wytłumaczyłem co sądzę o jego zachowaniu. Doszło do szarpaniny. Zaatakował mnie także jego brat. Widząc, że w konfrontacji na pięści niewiele mogą wskórać, pobiegli do restauracji halal. Spodziewałem się, że ta dwójka pobiegła po noże, żeby zaatakować mnie narzędziami, tak jak uczyniono z niejednym Polakiem mieszkającym w Wielkiej Brytanii. W takiej sytuacji musiałem się bronić.

Nie lepiej było uciec?

Nie było na to czasu. To wszystko rozgrywało się w przeciągu kilkunastu sekund. Widząc ich wybiegających z restauracji, prędko wsiadłem do samochodu i wjechałem w ich lokal.

Ktoś ucierpiał?

Wszyscy wyszli z tej sytuacji bez szwanku. Mimo to, postawiono mi najpoważniejsze zarzuty. Uznano, że broniąc się przed muzułmanami próbowałem przeprowadzić… zamach terrorystyczny, w którym miałem kierować się rasizmem, islamofobią i – rzecz jasna – mową nienawiści!

Zostałem zatrzymany przez antyterrorystów i aresztowano mnie na osiem miesięcy. Karę odbywałem w dwóch więzieniach w tym w Belmarsh. To nie było zwykłe więzienie. Słynęło z tego, że było wręcz oblegane przez bojowników ISIS oraz islamskich zbrodniarzy. Stosunek muzułmanów do białych więźniów w najlepszym wypadku wynosi 80/20.

Jakim cudem uszedł Pan z życiem?

Dzięki Bogu zostałem odseparowany i karę odbywałem sam, ponieważ zakwalifikowano mnie do tzw. „więźniów niebezpiecznych”. Co ciekawe, za takich nie uważano niektórych zadeklarowanych bojowników Państwa Islamskiego.

Takich „luksusów” nie mają liderzy Britain First: Jayda Fransen i Paul Golding, którzy aktualnie odbywają karę pozbawienia wolności. Golding już został brutalnie zaatakowany przez muzułmanów. Nie wiem co się dzieje z Fransen.

Jeżeli Jayda i Paul wyjdą z więzienia bez większego szwanku, będziemy mogli mówić o prawdziwym cudzie. Każdego dnia, w brytyjskim więzieniu czyha na nich ogromne niebezpieczeństwo. Mimo braku fizycznego kontaktu z więźniami, każdego dnia muzułmanie wykrzykiwali w moim kierunku, że mój dzień nadchodzi lub że mnie dopadną teraz, albo wtedy gdy wyjdę na wolność. Krzyczeli przez okna i wtedy gdy byłem wyprowadzany przez „klawiszy”. To było osiem miesięcy życia w strachu.

Ostatecznie jaki usłyszał Pan wyrok?

W styczniu tego roku (2018) sąd odrzucił zarzuty, ponieważ nie miały one jakiegokolwiek pokrycia w dowodach i rzeczywistości. Zostałem deportowany do Polski i tak teraz próbuję ustabilizować swoje życie mieszkając w rodzinnym Opolu.

W taki subiektywny sposób sprawę przedstawiał portal Gazeta.pl
W taki subiektywny sposób sprawę przedstawiał portal Gazeta.pl. Lewicowe media Markowi zniszczyły życie!

Stanął Pan na nogi?

Niestety nie. Reperkusje tego co wydarzyło się w Wielkiej Brytanii, a zwłaszcza szaleńczej napaści lewackich mediów na moją osobę, przynoszą tragiczne żniwo. Brytyjski i polskojęzyczny mainstream przedstawił mnie jako terrorystę, nie zaś jako ofiarę która broniła się przed nacierającymi muzułmanami. Teraz, pomimo bardzo dobrych kwalifikacji w sektorze budowlanym mam problem ze znalezieniem pracy. Sprawa jest o tyle tragiczna, że – co prawda – otrzymuję wiele ofert pracy, jednak po szczegółowym prześwietleniu mnie w wyszukiwarce Google, pracodawcy natrafiają na artykuły lewackich mediów, w tym Gazety Wyborczej, która dała wiarę relacjom dwóch islamistów i pracodawcy czytają, że o pracę w ich firmie ubiega się… „terrorysta” i „wyznawca Hitlera”. I tak, z każdego zakładu, po – wydawać by się mogło – bardzo dobrej rozmowie kwalifikacyjnej, zawsze jestem odsyłany z kwitkiem. Pracodawcy nawet nie kręcą, i tłumaczą, że powodem odrzucenia mnie jest rzekoma „działalność terrorystyczna”.

Nikt nie chce słuchać moich wyjaśnień, że moim celem nie było zrobienie komukolwiek krzywdy. Okazuje się, że to co zostało napisane w lewackim mainstreamie jest święte! Świętsze od najczystszej prawdy. Podkreślam, gdybym chciał przeprowadzić zamach terrorystyczny zrobiłbym to. Ale to nie było moim celem. Po prostu chciałem się bronić. Poza tym, nigdy wcześniej nie byłem karany, a mimo to dla pracodawców artykuły w lewicowych mediach są ważniejsze niż prawda na temat tego, co naprawdę wydarzyło się w Wielkiej Brytanii.

Drodzy Państwo, chyba nikt nie ma wątpliwości, że Marek z Opola to ofiara lewackiej propagandy, która z ofiary islamskiego fundamentalizmu uczyniła terrorystę. W imieniu redakcji wPrawo.pl, wszystkich ludzi dobrej woli, a zwłaszcza pracodawców z województwa opolskiego, którzy mają możliwość by pomóc panu Markowi w znalezieniu pracy, prosimy o kontakt na [email protected]. Pomóżmy Markowi stanąć na nogi!

Przeczytaj także:

Jayda Fransen z Britian First: Ataki na Polaków? Nie ma na to mojej zgody!

Może ci się spodobać również Więcej od autora

% Komentarze

  1. Romuald mówi

    Panie Marku,dla mnie jest Pan Bohaterem ,aby wjechać samochodem w islamską knajpę..,trzeba być facetem z jajami…..,Wielki SzACUN ,Musimy się bronić przed islamską hołotą,wiedział o tym doskonale król Polski Jan III Sobieski

  2. Hammurabi mówi

    Panie Marku!
    Nie jestem przedsiębiorcą, nie mogę zaproponować Panu pracy a naprawdę bardzo bym chciał!
    Wierzę, że jednak znajdzie Pan nie tylko pracę ale i satysfakcję z odkłamania Pańskiej historii.
    Dziwię się polskim przedsiębiorcom, zatrudniającym na pęczki Ukraińców, jednocześnie rezygnującym z zatrudniania Polaka. Są ślepi, czy są analfabetami? Krótkotrwały zysk kasłania im rzeczywistość!
    Pańska historia, powinna być najlepszą rekomendacją.
    Wielki szacunek Panie Marku!

  3. Radosław mówi

    Czyli media zniszczyły mu życie bo napisały dokładnie to, co zrobił, czyli rzucił się na człowieka żeby go zabić? Masakra…

  4. a Lach a w Bar mówi

    Szacunek szanowny Panie Marku!
    Odważny nie jest ten kto się nie boi tylko ten kto po mimo strachu stawia czoło wyzwaniom.

    Rekomenduję Pana – na początek dla odstresowania, zrekompensowania strat i w ramach osobistego poparcia 100% Pańskich działań – na stanowiska:
    – kierownika budów przy wyburzaniu nielegalnych meczetów
    – dyrektora rozpatrywania przepustek wjazdu do Polski dla ciapatych nachodźców
    – inspektora sanepidu w budkach halal, kebab,
    – szefa zezwoleń na latające dywany, turbany, durne brody, krzywe czajniki, szpiczaste wierze, burki,
    – specjalistę leczącego z wieprzo-wstrętu z własnym programem w TVP

    Uważam, że należą się Panu:
    – przyznanie noszenia broni palnej z nielimitowaną ilością amunicji (w tym srebrne kule)
    – prawo jazdy wszystkich kategorii zdecydowanie większych niż B

    Królowa powinna pana uczynić honorowym obywatelem GB
    Sam przyznaję order Króla Jana III Sobieskiego za zasługi dla Polski.

    Zdobył Pan u mnie kredyt zaufania jako rodzic i Polak.
    Uważam, że jest Pan Tolerancyjny, Odważny, Wytrzymały i z Dobrym Charakterem.

    Polecam opisać swoje kwalifikacje bez pomijania swojej historii.
    Jestem Pewien, że jeszcze nie jedną dobrą pracę Pan dostanie.

    Serdecznie Pozdrawiam
    Jeszcze raz wyrazy szacunku.

  5. Sebastian mówi

    Kolejny przyklad jak bardzo malo roznia sie niektorzy rodacy od erstremistow mulzumanskich ,przykre ,ze jedyne co przyszlo Panu Markowi do glowy to wjechanie samochodem do restaracji .

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.

Ta strona wykrozystuje pliki cookies. więcej informacji

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Close